środa, 20 października 2021

Mary Burton "Jeden krok przed śmiercią" [recenzja przedpremierowa]

 


Autor
: Mary Burton

Tytuł: Jeden krok przed śmiercią

Wydawnictwo: Muza

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 416

Gatunek: kryminał 




Czy potwory istnieją naprawdę? Zdecydowanie tak. Bardzo dobrze się ukrywają i lubią wracać po latach, by dręczyć, przypominać o siebie i napawać się strachem.

Jedna strona i następna. Nowy rozdział i zaraz potem kolejny. Czytasz szybko, niecierpliwie. Nie myślisz o upływie czasu i czekających obowiązkach. Czujesz się, jakbyś był w transie. Zupełnie się zatracasz. Masz wrażenie, że książka czyta się sama. Czy znasz to uczucie? Tak właśnie wyglądała moja przygoda z nową powieścią Mary Burton.

„Jeden krok przed śmiercią” to znakomity kryminał, któremu ciężko cokolwiek zarzucić. Już od pierwszych stron całkowicie zaangażowałam się w przedstawianą historię, z ogromną przyjemnością podążając za głównymi bohaterami i usiłując wraz z nimi rozwikłać zagadkę i złapać winnego. Autorka zaoferowała mi wspaniałe detektywistyczne śledztwo, pokazując, że próba ujęcia mordercy nie wygląda tak, jak w telewizyjnych serialach. Na moich oczach rozegrał się wspaniały spektakl namierzenia winnego, łączenia poszczególnych elementów i niespiesznego dążenia do finału.

Akcja książki nie rozwija się w spektakularnym tempie, ale w żadnym razie nie stanowi to problemu. Już dawno bowiem nie miałam okazji, by przekonać się, jak fascynujące może być podążanie od nitki do kłębka. Sprawdzanie tropów, eliminowanie podejrzanych, solidne śledztwo- zdecydowanie to jest to, co tak lubię w książkach kryminalnych. A Burton pozwala nam poczuć, jakbyśmy stali się częścią powieściowych wydarzeń. Podczas lektury możemy kombinować i główkować, typować sprawców, obserwować, uczyć się, snuć refleksje. Emocji nie brakuje, napięcie rośnie, a zainteresowanie treścią wciąż się pogłębia.

W tym tytule przeszłość ściera się z bieżącymi wydarzeniami. Powracają stare demony, które łączą siły z nowymi upiorami. A wszystko to w przerażająco ludzkiej postaci. Uwielbiam retrospekcje, trupy w szafie, powroty do nierozwiązanych spraw, nawarstwianie się problemów i komplikowanie śledztwa. Moim zdaniem to przepis, który spokojnie może zapewnić sukces każdej kryminalnej opowieści. To składniki, których połączenie stanowi gratkę dla wielbicieli mrocznych historii. W tym przypadku wszystkie elementy trafiły na swoje miejsce, wszystko zostało wyważone, każdy szczegół miał znaczenie i niczego nie było zbyt dużo lub za mało.

Autorka przedstawiła nam intrygujące grono bohaterów, których ciężko jednoznacznie ocenić. Wydają się bardzo ludzcy, mają swoje wady, powody do podejmowania właśnie takich decyzji. Mamy szansę poznać bliżej nie tylko tych, którzy próbują zmierzyć się ze złem, ale również tych, którzy reprezentują zło w najczystszej postaci. Każdy z książkowych bohaterów ma coś w sobie, budzą w nas konkretne emocje, o wiele bardziej złożone niż można by się spodziewać w przypadku ludzi z papierowych stron.

Wisienkę na torcie stanowi znakomity styl autorki. Nie mogłam oderwać się od jej książki. Przyjemna narracja, wspaniałe wyczucie, przyjazny język, dobrze zbudowane dialogi. Przez tę opowieść po prostu się płynie.

„Jeden krok przed śmiercią” to dopracowana i zajmująca historia. Sprawiła mi wielką frajdę i stanowiła dobrą bazę dla przemyśleń. Chętnie poznałabym więcej tytułów autorstwa Mary Burton.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza. 

niedziela, 17 października 2021

Anne Frasier "Znajdź mnie"

 


Autor
: Anne Frasier

Tytuł: Znajdź mnie

Wydawnictwo: Muza

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 352

Gatunek: thriller psychologiczny




Zbrodnie sprzed lat, które w końcu mają szansę ujrzeć światło dzienne. Inteligentny i przebiegły morderca, który bawi się z wymiarem sprawiedliwości w kotka i myszkę. Detektyw z mroczną przeszłością, który długo czeka z wyjawieniem swoich motywów. Żar pustyni, który dla nikogo nie ma litości.    

Dobrze zarysowane charaktery i mroczne osobowości. Dopracowana fabuła i poruszająca akcja. Niespodzianki, powroty do przeszłości, trupy w szafie. Intrygujące miejsce wydarzeń i niezapomniany finał. Tak pokrótce przedstawiłabym elementy idealnego thrillera czy kryminału. Takie połączenie utrzymuje zainteresowanie, pogłębia napięcie i nie pozwala oderwać się od powieści. To wszystko znalazłam w książce Anne Frasier „Znajdź mnie”.

Bardzo zależało mi, żeby poznać ten tytuł, a kiedy już wzięłam książkę do rąk, nie potrafiłam jej odłożyć. Pierwsze strony powieści podziałały na moją wyobraźnię, wywołały uśmiech na twarzy, a na policzki przywołały rumieńce. Z jednej strony pragnęłam jak najprędzej przekonać się, co zaplanowała dla mnie autorka i żałowałam, że nie potrafię czytać szybciej. Z drugiej zaś strony nie chciałam, by akcja książki się skończyła. Bawiłam się wspaniale, na te kilka godzin porzucając własny świat na rzecz powieściowych wydarzeń.

Przy „Znajdź mnie” nie sposób się nudzić. Od początku wiele się dzieje i aż do samego końca fabuła wywołuje same pozytywne odczucia. Frasier świetnie się przygotowała i widać to na każdym etapie rozwoju akcji. Bieżące wydarzenia przeplatane są powrotami do przeszłości, nie działa to jednak na niekorzyść autorki. Dzięki temu możemy lepiej poznać bohaterów, zrozumieć, co ich ukształtowało, przyjrzeć się impulsom prowadzącym ich do podejmowania konkretnych decyzji. Sporo miejsca w książce zostało poświęcone próbie przyjrzenia się psychice poszczególnych postaci, zrozumieniu ich motywów, pojęciu wpływu i dziedziczności mrocznych cech osobowości.

Na stronach książki panoszy się zbrodnia, działania wymierzone nie tylko w obcych, ale i w najbliższych. „Znajdź mnie” zaskakuje na wielu płaszczyznach, przede wszystkim zaś działa na wyobraźnię odwołując się do ludzkich instynktów. Tych najgorszych, najgłębiej ukrytych. Makabrycznych pragnień, które przerażają bardziej, niż sposób wcielania ich w życie. Frasier potrafi zaangażować czytelnika, daje do myślenia, skłania do refleksji i konieczności znalezienia w sobie odpowiedzi na mnożące się pytania.

Rozwój akcji pogłębia napięcie. Główny wątek rozwija się w interesujący i niebudzący zastrzeżeń sposób, a wraz z kolejnymi rozdziałami zostaje uzupełniony o nowe, niemniej intrygujące, kwestie. Wspaniale bawiłam się obserwując głównych bohaterów, poznając mordercę i szukając jego ofiar. Wszystko było tak realnie przedstawione i tak wspaniale dopracowane, że odnosiłam wrażenie, jakby mogło wydarzyć się naprawdę. Na twarzy czułam żar pustyni, w gardle zasychało mi od wysokiej temperatury, a ptaki unoszące się na niebie subtelnie dopełniały całości.

Frasier podarowała mi wspaniały prezent w postaci genialnie napisanego thrillera. Książka mnie zaskoczyła, zmusiła do myślenia, zaspokoiła potrzebę angażowania się w niepokojące historie. Znalazłam w niej wszystko, czego szukałam i potrzebowałam, a nawet o wiele więcej. Czuję się zadowolona, usatysfakcjonowana i wdzięczna. Niecierpliwie czekam na więcej.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza. 

czwartek, 14 października 2021

Anna Krystaszek "W cieniu terapeutki"

 


Autor
: Anna Krystaszek

Tytuł: W cieniu terapeutki

Wydawnictwo: Muza

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 352

Gatunek: thriller psychologiczny




Magda jest terapeutką od wielu lat. Pomaga innym uporządkować swoje sprawy i słusznie wybierać. Ale tym razem to jej będzie potrzebna pomoc.

“W cieniu terapeutki” to opowieść intrygująca i niepokojąca od samego początku. Tym mroczniejsza, że bazuje na ludzkich instynktach, pragnieniach i refleksjach- tych ukrytych najgłębiej. Autorka wykorzystuje bowiem w swej opowieści to, co w nas, ludziach, najgorsze. Z każdą kolejną stroną powieści udowadniając, że to my jesteśmy dla siebie nawzajem największym zagrożeniem. Nasze plany, dążenia i marzenia.

Krystaszek porusza się w świecie terapii i psychologii. Jej historia opiera się na emocjach, które często wysuwają się na pierwszy plan. Opisywane wydarzenia wywołują napięcie i obawę, przez cały czas odnosiłam jednak wrażenie, że autorce nie zależy, żeby szokować czytelnika przy pomocy brutalnych i krwawych scen. Ona działała na wyobraźnię za sprawą świetnie sportretowanych postaci i pokazania tego, co kryje się w ich ponurych osobowościach.

Książka Krystaszek to debiut na rynku niepokojących historii. Takie spotkania zawsze budzą we mnie pewną obawę i dystans, ale śmiało mogę powiedzieć, że pisarka dobrze sobie poradziła. Znakomicie przedstawiła bohaterów, ukazała ich charaktery i motywy, pozwoliła postawić się na ich miejscu. Opisy ich działań i podejmowane decyzje dają do myślenia, w czasie lektury coś w czytelniku poruszając i nie pozwalając tak po prostu przejść nad książkową fabułą do porządku dziennego.

Powieść czyta się dobrze od samego początku. Akcja się rozwija, bieżące wydarzenia zostają uzupełnione nowymi wątkami, wraz z kolejnymi rozdziałami autorka oferuje czytelnikom różne niespodzianki w postaci zwrotów w historii i ciekawych rozwiązań. Książkę poznaje się lekko, przyjemnie, szybko, płynnie przechodząc do następnych wydarzeń. Duże znaczenie miała tutaj dla mnie możliwość poznawania wątków w perspektywy różnych postaci. Pierwszoplanowa narracja pozwalała mi poczuć, jakbym była uczestnikiem wydarzeń.

Krystaszek zaskoczyła mnie również spójnym, przyjaznym stylem. Momentami odnosiłam wrażenie, że dialogi są nieco sztuczne, ale całość bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. To przemyślana i dopracowana historia, co wcale nie wydaje się rzeczą tak oczywistą, kiedy uświadamiamy sobie, że mamy w rękach powieść debiutantki.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza. 

poniedziałek, 11 października 2021

Iza Michalewicz "Kryminalny Wrocław" [recenzja przedpremierowa]

 


Autor
: Iza Michalewicz

Tytuł: Kryminalny Wrocław

Wydawnictwo: W. A. B.

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 448

Gatunek: literatura faktu




“Kryminalny Wrocław” to prawdziwa mroczna perełka. Zbiór historii, które na przestrzeni lat zaskakiwały i przerażały nie tylko mieszkańców Wrocławia, ale i całą Polskę. Uwielbiam literaturę faktu i różnego rodzaju niepokojące opowieści, dlatego tytuł ten był dla mnie prawdziwym must read.

Publikacja Izy Michalewicz została przygotowana wspaniale. Widać, że autorka poświęciła wiele czasu, energii i chęci na poznanie bliżej przedstawianych wydarzeń i biorących w nich udział bohaterów. Kiedy poznawałam kolejne brutalne opowieści, czułam, że to coś więcej. Autorka bardzo podziałała na moją wyobraźnię, a sceny z książkowych stron pojawiały się przed moimi oczami niczym żywe.

Rozdziały powieści przypominają kryminalne historie, które rozegrały się we Wrocławiu przed wieloma laty. O niektórych z nich wcześniej nie słyszałam, książka okazała się zatem dla mnie jeszcze bardziej intrygująca. W tym tytule autorka sięga nie tylko w głąb ludzkiej psychiki i próbuje zrozumieć motywy sprawców, ale także oferuje czytelnikowi kadry ze zmieniającego się miasta. Na stronach powieści uwiecznia i zatrzymuje sceny i miejsca, które choć przyblakłe, to w pamięci wielu osób wciąż są żywe i budzące refleksje.

Mimo że tematyka książki zdecydowanie nie należy do najlżejszych i najprzyjemniejszych, to Michalewicz przedstawia historie w taki sposób, że nie można się od nich oderwać. Widać, że w każdej z tych opowieści zachowała trochę siebie, własnych emocji i przemyśleń, a oprócz faktów pozwoliła sobie także na kilka osobistych komentarzy i refleksji. Nie można pozostać obojętnym w stosunku do takiego tematu, podczas lektury obok naszych uczuć rysują się także emocje autorki.

„Kryminalny Wrocław” wymagał wielu przygotowań. Wszystkie historie zostały przedstawione szczegółowo, nie pominięto cennych informacji i ważnych wątków. Michalewicz sporo miejsca poświęciła osobom, które odgrywały w opisywanych wydarzeniach kluczowe role, przyglądając się zarówno ofiarom, jak i sprawcom, a także bohaterom drugoplanowym. Duże znaczenie miały dla mnie wszystkie cytaty, rozmowy i przedruki pozwalające jeszcze bardziej zaangażować się w lekturę.

Michalewicz oddała w ręce czytelników szalenie interesujący tytuł. Ta książka nie byłaby jednak tak dobra, gdyby autorka nie poświęciła jej tyle czasu i starań. Przedstawienie powieściowych historii z pewnością wiele ją kosztowało. Jestem bardzo wdzięczna, że dzięki niej mogłam lepiej poznać kryminalną stronę Wrocławia.      

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu W. A. B

piątek, 1 października 2021

Dean A. Haycock "W umyśle mordercy. Tajemnice mózgów psychopatów"

 


Autor
: Dean A. Haycock

Tytuł: W umyśle mordercy

Wydawnictwo: Muza

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 384

Gatunek: literatura faktu 




Ocenić innych potrafimy bardzo szybko. Często bez chwili refleksji czy próby zrozumienia. Nie zastanawiamy się nad motywami. Z przyjemnością natomiast używamy słowa „winny”. Tymczasem „W umyśle mordercy” jest najlepszym dowodem tego, że nie wszystko w życiu jest czarne albo białe. Czasami nad werdyktem wypadałoby posiedzieć dłużej, gruntowniej go przemyśleć.

Choć wydaje się, że o psychopatach literatura mówi sporo, mam wrażenie, że ten temat wciąż pozostaje niezgłębiony, aktualny i ważny. W dalszym ciągu można wiele dodać i odkryć. Dalej mnożą się pytania i pojawiają nowe kwestie. Autor publikacji próbuje nam ten temat nieco przybliżyć, oferując podejście raczej naukowe, aczkolwiek nieprzesadzone. Pozwalając wynieść coś istotnego zarówno tym, którzy nie są zbyt biegli w tym temacie, jak i tym pasjonującym się podobnymi sprawami.

Na kolejnych stronach książki poznajemy szalenie intrygujące przypadki ludzi, którzy często wydawali się zupełnie zwyczajni, podobni do nas. Uczniów, synów, członków społeczeństwa. Każda z tych opowieści jest całkiem inna, ale niemniej interesująca od historii poprzedniej czy następnej. Przede wszystkim zaś mamy w tym przypadku do czynienia z samym życiem. Bo wszystko, o czym opowiada autor wydarzyło się naprawdę. Nie ma tutaj miejsca na gdybanie i roztrząsanie teoretycznych kwestii. Podążając za Haycockiem analizujemy fakty i oceniamy prawdziwych ludzi.

Autor podsuwa nam informacje, analizy, badania. Oferuje swoją wiedzę, doświadczenie, refleksje. Tekst uzupełnia rysunkami. Dzięki temu całość staje się nieco łatwiejsza w odbiorze, bardziej przejrzysta. Mimo że momentami duża ilość informacji może nieco nużyć, to poruszane sprawy są tak interesujące, że nie sposób z tej lektury zrezygnować. Haycock opowiada o mózgu, a jak dobrze wiemy, to wciąż nowe terytorium. Obszar, któremu poświęcono tak wiele czasu i uwagi, ale wciąż zaskakujący. Czy to jego zasługa, że jesteśmy tacy, jacy jesteśmy? Czy jego budowa i ukształtowanie przeważa nad czynnikami środowiskowymi? Spróbujecie znaleźć odpowiedzi na swoje pytania w tej książce.

Autor przekazuje nam swoją wiedzę i próbuje zainteresować tematem, ale nie robi tego w sposób męczący, nie komplikuje i nie pokazuje swej wyższości nad czytelnikiem. Odniosłam raczej wrażenie, że zostawia sporo miejsca na własne przemyślenia, a powiedzmy sobie szczerze, że jest tutaj nad czym się zastanawiać. Kolejne rozdziały to znakomicie sportretowane sylwetki psychopatów, próba zrozumienia co doprowadziło do tragedii, konieczność znalezienia sposobu, jak zapobiegać ich działaniom, ale także wyróżnienie poszczególnych typów osobowości i problem z odpowiednim kwalifikowaniem chorych.

To bardzo kompletna i dopracowana całość. Intrygująca, podtrzymująca zainteresowanie, skupiająca uwagę czytelnika. Spędziłam przy tym tytule kilka bardzo cennych godzin.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza. 

czwartek, 30 września 2021

WRZEŚNIOWE LEKTURY NA ZDJĘCIACH

Upływający zbyt szybko czas umilają mi przynajmniej wspaniałe tytuły :)



A jakie lektury Wam umilały wrzesień?


Lisa Gardner "W ukryciu"

 


Autor
: Lisa Gardner

Tytuł: W ukryciu

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 432

Gatunek: thriller psychologiczny/ kryminał



Gdyby ktoś zapytał mnie o porywającą, intrygującą i klimatyczną serię kryminalną, bez wahania poleciłabym mu cykl książek z detektyw Warren. Lisa Gardner przy tworzeniu tych powieści spisała się bowiem wspaniale. Każda kolejna książka ze wspomnianą już detektyw sprawia, że zostawiam wszystko, by na dobre kilka godzin bez pamięci oddać się przedstawianym wydarzeniom.

Nie inaczej było tym razem. Z przerażającą ciekawością i olbrzymią niecierpliwością pochłaniałam następne rozdziały. Dokładnie tak, pochłaniałam. Nie mogłam się doczekać, by dowiedzieć się, co przygotowała dla mnie pisarka i co jeszcze wydarzy się wraz z rozwojem akcji. „W ukryciu” sprawiła, że poczułam gniew. Ale przecież nie na Gardner! Złość towarzyszyła świadomości, że mam pracę i obowiązki, a ta pasjonująca historia będzie musiała niestety poczekać.

Nowa książka autorki, podobnie jak jej poprzedniczki, całkowicie mnie zauroczyła i zdobyła moje serce. Po raz kolejny miałam okazję, by przekonać się, że Gardner jest mistrzynią w tworzeniu niepokojących i złowieszczych opowieści. Obrazy, które pojawiały mi się przed oczami wywoływały ogrom emocji. I było to zdecydowanie coś więcej niż zaciekawienie. Akcja powieści, nowe wątki, decyzje podejmowane przez bohaterów i zmieniające się okoliczności pogłębiały wywołane już na początku napięcie. Podążając za autorką raz za razem przypominałam sobie, dlaczego tak bardzo kocham kryminały i thrillery.

„W ukryciu” nie chodzi o to, by zaskoczyć czytelnika masakrą i brutalnością, choć nie brakuje wizji zapadających w pamięć i mrocznych scen. Ciężko jednak oprzeć się wrażeniu, że autorce zależy bardziej, by działać na naszą wyobraźnię za sprawą uczuć, sekretów, niedopowiedzeń. Gardner pokazuje w swych historiach skrzywienia ludzkiej psychiki, emocjonalne upadki, charaktery upodlone za sprawą krzywd i przerażające dziedzictwo przepływające z człowieka na człowieka wraz z krwią. Podłe potrzeby i mroczne instynkty ukazane na stronach powieści dają do myślenia i skłaniają do snucia refleksji o wiele bardziej, zostają przed oczami na o wiele dłużej.

Kolejne rozdziały opowiadają gruntownie przemyślaną i bardzo dopracowana historię, która wciąż zaskakuje i intryguje. Ani na moment nie czułam znużenia czy chęci odłożenia książki. Autorka wciąż podtrzymywała moje zainteresowanie, z jednej strony spokojnie i stopniowo ujawniając nowe informacje na temat toczącego się śledztwa, z drugiej strony zaś pozwalając rzucić okiem na życie prywatne głównych bohaterów. Możliwość powrócenia do nich kolejny raz przyniosła mi wiele radości i przyjemności.

Mogłabym opowiadać o tym tytule oraz o całej serii przez wiele godzin. Obawiam się jednak, że zdradziłabym zbyt wiele. Nie mogę natomiast powstrzymać się przed tym, by jeszcze raz głośno i wyraźnie zaznaczyć, że musicie przeczytać tę książkę. Nie dajcie się dłużej prosić i namawiać!

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję Wydawnictwu Albatros.