Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cud grudniowej nocy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cud grudniowej nocy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 2 grudnia 2018

Magdalena Majcher "Cud grudniowej nocy"




Autor: Magdalena Majcher
Tytuł: Cud grudniowej nocy
Wydawnictwo: Pascal
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 400
Gatunek: literatura współczesna 







Pięć kobiet. Więzy rodzinne. Przykre wspomnienia. Boże Narodzenie. Czy z tej wybuchowej mieszanki może powstać coś dobrego?

Zazwyczaj nie czytam książek o tematyce świątecznej. Choć uwielbiam ten czas i niezmiernie się cieszę, kiedy nadchodzi, to jednak historie z nim związane zwyczajnie mnie nie interesują. „Cud grudniowej nocy” to jedyny tytuł, na jaki zdecydowałam się do tej pory. Może trochę z przekory, a może ze względu na fakt, że z twórczością Magdaleny Majcher jestem już zaznajomiona.

Najnowsza powieść autorki bynajmniej nie należy do lekkich i ckliwych opowieści. Od samego początku książka została utrzymana w tonie dość poważnym, bardzo refleksyjnym i nieco melancholijnym. A to wszystko za sprawą dramatów, które w tym okresie świątecznym przydarzyły bądź dopiero przydarzają się bohaterkom powieści. Bo to, że zbliżają się święta, wcale nie oznacza, że musi być miło i przyjemnie, ten okres niekoniecznie wiąże się z taryfą ulgową, o czym przekonujemy się podążając śladem kolejnych postaci.


Kilkakrotnie zdążyłam się już przekonać, że Majcher znakomicie radzi sobie z budowaniem sylwetek bohaterów. Ci, którzy w jej historiach biorą udział, odznaczają się mocnymi charakterami, dużą dawką realizmu i konsekwencją w dążeniu do celu. Tym razem nie mogło być inaczej. Książkowe kobiety (bo to na nich się skupiamy) zaskoczyły mnie nie raz i nie dwa. Odwagą, podejmowanymi decyzjami, dziwnymi zwrotami życiowej akcji. Ale właściwie za każdym razem robiły to w sposób pozytywny, udowadniając, że mimo przeciwności losu, warto podnieść wysoko głowę i dać sobie jeszcze jedną szansę.

Bo o tym w dużej mierze jest ta powieść. O kolejnych próbach i nowych szansach. O nieśmiałych uśmiechach i słońcu, które w końcu musi wyjrzeć zza chmur. O wzlotach i upadkach, które często występują w złym miejscy i złym czasie. O nas samych i o życiu. A może o wszystkim po trochę? Autorka bowiem potrafi łączyć tematy bardzo sprawnie, manewrując między kwestiami aktualnymi, ważnymi, trudnymi. Nie boi się wyzwań, realizuje się poprzez takie skomplikowane sprawy, wysoko stawia sobie poprzeczkę. I bez wątpienia stała się ekspertką w sprawie literatury kobiecej.

Jak już wspomniałam, Majcher utrzymała swą opowieść w tonie dość poważnym, choć nie zabrakło nutki nadziei i optymizmu. Powracanie do minionych wydarzeń, konsekwencje podejmowanych decyzji, ciężkie wybory i przykre wspomnienia- te elementy sprawiają, że przedświąteczny okres bohaterek nie kojarzy im się najlepiej, a często także ciąży na sercu. Dzięki temu książkowa atmosfera wypełniona została emocjami, wzruszeniami, refleksjami. Skłania do przemyśleń, postawienia się na miejscu opisywanych postaci. Pozwala spojrzeć na ten czas w inny sposób, w innym świetle.



Majcher pisze lekko. Świetnie radzi sobie zarówno z budowaniem dialogów, jak i tworzeniem opisów. Najlepiej jednak wychodzi jej bazowanie na ludzkich odczuciach. Płynnie, na temat, szybko i zwinnie porusza się między kolejnymi bohaterkami, w prostych słowach pisząc o kwestiach wcale nie takich prostych. Potraf zrównoważyć trudne sprawy lekkim piórem.





„Cud grudniowej nocy” to książka dająca do myślenia i melancholijna, podkreślająca jednak, jak ważnym okresem w naszym życiu są święta. I pokazująca czytelnikowi, jak wiele wówczas może się wydarzyć. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce i Wydawnictwu Pascal.