Autor: Magdalena Majcher
Tytuł: Cud grudniowej nocy
Wydawnictwo: Pascal
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 400
Gatunek: literatura współczesna
Pięć kobiet. Więzy rodzinne. Przykre wspomnienia. Boże
Narodzenie. Czy z tej wybuchowej mieszanki może powstać coś dobrego?
Zazwyczaj nie czytam książek o tematyce świątecznej.
Choć uwielbiam ten czas i niezmiernie się cieszę, kiedy nadchodzi, to jednak
historie z nim związane zwyczajnie mnie nie interesują. „Cud grudniowej nocy”
to jedyny tytuł, na jaki zdecydowałam się do tej pory. Może trochę z przekory,
a może ze względu na fakt, że z twórczością Magdaleny Majcher jestem już
zaznajomiona.
Najnowsza powieść autorki bynajmniej nie należy do
lekkich i ckliwych opowieści. Od samego początku książka została utrzymana w
tonie dość poważnym, bardzo refleksyjnym i nieco melancholijnym. A to wszystko
za sprawą dramatów, które w tym okresie świątecznym przydarzyły bądź dopiero
przydarzają się bohaterkom powieści. Bo to, że zbliżają się święta, wcale nie
oznacza, że musi być miło i przyjemnie, ten okres niekoniecznie wiąże się z
taryfą ulgową, o czym przekonujemy się podążając śladem kolejnych postaci.
Kilkakrotnie zdążyłam się już przekonać, że Majcher
znakomicie radzi sobie z budowaniem sylwetek bohaterów. Ci, którzy w jej
historiach biorą udział, odznaczają się mocnymi charakterami, dużą dawką
realizmu i konsekwencją w dążeniu do celu. Tym razem nie mogło być inaczej.
Książkowe kobiety (bo to na nich się skupiamy) zaskoczyły mnie nie raz i nie
dwa. Odwagą, podejmowanymi decyzjami, dziwnymi zwrotami życiowej akcji. Ale
właściwie za każdym razem robiły to w sposób pozytywny, udowadniając, że mimo
przeciwności losu, warto podnieść wysoko głowę i dać sobie jeszcze jedną
szansę.
Bo o tym w dużej mierze jest ta powieść. O kolejnych
próbach i nowych szansach. O nieśmiałych uśmiechach i słońcu, które w końcu
musi wyjrzeć zza chmur. O wzlotach i upadkach, które często występują w złym
miejscy i złym czasie. O nas samych i o życiu. A może o wszystkim po trochę?
Autorka bowiem potrafi łączyć tematy bardzo sprawnie, manewrując między
kwestiami aktualnymi, ważnymi, trudnymi. Nie boi się wyzwań, realizuje się
poprzez takie skomplikowane sprawy, wysoko stawia sobie poprzeczkę. I bez
wątpienia stała się ekspertką w sprawie literatury kobiecej.
Jak już wspomniałam, Majcher utrzymała swą opowieść w
tonie dość poważnym, choć nie zabrakło nutki nadziei i optymizmu. Powracanie do
minionych wydarzeń, konsekwencje podejmowanych decyzji, ciężkie wybory i
przykre wspomnienia- te elementy sprawiają, że przedświąteczny okres bohaterek
nie kojarzy im się najlepiej, a często także ciąży na sercu. Dzięki temu
książkowa atmosfera wypełniona została emocjami, wzruszeniami, refleksjami.
Skłania do przemyśleń, postawienia się na miejscu opisywanych postaci. Pozwala
spojrzeć na ten czas w inny sposób, w innym świetle.
Majcher pisze lekko. Świetnie radzi sobie zarówno z
budowaniem dialogów, jak i tworzeniem opisów. Najlepiej jednak wychodzi jej
bazowanie na ludzkich odczuciach. Płynnie, na temat, szybko i zwinnie porusza się
między kolejnymi bohaterkami, w prostych słowach pisząc o kwestiach wcale nie
takich prostych. Potraf zrównoważyć trudne sprawy lekkim piórem.
„Cud grudniowej nocy” to książka dająca do myślenia i
melancholijna, podkreślająca jednak, jak ważnym okresem w naszym życiu są
święta. I pokazująca czytelnikowi, jak wiele wówczas może się wydarzyć.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Pascal.
