poniedziałek, 14 grudnia 2020

Harlan Coben "Chłopiec z lasu"

 


Autor
: Harlan Coben

Tytuł: Chłopiec z lasu

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 416

Gatunek: thriller




Nieco zagubiony, trochę dziki i bardzo zdystansowany Wilde poszukuje zaginionej nastolatki. Czy tajemnicze i niewyjaśnione wydarzenia z własnej przeszłości pomogą mu w rozwiązaniu tej sprawy czy przeszkodzą? 

Za sprawą “Chłopca z lasu” ponownie spotkałam się z Harlanem Cobenem. Uwielbiam te spotkania i za każdym razem czerpię z nich wiele przyjemności i czytelniczej satysfakcji. W książkach autora odnajduję bowiem to, czego szukam i potrzebuję w kryminałach i thrillerach. Coben jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, a tym razem nie mogło być inaczej.

„Chłopiec z lasu” to ujmujące połączenie bieżących wydarzeń i tajemnic z przeszłości. Takie rozwiązanie świetnie sprawdza się w przypadku mroczniejszych historii, czytelnik nie spodziewa się bowiem, jakie sekrety skrywają bohaterzy, co pogłębia napięcie i potęguje niepokój. Szczególnie, że za każdym brudnym sekretem stoi osoba, która zrobi bardzo wiele, by go strzec, często za wszelką cenę.

W nowej książce Cobena tajemnice stanowią wspaniały punkt wyjścia, wydaje się bowiem, że każda z postaci ma coś do ukrycia. Co więcej, wszystkie te niedopowiedzenia, przemilczenia i półprawdy mają wyjątkowo mroczny i obciążający charakter. Autor nie stara się jednak zaskoczyć czytelnika poprzez wyłożenie wszystkich kart na stół już na samym poczatku. Niespiesznie poznaje nas z kolejnymi bohaterami, pozwalając by stopniowo zasiali oni w naszym umyśle ziarno niepewności, dzięki czemu nasze zdumienie na końcu opowieści okazuje się jeszcze większe.

Cohen to jeden z najlepszych pisarzy w swojej dziedzinie. Powodzenie jego historiom zapewnia w dużej merze interesujące i często nietypowe łączenie różnych wątków, motywów i tematów. „Chłopiec z lasu” również tworzy takie ciekawe i intrygujące powiązanie, a na stronach powieści poczytamy min. o porzuceniu, ucieczce, przemocy, przyjaźni czy pieniądzach i polityce. Zawsze jestem pod dużym wrażeniem, jak sensownie Coben łączy ze sobą różne kwestie, koniec końców oddając w nasze ręce dopracowaną i przemyślaną całość.

Nawet nie potrafię powiedzieć, kiedy przeczytałam tę książkę. Pamiętam, że z dużym zainteresowaniem zaczęłam pierwszy rozdział i nim się obejrzałam, tę opowieść miałam już za sobą. „Chłopiec z lasu” to historia, którą czyta się szybko i przyjemnie, a swobodna narracja i wypracowany styl bardzo temu sprzyjają. To kolejny element pozwalający wystawić autorowi najwyższą notę.

Choćbym bardzo chciała, nie potrafię się do niczego przyczepić. Przedstawiona historia była spójna i ciekawa. Charyzmatyczni i pełni pasji bohaterzy świetnie do niej pasowali. Rozwój fabuły przyciągał uwagę, a zakończenie zaskoczyło. Spotkałam się kiedyś ze stwierdzeniem, że Coben jest autorem bardzo schematycznym. Może i jest. Ale jego schematy są wspaniałe.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros. 

niedziela, 6 grudnia 2020

Alicja Sinicka "Służąca"

 


Autor
: Alicja Sinicka

Tytuł: Służąca

Wydawnictwo: Kobiece

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 368

Gatunek: thriller



Kiedy pierwszy raz odwiedziła piękną, ale nieco zaniedbaną posiadłość, nie miała pojęcia, co przydarzy się jej w tym miejscu w przyszłości. Już pierwsze dni świadczyły o tym, że to coś więcej, niż zwyczajne porządkowanie domu. Tylko czy Julia miała inny wybór, niż poddać się woli jego mieszkańców?

“Służąca” przyciągnęła mnie za sprawą interesującego motywu przewodniego. W fabule powieści doszukiwałam się szansy na poznanie nietypowej i niebanalnej historii, wierząc, że rozwój akcji dostarczy mi emocji i zaspokoi ciekawość. I rzeczywiście, temat okazał się intrygujący, a pozostałe wątki dobrze go uzupełniały. Nie mogę natomiast powiedzieć, żebym czytała tę książką z przyspieszonym oddechem i wypiekami na twarzy.

Mimo że temat naprawdę mnie zainteresował, a kolejne rozdziały pobudziły wyobraźnię, to jednak nie znalazłam w powieści tego, czego szukałam. Moim zdaniem książka powinna być dłuższa, a akcja bardziej skomplikowana. Opisywane sceny nie pozwoliły mi w pełni się zaangażować, nie potrafiłam poczuć napięcia. Całość, choć przejmująca, nie pozwoliła mi doświadczyć tego, co zwykle przynoszą ze sobą dobre kryminały i thrillery. „Służąca” to świetna opowieść, ale dobry pomysł spotkał się tutaj z nieco gorszą realizacją. Potencjał historii nie został w pełni wykorzystany.

Nie zmienia to jednak faktu, że autorce należy się dobre słowo za pomysłowość. Temat rzeczywiście może zainteresować i przyciągnąć, a przy tym różni się od motywów wykorzystywanych w podobnych gatunkowo książkach. Dodatkowe wątki dobrze uzupełniały historię i sprawiały, że całość stała się bardziej kompletna. Nową książkę Sinickiej czytało się dzięki temu dobrze i szybko, szczególnie, że historię opisano w sposób lekki, przyjemny i przyjazny czytelnikowi.

Autorce nie można również niczego zarzucić pod względem językowym i narracyjnym. Spójny styl, prosty język, krótkie rozdziały- dzięki temu opowieść toczy się sprawnie, w dobrym tempie. Choć druga część zaczęła mi się nieco ciągnąć i oczekiwałam, że jednak wydarzy się więcej, to lektura zostawiła po sobie kilka ciepłych wspomnień.  

Sinicka postarała się także przy kreacji bohaterów. Zarówno główna bohaterka, jak i postacie drugoplanowe, przyciągają uwagę, szczególnie, kiedy akcja zaczyna się rozwijać i nabierać rumieńców. Nie do końca rozumiałam postępowanie Julii, ale autorka zadbała o to, by emocje dziewczyny były wyraźne i dawały do myślenia. Widać, że pisarce bardzo zależało na podkreśleniu aspektu psychologicznego, a czytelnicy, którzy lubią takie klimaty z pewnością również to docenią.

„Służąca” to lekka i przyjemna historia, przy której można spędzić miły wieczór. Ja jednak wolę bardziej skomplikowane i zawiłe fabuły, w których na karku rzeczywiście czuć oddech mordercy i których akcja sprawia, że wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. W tym przypadku całość miała dla mnie charakter bardziej rozrywkowy i była nieco płaska, co nie pozwoliło mi w pełni się zaangażować i sprawiło, że już na pewno do tej książki nie wrócę.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu czytampierwszy.pl.

* Akredytacja 10/05/2020

piątek, 20 listopada 2020

Joanna Jax "Drugi brzeg"

 


Autor
: Joanna Jax

Tytuł: Drugi brzeg

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 508

Gatunek: powieść historyczna 




Trudne czasy, niespokojne dni i rodzeństwo, które rozwija się i dojrzewa na oczach czytelników. Historyczna powieść obyczajowa autorstwa jednej z najbardziej znanych polskich pisarek.

Kiedy przychodzi jesienna pora, a pogoda za oknem nie sprzyja wychodzeniu z domu, więcej czasu spędzam przy książkach. W dalszym ciągu jednak szanuję swój czas i staram się skupiać tylko na tym, co rzeczywiście mnie interesuje. Choć książki obyczajowe nie zajmują najwyższej pozycji w moim osobistym rankingu, to kilka autorek niezmiennie mnie przyciąga i elektryzuje- stylem i pomysłem. Jedną z tych pisarek jest z pewnością Joanna Jax, której nazwisko zdążyło już mocno utrwalić się w pamięci wymagających czytelniczek.

„Drugi brzeg” to najnowsza książka autorki. Kolejny zachwycający, dopracowany, mądry i kobiecy tytuł. Tym razem wraz z Jax przenosimy się do polskiej rzeczywistości w 1919 roku. Rzeczywistości trudnej i bolesnej, wypełnionej przykrymi wspomnieniami i cieniem przeszłości, skupionej na polityce i dzielącej Polaków. Autorka zabiera nas do czasów wypełnionych niełatwymi wyborami i wielką historią, a jej opowieść jest na tyle obrazowa, emocjonalna i realistyczna, że na kilka godzin stajemy się świadkami rozgrywających się wydarzeń.

Nie można powiedzieć, by była to lekka lektura, przynajmniej nie dla osób, które nie pasjonują się w dużym stopniu historią. Wiele miejsce zostało poświęcone kwestiom wojennym, a strony powieści wypełniły się faktami i opisami. Szczególnie nużące może to być w pierwszej części powieści, gdzie historia i polityka zdecydowanie wysuwają się na pierwszy plan. Wiele można się dowiedzieć i warto to docenić, bo autorka zadała sobie dużo trudu, ale mała redukcja i skrócenie tych zapędów mogłyby wyjść książce na dobre.   

Wielka historia i gorzka polityka nieco mnie podczas lektury przytłaczały, ale nie na tyle, by nie zadziałał na mnie urok innych, równie ważnych kwestii. W „Drugim brzegu” bowiem przedstawiona została piękna, ale skomplikowana historia miłosna. Jax nie zaoferowała czytelnikom gorącego romansu, pozwalając by jej bohaterzy płynęli na fali miłosnych uniesień. Ich uczucie natomiast jest wystawione na próbę za sprawą dzielących ich różnic, przeciwstawnych poglądów, mocnych przekonań i silnych ideałów.

Dużą wartość tej historii stanowią bohaterzy. Rodzeństwo Niemojskich wywołuje dużo emocji i sporo zamieszania, ale nie sposób przejść obok nich obojętnie. Jax udało się stworzyć uroczy rodzinny portret ludzi, którzy są ze sobą mocno związani i mogą na sobie polegać w tych trudnych czasach. Bohaterzy historii miłosnej również mogą zapaść czytelnikowi w pamięć i serce.  

„Drugi brzeg” to lektura wymagająca i potrzebująca uwagi. To jedna z tych książek, które mogą nieco zmęczyć na początku, ale ostatecznie angażują i przywiązują do siebie czytelnika. Fabuła książki jest ciekawa, opisy bardzo realistyczne, bohaterzy niezwykle ludzcy i przekonujący, a całość dopracowana i zaskakująca. Można z tej lektury czerpać i wiedzę i przyjemność, a to nie jest przecież takie częste i oczywiste połączenie.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni internetowej selkar.pl

poniedziałek, 16 listopada 2020

Rachel Winters "Co powiesz na spotkanie?"

 


Autor
: Rachel Winters

Tytuł: Co powiesz na spotkanie

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 416

Gatunek: komedia romantyczna 




“Co powiesz na spotkanie?” to komedia romantyczna, ale w nieco innym wydaniu. Główna bohaterka stara się poznać mężczyznę marzeń, jednak nie z myślą o wspólnej przyszłości, a głównie w celu zachowania posady. Scenarzysta, który z nią współpracuje nie przejawia bowiem zainteresowania napisaniem romantycznej historii, natomiast ona postanawia mu udowodnić, że najlepszą inspiracją może okazać się codzienność i że to życie pisze najciekawsze scenariusze.

Taki pomysł na rozwój fabuły wydał mi się interesujący, zabawny i uroczy. I rzeczywiście kolejne rozdziały tej opowieści prezentują się właśnie w taki sposób. Winters przedstawia perypetie Evie lekko i przyjemnie, nie oszczędzając jej żenujących sytuacji, a tym samym zapewniając czytelnikom sporo rozrywki i szans, by się uśmiechnąć i zrelaksować. To jedna z tych historii, która świetnie sprawdzi się po ciężkim dniu w pracy czy pewnego zimowego wieczoru.

Powieść Winters czyta się właściwie sama. Sympatyczny temat idzie w parze z nieskomplikowaną narracją, dzięki czemu kartki zdają się przewracać bez naszego udziału. To jedna z tych opowieści, które poznaje się szybko, bez wysiłku, a które pozostawiają po sobie miłe wspomnienie. Nieco naiwna treść, kojarząca się przecież z tym gatunkiem, zostaje tutaj przełamana za sprawą intrygującego pomysłu, dzięki czemu całość sprawia wrażenie świeżej, nieco innej, co pozwala nam  cieszyć się lekturą.

„Co powiesz na spotkanie?” to bardzo wdzięczna i ujmująca historia. Lekka, ale nieco dająca do myślenia. Niewymagająca, ale pozwalająca wychwycić kilka cennych rad i wskazówek. W każdej powieści można bowiem znaleźć coś dla siebie, wystarczy trochę dobrych chęci. Tak jest również z tym przypadku. Na przykładzie swej bohaterki Winters daje nam do zrozumienia, że warto brać los we własne ręce i próbować ugrać coś dla siebie.

Ta opowieść to także gromadka bohaterów, którzy potrafią zaskoczyć. Jak to zazwyczaj bywa w świecie komedii romantycznych, to grono przyjemnych, miłych i zabawnych postaci, świetnie do siebie pasujących, choć często niewiele ich łączy.

„Co powiesz na spotkanie?” to nieprzekombinowana, ale przemyślana lektura. Książka może się podobać i z pewnością nie zabraknie czytelniczek zainteresowanych jej poznaniem. Ze swojej strony mogę Was zapewnić, że opowieść dostarcza dużo dobrych emocji i pozytywnej energii.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

piątek, 13 listopada 2020

Remigiusz Mróz "Precedens"

 


Autor
: Remigiusz Mróz

Tytuł: Precedens

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 560

Gatunek: thriller prawniczy




“Precedens” to już dwunasta część prawniczej serii Remigiusza Mroza. Można by pomyśleć, że po takim czasie całość przybladła, bohaterzy stali się mniej zaskakujący, a opisywane sprawy przestały intrygować. Tymczasem tym tytułem Mróz zauroczył mnie kolejny raz, udowadniając, że ten cykl to po prostu mistrzostwo.

W najnowszej książce pisarza uwaga czytelnika zostaje tradycyjnie podzielona między prywatne życie głównych bohaterów, a prowadzoną przez nich głośną i nietypową sprawę karną. I kolejny raz bardzo trudno byłoby określić, który z tych wątków zainteresował mnie bardziej, bowiem Mróz postarał się, by obydwa zaskakiwały i dostarczały rozrywki, podtrzymując zaciekawienie i mocno angażując.

Przywykłam do tego, że twórczość autora opiera się w dużej mierze na sekretach i niespodziankach, a zwroty akcji i pojawianie się nowych tropów w najmniej spodziewanych momencie, to już norma. Bardzo to doceniam i bardzo tego potrzebuję. Niemniej za każdym razem jestem ponownie zachwycona i oczarowana, gdy raz za razem wyciąga on z rękawa kolejne asy, pokazując, że nigdy mu ich nie brakuje.

Kolejne rozdziały to odurzające połączenie dziwnego romansu, ludzkich tragedii, druzgocących porażek i prób oszukania wymiaru sprawiedliwości. Takie zestawienie oszałamia i sprawia, że nie sposób się nudzić. Dzięki niemu książka czyta się właściwie sama, kolejne strony przewracane są w błyskawicznym tempie, a każdy czytelnik może znaleźć coś dla siebie.

Przyznam szczerze, że był taki moment, kiedy poczułam przesyt tą serią, po części ze względu na irytujące miejscami zachowanie głównej bohaterki. Wydawało mi się, że to czas, by dać sobie spokój i zwrócić uwagę na inne powieściowe cykle. Ale dziś znowu chętnie sięgam po kolejne części, ponownie usiłując rozgryźć Mroza i zrozumieć, co tym razem przygotował dla czytelników. I ciężko byłoby mi z tego zrezygnować.

Tym, co przyciąga mnie najbardziej, są szalenie interesujące wątki prawnicze. Uwielbiam kryminalne śledztwa, sale sądowe, momenty porażek i triumfów adwokatów oraz niebanalne scenariusze rozwijających się spraw. Te to elementy moim zdaniem stanowią tajemnicę sukcesu tej serii. Tym razem Mróz także postarał się, by zaoferować nam rozrywkę na wysokim poziomie i stworzył sprawę precedensową, która skupia uwagę, daje do myślenia i zatrzymuje czytelnika przy książce.

„Precedens” to zgrabna, przemyślana i dopracowana propozycja. Jej lektura robi wrażenie i na pewno mogłaby być świetnym początkiem przygody z twórczością autora dla tych, którzy jeszcze nie przekonali się o jej wartości. Książki Remigiusza Mroza zajmują sporo miejsca na moich półkach. A na Waszych?

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni internetowej selkar.pl.

wtorek, 10 listopada 2020

Lucinda Riley "Dziewczyna z Neapolu"

 


Autor
: Lucinda Riley

Tytuł: Dziewczyna z Neapolu

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 512

Gatunek: literatura współczesna 




Pokochała go już jako mała dziewczynka. Marzyła o nim od dawna. Ale pod anielskim głosem krył się trudny i brzydki człowiek. Czy miłość może zmienić człowieka na lepsze? Czy wyrzeknie się dla niej tego, co przez lata dodawało mu energii i było częścią jego życia? Jak wiele można poświęcić, wybaczyć i zapomnieć?

W ostatnim czasie mniej uwagi poświęcam literaturze kobiecej. Zdecydowanie mniej. Coraz trudniej bowiem jest mi w niej odnaleźć to, czego w tym przypadku poszukuję. Tak podobne do siebie historie sprawiają, że staję się oporna na emocje i wzruszenia, przez co te lektury tracą w moich oczach. Tymczasem opowieści Lucindy Riley stanowią piękną gwarancję na to, że w rękach czytelniczek znalazły się książki kobiece najlepszego rodzaju, z górnej półki.

Dotychczas spotkałam się z autorką zaledwie dwukrotnie. Spotkania te dostarczyły mi jednak tyle refleksji , że dobrze zapamiętałam to nazwisko. Przy „Dziewczynie z Neapolu” znalazłam dokładnie to, co było mi potrzebne, by znowu tę pisarkę chwalić i by znowu o niej myśleć z podziwem. Mam wrażenie, że w tej historii bowiem znalazło się tak wiele prawdy o życiu, wskazówek, emocji i zaskakujących rozwiązań, jak tylko było to możliwe. Najnowsza książka autorki to piękna i cenna lekcja o tym, że czasami nie potrafimy docenić tego, co mamy na wyciągnięcie ręki, a marzenia mogą doprowadzić na skraj rozpaczy.

„Dziewczyna z Neapolu” to opowieść o pięknie, które znaleźć można w każdym skrawku codzienności. Piękno reprezentują w tej historii nie tylko bohaterzy i ich emocje, to także coś więcej, niż siła i realizm tej opowieści. Riley uzupełnia swą historię, poświęcając wiele miejsca sztuce. Zamiłowanie bohaterów do muzyki, namiastka malarstwa, wspomnienie sztuki sakralnej- te elementy nadają całości głębi, zwracają uwagę czytelnika na inne aspekty, pozwalają na chwilę również znaleźć się w miejscach, które na co dzień są poza naszym zasięgiem lub kręgiem zainteresowań, a jednocześnie wspaniale uzupełniają opowieść.

Nowa książka Lucindy Riley to historia miłości, którą bohaterzy odkrywają i tracą dzień po dniu. Ale nie o ckliwe opisy i namiętne sceny tutaj chodzi. To opowieść o tym, jak miłość zmienia człowieka i całe jego życie. Jak pozwala mu osiągać nieosiągalne. Jak staje się pasją i obsesją. To historia, w której miłość nadaje wszystkiemu inny wymiar. Zmienia bohaterów, ich podejście do życia, sposób myślenia, wpływa na decyzje. To miłość głęboka, dojrzała, piękna, a przy tym chorobliwa i zasmucająca. Szalenie mnie ta opowieść poruszyła, łatwo było przy niej uronić łzę.

„Dziewczyna z Neapolu” to w końcu okazja do poznania wspaniałych, budzących emocje bohaterów. Charyzmatycznych, pełnych pasji, oddanych swym przekonaniom, a czasami także niezrozumiałych. Postacie wykreowane w tej powieści są jak my sami, piękni i brzydcy, biedni i bogaci, pewni siebie i nieśmiali, przekorni, egoistyczni, walczący z losem. Jednym słowem- prawdziwi, w bardzo poruszający i niepokojący sposób.

Riley ma cudowny i dojrzały styl. Snucie opowieści przychodzi jej bardzo naturalnie. Wydarzenia opisuje tak wiarygodnie, jakby sama brała w nich udział. Niemożliwym jest, by znaleźć jakiekolwiek niedociągnięcia, by chcieć cokolwiek skrytykować. „Dziewczyna z Neapolu” to ujmująca i dopracowana opowieść, która może dać nadzieję, ale także złamać serce.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

niedziela, 8 listopada 2020

Taylor Jenkins Reid "Na zawsze, ale z przerwą"

 


Autor
: Taylor Jenkins Reid

Tytuł: Na zawsze, ale z przerwą

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 352

Gatunek: literatura współczesna




Elsie Porter zakochała się na zabój. Tych kilka wspólnych miesięcy utwierdziło ją w przekonaniu, że Ben to miłość jej życia. Ale los miał dla niej inne plany. Zaledwie kilka dni po ślubie mężczyzna zginął w wypadku. Jak żyć po takiej tragedii? Jak zmierzyć się z końcem, który nastąpił zaraz po początku?

„Na zawsze, ale z przerwą” to smutna i melancholijna historia. To opowieść o największej stracie, jakiej można doświadczyć- o śmierci ukochanej osoby. To dziennik umierania i rodzenia się na nowo. To także dowód na to, jak przewrotne potrafi być życie. I choć śledzimy jedynie losy książkowej bohaterki, to autentyczność i realizm tej powieści pozwalają poczuć, jakbyśmy podążali śladem historii z życia wziętej.

Reid postarała się, by jej fabuła trafiła czytelniczki prosto w serce i zmąciła ich umysł. Opisywane wydarzenia podziałały na moją wyobraźnię, mocno mną wstrząsnęły i sprawiły, że postawiłam się na miejscu Elsie. Każdy z nas prędzej czy później przeżyje podobna tragedię. Ta myśl towarzyszyła mi podczas lektury, bardzo zasmucająca i bardzo prawdziwa. Przesłanie książki, jej życiowość, możliwość zrozumienia, co przeszła główna bohaterka- te elementy czynią tę opowieść zajmującą i przejmującą.

Literatura kobieca nie gościła u mnie ostatnio zbyt często. Krótkie dni i dłuższe wieczory zdecydowanie sprzyjały mocniejszym klimatom. Ten tytuł jednak nie pozwolił mi na obojętność. Trudny temat, zainteresowanie rozwojem fabuły, obiecywane łzy- jak przejść obok tego bez emocji? Choć na mojej półce pojawia się już zdecydowanie mniej tych kobiecych tytułów, to wciąż lubię czasami się powzruszać. A w tym przypadku jest to jak najbardziej możliwe, a nawet konieczne!

Reid prowadzi nas smutnym śladem wspólnych dni. Pokazuje, jak rozwija się uczucie, by już nie zgasnąć. Radość mijających miesięcy łączy z przygnębieniem tych nadchodzących. Przeszłość wiąże z teraźniejszością, tworząc oszałamiający i emocjonalny kontrast. Kolejne rozdziały przynoszą ogrom uczuć, których nie sposób czasami jednoznacznie określić. Nasze odczucia łączą się z tym, co czuje Elsie. Jesteśmy z nią, by za chwilę zająć jej miejsce i poczuć tę opowieść na własnej skórze.

Reid pisze dojrzale i emocjonalnie. Jej opowieść utkana jest z prawdziwych emocji i mówi o tym, co w życiu ważne. Autorka nadała swej historii bardzo szczery i osobisty charakter, można by pomyśleć, że sama przeżyła to, o czym nam opowiada. Całość chwyta za serce, napawa smutkiem. Ale jak to często bywa w przypadku takich historii, po burzy przychodzi spokój, a na smutnej twarzy pojawia się nieśmiały uśmiech.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości księgarni internetowej selkar.pl.

czwartek, 5 listopada 2020

Roland Schulz "Jak umieramy"

 


Autor
: Roland Schulz

Tytuł: Jak umieramy

Wydawnictwo: Muza

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 304

Gatunek: literatura faktu




Choć o śmierci nie jest miło ani mówić, ani słyszeć, nie można jej tak po prostu ignorować. Na każdego z nas przyjdzie bowiem pora, prędzej czy później. Może ciężko w to uwierzyć, ale na spotkanie ze śmiercią można się przygotować. Można lepiej poznać proces umierania, zrozumieć, jak działa poddający się organizm, zaplanować pogrzeb czy porozmawiać z bliskimi. Śmierć można w pewien sposób oswoić i właśnie o tym opowiada Roland Schulz.

Nie ma sensu udawać, że to lekka i przyjemna książka, bo sam temat, którego dotyczy nie jest wdzięczny. Być może nie każdy boi się śmierci, ale z pewnością niewielu jest na nią przygotowanych. Schulz postanowił w swej książce podjąć się realizacji tematu, którego większość woli unikać. Poruszył kwestie, jakie krążą nam po głowie, ale często nie wywołują chęci do podjęcia decyzji i rozpoczęcia działania. Autor spróbował pewne sprawy czytelnikowi przybliżyć, lepiej wyjaśnić, naświetlić.

„Jak umieramy” to zestawienie tematów, dla których śmierć stanowi wspólny mianownik. Jeśli masz pytania lub wątpliwości, to jest duża szansa, że znajdziesz na niej odpowiedzi w tej książce. I że będą one konkretne, na temat. Schulz bowiem rozprawia się z tematem odważnie, bierze na warsztat kolejno różne kwestie, które razem tworzą niepokojąco poruszający obraz tego, co spotka w przyszłości każdego z nas. Co ciekawe, pisarz nie tylko opisuje etapy umierania i łączące się z tym wydarzenia, on także radzi, sugeruje rozwiązania, przedstawia swoje pomysły na odnalezienie się w tym wszystkim.

Nie należę do tych osób, które przesadnie zawracają sobie głowię umieraniem, staram się skupić raczej na tym, co tu i teraz. Może dlatego też nie zdawałam sobie sprawy, jak wiele rzeczy składa się na cały ten proces, łatwiej przecież się zdystansować, gdy nie dotyczy to akurat nas lub naszych najbliższych. Schulz pokazał obraz w całości, krok po kroku przedstawiając każdy element wpisujący się w ten śmiertelny krąg, pamiętając nie tylko o tym, co dzieje się wewnątrz, ale i na zewnątrz, łącząc umieranie z tym, co po nas zostaje.

„Jak umieramy” to trudna książka o trudnych sprawach. Napisana została jednak przystępnie, w taki sposób, by każdego mogła zainteresować i by każdy mógł ją zrozumieć. Szanuje autorów podejmujących się pisania o tak nieprzyjemnych rzeczach, zwłaszcza kiedy robią to przystępnie i po ludzku.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

środa, 4 listopada 2020

Lisa Gardner "Powiem tylko raz"

 


Autor
: Lisa Gardner

Tytuł: Powiem tylko raz

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 448

Gatunek: thriller/ kryminał 





Policjantka, morderczyni i ofiara. Niespotykana drużyna, która czasami gra wspólnie, a czasami przeciwko sobie. Co więcej, nie zawsze wiadomo, która z nich odgrywa jaką rolę.

“Powiem tylko raz” to książka, która okazała się dla mnie przemiłą niespodzianką. Z wielką przyjemnością poświęciłam tej lekturze deszczowy weekend, a autorka raz po raz odwdzięczała się za poświęcony czas i uwagę świetnymi pomysłami i ciekawym kierunkiem rozwoju akcji. Nowa powieść Gardner to jeden z najlepszych thrillerów, jakie przeczytałam w tym roku, a uwierzcie mi, konkurencja była naprawdę duża.

Co przede wszystkim przeważyło o wartości tej powieści? Połączenie kilku historii, z których za każdą stała inna bohaterka i inny okres czasowy. Uwielbiam książki, w których różne wątki przeplatają się ze sobą, po to, by przy końcu historii znaleźć punkt wspólny. Dzięki temu opowieść od razu staje się żywsza, ciekawsza i mocniej angażująca. Ponadto pozwala przez cały czas zastanawiać się, co autor miał na myśli, a to sprawia, że czytamy szybko, z wypiekami na twarzy, na chwilę zajmując miejsce obok detektywa i pracując z nim ramię w ramię.

Każdy wątek, motyw i bohater tej historii był dla mnie bardzo interesujący i mocno zajmujący. Gardner stworzyła całkiem zawiłą opowieść, która nie jest jednak przesadnie skomplikowana, a w której natomiast każdy szczegół ma znaczenie. Nieskromnie przyznam, że udało mi się wytypować sprawcę, zanim autorka podała jego nazwisko, ale nie odebrało mi to przyjemności z lektury- to tylko jeden mały minusik, jaki stanął naprzeciw całej listy znalezionych przeze mnie zalet.

Choć w książce od początku wiele się dzieje, można by odnieść wrażenie, że całość ma dość spokojny charakter, a to za sprawą interesującego, wielotorowego śledztwa, którego drobiazgowość i dokładność nieco zwalniają akcję. I w tym miejscu dodam, że to także nie stanowiło problemu, bowiem takie śledztwa zawsze są mile widziane i cenione, szczególnie, kiedy na ich wynik składa się praca wielu osób, często nie tylko profesjonalnych detektywów.

W książce najbardziej urzekł mnie niebanalny, intrygujący i czarujący zestaw doświadczonych przez życie i skrywających swoje sekrety, bohaterek. Takie damskie trio nie zdarza się często, a tutaj otrzymało ono niezwykle ważną rolę i wywiązało się z niej znakomicie. Gardner wspaniale zestawiła ze sobą kobiece postacie, ukazując łączące je podobieństwa i dzielące różnice. Każda z tych kobiet miała wiele do zaoferowania, choć na zupełnie innej płaszczyźnie. Nie jestem pewna, która z nich przyciągała mnie najbardziej.

„Powiem tylko raz” to wspaniały, kobiecy thriller, w którym autorka działa na emocje czytelnika wykorzystując przeróżne bodźce. Interesujący temat, mroczna przeszłość, charakterne postacie, niespodziewane zwroty akcji, a przede wszystkim garść dających do myślenia i uzupełniających całość ponadczasowych kwestii. Bawiłam się przy tej lekturze cudnie.   

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

poniedziałek, 2 listopada 2020

sobota, 31 października 2020

Daphne du Maurier "Rebeka"

 


Autor
: Daphne du Maurier

Tytuł: Rebeka

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 448

Gatunek: literatura współczesna 




Młoda, niedoświadczona i biedna. Starszy, z dużym bagażem doświadczeń i zasobnym portfelem. On i Ona. Uczucie, jakie nie powinno się zdarzyć. Sekrety, które nie mogą ujrzeć światła dziennego.

O czym tak naprawdę jest Rebeka? Wydaje się, że na to pytanie bardzo łatwo odpowiedzieć, a jednak niekoniecznie. Ta popularna opowieść kryje w sobie bowiem o wiele więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. Bo nie o wielki romans tutaj chodzi i nie o uczucie młodej, zagubionej dziewczyny do dojrzałego mężczyzny. A przynajmniej nie tylko. Powieść ta pozwala czytelniczkom dostrzec o wiele więcej, o ile poświęcą jej odpowiednią ilość czasu i uwagi.

Dość długo ja również pozwalałam sobie na uproszczenie i nie dostrzegałam wagi tej książki. Czytałam, a lektura ta była przyjemna, a jednocześnie trochę płaska i bez polotu. Być może wynika to z faktu, że pierwsza część opowieści jest dość spokojna, a wydarzenia nabierają rozpędu z czasem. I dopiero wówczas można zrozumieć, że człowiek w stosunku do tej historii się pomylił, a wszystko, co do tej pory w książce znaleźliśmy lub też nie, to tylko cisza przed burzą. Oczywiście, mogłoby dziać się więcej, myślę jednak, że druga część powieści i zakończenie rekompensują ten spokój i łagodność początkowych stron.

„Rebeka” nie jest książką, która spodoba się każdemu. Czytelnicy oczekujący gwałtownych zwrotów akcji, wielkich uniesień i niedających zasnąć emocji zdecydowanie nie zauroczą się tą opowieścią. Z kolei Ci, którzy czytają cierpliwie, potrafią szukać między wierszami, lubią piękne miejsca akcji i doceniają starsze opowieści, odnajdą w niej to coś. Właśnie to w dużej mierze sprawiło, że doceniłam powieść du Maurier. Niespieszna i nieco leniwa narracja, skupienie się na psychologii postaci, cenne przedstawienie tła wydarzeń i ponadczasowość opowieści, w której kwestie poruszane wiele lat temu wciąż są aktualne i budzą emocje- taka mieszanka nieco zawróciła mi w głowie i sprawiła, że dostrzegłam w tej książce coś wyjątkowego.

Bardzo ciężko było mi uwierzyć, że ten utwór powstał w 1938 roku. I nie sam temat mam na myśli, ale też styl autorki, który jedynie miejscami pozwala sądzić, że to starsza powieść. „Rebekę” czyta się lekko i płynnie, można by pomyśleć, że napisano ją niedawno. Zazwyczaj sięgając po książki sprzed lat, łatwo zauważyć różnice w wykorzystanym słownictwie i zwrotach, ale tutaj ta granica naprawdę miejscami zanika, co też było dla mnie bardzo ważne. Często niestety z klasyką nie jest mi po drodze, a tu taka niespodzianka.

Jak już wspomniałam, ta książka to coś więcej niż fatalny romans. To subtelne, ale emocjonalne i działające na wyobraźnię, połączenie tematów, które jest nie tylko interesujące, ale również ponadczasowe. Nieco nieprawdopodobny wątek miłosny uzupełniono o piękną przemianę głównej bohaterki, tajemnice ukryte przed wścibskimi oczami oraz przyjaźń, która zniesie naprawdę wiele. I mimo że kwestie te nie są przesadnie odkrywcze czy nietypowe, to całość naprawdę może się podobać.

„Rebeka” była w moich oczach dość wymagająca. Ale po kilku dniach z tą książką nie żałuję poświęconego jej czasu. Chętnie porównam książkową historię z kinowym odpowiednikiem i przekonam się, jakich emocji dostarczy.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

czwartek, 29 października 2020

Chigozie Obioma "Orkiestra bezbronnych"

 


Autor
: Chigozie Obioma

Tytuł: Orkiestra bezbronnych

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 480

Gatunek: literatura współczesna 




Biedny farmer i jego bogata wybranka. Afrykański mezalians zmuszający bohaterów do odpowiedzialności. Decyzje, które mają swoje konsekwencje.

“Orkiestra bezbronnych” to historia, która pod wieloma względami przypomina te, jakie czytałam już wcześniej. Podobne motywy i popularne tematy zyskały jednak na znaczeniu za sprawą interesujących zabiegów zastosowanych przez autora powieści. Dzięki nim całość nabrała charakteru i wyrazu, a opowieść wydała się świeża i nietypowa. Tym, co najbardziej zwraca uwagę od samego początku jest nietypowa narracja, prowadzona przez opiekuńczego ducha głównego bohatera.

Chi chętnie i szczegółowo dzieli się z czytelnikiem wydarzeniami z życia młodego Chinonso, skupiając się nie tylko na bieżących wydarzeniach, ale także tym, co miało miejsce w młodzieńczych latach mężczyzny. Opis wydarzeń uzupełnia własnymi refleksjami, komentarzami, które bywają zabawne lub nieco uszczypliwe zależnie od sytuacji oraz przemyśleniami na temat miejsca rozgrywanej akcji.

Fabuła nowej książki Obomy rozwija się na przedmieściach Nigerii, co wprowadza do powieści nutę egzotyki. Książkowe wydarzenia pozwalają nam nieco wyrobić sobie zdanie na temat tego miejsca, a przynajmniej trochę lepiej je poznać. Kolejne rozdziały, subtelne aluzje oraz udział nowych bohaterów zwracają uwagę czytelnika na istotne sprawy oraz problemy tego kraju, dzięki czemu podczas lektury możemy również czegoś się dowiedzieć i pogłębić wiedzę.

Jak wspomniałam już wyżej, gdyby nie te elementy, to owa historia byłaby podobna do tych, które publikowano wcześniej. Na powieściowych stronach przeplatają się bowiem popularne tematy, a takimi zazwyczaj ciężko jest czytelnika zaskoczyć. Oboma dba jednak o to, by każdy znalazł w tej historii coś dla siebie i by mimo pewnych podobieństw do innych utworów, ciepło tę opowieść wspominał. Korzystanie ze znanych motywów nie jest zresztą niczym złym, jeśli autor w dalszym ciągu potrafi je odpowiednio wykorzystać i wykazać potencjał historii.

„Orkiestrę bezbronnych” czyta się dobrze, choć w mojej ocenie niezbyt szybko. Interesująca historia opowiadana jest bowiem bez pośpiechu, a miejscami niewiele się dzieje lub zbyt wiele uwagi poświęca się pobocznym wątkom. Nieco rozwleczona opowieść ma jednak dużo uroku, pozwala lepiej poznać głównego bohatera i okoliczności, w których przyszło mu żyć. Poza tym interesująca narracja i dobry styl potrafią wiele wynagrodzić.

Różnorodne emocje wywołał we mnie natomiast główny bohater. Momentami nie rozumiałam podejmowanych przez niego decyzji, ale po części właśnie dzięki temu nabrał on w moich oczach bardziej ludzkiego charakteru. Chinonso błądzi na naszych oczach, podejmując pochopne decyzje, ale to te błędy i te decyzje pozwalają mu dojrzeć i zmienić swoje życie, a takie rewolucje i przemiany powieściowych postaci zawsze są u mnie mile widziane.

„Orkiestra bezbronnych” stanowiła dla mnie spore wyzwanie. Cieszę się, że udało mi się mu sprostać. Z pewnością nie jest to książka, jakich wiele, ale o jej zaletach powinniście przekonać się sami.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

wtorek, 27 października 2020

Alex North "W cieniu zła" [recenzja przedpremierowa]

 


Autor
: Alex North

Tytuł: W cieniu zła

Wydawnictwo: Muza

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 416

Gatunek: thriller/ kryminał 




Gritten Wood to miejsce, w którym koszmary z przeszłości trwają nadal, a tragedie nie mają końca. Uliczki miasteczka już raz spłynęły krwią, a teraz, 25 lat później, historia się powtarza. Co jest prawdą, a co tylko urojeniem?

“W cieniu zła” to jedna z tych lektur, które idealnie sprawdzą się w przypadku długich, smutnych i chłodnych wieczorów. North postarał się bowiem, by jego najnowsza powieść należała do tych nieodkładalnych, a niesprzyjająca pogoda idealnie łączy się z niepokojących charakterem tej historii. Już pierwsze strony utwierdziły mnie w przekonaniu, że w tym przypadku nie zabraknie napięcia, a klimatyczna atmosfera przyciągnie i zatrzyma mrocznym obliczem.

Najnowsza książka Northa to świetna, budząca emocje opowieść. Autor postarał się, by podziałać na naszą wyobraźnię każdym elementem prowadzonej fabuły. Na stronach powieści w cudownie ponury sposób łączą się fragmenty wydarzeń z przeszłości, wątek morderstw rytualnych, strachy ukryte głęboko w sercu i zaskakujące, mniej lub bardziej prawdziwe, moce. Takie zestawienie robi duże wrażenie, bowiem z jednej strony autor działa na zmysły wykorzystując krwawe i okrutne zbrodnie, z drugiej zaś strony stara się, by elementem napędowym dla naszych wyobrażeń uczynić nasze własne potwory.

Dzięki temu podczas lektury bardzo łatwo pogrążyć się we własnych niewesołych przemyśleniach i emocjach. Nie mogłam pozbyć się przeświadczenia, że opisywane sceny składają się na ciszę przed burzą, a zupełnie nieoczekiwanie uderzy piorun, który zatrzęsie całą historią oraz zagłębiającymi się w niej czytelnikami. Emocje potęguje towarzyszące podczas lektury wrażenie sennego koszmaru, a momentami ciężko zapanować nad własnymi lękami, poruszając się trochę na granicy snu i jawy, zatracając się w historii, której uczestnikami z czasem sami się stajemy.

North dba o to, by przy tej opowieści nie można było się nudzić. Pozwala nam zaangażować się w powieść, sugeruje, że łatwo rozwiązać zagadki i poznać wszystkie tajemnice, a następnie sprytnie przekreśla to, co udało nam się poukładać niczym skomplikowane puzzle. Przez cały czas z nami igra, niepokojąc rozwojem akcji i zaskakując nowymi elementami. Bawi się świetnie, a my razem z nim, czując wdzięczność za tę opowieść i za ten klimat, bo przecież od początku tylko o to nam chodziło.

A jeśli to wciąż za mało, to wasze zainteresowanie zostanie pogłębione dzięki różnym narratorom i perspektywom czasowym. Takie rozwiązanie sprawia, że całość staje się jeszcze bardziej interesująca i mocniej wpływająca na czytającego. Pozwala znaleźć się na chwilę na miejscu bohaterów i wraz z nimi przeżywać opisywane wydarzenia.

„W cieniu zła” to naprawdę mocna opowieść. Dla tych, którzy lubią się bać, cenią zagadki, zwracają uwagę na nietypowe pomysły. Moim zdaniem lepsza od tak popularnego „Szeptacza”.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza. 

niedziela, 25 października 2020

Ewa Przydryga "Miała umrzeć"

 


Autor
: Ewa Przydryga

Tytuł: Miała umrzeć

Wydawnictwo: Muza

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 320

Gatunek: thriller psychologiczny 




Dwie kobiety. Dwie rodziny. Dwa domy. I dwadzieścia lat różnicy między ich historiami.

“Miała umrzeć” to kolejna książka Ewy Przydrygi. Powieść, przy której spędziłam deszczowa sobotę. Prawdę mówiąc, chętnie spędziłabym przy niej nawet ładny dzień, rezygnując z innych rzeczy, bowiem lektura ta okazała się lepsza, niż mogłabym przypuszczać. Siłą rzeczy nasuwają mi się porównania do „Bliżej niż myślisz”- pierwszego tytuły autorki, jaki miałam okazję poznać. Ale ten okazał się o wiele lepszy, nie mam tej opowieści nic do zarzucenia.

W swojej najnowszej książce autorka przedstawiła interesującą i wiarygodną historię spotkania pewniej ofiary z pewnym mordercą. Splot wydarzeń sprzed lat, tajemnicza przeszłość, ogrom zagadek i pragnienie zemsty doprowadziły do nieprzewidzianych okoliczności, zapewniając mi tym samym kilka godzin w intrygującym towarzystwie ciekawej, ale nieprzekombinowanej historii. Połączenie wspomnianych już motywów okazało się wspaniałym pomysłem, a powiązanie łagodnego thrillera z elementami książki obyczajowej znakomicie się sprawdziło.

W powieści od początku sporo się dzieje, a uwagę w dużej mierze przyciąga dwutorowa narracja, w której głos zabierają dwie bohaterki. Splecenie ich losów, ukazanie powiązań między nimi oraz wskazanie podobieństw i przeciwieństw bardzo wzbogaciło opowieść. Obydwie kobiety zyskały w moich oczach, a kiedy dowiedziałam się, co rzeczywiście je łączy, byłam bardzo zadowolona, że autorka pomyślała o takim poprowadzeniu akcji.

„Miała umrzeć” to subtelny, kobiecy thriller, skupiony nie na samym morderstwie, ale bazujący na emocjach, dających do myślenia motywach i wykorzystujący nietypowe rozwiązania. Naprawdę dobrze bawiłam się przy tej historii, mam wrażenie, że autorka wykorzystała w tym przypadku całą swoją wyobraźnię, styl i potencjał, oferując kompletną i dopracowaną całość, która śmiało może przypaść do gustu większemu gronu odbiorców. W tej historii jest i krwawo i emocjonalnie. Młodość rządzi się swoimi prawami, a dorosłość wcale nie oznacza, że przeszłość odchodzi w niebyt i życie staje się łatwiejsze.

Sporo miejsca w książce poświęcono kwestii poszukiwania swojej tożsamości i próbie zrozumienia samego siebie. Myślę, że to tematy szalenie ważne, potrzebne i aktualne. Takiej problematyki nigdy nie jest w powieściach zbyt wiele. Dobrze się o niej czyta i łatwo się z tymi kwestiami utożsamia. Czasami po prostu trudno znaleźć swoje miejsce, niezależnie od wieku, płci czy okoliczności.

„Miała umrzeć” to bardzo dobra historia, w której świetny pomysł pięknie łączy się z dojrzałym stylem, a wyczucie w przedstawieniu emocji bohaterek i psychologiczny rys świetnie uzupełniają całość. To jedna z tych książek, o których można wiele powiedzieć, ale warto też nieco przemilczeć i zachować dla siebie. I w tym momencie chcę Was zostawić z kilkoma niedopowiedzeniami, by w ten sposób dodatkowo Was zmotywować do sięgnięcia po tę opowieść. Polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza. 

czwartek, 22 października 2020

Pierre Lemaitre "Kolory ognia"

 


Autor
: Pierre Lemaitre

Tytuł: Kolory ognia

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 480

Gatunek: literatura współczesna




Choć przez wiele lat miała wszystko, dziś los rzuca jej kłody pod nogi zadziwiająco często. Z wielkiej dziedziczki stała się wielką biedaczką. Ale duże straty wywołują w człowieku jeszcze większy ogień i chęć do walki. A ona dopiero zaczyna swoja bitwę.

“Kolory ognia” to historia bardzo burzliwa i przewrotna. Pełna emocji, zwrotów akcji, zaskakująca za sprawą wykorzystania w ciekawy sposób popularnych tematów. To połączenie kwestii codziennie zyskujących aprobatę czytelników, ale tak, by całość nabrała charakteru i wyrazu. Tak pokrótce można by opisać najnowszą powieść Pierra Lemaitre. Moim zdaniem takie podsumowanie nasuwa na myśl interesującą, dojrzałą i trafiającą w serce powieść obyczajową, która przypadnie do gustu nawet najbardziej wymagającym czytelniczkom. Właśnie tak odebrałam ją ja.

Tym razem autor zaoferował nam opowieść nieco inną, ale nie gorszą. Późne lata trzydzieste, duże pieniądze, gorące romanse i zawiedzione nadzieje, a to wszystko rozgrywające się w tle powojennej Francji. Taka mieszanka może na czytelniczki zadziałać upajająco, o czym sama się z przyjemnością przekonałam. W swej historii Lemaitre ukazuje nam wzloty i upadki głównej bohaterki, Madeleine, która pokonuje długą drogę, by z zagubionej dziedziczki rodzinnej fortuny stać się aniołem zemsty. I uwierzcie mi, że w tym określeniu wcale nie ma wielkiej przesady, bowiem kobieta jest najlepszym przykładem tego, do czego może doprowadzić rozczarowanie i upokorzenie.

Kolejne rozdziały to urzekające studium ludzkiej psychiki. Autor fantastycznie radzi sobie z pokazaniem, kim w rzeczywistości jesteśmy i jak niskie pobudki często nami kierują. Tak, nami. Bo to powieść jakby o nas wszystkich. Choć pewnie niewielu z nas posiada ogromną fortunę i zostaje oszukanych przez najbliższych, to mimo wszystko realizm tej powieści sprawia, że łatwo się z Madeleine zjednoczyć, zrozumieć jej problemy i liczyć na to, że los jeszcze przyniesie jej coś dobrego.

„Kolory ognia” to historia pełna pasji, gorąca za sprawą namiętności, rozpalająca wyobraźnię przy okazji dużych pieniędzy, wielkich zdrad i niepokojących romansów. Mimo że całość mogłaby wydawać się trochę ograna, to autor wzbogacił ją elementami, które pobudzają zainteresowanie, budują napięcie i pozwalają czytelnikowi bardziej się zaangażować i zbliżyć do bohaterów. Na stronach powieści igrają ze sobą cisza i muzyka, bieda i bogactwo, pragnienie miłości i odrzucenie, piękno i brzydota. Cała ta historia jest wielkim, pełnym emocji kontrastem, a powojenna Francja przedstawia całkiem inne okoliczności i czasy, stanowi wyzwanie zarówno dla autora, jak i dla czytelnika.

Lemaitre przypadł mi do gustu również za sprawą charakterystycznego stylu. Autor nie tylko pisze dobrze. On robi to z lekkością, przekorą, poczuciem humoru, dystansem. Bawi się tym, pozwalając sobie na zwroty do czytelnika i osobiste komentarze. Dzięki temu książka staje się lepsza, zyskuje na wartości.

„Kolory ognia” to wymagająca, ale warta wytrwałości powieść. Nie jest to lektura na jeden wieczór, a raczej dzieło potrzebujące czasu i uwagi, na które zresztą jak najbardziej zasługuje.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros. 

środa, 21 października 2020

Matt Killeen "Diabeł, laleczka, szpieg"

 


Autor
: Matt Killeen

Tytuł: Diabeł, laleczka, szpieg

Wydawnictwo: Media Rodzina

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 472

Gatunek: literatura młodzieżowa





Nowi bohaterzy. Nowie miejsca. Nowe wojny.

“Diabeł, laleczka, szpieg” to druga część serii z Sarą Goldstein. Jej poprzedniczka zrobiła na mnie wielkie wrażenie i trafiła na półkę z ulubionymi tytułami. Choć coraz rzadziej sięgam po powieści młodzieżowe, to jednak ta seria jest najlepszym przykładem na to, że zawsze warto wyjść poza przyzwyczajenia i schematy, bo każdy gatunek może przynieść czytelnikowi wiele radości i satysfakcji.

Nowa powieść Killeena to dużo emocji i jeszcze więcej niespodzianek. Przede wszystkim zaś zaskoczyło mnie miejsce, które autor wybrał do przedstawienia książkowych wydarzeń. Tym razem podążamy wraz z nim do Afryki, gdzie gorące ziemie i ogniste charaktery jeszcze bardziej działają na wyobraźnię i podsycają upalną już atmosferę. Nie da się ukryć, że te afrykańskie tereny w literaturze i w myśli kojarzą się ze złem, przyciągają nieprzyjemne skojarzenia, nasuwają niepokojące refleksje. Wybór takiego miejsca okazał się strzałem w dziesiątkę, to wspaniałe tło dla mrocznych wydarzeń i brutalnych bohaterów.

Druga część serii z Sarą Goldstein zaskoczyła mnie też dużą dawką brutalnej szczerości i nieograniczonego realizmu. Już poprzednia książki Killeena była bardzo odważna w swoim przekazie, szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę, że traktuje się ją, jako materiał, który może być odpowiedni dla młodszych czytelników. Tymczasem autor rozprawia się ze swoim tematem bez oporów, dystansu, cenzury. Akcja powieści nabiera dzięki temu szaleńczej wręcz autentyczności. Z drugiej strony, jak wyglądała wojna każdy przecież wie, nie ma więc sensu czegokolwiek wygładzać czy upraszczać, a taką szczerość i takie pomysły należy jedynie doceniać.

Killeen zasłużył również na słowa uznania za sprawą pracy poświęconej kreacji bohaterów. Oprócz postaci występujących w pierwszej części, czytelnik otrzymuje okazję, by spędzić trochę czasu z nowymi bohaterami. Autor powieści zyskał w moich oczach tworząc bardzo ciekawe sylwetki kobiece. Być może się mylę, ale często odnoszę wrażenie, że we współczesnej literaturze brakuje inspirujących i charakternych kobiet. A te pojawiające się w „Diable, laleczce, szpiegu” właśnie za takie mogą uchodzić, tak można by je opisać.

Nie da się ukryć, że książka jest dość ciężka i trudna w odbiorze. Absolutnie nie za sprawą stylu autora czy jego pomysłów na rozwój akcji. Może natomiast przytłoczyć temat, mowa przecież o rzeczach ciężkim i niewdzięcznych. I nie samą wojnę mam na myśli, ale i inne kwestie poruszane przez autora, których zarysowywać nawet nie będę, żeby zbyt wiele nie zdradzić i nie odbierać przyjemności innym czytelnikom.

„Diabeł, laleczka, szpieg” to bardzo udana kontynuacja. Całkiem inna, a zarazem stanowiąca świetne uzupełnienie dla poprzednich wydarzeń. Dzięki tej lekturze upewniłam się, że Killeen jest znakomitym autorem. W swoją pracę wkłada bowiem dużo serca i wiele czasu. Nie boi się zaryzykować łącząc trudne tematy. Pozwala sobie na niespodzianki i zwroty akcji. A przede wszystkim oferuje czytelnikowi wspaniałych bohaterów.  

Za przesłanie książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.

poniedziałek, 19 października 2020

Antologia "Upiorne święta"

 



Tytuł
: Upiorne święt
a

Wydawnictwo: Akurat

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 383

Gatunek: kryminał/ horror




“Upiorne święta” to zbiór mrocznych opowiadań dotyczących tego zazwyczaj pogodnego okresu. Uwielbiam święta i uwielbiam niepokojące klimaty, a takie połączenie wydało mi się nie tylko kuszące, ale też nowe i świeże. Choć na co dzień nie czytuję opowiadań, to dla tego tytułu byłam gotowa zmienić swoje przyzwyczajenia. Czy było warto?

Nie wszystkie nazwiska, które pojawiły się w tej antologii były mi znane. Dlatego też tę lekturę potraktowałam po części jako szansę, by poznać nowych polskich autorów, przekonać się, czy ich wyobraźnia mnie zatrzyma, a ich styl zachwyci. I rzeczywiście, było to ciekawe doświadczenie, bowiem niektóre pomysły naprawdę przypadły mi do gustu. Mimo że nie wszystkie opowiadania mnie oszołomiły, to większość oceniam na zdecydowany plus.

Historią, która przekonała mnie najbardziej, jest ta stworzona przez Artura Urbanowicza. Już kilkakrotnie miałam okazję przekonać się, że ciężko cokolwiek zarzucić temu autorowi, a i tym razem się nie zawiodłam. A jaka była jego opowieść? Mroczna, dziwna, zaskakująca, angażująca i dająca do myślenia. Choć i w innych można było odnaleźć podobne elementy, to jednak ta historia spodobała mi się szczególnie i to tę poleciłabym w pierwszej kolejności.

Większość opowiadań była krótka, nie znaczy to natomiast, że dużo im brakowało. Wszyscy autorzy postarali się, by ich historie były dopracowane i kompletne, a krótka forma niczego nie odbierała opowieściom. Okazuje się, że kilkanaście czy kilkadziesiąt stron może być równie dobrym materiałem i sposobem osiągnięcia celu, jak książka standardowej długości. Taki nieduży rozmiar także potrafi zaciekawić i zatrzymać.

Święta w tych opowieściach nie są piękne, rodzinne i rozczulające, a oferowane prezenty mają niespodziewany, krwawy charakter. Może jednak to ciekawa alternatywa dla przesłodzonych, tak podobnych do siebie opowiastek. Coś innego, klimatycznego, sprawdzającego się podczas długich i chłodnych wieczorów. Myślę, że warto spróbować.

Za przysłanie książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Akurat.