Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czwarta Strona. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czwarta Strona. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 września 2023

Przemysław Żarski "Grzęzawisko"

 


Autor
: Przemysław Żarski

Tytuł: Grzęzawisko

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 426

Gatunek: kryminał




Uwielbiam mroczne klimaty, a wszelkiego rodzaju kryminałów czy thrillerów nigdy nie mam dość. Ta pogoń za niepokojącymi historiami i wciąż niezaspokojony apetyt sprawiają, że cały czas szukam, sprawdzam, badam, a ogromna liczba przeczytanych tego typu książek doprowadziła do wzrostu oczekiwań. Wydaje się, że dobrym rozwiązaniem, by temu zaradzić, są nazwiska nieznanych mi wcześniej autorów, którzy mogą wprowadzić nowe pomysły i powiew świeżości. Za sprawą „Grzęzawiska” zapoznałam się bliżej z Przemysławem Żarskim.

Gdybym miała powiedzieć, co stanowi o wartości kryminału, bez wahania odpowiedziałabym, że najważniejsza jest w tym przypadku fabuła. Mam wrażenie, że Żarski zgodziłby się ze mną w tej kwestii. Autor postarał się bowiem, by akcja jego książki już od pierwszych stron intrygowała, angażowała i zatrzymywała. Mocny początek wzbudził we mnie na tyle duże zainteresowanie, że z przyjemnością poznawałam rozwój wydarzeń i cierpliwie czekałam, by przekonać się, co jeszcze Żarski przygotował dla swoich czytelników.

W czasie lektury czułam, że pisarz dobrze wie, co chce przekazać i z lekkością przekuwa swoje pomysły w dobrze napisaną i skonstruowaną opowieść. Wiele lat temu w tej maleńkiej miejscowości zaginął nastolatek. Co się z nim stało? Kto ponosi odpowiedzialność? Czy to jego zwłoki pochowano w „Grzęzawisku”? Pojawiające się w czasie czytania pytania sprawiły, że zapragnęłam znaleźć odpowiedzi na własną rękę. Zastanawiałam się, kombinowałam, łączyłam fakty. Na kilka godzin wcieliłam się w rolę detektywa amatora, sprawdzając tropy i szukając powiązań miedzy postaciami.

Nie da się ukryć, że książki kryminały dają czytelnikowi również możliwość spotkania się z intrygującymi bohaterami. W tym przypadku po jednej stronie barykady stoją przedstawiciele policji, a po drugiej milczący i grzeszni mieszkańcy miasteczka. Łączące ich śledztwo ujawnia jednak o wiele więcej przewinień i krzywd, niż moglibyśmy się spodziewać. Żarski pokazuje nam, że żadna z tych postaci nie ma czystego sumienia, a w szafie trzyma własne trupy. Ciężko jest w związku z tym podzielić bohaterów na dobrych i złych. Każdy ma swoje grzechy i tajemnice. Jak to bywa w prawdziwym życiu.

Duże wrażenie zrobił też na mnie klimat opowieści. Interesująca akcja została osadzona w niedużym miasteczku, w którym wszyscy wydają się znać i patrzeć sobie na ręce. Klaustrofobiczny akcent dodaje całości nuty niepokoju, wywołuje dreszczyk i podtrzymuje niepewność. Mieszkańcy obawiają się o swoje tajemnice. Całkiem zresztą słusznie. Nigdy nie jest bowiem za późno, by zbrodnia spotkała się z karą.

Prawdopodobnie bardzo was zaskoczę, kiedy dodam, że tym, co jednak najbardziej podobało mi się w tej książce jest styl autora. Żarski raz po raz urzekał mnie pięknymi fragmentami, które przypominały mi dzieła znanych pisarek literatury kobiecej. Z wielką przyjemnością dzieliłam się z innymi jego cytatami lub czytałam kilka razy ten sam akapit. To naprawdę niesamowite, że kryminał czy thriller również mogą pokazać, jak wielką wartość ma słowo i mądrze wykorzystać jego możliwości. Jestem pod olbrzymim wrażeniem i czuję nie tylko zaskoczenie, ale też dużą satysfakcję.     

Jak już wspomniałam, do tej pory nie spotkałam się z twórczością Żarskiego. Pewna obawa przed poziomem polskiej literatury kryminalnej sprawia niestety, że czasami omijają mnie różne perełki. Na szczęście tym razem było inaczej i ten interesujący tytuł nie przeszedł mi przed nosem. Polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni internetowej selkar.pl.

niedziela, 11 czerwca 2023

Izabela Janiszewska "Ludzie z mgły"



Autor: Izabela Janiszewska

Tytuł: Ludzie z mgły

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 448

Gatunek: kryminał 




Choć do tej pory przeczytałam zaledwie jedną powieść Janiszewskiej, nazwisko pisarki wciąż krążyło mi po głowie. Dobrze wiedziałam, że to tylko kwestia czasu, zanim sięgnę po kolejne książki jej autorstwa. Doskonałą okazją ku kolejnemu spotkaniu okazała się nowa publikacja Janiszewskiej, „Ludzie z mgły”.

Niewielka miejscowość, w której wszyscy się znają. Mieszkańcy uwielbiają plotkować, a każde potknięcie zostaje zapamiętane. Choć każdy ma swoje przywary i sekrety, to z wielką przyjemnością roztrząsają problemy i porażki innych. Mała społeczność, która wzajemnie się dusi i nie pozwala na bycie sobą. Tak właśnie wygląda życie w Sinicach. Duszna, nieprzyjemna i gęsta atmosfera, dodatkowo osnuta mgłą utrwalanych latami miejscowych legend.

Uwielbiam klimat takich miejsc. Sposób, w jaki pozwalają się wykazać autorowi i działają na czytelniczą wyobraźnię. Możliwość poznawania skrywanych tajemnic i trupów ukrytych w szafie. W Sinicach zaginęło już kilka osób. Co się z nimi stało? Co ich łączyło? Czy naprawdę rozpłynęli się we mgle?  Podążając za Janiszewską powoli odkrywamy mroczne historie, które rozegrały się w zaułkach Sinic.

Na stronach książki spotykają się różne wątki i tematy. Od początku widać subtelną nić, którą zostały zszyte, jednak jest to bardzo delikatne i wątłe połączenie. Bierzemy udział w niespiesznym śledztwie, krok po kroku zmierzając w stronę niepokojącego finału. Autorka pokazuje nam, jak wygląda praca policyjnych funkcjonariuszy, która rzadko przypomina sceny znane nam z telewizyjnych seriali „CSI…”. Powiązanie poszczególnych tropów, znalezienie winnych i zadośćuczynienie ofiarom zajmuje im wiele czasu i energii, wymaga zadawania pytań oraz znalezienia w sobie siły i cierpliwości.

Powoli i subtelnie, po nitce do kłębka. Podczas lektury bierzemy udział w naprawdę interesującej sprawie. Zazwyczaj wybieram bardziej krwawe historie, ale obowiązujący tutaj klimat mrocznych sekretów, zaginionych osób i miejsc osnutych mgłą, naprawdę mnie zauroczył. Z dużym zainteresowaniem śledziłam rozwój akcji, by przekonać się, do czego zmierza Janiszewska i poznać jej zamysł. Czułam, że mogę jej zaufać i że mnie nie zawiedzie, choć rozpierająca mnie ciekawość przybierała czasem nieznośną formę.

Wiem z doświadczenia, że interesujące zbrodnie i klimatyczne miejsca akcji, to jednak wciąż zbyt mało, by na tym opierać dobry kryminał. Duże znaczenie mają w tym przypadku także kreacje bohaterów. Na stronach książki miałam okazję poznać kilka intrygujących postaci, zarówno detektywów, jak i tych, którzy obarczeni zostali piętnem winnych. I jedni i drudzy zrobili na mnie wrażenie za sprawą sporej wiarygodności i pewnej nieprzewidywalności.

Książki kryminały to zdecydowanie najczęściej wybierany przeze mnie gatunek. Mam jednak czasami wrażenie, że oczekuję zbyt wiele, a duże obycie w mrocznych klimatach sprawia, że stawiam ich autorom poprzeczkę coraz wyżej. Ale choćbym bardzo chciała, w tym przypadku ciężko jest mi do czegokolwiek się przyczepić. Autorka stworzyła bowiem interesującą, przemyślaną i dopracowaną historię, która na dodatek została napisana wprawnym i zgrabnym językiem. Nic dodać, nic ująć. Kto jeszcze nie zna, czym prędzej powinien poznać. Serdecznie polecam.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni internetowej selkar.pl.

piątek, 9 czerwca 2023

Alaina Urquhart "Rzeźnik i strzyżyk"

 


Autor
: Alaina Urquhart

Tytuł: Rzeźnik i strzyżyk

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 272

Gatunek: kryminał 





Seryjny morderca i patolog sądowy. Ryzykowne, bolesne i krwawe starcie.

Nie jest żadną tajemnicą, że uwielbiam kryminały. Z przyjemnością sięgam po każdy tytuł, który może zaspokoić mój apetyt na mroczne historie. Im bardziej przewrotnie, brutalnie i niepokojąco, tym lepiej. Czy debiutancka książka Alainy Urquhat spełniła moje oczekiwania?

„Rzeźnik i strzyżyk” to swego rodzaju pojedynek między seryjnym zabójcą i patologiem sądowym. Ta niezwykła para została połączona przed laty mrocznymi okolicznościami, a dziś ich drogi znowu się skrzyżowały. Śledząc książkową historię mamy wspaniałą możliwość obserwować kolejno ich działania, pisarka bowiem naprzemiennie oddaje im głos. Taki zabieg sprawia, że powieść staje się bardziej intrygująca i mocniej angażuje, ale także pozwala czytelnikom lepiej poznać dwie nietypowe osobowości.

Na kartkach książki ścierają się bardzo silne charaktery. W jednym narożniku rozgrzewa się patolog sądowy, w drugim seryjny morderca. Kto uderzy pierwszy? Kto zrani mocniej? Kto wygra to starcie? Te pytania czekają na swoje odpowiedzi do samego finału. Podczas lektury byłam pod dużym wrażeniem tego, w jaki sposób autorka nakreśliła portrety tych przeciwników.

Duże znaczenie zawsze ma dla mnie motywacja zabójców, zrozumienie czym się kierują i jak usprawiedliwiają swoje działania. Urquhart podsuwa nam pewne sugestie ale wyciągnięcie wniosków leży po naszej stronie. Wiele mówi się o tym, co popycha zabójców do działania. Wydaje się, że temat wciąż jest otwarty i na czasie. W tym przypadku możemy sami się nad tym zastanowić i poszukać rozwiązania tej niepokojącej kwestii.

Sporo miejsca w historii zostało również poświęcone patolog sądowej, która bierze na cel postać mordercy. Ona również ma swoje motywy, a poznanie ich w kolejnych rozdziałach przyniosło mi wiele przyjemności. Najczęściej w powieściach kryminalnych zabójcy są ścigani przez śledczych. Ty, razem natomiast, to lekarka dostarczyła najważniejszych informacji i najmocniejszych tropów, analizując obrażenia ofiar sprawcy.

Duże znaczenie w przypadku książek kryminalnych ma mocna, dopracowana i wyrazista fabuła. Autorka wykazała się również pod tym względem. Za sprawą opisywanych wydarzeń przez cały czas czułam się zaintrygowana i zaskoczona. Łatwo było mi się zaangażować, a zwroty akcji i niespodzianki podtrzymywały moje zainteresowanie. Czułam, że Urquhart jest przekonana o wartości swej opowieści, a pewność siebie przełożyła się na powstanie solidnej i cennej książki kryminalnej.

„Rzeźnik i strzyżyk” to opowieść o niewielkiej objętości. W mojej ocenie stanowi to jej kolejną zaletę, skupia się bowiem na tym, co rzeczywiście istotne. Przedstawia nam głównych bohaterów i  najważniejsze wydarzenia, nie poświęcając czasu na niepotrzebne wątki czy uzupełniające kwestie. Dzięki temu dostajemy samą kryminalną esencję, to, co w kryminałach jest najważniejsze- świetną fabułę, interesujące śledztwo i wspaniałych bohaterów.

Tak, debiutancka powieść Urquhart zdecydowanie spełniła moje oczekiwania. Mówię to z pewnym zaskoczeniem, nie mogąc znaleźć żadnych słabych punktów. Ta krótka książeczka dostarczyła mi wiele przyjemności, satysfakcji i poczucia dobrze spędzonego czasu. Ciepło polecam Wam ten tytuł.

Za możliwość przeczytania tej wyjątkowej pozycji dziękuję księgarni internetowej selkar.pl.  

niedziela, 30 kwietnia 2023

Bartosz Szczygielski "Dzień gniewu"

 


Autor
: Bartosz Szczygielski

Tytuł: Dzień gniewu

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 408

Gatunek: kryminał 




Nietypowy wypadek w centrum handlowym pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Rozwiązania zagadki podejmują się młody policjant oraz uczestniczka zdarzenia. Czego dowiedzą się podczas swoich poszukiwań?  

Kiedy myślę o polskiej literaturze kryminalnej, nazwisko Szczygielskiego przychodzi mi do głowy jako jedno z pierwszych. Choć nie przeczytałam wszystkich książek pisarza, to te kilka tytułów, które miałam okazję poznać, dobrze zapisało się w mojej pamięci. Nie mogłam zatem przejść obojętnie obok „Dnia gniewu”.

Nowa powieść Szczygielskiego zaczyna się mocnym akcentem, który stanowi doskonałe wprowadzenie do fabuły. To również swego rodzaju obietnica, że nikt spośród czytelników nie będzie się przy niej nudził. I rzeczywiście, akcji niczego nie brakuje, chociaż muszę przyznać, że rozegrała się inaczej, niż sobie wyobrażałam.

Przede wszystkim zaskoczyło mnie śledztwo rozgrywające się dwutorowo. Z jednej strony miałam szansę obserwować decyzje i ryzyko podejmowane przez młodego śledczego, z drugiej strony natomiast bacznie spoglądałam na kobietę, która cudem ocalała w wypadku samochodowym. Każde z nich próbowało poznać odpowiedzi na własną rękę. Na książkowych stronach szukali informacji o swoich zbrodniach, odbywali kary, ale także poznawali siebie. Spoglądając z boku na ich wzloty i upadki, można było lepiej poznać dwoje intrygujących bohaterów i lepiej zrozumieć wydarzenia, które doprowadziły ich do „Dnia gniewu”.  

Szczygielski to jeden z tych autorów, u których wyczuwam dużą pewność siebie. Podczas lektury odnoszę wrażenie, że pisarz doskonale wie, co planuje przekazać czytelnikom i konsekwentnie realizuje swoje zamiary. Dobry pomysł przekłada się na intrygującą i wartościową fabułę, nie pozostawiając niedopowiedzeń czy niedociągnięć. Autor bawi się z czytelnikami, igra z ich zmysłami, zaprasza ich do udziału w niepokojącej rozgrywce, utrzymując w atmosferze niepokoju i napięcia.

Kiedy poznawałam kolejne rozdziały książki, nabierałam przekonania, że jestem w stanie samodzielnie poskładać wszystkie elementy w całość. Na własną rękę prowadziłam amatorskie śledztwo, szukając okruchów, które mogłyby naprowadzić mnie na trop sprawcy. Nie mogłam jednak bardziej się mylić. Książki kryminały w dużej mierze zawdzięczają swój sukces przewrotnej, wielowątkowej fabule, różnego rodzaju intrygom i sekretom oraz niedoścignionej postaci mordercy. W tym tytule wszystkie elementy świetnie się zgrały, uniemożliwiając mi rozwiązanie zagadki aż do końca, kiedy to Szczygielski odsłonił wszystkie karty.

W przypadku każdej lektury duże znaczenie ma dla mnie styl autora. Sposób prowadzenia narracji, lekkość przelewania myśli na papier, język przyjazny czytelnikom, przejścia pomiędzy wątkami i spójność łącząca rozdziały. Świetny, wypracowany i dojrzały styl autora można uznać za kolejną zaletę tego tytułu.

„Dzień gniewu” to dobrze przemyślana i jeszcze lepiej napisana powieść kryminalna. Łatwo się w niej zaczytać, na kilka godzin stając się częścią książkowej rzeczywistości.   

Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni internetowej selkar.pl

środa, 18 maja 2022

Miranda Cowley Heller "Papierowy pałac"

 


Autor
: Miranda Cowley Heller

Tytuł: Papierowy pałac

Wydawnictwo: Czwarta strona

Rok wydania: 2022

Liczba stron: 396

Gatunek: literatura piękna 




Jak wybrać właściwie? Jak zrozumieć, co jest słuszne? Jak usłyszeć głos serca? Jak nie skrzywdzić siebie i innych?

“Papierowy pałac” nie jest łatwą powieścią. W dużej mierze wynika to z faktu, że autorka pokazuje prawdziwe życie, pełne upadków, złych decyzji, nieprzyjemnych wyborów. Na kartkach powieści poznajemy różne barwy codzienności, czujemy ciężar konsekwencji, próbujemy odróżnić dobro od zła. Heller nie pozwala jednak, by to wszystko przyszło nam bez trudu. Podczas lektury udzielają nam się emocje bohaterów, dostrzegamy, jak trudno jest czasami żyć szczęśliwie i siłą rzeczy porównujemy się do nich.

Autorka napisała piękną i mądrą opowieść, w której główną rolę odgrywa samo życie. Autentyczność opisywanych wydarzeń i szczerość przedstawianych uczuć mocno mnie poruszyły. Choć moje życie różni się od tego, jakie stało się udziałem głównej bohaterki, to odnosiłam wrażenie, jakbym czytała po części o sobie. Heller pisze w tak przekonująco prawdziwy sposób, że nie można przejść obojętnie obok książkowych wydarzeń. Podążamy śladem Elle, usiłując zrozumieć jej motywy i zastanawiając się, co my zrobilibyśmy na jej miejscu. Buzują emocje, myśli szaleją. Na czytanych stronach rozgrywa się niszczycielska, choć wspaniała, walka między sercem, a rozumem. Kto z nas nigdy nie miał takich rozterek?

Heller łączy w swej powieści znane i lubiane motywy, ale zestawia je tak, że nabierają świeżości i nowego charakteru. Całość jest dopracowana, dojrzała, przemyślana i dobrze napisana. Autorka przenosi nas w czasie, pokazuje bieżące wydarzenia, a następnie cofa się do przeszłości. Przypomina, co wydarzyło się wiele lat temu, kieruje nasze myśli na inne tory, szuka zrozumienia dla swojej bohaterki. Uwielbiam połączenie teraźniejszości i przeszłości, igranie z czasem. To pozwala lepiej poznać historię i motywy poszczególnych postaci, podtrzymuje zainteresowanie, sprawia, ze łatwiej i przyjemniej zaangażować się w lekturę.

O czym jest „Papierowy pałać”? O sile przyjaźni, głębi miłości, rodzinnym przywiązaniu, małżeńskim poświęceniu. W tych pozornie prostych i ogranych tematach znajduje się jednak odrobina magii. Magicznie bowiem wpływają one na nas podczas lektury. Przynoszą ogrom emocji, stanowią piękną bazę do przemyśleń, tło dla własnych wyborów. Kiedy sięgałam po tę lekturę, byłam przekonana, że znajdę w niej coś dla siebie, nie pomyślałam jednak wtedy, że zatonę w tej opowieści i że tak się do niej przywiążę.

Duże wrażenie zrobił na mnie również styl Heller. Wrażliwa, obrazowa i emocjonalna narracja. Wspaniałe, głębokie porównania. Piękne słowa mieszczące się w życiowych cytatach. Uwielbiam taką kobiecą, autentyczną i życiową narrację. Rozkoszowałam się tym językiem, czerpałam przyjemność z tych cudnych zdań, dzieliłam się nimi z innymi, urzeczona spisując je na wieczną pamiątkę.

„Papierowy pałac” to melancholijnie prawdziwa opowieść o życiu i człowieku. To konieczność podejmowania trudnych decyzji i niemożliwych wyborów. To potrzeba spojrzenia na siebie i własną egzystencję. To materiał do snucia refleksji. A wreszcie, to tekst, którego lektura niesie przyjemność i przypomnienie, jak czerpać radość z czytania. Cudna książka. Niezwykła powieść zagraniczna.   

Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni internetowej selkar.pl.

sobota, 6 listopada 2021

Remigiusz Mróz "Egzekucja"

 


Autor
: Remigiusz Mróz

Tytuł: Egzekucja

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 464

Gatunek: thriller prawniczy 




Remigiusza Mroza cenię szczególnie za prawniczą serię z Chyłką i Zordonem. Uwielbiam kryminalne sprawy i procesy sądowe, wszelkiej maści zbrodnie i głęboko sięgające intrygi. Wśród tych mrocznych akcentów przyjemnie wraca się do bohaterów, którzy są z nami już tak długo. Wspaniale obserwuje się zachodzące w nich zmiany oraz zwroty w relacjach między nimi.

W tej części Mróz dał swoim bohaterom szczególny wycisk. Nigdy przesadnie ich nie oszczędzał, ale tym razem zdaje się, że przeszedł sam siebie. Jeszcze więcej przeszkód trudnych do pokonania, nieprzewidzianych okoliczności i nieprzyjemności ze strony wszechobecnych wrogów. Mam jednak wrażenie, że dzięki temu splotowi wydarzeń mogłam spojrzeć na bohaterów w innej perspektywy, ujrzeć ich nowe oblicze, nieco pogłębione, a może odrobinę zmienione pod wpływem tej sytuacji.  

W najnowszej części przygód tego znakomitego duetu również nie zabrakło żadnego z tak cenionych przeze mnie elementów. Strony powieści ponownie wypełnione zostały sprawami trudnymi do rozwiązania, nawarstwiającymi się problemami i powrotem do wydarzeń z przeszłości. Takie połączenie sprawiało, że nie mogłam oderwać się od powieści, a motywy zaginięcia Kordiana i Chyłki pozbawionej możliwości wykonywania zawodu, pogłębiały moje zaciekawienie fabułą.

Choć powieści autora zawsze są dość masywne, to czytają się jakby same. Chętnie i niecierpliwie pokonuje się kolejne rozdziały, by sprawdzić, co jeszcze może się wydarzyć. Dobre pomysły zawsze idą w parze z dobrym stylem, dzięki czemu całość jest nie tylko interesująca, ale także dość lekka i przyjazna w odbiorze. Widać, że autor zdążył już nabyć pisarskie doświadczenie, wypracować własny styl, że dobrze wie, co chce czytelnikowi przekazać.

Spotkałam się z opiniami, że ta część jest słabsza, że może tego wszystkiego jest już za dużo. I może faktycznie coś w tym jest, może czas byłoby już tę serię zakończyć. Z drugiej zaś strony przykro by było nie móc już na tych bohaterów czekać.

Książki Remigiusza Mroza to powieści, przy których nie sposób się nudzić. Szybka akcja, kryminalny akcent, gwałtowne zwroty, buzujące emocje i silne napięcie. Nigdy mi się to nie znudzi. Zawsze z wielką sympatią sięgam po kolejne powieści autora, pragnąc przekonać się, czym jeszcze może mnie zaskoczyć. Każda z części tej serii była świetna, dopracowana, zaskakująca. Nie inaczej było tym razem. Lubię, cenię, polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni internetowej selkar.pl

sobota, 23 października 2021

Bartosz Szczygielski "Nie chcesz wiedzieć"

 


Autor
: Bartosz Szczygielski

Tytuł: Nie chcesz wiedzieć

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 384

Gatunek: kryminał 




Do tej pory to ona przepowiadała innym przyszłość i sugerowała, jakie decyzje powinni podejmować. Ale w tym momencie to jej przydałaby się dobra rada, mądra wskazówka, czy ciepłe słowo. Co tak naprawdę wydarzyło się podczas sesji Madame Agat? Czy wróżbiarka ma krew na rękach?

Przez długi czas utwierdzałam się w przekonaniu, że polskim kryminałom daleko jest do zagranicznych. Nie wierzyłam w pomysły rodzimych autorów, nie potrafiłam podchodzić do opowiadanych przez nich historii z przyjemnością i satysfakcją. A książki, którym dawałam szansę, często mnie zawodziły. Od pewnego czasu próbuję jednak zmienić nastawienie i skrócić ten dzielący nas dystans. Jednym z autorów, którzy przekonali mnie, że polskie książki kryminalne mają się dobrze, jest Bartosz Szczygielski.

Uwielbiam ten moment, kiedy uświadamiam sobie, że wybrany tytuł okazał się strzałem w dziesiątkę, a kolejne wspólnie spędzone godziny pełne będą silnych emocji, głębokich refleksji i dużych możliwości dla uruchomienia wyobraźni i fantazji. „Nie chcesz wiedzieć” to historia, w której łatwo się zatracić i zaczytać. Bardzo szybko przekonałam się, że trzymam w rękach prawdziwie niepokojącą i cudownie mroczną niespodziankę.

Poprzednia książka autora zostawiła po sobie bardzo ciepłe wspomnienia i duże oczekiwania. Na szczęście i temu tytułowi niczego nie brakowało. Wręcz przeciwnie. Szczygielski ponownie zaskoczył mnie pomysłem i jego realizacją, zapraszając do świata, który oferuje autorowi nie tylko duże perspektywy zainteresowanie czytelnika, ale może także okazać się łatwym sposobem, by tę szansę pogrzebać. Wróżbiarstwo, tarot, szklane kule i przewidywanie przyszłości. Kwestie intrygujące i rzadko wykorzystywane, ale też dość ryzykowne. Szczygielski udowodnił, że potrafi tworzyć, inspirować się różnymi tematami, mądrze łączyć pozornie niepasujące do siebie motywy.

Tym, co również uszczęśliwiło mnie podczas lektury, były liczne odniesienie do przeszłości. Uwielbiam takie książkowe powroty do dawno minionych czasów, konieczność rozliczenia się, powracające problemy, zacieranie śladów, wyrzuty sumienia. Takie mroczne retrospekcje są wspaniałą bazą dla budowania magnetyzujących opowieści o ludzkich błędach, złych decyzjach i przewinieniach. Chętnie przekonywałam się, co do ukrycia mają książkowi bohaterzy. A niespieszne ujawnianie przez autora ich sekretów i krzywd tylko pogłębiało moją ciekawość i budowało napięcie.

Szczygielski stworzył piękną i mroczną opowieść o tym, co w ludziach najstraszniejsze, wykorzystując interesujące tematy i kwestie w celu stworzenia niepokojącej i nieprzyjemnej historii. Bardzo dobrze sportretował bohaterów tego przedstawienia, sprawiając, że nie sposób przejść obok nich obojętnie. Mają oni swoje motywy, wspomnienia, krzywdy, które determinują ich do podejmowania takich, a nie innych decyzji. Wszystko wspaniale się uzupełnia i ma dużą wartość dla czytelników ceniących niebanalne kryminalne historie.

Opowiadając o książkach Szczygielskiego grzechem byłoby nie wspomnieć o wspaniałej narracji. Bardzo lubię niewymuszony styl autora, jego wtrącenia, zabawne komentarze, nutkę ironii. Świetnie się to czyta, można na chwilę zabłądzić myślami, można się uśmiechnąć, przyznać mu rację albo i nie, ale nie sposób odmówić mu tej lekkości stylu i przyjaznej czytelnikowi narracji.

„Nie chcesz wiedzieć” to zaskakująca opowieść, w której każdy mógłby znaleźć coś dla siebie. Skorzystać na tej lekturze mogą nie tylko fani kryminałów i thrillerów, ale także wielbiciele wątków obyczajowych, których również w powieści nie zabrakło. Serdecznie polecam Wam ten tytuł.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni internetowej selkar.pl.  

środa, 16 czerwca 2021

Robert Małecki "Zmora"

 


Autor
: Robert Małecki

Tytuł: Zmora

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 448

Gatunek: thriller 




Co wydarzyło się tamtego dnia, kiedy zaginął Piotrek?

Twórczość Małeckiego już nieco poznałam. Z czym zatem ją kojarzę? Z interesującymi bohaterami, dopracowanymi intrygami i dobrym stylem. Tym razem nie spodziewałam się niczego innego, autor udowodnił już bowiem, że i na rodzimym rynku można znaleźć porządny kryminał lub thriller. Przyciągająca uwagę okładka, zatrzymujący opis i cenne nazwisko doprowadziły do kolejnego spotkania z autorem.

W „Zmorze” niezwykle istotna okazuje się przeszłość bohaterów. Zauważyłam, że takie rozwiązanie pojawia się w książkach kryminalnych coraz częściej. W żadnym razie mi to natomiast nie przeszkadza, nie męczy i nie nudzi. Uwielbiam wszelkiego rodzaju tajemnice, powroty do wydarzeń sprzed lat i trupy ukryte w szafie. Mroczna i niepokojąca przeszłość, która próbuje ujrzeć światło dzienne to zdecydowanie jeden z moim ulubionych motywów. Bardzo się cieszę, że został w tym utworze wykorzystany.

W najnowszej książce Małecki prowadzi śledztwo w sprawie zaginionego dziecka. Dochodzenie prowadzone przed laty nie przyniosło oczekiwanych rezultatów i nie wyjaśniło, co stało się z chłopcem. Czy kolejna próba okaże się skuteczna? Czy połączone siły zdeterminowanego komisarza i zaangażowanej osobiście dziennikarki sprawią, że ukryte sekrety przestaną należeć do ich właścicieli? Śledząc rozwój akcji i zagłębiając się w kolejne rozdziały mamy okazję znaleźć odpowiedzi na postawione pytania i rozwiać wszystkie wątpliwości.

Podążanie śladem dawnych tropów, konieczność powrotu do przeszłości, możliwość wykorzystania nowych opcji- taka mieszanka okazała się dla mnie szalenie angażująca i przyjemnie kusząca. Jak zawsze podkreślam, uwielbiam kryminały i thrillery, a tym razem bawiłam się naprawdę dobrze. Małecki stopniowo ujawnia nowe informacje i kolejne fakty. Nie stara się na siłę zaskakiwać, nie zalewa stron powieści krwią. Bazuje raczej na emocjach, które w tym przypadku zdają się najlepiej pogłębiać napięcie i wzmacniać zainteresowanie.

Dużo miejsca w powieści zajmuje obyczajowe zaplecze, które z jednej strony pozwala lepiej poznać bohaterów historii, a z drugiej zdaje się wskazywać przyczyny zaginięcia chłopca przed wielu laty. Bardzo często narzekam na takie rozwiązanie, odbierające akcji rozpęd, a opisywanym wydarzeniom gatunkowy ciężar, ale w „Zmorze” nie było to zanadto irytujące czy też niepotrzebne. Możliwość poznania bohaterów lepiej sprawia, że ten obyczajowy zarys łatwo jest ocenić pozytywnie.

Powieść przeczytałam szybko. Przedstawiony świat, tajemnice z przeszłości i sylwetki bohaterów zrobiły na mnie dobre wrażenie i sprawiły, że łatwo było mi się zatracić w akcji. Książki Roberta Małeckiego mają naprawdę przyjemnie mroczny klimat. Najważniejsze jednak, że autor potrafi sprzedać swoje pomysły. Intrygująca fabuła idzie bowiem w parze ze znakomitym stylem, a rozwój akcji wspierany jest wyborną narracją.

Każdy element w książce ma swoje miejsce. Wszystko zostało przemyślane i dopracowane. Nie sposób się przyczepić. Zwróćcie, proszę, uwagę na ten tytuł.

Powieść możecie znaleźć w księgarni internetowej selkar.pl


piątek, 23 kwietnia 2021

Remigiusz Mróz "Afekt"

 


Autor
: Remigiusz Mróz

Tytuł: Afekt

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 544

Gatunek: thriller prawniczy/ kryminał




Nowa praca i nowe wyzwania. Z czym zmierzą się Chyłka i Zordon tym razem?

Dość rzadko sięgam po książkowe serie. Lubię zakończone historie, a możliwość poznawania kolejnych opowieści bardzo kusi. W niektórych cyklach jest jednak coś magicznego, co przyciąga, nęci, zapada w pamięć i sprawia, że czytelnicy wciąż mają ochotę na więcej. Jedna z takich serii to właśnie ta, stworzona przez Mroza. Mroczny, zastanawiający i kryminalny cykl toczący się wokół dwojga prawników, w którym życie zawodowe znakomicie łączy się z prywatnym, a przedstawiane sprawy nigdy nie nudzą i zawsze zaskakują.

„Afekt” to trzynasta część serii. Aż mam ochotę zapytać, kiedy to zleciało i czy naprawdę tak dużo już wydarzyło się u Chyłki i Zordona? Do tej pory poznaliśmy kilkanaście przejmujących, zagmatwanych, skomplikowanych i niebezpiecznych spraw, będących mieszanką całkiem profesjonalnych dochodzeń, intrygujących procesów sądowych, niepokojących zwrotów akcji, problematycznych decyzji i spektakularnych często rozwiązań. Każde spotkanie z nową częścią serii budziło we mnie wiele emocji, od radości do sprzeciwu. Tym razem nie mogło być inaczej.

Tradycyjnie już Mróz oferuje swoim czytelnikom upajającą mieszankę życia zawodowego i prywatnego. Wydaje się, że tego drugiego pojawia się nieco więcej z każdą kolejną częścią, kiedy to regularnie wysuwa się ono na prowadzenie. W żadnym razie jednak taka sytuacja nie przeszkadza, czy nie nuży, bo u prawników zawsze wiele się dzieje, a sympatia i przywiązanie sprawiają, że możliwość obcowania z nimi staje się jeszcze bardziej wyjątkowa i cenna. Choć czasami wywołują u mnie mieszane uczucia, niezgodę czy niezadowolenie, to naprawdę doceniam tę nietypową parę i chcę przebywać z nimi jak najdłużej.

Tym razem znowu mamy do czynienia z interesującą sprawą, związaną z ważnymi i aktualnymi kwestiami z zakresu kryminalnego i obyczajowego. Autor zawsze dba o to, by nie tylko czytelnika zaskoczyć, ale również dostarczyć mu materiału do przemyśleń. Na stronach jego książek gości samo życie, w którym dylematy, problemy, niespodzianki i tajemnice przenikają się i skłaniają do odpowiedzenia sobie na najróżniejsze pytania. Moralność i niemoralność przybierają rozmaite formy, a dobro często trudno jest odróżnić od zła.

„Afekt” nie byłby jednak tak dobrą książką gdyby autor znowu nie użył swojej magii, umożliwiającej czytelnikom czytanie w zaskakująco krótkim czasie, często z przyspieszonym sercem i rumieńcem na twarzy. Mróz ma bardzo lekki styl, prezentuje trochę prawniczych zagadnień, ale nie popisuje się, nie udziwnia i nie komplikuje na siłę. Interesuje, ale nie męczy. Pisze w sposób przyjazny czytelnikowi, sprawia, że za tą fabułą po prostu chce się podążać, nieśmiało próbując układać w głowie możliwe scenariusze.

Gdybym jeszcze nie wyraziła się wystarczająco jasno, to tak, uwielbiam tę serię. Mróz robi znakomitą robotę i po prostu zasługuje na kilka ciepłych słów. Bardzo polecam zarówno ten tytuł, jak i wcześniejsze części.

Książki Remigiusza Mroza znajdziecie w dobrej cenie w księgarni internetowej selkar.pl.

czwartek, 8 kwietnia 2021

Bartosz Szczygielski "Winni jesteśmy wszyscy"

 


Autor
: Bartosz Szczygielski

Tytuł: Winni jesteśmy wszyscy

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 391

Gatunek: kryminał




Gdy przeszłość nie pozwala ci zapomnieć, masz tylko jedno wyjście. Wrócić tam, gdzie wszystko się zaczęło…

Choć miałam przyjemność przeczytać kilka naprawdę dobrych polskich kryminałów i thrillerów, wciąż podchodzę do nich z niemałym dystansem i pewną dozą nieufności. Nie jestem bowiem pewna, czy więcej było jednak miłych niespodzianek czy sporych rozczarowań. Z wielką przyjemnością komunikuję zatem, że „Winni jesteśmy wszyscy” zdecydowanie zalicza się do tych pozytywnie zaskakujących tytułów. Co więcej, nie mam tej książce nic do zarzucenia, ale pozwólcie, że zacznę od początku.

Już pierwsze rozdziały powieści pozwalają sądzić, że przed czytelnikiem wiele atrakcji. Akcja rozpoczyna się bez zbędnych wstępów, kolejne wydarzenia rozgrywają się szybko, a rozwój fabuły zaskakuje. Właśnie za to uwielbiam książki kryminalne i thrillery- za to uczucie, że za każdym razem mogę zostać na nowo zaskoczona. A Szczygielski niespodzianek w tym tytule nie pożałował, igrając ze mną, bawiąc się w kotka i myszkę oraz chętnie wyciągając z rękawa następne asy.

„Winni jesteśmy wszyscy” to dokładnie taki tytuł, jakiego potrzebowałam. Stanowiący nie tylko świetną rozrywkę, ale pozwalający również na zaangażowanie i skupienie myśli błądzących akurat po nieprzyjemnych rejonach. To wspaniała, magnetyzująca mrokiem mieszanka, w której nic nie jest takie, jakie się wydaje. W tym tytule nie brakuje kontrastów- dobro przenika się ze złem, a subtelność i wrażliwość są spychane na drugi plan przez brutalność, agresję i żądzę pieniądza. Niczym w prawdziwym życiu, niczego nie można zaplanować i niczego nie można być pewnym.

Nowa książka Szczygielskiego to świetny kryminał, w którym autorowi znakomicie udało się połączyć wszystkie elementy charakterystyczne dla tego gatunku. Dobrze przemyślna, zaplanowana i dopracowana fabuła nie pozwala oderwać się od historii. Rozwój akcji sprawia, że po prostu nie ma się chęci odkładać powieści, aż do rozwikłania wszystkich zagadek. Tajemnice i sekrety z przeszłości niecierpliwie pchają się na światło dzienne, a trupy upchane w szafie zaczynają się panoszyć tam, gdzie na pewno nie są mile widziane. W tym wszystkim znalazło się także miejsce dla wartościowych i autentycznych postaci, będących dobrym uzupełnieniem dla całości. Co więcej, Szczygielski dodatkowo wzbogaca treść książki i jej przekaz o istotne wątki obyczajowe, dające do myślenia i wstrząsające czytelnikiem.

W tym miejscu muszę też wspomnieć o bardzo dobrym stylu autora. Mimo że książka nie opowiada o rzeczach lekkich i przyjemnych, to przyjazna czytelnikowi narracja pozwala zagłębiać się w treść powieści wyjątkowo szybko i sympatycznie. Szczygielski ma wypracowany styl, nieco dowcipny i ironiczny, momentami wykorzystujący lekko kąśliwe stwierdzenia. Bardzo przypadła mi do gustu taka forma wprowadzenia w treść.

„Winni jesteśmy wszyscy” to książka, którą z przyjemnością postawię i pozostawię na swej półce. Choć często mam wiele uwag w sprawie kryminalnych tytułów, to tym razem nie chcę i nie potrafię się przyczepić. Uwierzcie mi, jest dobrze.

Więcej podobnych tytułów możecie znaleźć w księgarni internetowej selkar.pl.

piątek, 13 listopada 2020

Remigiusz Mróz "Precedens"

 


Autor
: Remigiusz Mróz

Tytuł: Precedens

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 560

Gatunek: thriller prawniczy




“Precedens” to już dwunasta część prawniczej serii Remigiusza Mroza. Można by pomyśleć, że po takim czasie całość przybladła, bohaterzy stali się mniej zaskakujący, a opisywane sprawy przestały intrygować. Tymczasem tym tytułem Mróz zauroczył mnie kolejny raz, udowadniając, że ten cykl to po prostu mistrzostwo.

W najnowszej książce pisarza uwaga czytelnika zostaje tradycyjnie podzielona między prywatne życie głównych bohaterów, a prowadzoną przez nich głośną i nietypową sprawę karną. I kolejny raz bardzo trudno byłoby określić, który z tych wątków zainteresował mnie bardziej, bowiem Mróz postarał się, by obydwa zaskakiwały i dostarczały rozrywki, podtrzymując zaciekawienie i mocno angażując.

Przywykłam do tego, że twórczość autora opiera się w dużej mierze na sekretach i niespodziankach, a zwroty akcji i pojawianie się nowych tropów w najmniej spodziewanych momencie, to już norma. Bardzo to doceniam i bardzo tego potrzebuję. Niemniej za każdym razem jestem ponownie zachwycona i oczarowana, gdy raz za razem wyciąga on z rękawa kolejne asy, pokazując, że nigdy mu ich nie brakuje.

Kolejne rozdziały to odurzające połączenie dziwnego romansu, ludzkich tragedii, druzgocących porażek i prób oszukania wymiaru sprawiedliwości. Takie zestawienie oszałamia i sprawia, że nie sposób się nudzić. Dzięki niemu książka czyta się właściwie sama, kolejne strony przewracane są w błyskawicznym tempie, a każdy czytelnik może znaleźć coś dla siebie.

Przyznam szczerze, że był taki moment, kiedy poczułam przesyt tą serią, po części ze względu na irytujące miejscami zachowanie głównej bohaterki. Wydawało mi się, że to czas, by dać sobie spokój i zwrócić uwagę na inne powieściowe cykle. Ale dziś znowu chętnie sięgam po kolejne części, ponownie usiłując rozgryźć Mroza i zrozumieć, co tym razem przygotował dla czytelników. I ciężko byłoby mi z tego zrezygnować.

Tym, co przyciąga mnie najbardziej, są szalenie interesujące wątki prawnicze. Uwielbiam kryminalne śledztwa, sale sądowe, momenty porażek i triumfów adwokatów oraz niebanalne scenariusze rozwijających się spraw. Te to elementy moim zdaniem stanowią tajemnicę sukcesu tej serii. Tym razem Mróz także postarał się, by zaoferować nam rozrywkę na wysokim poziomie i stworzył sprawę precedensową, która skupia uwagę, daje do myślenia i zatrzymuje czytelnika przy książce.

„Precedens” to zgrabna, przemyślana i dopracowana propozycja. Jej lektura robi wrażenie i na pewno mogłaby być świetnym początkiem przygody z twórczością autora dla tych, którzy jeszcze nie przekonali się o jej wartości. Książki Remigiusza Mroza zajmują sporo miejsca na moich półkach. A na Waszych?

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni internetowej selkar.pl.

niedziela, 8 listopada 2020

Taylor Jenkins Reid "Na zawsze, ale z przerwą"

 


Autor
: Taylor Jenkins Reid

Tytuł: Na zawsze, ale z przerwą

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 352

Gatunek: literatura współczesna




Elsie Porter zakochała się na zabój. Tych kilka wspólnych miesięcy utwierdziło ją w przekonaniu, że Ben to miłość jej życia. Ale los miał dla niej inne plany. Zaledwie kilka dni po ślubie mężczyzna zginął w wypadku. Jak żyć po takiej tragedii? Jak zmierzyć się z końcem, który nastąpił zaraz po początku?

„Na zawsze, ale z przerwą” to smutna i melancholijna historia. To opowieść o największej stracie, jakiej można doświadczyć- o śmierci ukochanej osoby. To dziennik umierania i rodzenia się na nowo. To także dowód na to, jak przewrotne potrafi być życie. I choć śledzimy jedynie losy książkowej bohaterki, to autentyczność i realizm tej powieści pozwalają poczuć, jakbyśmy podążali śladem historii z życia wziętej.

Reid postarała się, by jej fabuła trafiła czytelniczki prosto w serce i zmąciła ich umysł. Opisywane wydarzenia podziałały na moją wyobraźnię, mocno mną wstrząsnęły i sprawiły, że postawiłam się na miejscu Elsie. Każdy z nas prędzej czy później przeżyje podobna tragedię. Ta myśl towarzyszyła mi podczas lektury, bardzo zasmucająca i bardzo prawdziwa. Przesłanie książki, jej życiowość, możliwość zrozumienia, co przeszła główna bohaterka- te elementy czynią tę opowieść zajmującą i przejmującą.

Literatura kobieca nie gościła u mnie ostatnio zbyt często. Krótkie dni i dłuższe wieczory zdecydowanie sprzyjały mocniejszym klimatom. Ten tytuł jednak nie pozwolił mi na obojętność. Trudny temat, zainteresowanie rozwojem fabuły, obiecywane łzy- jak przejść obok tego bez emocji? Choć na mojej półce pojawia się już zdecydowanie mniej tych kobiecych tytułów, to wciąż lubię czasami się powzruszać. A w tym przypadku jest to jak najbardziej możliwe, a nawet konieczne!

Reid prowadzi nas smutnym śladem wspólnych dni. Pokazuje, jak rozwija się uczucie, by już nie zgasnąć. Radość mijających miesięcy łączy z przygnębieniem tych nadchodzących. Przeszłość wiąże z teraźniejszością, tworząc oszałamiający i emocjonalny kontrast. Kolejne rozdziały przynoszą ogrom uczuć, których nie sposób czasami jednoznacznie określić. Nasze odczucia łączą się z tym, co czuje Elsie. Jesteśmy z nią, by za chwilę zająć jej miejsce i poczuć tę opowieść na własnej skórze.

Reid pisze dojrzale i emocjonalnie. Jej opowieść utkana jest z prawdziwych emocji i mówi o tym, co w życiu ważne. Autorka nadała swej historii bardzo szczery i osobisty charakter, można by pomyśleć, że sama przeżyła to, o czym nam opowiada. Całość chwyta za serce, napawa smutkiem. Ale jak to często bywa w przypadku takich historii, po burzy przychodzi spokój, a na smutnej twarzy pojawia się nieśmiały uśmiech.

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości księgarni internetowej selkar.pl.

piątek, 16 października 2020

Robert Małecki "Żałobnica"

 


Autor
: Robert Małecki

Tytuł: Żałobnica

Wydawnictwo: Czwarta Strona

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 384

Gatunek: thriller/kryminał




Anna nie rozpacza po śmierci męża. Jej małżeństwo nie było idealne i skrywało wiele sekretów. Choć nie spodziewała się, że straci małżonka w taki sposób, dziś co innego zaprząta jej umysł. Ktoś bardzo stara się namieszać w jej życiu i wyciągnąć na wierzch dobrze ukrywane tajemnice.

Małecki to jeden z tych (raczej nielicznych) polskich autorów książek kryminalnych, który przebił się przez moją zaporę stworzoną z dystansu i uprzedzeń wobec rodzimych twórców. Kilkakrotnie już się sparzyłam, dlatego teraz podchodzę do tego z większą ostrożnością. Niemniej jednak Małecki zdążył mnie już pozytywnie zaskoczyć i bardzo chciałam się przekonać, czy podobne uczucia pojawią się podczas lektury „Żałobnicy”.

Najnowsza książka autora to historia pełna sekretów i niedopowiedzeń. Główna bohaterka szybko zaczyna rozliczać się ze swoją przeszłością na stronach powieści, ale z każdym kolejnym rozdziałem mamy okazję, by przekonać się, że lista jej grzechów, upadków i porażek jest o wiele dłuższa, niż mogłoby się wydawać. Sugerując, że Anna ma wiele do ukrycia, a wraz z rozwojem akcji przybliżając jej sekrety, Małecki bez trudu utrzymuje nas przy swej opowieści, pozwalając, by narastało w nas oczekiwanie, zaciekawienie i zniecierpliwienie, przenikające się wzajemnie i oczekujące na wybuch.

Podczas lektury „Żałobnicy” ciężko oprzeć się wrażeniu, że to jedynie cisza przed burzą, a nawet najbardziej traumatyczne wydarzenia z początku powieści to tylko zapowiedź tego, co dopiero nadejdzie. Autor bardzo dobrze radzi sobie ze stopniowaniem napięcia i choć momentami dzieje się w powieści nieco mniej, to jednak on bez problemu potrafi utrzymać zainteresowanie czytelnika. W dużej mierze dzieje się tak za sprawą świetnie poprowadzonej pierwszoosobowej narracji, która przybliża nam postać głównej bohaterki i pozwala lepiej zrozumieć tło wydarzeń.

W swojej najnowszej książce autor znakomicie wykorzystał możliwości, jakie daje połączenie różnych czasowych perspektyw. Kolejne rozdziały naprzemiennie ukazują to, czego Anna doświadcza na bieżąco oraz to, co wydarzyło się w dalszej i bliższej przeszłości. Moim zdaniem jest to niemal obowiązkowy zabieg w przypadku thrillerów i kryminałów, który fantastycznie rozbudza ciekawość czytelnika i pogłębia napięcie, poprzez konieczność przyglądania się przeszłości i oczekiwania na rozwój wydarzeń.

Małecki pisze naprawdę dobrze. Jego styl cechuje lekkość, dojrzałość i doświadczenie. Nawet gdyby czytelnik miał chęć zarzucić coś tworzonym przez niego fabułom, to nie sposób przyczepić się do tego, w jaki sposób przekazuje on swoje pomysły. Bardzo obrazowo i emocjonalnie przedstawia całość, bez problemu wcielając się w poszczególnych bohaterów.

Nie jest żadną tajemnicą, że uwielbiam książki kryminalne. Zazwyczaj sięgam po te bardziej brutalne i krwawe, ale i dość subtelne pozycje, jak „Żałobnica” zajmują ważne miejsce na mojej półce. Jestem zadowolona z tej lektury i nie mam poczucia straconego czasu, znalazłam w niej bowiem to, czego od podobnych powieści oczekuję- dużo emocji, sporo tajemnic, odrobinę zbrodni oraz interesującą bohaterkę. I tyle mi w tym temacie wystarczy.

Za przesłanie książki do recenzji dziękuję księgarni internetowej selkar.pl

sobota, 5 września 2020

Remigiusz Mróz "Osiedle RZNiW"




Autor: Remigiusz Mróz
Tytuł: Osiedle RZNiW
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 400
Gatunek: kryminał







Kiedy Deso otrzymuje smsa o nietypowej treści z nieznanego numeru postanawia sprawdzić, kto próbował się z nim skontaktować. Niespodziewanie wpada w kłopoty o wiele większe, niż problemy w szkole i bieda w domu. A to wszystko w rytmie polskiego hip hopu.

Mroza kojarzę przede wszystkim ze wspaniałej serii prawniczej z Joanną Chyłką. Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia z pozostałą twórczością autora, zauważyłam natomiast, że lubi on eksperymentować z różnymi gatunkami. Wydaje mi się, że jego najnowszą powieść można właśnie zakwalifikować do takich pisarskich prób.

W „Osiedlu RZNiW” czytelnik znajdzie wszystkiego po trochę. Klimat znany z thrillerów przeplata się z elementami charakterystycznymi dla powieści młodzieżowej, nie zapomniano przy tym o wzmacniającym zainteresowanie wątku miłosnym i uzupełniono całość o ważne i zastanawiające tematy. Taka kombinacja sprawia, że każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, a oprócz tego nie pozwala się nudzić przy przedstawianej historii.

Mróz zabiera nas między stare bloki, przypominając czasy dzieciństwa i młodości. Bohaterzy powieści korzystają z komunikatora gadu gadu, słuchają muzyki na mp3, a w tle pojawiają się tytuły starszych znanych utworów hip-hopowych. Taki powrót do czasów nastoletnich był dla mnie bardzo przyjemny i wprowadził powiew świeżości w stosunku do powieści, których akcja rozgrywa się w czasie bardziej rozwiniętej technologii i mniej zżytych ludzi.


Całkiem dobrze autorowi udało się także oddać ten rapowy klimat. Oczami wyobraźni potrafiłam zobaczyć nastolatków w szerokich spodniach, posługujących się slangiem i słuchających uznanych wersów hip-hopowych. I klimat ten mi się podobał, ciekawie Mrozowi to wyszło. Spodziewałam się, że ta narracja okaże się w końcu nieco przekombinowana, a próba naśladowania rapujących dzieciaków sprzed lat kilkunastu przesadzona, ale nie, naprawdę można docenić.

Duże miejsca w książce zajmują sprawy kryminalne. Z jednej strony wraz z autorem poszukujemy zaginionej uczennicy, z drugiej mierzymy się z morderstwem. Po drodze wpadamy w pułapkę narkotyków, brudnego seksu i obsesję pieniądza. Bardzo lubię mroczne i mocne wątki, więc świetnie się w tym odnalazłam, szczególnie, że Mróz dość długo trzymał mnie w niepewności w sprawie wszystkich niewiadomych. Ładnie się to zgrało z tą młodzieżową, ale dość ciężką atmosferą.

Narracja prowadzona pierwszoosobowo, naprzemiennie przez dwoje bohaterów to także słuszne rozwiązanie w przypadku tego typu książki. Pozwala spojrzeć na sprawy z różnych perspektyw.

„Osiedle RZNiW” pozytywnie mnie zaskoczyło. To przemyślna i dopracowana historia. Choć zdarzyło mi się pomyśleć, że dzieje się zbyt wiele, to jednak autorowi udało się zgrabnie połączyć wszystkie wątki w satysfakcjonującą całość. Polecam.

Recenzja powstała we współpracy z portalem nakanapie.pl.

niedziela, 2 sierpnia 2020

Jacek Łukawski "Odmęt"




Autor: Jacek Łukawski
Tytuł: Odmęt
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Rok wydania: 2020
Liczba stron: 496
Gatunek: kryminał 







Ten dzień nie mógł wyglądać gorzej. Życie dziennikarza Damiana Wolczuka właśnie wywróciło się do góry nogami, a tu jeszcze wypadek samochodowy. Z braku lepszego pomysłu mężczyzna postanawia spędzić noc w niedalekich Chęcinach. Miasteczku, w którym grasuje morderca. 

“Odmęt” to historia utkana z małomiasteczkowych tajemnic. Chęciny bowiem są jednym z takich miejsc, w których wszyscy zdają się wiedzieć wszystko o wszystkich, a uśmiechy mieszkańców kryją wspomnienie niezabliźnionych ran, większych i mniejszych żalów, emocji, które nie miały ujścia i sekretów, jakie po latach mogą wyjść na światło dzienne. Podczas lektury czułam napięcie charakterystyczne dla takich niedużych miejscowości z dziwnymi historiami w tle.

Bardzo cenię książki, których akcja zostaje poprowadzona w takich miejscach. Mam wrażenie, że to gotowy scenariusz na sukces, oferujący, zarówno piszącemu, jak i czytającemu, niezwykłe możliwości. Łukawski tę szansę wykorzystał, przedstawiając swoim czytelnikom dobry kryminał. Jego historia wykorzystuje przemilczenia i niedopowiedzenia oraz intrygujące sekrety, a uzupełniona zostaje przez miejsce legendy.

Choć akcja książki nie rozwija się błyskawicznie, to ta niespieszność w poznawaniu kolejnych wydarzeń nie jest przesadnie kłopotliwa. Można nawet poczuć, że w ten sposób autor stopniuje napięcie, powoli ujawniając czytelnikom wskazówki, które mogłyby sugerować rozwiązanie, gdyby Łukawski nie postarał się skomplikować całości. W książce dzieje się sporo, a co ważniejsze opisywane wydarzenia na pierwszy rzut oka wydaję się mieć ze sobą niewiele wspólnego. Dzięki temu kwestia znalezienia punktu wspólnego staje się dla czytelnika priorytetem w czasie tej przygody.


Podczas czytania obraz Chęcin jawił mi się przed oczami, jak żywy. Autor postarał się, by czytelnik mógł poczuć się gościem maleńkiej miejscowości. Realistycznie oddał szczegóły charakterystycznych miejsc i cechy mieszkańców, pozwalając sobie na powroty do wydarzeń sprzed lat. Takie połączenie działa na wyobraźnię i emocje, ale także dodaje całości autentyzmu i prawdziwości, pozwala lepiej zaangażować się w czytaną historię.

Całkiem nieźle udało się Łukawskiemu także zarysować sylwetki bohaterów tej historii. Podobała mi się postać dziennikarza i próba znalezienia mordercy z jego perspektywy. Takie podejście do tematu wypada trochę inaczej i bardziej świeżo, niż kolejne ścisłe podążanie tropem funkcjonariuszy policji.

„Odmęt” to powieść, w której można się zaczytać, ale wymaga ona od czytelników nieco cierpliwości. Momentami jest nieco przegadana, a opisy zbyt długie, ale nie dla każdego może to oczywiście stanowić problem. To bardzo przyjemny kryminalny debiut autora.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni internetowej selkar.pl.