Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kobiece. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kobiece. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 lipca 2022

Mario Escobar "Nauczyciel z getta"

 


Autor
: Mario Escobar

Tytuł: Nauczyciel z getta

Wydawnictwo: Kobiece

Rok wydania: 2022

Liczba stron: 376

Gatunek: literatura faktu 




Mario Escobara kojarzę za sprawą powieści “Kołysanka z Auschwitz”. Tak dobrze zapamiętałam ten tytuł, że wiedziałam, iż to tylko kwestia czasu, kiedy sięgnę po kolejne książki tego autora. Czy znacie to uczucie, kiedy już po lekturze jednej historii jesteście gotowi zaufać autorowi bezgranicznie i na zawsze?

„Nauczyciel z getta” przybliża czytelnikom postać Janusza Korczaka i jego działalności na rzecz dzieci w getcie warszawskim. Sięgając po powieść miałam szansę połączyć zainteresowanie książkami wojennymi i biografiami. Uważam, że warto sięgać po tego typu treści, bo takie tematy są ważne, aktualne i wartościowe. Można nieco odświeżyć wiedzę lub poznać dany temat z innej strony.

Nie ukrywam, że nie wiedziałam zbyt wiele o Korczaku. Już pierwsze strony powieści sugerowały natomiast, że jest to postać, której po prostu wypada się przyjrzeć. Escobar w dużej mierze poświęca książkowe strony konkretnym działaniom, jakie doktor podejmował na rzecz sierocińca. Mamy możliwość dowiedzieć się, w jaki sposób pozyskiwał fundusze, jak opiekował się sierotami i co zrobił, by je ocalić.

Korczak, którego poznajemy na powieściowych stronach to inspirujący, mądry i odważny człowiek o dobrym sercu. Ktoś, kto stanowi najlepszy przykład tego, że warto pomagać i troszczyć się o bliźnich. Żyjemy w innych czasach, ale liczy się przecież każdy gest i dobry uczynek. To niewiarygodne, jak bardzo Korczak potrafił się poświęcić w ramach niesienia pomocy.

Nie znaczy to natomiast, że Escobar skupił się jedynie na tym, by doktora wychwalać. Oprócz bliższego przedstawienia jego osoby, możemy również dowiedzieć się nieco więcej na temat warunków panujących w warszawskim getcie, zmian jakie zachodziły w nim z czasem, przykrych incydentów spotykających Żydów na co dzień. Escobar opowiada szczerze i na temat. Ceni realizm i nie chowa się za tabu. Niektóre sceny szokują, ale przecież to wszystko rzeczywiście miało miejsce. W czasie pisania autor korzystał z dziennika pozostawionego przez samego Korczaka.

Być może zabrzmi to nieco dziwnie w przypadku książki o takiej tematyce, ale największe wrażenie zrobił na mnie styl autora. Całość została napisana przepięknym językiem. Z przyjemnością czytałam po kilka razy te same fragmenty lub zachowywałam najładniejsze cytaty.

„Nauczyciel z getta” to tytuł, na który z pewnością warto zwrócić uwagę. Czas poświęcony tematyce wojennej nigdy nie jest czasem straconym.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu. 

czwartek, 10 marca 2022

Dominika van Eijkelenborg "Rzeczy, które robimy w ciemności"

 


Autor
: Dominika van Eijkelenborg

Tytuł: Rzeczy, które robimy w ciemności

Wydawnictwo: Kobiece

Rok wydania: 2022

Liczba stron: 496

Gatunek: literatura współczesna 




Jednej z nich Tomasz kojarzy się z gorzkim posmakiem wydarzeń sprzed lat. Dla drugiej mężczyzna jest przyszłością. Joanna i Lia nie wiedzą, że ścieżki ich życia połączą się dzięki niemu.

Książki niektórych autorów przyciągają niczym magnez. Dla mnie do tego grona należą tytuły, które zostały napisane przez Dominikę van Eijkilenborg. Utwory poznane do tej pory zafascynowały mnie na tyle, że bez większego zastanowienia sięgam po kolejne nowości autorki.

„Rzeczy, które robimy w ciemności” to subtelnie mroczne połączenie powieści obyczajowej i kobiecego thrillera. Pisarka dobrze wie, jakie elementy tych gatunków są najbardziej pożądane i doceniane i potrafi połączyć je z wielką gracją i smakiem. Podczas lektury wysuwają się one naprzemiennie na prowadzenie, raz po raz przypominając czytelnikowi, że w tym tytule każdy może znaleźć coś dla siebie. Bo nie zabrakło ani interesujących kwestii ani ciekawej koncepcji realizacji tematu ani emocji i wzruszeń.

Właśnie ten uczuciowy wydźwięk historii zrobił na mnie największe wrażenie. Emocje bohaterów bardzo działają na wyobraźnię i mocno wpływają na czytelnika. Skłaniają do refleksji, wyciągania wniosków, kształtują rachunek zysków i strat. Podążając za bohaterami nie tylko śledzimy ich losy, starania, decyzje, ale również myślimy o sobie. Magia tej historii przynosi nam więcej, niż przyjemność czytania, satysfakcję z wybranej lektury czy uczucie dobrze spędzonego czasu. Realizm osnuwający książkowe strony i autentyczność przekazu sprawia, że ta opowieść zostaje w sercu i umyśle na dłużej.

„Rzeczy, które robimy w ciemności” to historia urzekająco prawdziwa. Uwielbiam motywy, jakie autorka wykorzystała do stworzenia swojej opowieści. Powroty do przeszłości, zbrodnie i kary, żal za grzechy, rozdzieleni kochankowie, gorzkie wyrzuty sumienia, ciężar zemsty… Takie połączenie musi wróżyć sukces opowieści. Eijkilenborg pięknie to wszystko ze sobą zestawia, miksuje, dawkuje. Potrafi sprawić, że znane tematy nabierają świeżego charakteru, a ich brzmienie dostarcza emocji i refleksji.

Autorka w przekonujący sposób łączy ze sobą bieżące wydarzenia z fragmentami przeszłości. Dzięki temu historia wydaje się bardziej dopracowana, kompletna i intrygująca. Taka narracja zawsze jest mile widziana, nie tylko wiele wnosi do opowieści, ale ma także wartość sama w sobie. Nie jestem pewna, które wydarzenia bardziej mnie przyciągały i silniej zatrzymywały. I przeszłość i teraźniejszość potrafi bowiem zakwestionować to, w co wierzymy i my, i bohaterzy powieści.

Eijkilenborg znakomicie radzi sobie także z kreacją postaci. Na stronach książki mamy okazję poznać ich nieco lepiej, zrozumieć powody podejmowanych przez nich decyzji, ocenić słuszność wyborów. Każdy z nich stanowi ważną i istotną część tej opowieści. A kiedy poznamy ich lepiej, to nie ma już możliwości, by przejść obojętnie obok tego, co przygotowała dla nich pisarka.

„Rzeczy, które robimy w ciemności” to mały fragment życia zamknięty w pięknej okładce i opatrzony bardzo przekonującym tytułem. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu. 

niedziela, 6 grudnia 2020

Alicja Sinicka "Służąca"

 


Autor
: Alicja Sinicka

Tytuł: Służąca

Wydawnictwo: Kobiece

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 368

Gatunek: thriller



Kiedy pierwszy raz odwiedziła piękną, ale nieco zaniedbaną posiadłość, nie miała pojęcia, co przydarzy się jej w tym miejscu w przyszłości. Już pierwsze dni świadczyły o tym, że to coś więcej, niż zwyczajne porządkowanie domu. Tylko czy Julia miała inny wybór, niż poddać się woli jego mieszkańców?

“Służąca” przyciągnęła mnie za sprawą interesującego motywu przewodniego. W fabule powieści doszukiwałam się szansy na poznanie nietypowej i niebanalnej historii, wierząc, że rozwój akcji dostarczy mi emocji i zaspokoi ciekawość. I rzeczywiście, temat okazał się intrygujący, a pozostałe wątki dobrze go uzupełniały. Nie mogę natomiast powiedzieć, żebym czytała tę książką z przyspieszonym oddechem i wypiekami na twarzy.

Mimo że temat naprawdę mnie zainteresował, a kolejne rozdziały pobudziły wyobraźnię, to jednak nie znalazłam w powieści tego, czego szukałam. Moim zdaniem książka powinna być dłuższa, a akcja bardziej skomplikowana. Opisywane sceny nie pozwoliły mi w pełni się zaangażować, nie potrafiłam poczuć napięcia. Całość, choć przejmująca, nie pozwoliła mi doświadczyć tego, co zwykle przynoszą ze sobą dobre kryminały i thrillery. „Służąca” to świetna opowieść, ale dobry pomysł spotkał się tutaj z nieco gorszą realizacją. Potencjał historii nie został w pełni wykorzystany.

Nie zmienia to jednak faktu, że autorce należy się dobre słowo za pomysłowość. Temat rzeczywiście może zainteresować i przyciągnąć, a przy tym różni się od motywów wykorzystywanych w podobnych gatunkowo książkach. Dodatkowe wątki dobrze uzupełniały historię i sprawiały, że całość stała się bardziej kompletna. Nową książkę Sinickiej czytało się dzięki temu dobrze i szybko, szczególnie, że historię opisano w sposób lekki, przyjemny i przyjazny czytelnikowi.

Autorce nie można również niczego zarzucić pod względem językowym i narracyjnym. Spójny styl, prosty język, krótkie rozdziały- dzięki temu opowieść toczy się sprawnie, w dobrym tempie. Choć druga część zaczęła mi się nieco ciągnąć i oczekiwałam, że jednak wydarzy się więcej, to lektura zostawiła po sobie kilka ciepłych wspomnień.  

Sinicka postarała się także przy kreacji bohaterów. Zarówno główna bohaterka, jak i postacie drugoplanowe, przyciągają uwagę, szczególnie, kiedy akcja zaczyna się rozwijać i nabierać rumieńców. Nie do końca rozumiałam postępowanie Julii, ale autorka zadbała o to, by emocje dziewczyny były wyraźne i dawały do myślenia. Widać, że pisarce bardzo zależało na podkreśleniu aspektu psychologicznego, a czytelnicy, którzy lubią takie klimaty z pewnością również to docenią.

„Służąca” to lekka i przyjemna historia, przy której można spędzić miły wieczór. Ja jednak wolę bardziej skomplikowane i zawiłe fabuły, w których na karku rzeczywiście czuć oddech mordercy i których akcja sprawia, że wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. W tym przypadku całość miała dla mnie charakter bardziej rozrywkowy i była nieco płaska, co nie pozwoliło mi w pełni się zaangażować i sprawiło, że już na pewno do tej książki nie wrócę.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu czytampierwszy.pl.

* Akredytacja 10/05/2020

poniedziałek, 7 października 2019

Mara Altman "Obrzydliwa anatomia"




Autor: Mara Altman
Tytuł: Obrzydliwa anatomia
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 384
Gatunek: literatura faktu







“Obrzydliwa anatomia” to książka o tym, co kobiety robić są zmuszone i czego się od nich wymaga, a co niekoniecznie lubią. To opowieść o tym, jak to wszystko się zaczęło i jako doszło do momentu, w którym jesteśmy teraz oraz czemu to służy. Dlaczego kobieta powinna być wydepilowana? W jakim celu tak bardzo się pocimy? Czym jest wielbłądzie kopyto? I o co chodzi z tym PMS? Na te pytania znajdziecie odpowiedź w tej książce.

Powieść Mary Altman to powieść w dużej mierze naukowa. Nie mogłam się nadziwić, jak wspaniale autorka przygotowała się do realizacji tematu, bo nie da się ukryć, że opracowanie tej lektury wymagało wiele czasu, chęci i pomysłu. Altman połączyła ze sobą kwestie dla kobiet interesujące i niebanalne, nie pomijając żadnej z tych „kompromitujących” spraw. Chętnie opowiadała o tym, jak te tematy były postrzegane wiele lat temu i jak patrzy się na nie dziś. A do skonfrontowania nas z tymi kwestiami wykorzystała własne doświadczenia, rozmowy z mężem, porady ekspertów, zaskakujące eksperymenty czy nietypowe wydarzenia- widziane, zasłyszane lub przeżyte.


Pokochałam ten tytuł i piszę o tym z wielką przyjemnością. Nigdy bym nie pomyślała, że ta publikacja aż tak przypadnie mi do gustu i że z tak wielkim zainteresowaniem przeczytam ją od początku do końca. Za każdym razem, kiedy myślałam, że autorka już mnie nie zaskoczy, ta wyciągała ciężką amunicję i udowadniała, że najlepsze jeszcze przede mną. Mam wrażenie, że „Obrzydliwa anatomia” to po części również poradnik, pozwalający nam zrozumieć kwestie, o które boimy się zapytać lub wolimy udawać, że nie istnieją. To opowieść o tematyce szalenie dla kobiet istotnej, ale najczęściej niewygodnej.

Największe wrażenie zrobiło zaś na mnie podejście samej autorki. Mara Altman opowiada w sposób niezwykle otwarty, zabawny i pouczający. Niezależnie od tego, jaki punkt aktualnie nam w książce przybliża. Ja nigdy nie zdobyłabym się na taką szczerość. Nigdy nawet nie przyszłoby mi do głowy, żeby uczestniczyć w tego typu testach, jakie przeprowadziła na potrzeby (dla urozmaicenia) treści publikacji. Tymczasem autorka szczerze opowiada o swoich zmartwieniach, potknięciach, wpadkach, sprawiając, że trudno nie poczuć się poruszonym i zaangażowanym. Byłabym zachwycona mogąc ją poznać i wyznać jej, jak mocno podziałała na mnie tym utworem.

Altman posiada dar opowiadania. Dzięki anegdotkom, refleksjom, wspomnieniom całość ma charakter pół serio. Lekkość pisania, chęć podzielenia się własnymi przeżyciami, próba udowodnienia, że nie ma się czego wstydzić, sprawiają, że czyta się tę książkę szybko, przewracając strony niecierpliwie i gorliwie. Moim zdaniem to powinna być pozycja obowiązkowa dla każdej kobiety. I nie szkodzi, że na co dzień czyta coś innego. Drogie Panie, zróbcie sobie przysługę. Przekonajcie się, że ze swoim wstydem nie jesteście same. Nie jest łatwo być dziewczyną, jednak nie warto też na siłę komplikować. 

Recenzja powstała we współpracy z portalem nakanapie.pl.

poniedziałek, 17 czerwca 2019

Anthony David "Nieprawdopodobna przyjaźń"




Autor: Anthony David
Tytuł: Nieprawdopodobna przyjaźń
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 360
Gatunek: literatura faktu







Żydówka i Arabka. Czy kobiety, które pochodzą z dwóch różnych światów mogą znaleźć nić porozumienia? Czy mogą mieć wspólny cel?

Literatura faktu to jeden z gatunków, po które sięgam najchętniej. Staram się jednak wybierać książki w taki sposób, by tematyka mogła mnie zaskoczyć oraz nauczyć czegoś nowego. Dokładnie takich możliwości doszukiwałam się w tym tytule. Bo czy przyjaźń między Żydówką i Arabką nie brzmi intrygująco?

Nie da się ukryć, że temat ten choć jest niezwykle interesujący, to jednak niełatwy, a sięgając po tę powieść trzeba trochę z siebie dać. Lektura wymaga bowiem wysiłku, skupienia i cierpliwości. Choć czytało mi się całkiem dobrze, to momentami wcale nie przychodziło mi to łatwo. David zaprasza nas w tej opowieści do świata przepełnionego niewyobrażalnym konfliktem, naznaczonego przelaną krwią, pełnego brutalności, manipulacji, spisku. Strony książki zostały wypełnione latami krzywd i poniżeń, które oddziałują na nas w czasie czytania.

Pewnej cierpliwości wymaga również dotarcie do tego „właściwego” zagadnienia. Autor przed przejściem do tytułowych kwestii szczegółowo przedstawia życie obu kobiet. Kolejne rozdziały pozwalają nam dowiedzieć się, co je ukształtowało, jakie czynniki wpłynęły na ich życie, jak dotarły do miejsc, w których ich zachowanie zaczęło się zmieniać. Ciężko powiedzieć, by tematyka ta nie była interesująca. Mowa przecież o dwóch charakternych i charyzmatycznych kobietach, zaskakujących raz po raz. A okoliczności ich życia pozwalają nam inaczej spojrzeć na pewne sprawy.


A mimo to poczułam się trochę znużona i trochę oszukana, zanim w końcu dotarłam do punktu, w którym ich losy rzeczywiście się łączą, w którym te poglądy zaczynają w jakiś sposób dzielić, a walka jednostki staje się bojem wspólnym. Może nie byłam po prostu przygotowana, że ta opowieść będzie aż tak drobiazgowa, a może wyobrażałam sobie, że takie kwestie nieco przełamią i złagodzą trudny charakter całej opowieści. Nie do końca tak się stało.

Podoba mi się, w jaki sposób autor odmalował sylwetki kobiet. Widać bowiem, że do tego pisania się przygotował, że je poznał i zrozumiał. W pewien sposób stały się one dla niego bliskie i szczególne, a tę nić porozumienia i bliskości zauważyłam pomiędzy poszczególnymi wersami. Zawsze bardzo cenię sobie zaangażowanie autora, z jednej strony przybliżenie czytelnikom wiedzy, cennych informacji, a z drugiej takie subtelne uczestnictwo. Moim zdaniem autor znalazł tutaj złoty środek.

Warto dodać także, że David w sposób realistyczny przedstawił istotę konfliktu żydowsko- arabskiego. Dzięki tej powieści mamy szansę zrozumieć, jak to wszystko ewoluowało i  zmieniało się na przestrzeni lat. Jakie nastroje panowały wśród ludzi i jakie krzywdy ich spotkały. Patrzymy na społeczeństwo, oceniając całość ich oczami.

Bez wątpienia jest to książka ważna. I jest to także powieść interesująca. Należy jednak do gatunku tych wymagających. Dla czytelników uważnych i cierpliwych.

Recenzja powstała we współpracy z portalem nakanapie.pl.

niedziela, 28 kwietnia 2019

Mario Escobar "Kołysanka z Auschwitz"



Autor: Mario Escobar
Tytuł: Kołysanka z Auschwitz
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 240
Gatunek: biografia 








“Kołysanka z Auschwitz” to książka w moim odczuciu bardzo ważna i niezwykle cenna. Przedstawiona  w niej historia zainspirowana została życiem Helene Hannemann- Niemki, która wraz z rodziną romskiego pochodzenia pojechała do Auschwitz i zamieszkała w wydzielonym tam cygańskim obozie. Pisząc te słowa jestem pewna, że nikomu nie trzeba już tłumaczyć, dlaczego warto sięgnąć po tę opowieść, uszanować pamięć Helene i móc opowiedzieć innym, jak wspaniałą osobą była.

Mario Escobar podjął się opowiedzenia trudnej, smutnej, ale przy tym szalenie ważnej historii. Napisał książkę upamiętniającą matkę, która zrobiła wszystko, by obronić swoje dzieci, poświęcając się przy tym i wykazując wielką odwagą. Podczas swojego pobytu w Auschwitz Helene, z polecenia doktora Mengele, kierowała przedszkolem, dbając przy tym o wszystkie maluchy z cygańskiej dzielnicy. Starała się każdego dnia dać im jak najwięcej, kilkakrotnie sprzeciwiając się doktorowi i walcząc jak lwica o lepsze dni dla swych podopiecznych.

Autor książki podczas pisania tej historii ściśle trzymał się historycznych faktów. Opowieść ta sama w sobie jest bardzo wzruszająca, jednak świadomość, że rzeczywiście miała miejsce sprawia, że staje się jeszcze bardziej emocjonalna i refleksyjna. Podczas lektury towarzyszyło mi wiele uczuć, często nieprzyjemnych, a serce zdawał się przygniatać olbrzymi ciężar, ale ani na chwilę nie miałam potrzeby tej książki odłożyć. Escobar pisze w sposób niezwykle zajmujący, jego słowa pochłaniania się z wielkim zainteresowaniem i niesłabnącą uwagą.


Pierwszoosobowa narracja dodaje historii realizmu i autentyczności. Można poczuć, że sięgamy po relację z pierwszej ręki, mamy okazję na chwilę stanąć ramię w ramię z Helene i obserwować jej działania. Taki pomysł przedstawienia tej historii sprawia, że staje się ona jeszcze bardziej przejmująca, przypomina bowiem smutny pamiętnik, utrwalający te lepsze i gorsze momenty. Escobar podjął się realizacji trudnego zadania, ale wywiązał się z niego wspaniale, przywołując przed oczy czytelnika obraz kobiety o pięknej duszy. Ta powieść oraz inne książki o Auschwitz powinny zająć specjalne miejsce na naszych półkach.

Zawsze jest mi ciężko uwierzyć, że można umieścić tak wiele- emocji, informacji, wspomnień- w tak niewielkiej objętościowo powieści. Niewiele ponad 200 stron okazało się w tym przypadku wystarczająco do przedstawienia dość odległej czasowo, a jednak wciąż aktualnej i dającej nadzieję historii. Ta nieduża objętość, krótkie rozdziały i świetny styl autora sprawiają, że powieść bez problemu można pochłonąć jednym tchem, jednego wieczoru.

Wiem, że to nie jest książka, po którą sięgną wszyscy, ale uważam, że każdy powinien spróbować się z nią zmierzyć. Nie dyskutuje się o gustach i nie ocenia tego, co kto lubi czytać, spróbujmy jednak czasem sięgnąć po coś cięższego i prawdziwszego. Uwierzcie mi, warto.

Za możliwość poznania tej historii serdecznie dziękuję księgarni internetowej selkar.pl.



środa, 6 marca 2019

W. Bruce Cameron "O psie, który wrócił do domu"




Autor: W. Bruce Cameron
Tytuł: O psie, który wrócił do domu
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 392
Gatunek: literatura współczesna







Bella zmieniła na lepsze życie Lucasa i jego mamy. Konieczność oddania suczki do domu zastępczego i znalezienia nowego mieszkania złamała serce i mężczyzny i pieska. Bella jednak nie poddaje się tak łatwo. By odnaleźć swojego człowieka przemierzy góry i doliny.

Minęło sporo czasu, od momentu, kiedy miałam przyjemność przeczytać pierwszą powieść autora- „Był sobie pies”. Tamta historia miała w sobie tyle uroku, optymizmu i przyjemnego humoru, że wciąż wspominam ją bardzo ciepło. Nie byłam pewna, czy kolejna opowieść również tak pozytywnie mnie zaskoczy i czy będę potrafiła drugi raz tak mocno przeżywać psią historię.

To niesamowite, jak pięknie Cameronowi udało się wcielić w psią bohaterkę. Jak wspaniale oddał charakterystyczne dla piesków zachowania i jak z przymrużeniem oka snuł psie refleksje. Ta powieść nie byłaby jednak tak ujmująca, gdyby nie fakt, że została przedstawiona przy pomocy pierwszoosobowej narracji. Czy potraficie wyobrazić sobie coś bardziej urzekającego, niż relacja suczki, która kocha swojego pana ponad życie i pragnie jedynie wrócić do domu?



Choć opowieść ma bardzo rozczulający charakter, nie brakuje w niej także poczucia humoru, swobody, dystansu. Podczas lektury towarzyszyło mi wiele pozytywnych emocji- uśmiechałam się z rozczuleniem i zazdrościłam Lucasowi posiadania takiego przyjaciela, poczułam pewną nutkę melancholii i tęsknotę za tym, czego ja sama nie doświadczyłam. Nie mam pieska, ale chyba nigdy nie chciałam go mieć aż tak bardzo, jak podczas czytania tej lektury.

„O psie, który wrócił do domu” to historia pokazująca relacje łączącą człowieka i psa w przepiękny sposób. Zwracająca czytelniczą uwagę na wszystko, co w tym przypadku najlepsze- miłość, oddanie, lojalność. Takiego psa jak Bella nie można nie kochać, nawet, jeśli rysuje się jedynie na stronach powieści. Ta mądra psinka całkowicie skradła moje serce, udowadniając, że pies także może być bohaterem pięknej i mądrej historii.


Książki przygodowe nigdy nie leżały w zakresie moich zainteresowań. Ale dla takiej grzecznej suczki chętnie zmieniłam na chwilę swoje czytelnicze przyzwyczajenia. Przygody Belli opisane zostały w tak interesujący sposób, że z pewnością książka przypadnie do gustu nawet tym osobom, które na co dzień wybierają zupełnie inne gatunki. To nieprawdopodobne, co przeżyła ta psinka i niezwykłe, jak zachwycająco udało się to Cameronowi opisać.




Podczas lektury czułam, że autor przelał na tę historię swoją miłość i sympatię do psów, a te ciepłe uczucia wpłynęły na powstanie urokliwej i poruszającej powieści, której nie sposób szybko ( a może i w ogóle) zapomnieć. Czytałam ją z dużą przyjemnością, uśmiechem na twarzy i przeświadczeniem, że bardzo chciałabym znaleźć tak cudownego przyjaciela.

Mogłabym napisać o tej książce jeszcze wiele. Chciałabym natomiast, żebyście sięgnęli po nią sami i poznali towarzyszącą jej magię. Z czystym sumieniem mogę ten tytuł polecić.

Za przesłanie książki do recenzji dziękuję księgarni internetowej selkar.pl.

wtorek, 8 stycznia 2019

Lilja Sigurdadóttir "Pułapka"




Autor: Lilja Sigurdadóttir
Tytuł: Pułapka
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 296
Gatunek: thriller








Jeszcze niedawno życie Sonji było uporządkowane i przewidywalne, jednak rozpoczęty przez nią romans wszystko przekreślił. Dziś, żeby wyjść na prostą, kobieta zajmuje się przemytem kokainy. Błędne decyzje sprawiły, że wpadła w pułapkę.

Niezwykle ciężko jest przejść mi obojętnie obok wszelkiego rodzaju kryminałów czy thrillerów. Możliwość zaangażowania się z mroczną i intrygującą historię nieustannie kusi, szczególnie teraz, gdy pogoda za oknem idealnie pasuje do takich klimatów. Dlatego też nie mogłam odmówić wyprawy na chłodną Islandię.

„Pułapka” to jeden z tych tytułów, które w pierwszej kolejności przyciągają uwagę czytelnika za sprawą okładki. Intensywna, niepokojąca czerwień i elegancko ubrana kobieta z walizką. Mocny, ale zarazem minimalistyczny przekaz. Obraz pozwalający popuścić wodze fantazji. Co oznacza ta czerwień? Czego się po niej spodziewać? I kim jest ta kobieta? Odpowiedzi na te pytania autorka stopniowo zdradza na kolejnych stronach powieści.

Mogłoby się wydawać, że fabuła książki nie jest przesadnie odkrywcza. Kobieta po przejściach, uwikłana w finansowe kłopoty i podejmująca szereg błędnych decyzji. Świat wielkich pieniędzy i jeszcze większych grzeszków. Trochę mroku. Trochę śniegu. I trochę seksu. A jednak całość wypada bardzo przekonująco. W dużej mierze za sprawą faktu, że autorka nie poświęca uwagi zbędnym szczegółom. Skupia się na realizacji fabuły, całkiem zgrabnie dawkuje napięcie, potrafi pobudzić wyobraźnię i oferuje czytelnikowi dobrą rozrywkę, jaka świetnie sprawdzi się w tym chłodnym czasie.


Nie mogę powiedzieć, żeby akcja rozgrywała się w zawrotnym tempie, ale nie tego się przecież po niej spodziewałam. Liczyłam na dopracowaną, zaskakującą historię i dokładnie taką otrzymałam. Kolejne strony potrafiły mnie przy niej zatrzymać, podsycały moją ciekawość, sprawiały, że miałam poczucie dobrze spędzonego czasu. Podoba mi się, w jaki sposób autorka poprowadziła poszczególne wątki oraz jak połączyła książkowe tematy. Choć całość wydaje się dość prosta, to jednak może ona zaskoczyć, szczególnie zmierzając ku końcowi.

Autorka świetnie poradziła sobie również z kreacją powieściowych bohaterów. Nie odniosłam wrażenia, żeby ich postępowanie było przesadzone, a podejmowane decyzje udziwnione. Wręcz przeciwnie. Potrafiłam sobie wyobrazić, że biorę udział w podobnych wydarzeniach. Myślę, że w odpowiednich warunkach, może nieco ekstremalnych okolicznościach, każdy z nas mógłby znaleźć się na ich miejscu.

Do gustu przypadł mi także styl autorki. Prosty, lekki, przyjazny czytelnikowi. Ta lekkość sprawiała, że powieść czytało się szybko i dobrze. Duże znaczenie miały w tym przypadku również krótkie rozdziały, które sprawiały wrażenie, że całość jest bardziej przekonująca i konkretna.

„Pułapka” to dobrze napisana książka, jaka może przypaść do gustu różnym czytelnikom. Potrafi zaskoczyć, może skłonić do przemyśleń, ożywić za pomocą erotycznego wątku. Całość, może niekoniecznie bardzo kryminalna, ale jednak bardzo przyjemna w odbiorze.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

niedziela, 28 października 2018

Susan Lewis "Odkąd odeszła"



Autor: Susan Lewis
Tytuł: Odkąd odeszła
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 416
Gatunek: literatura współczesna 








Przed dwoma lata zaginęła nastolatka. Przez ten czas nikt nie wpadł na jej trop, zupełnie, jakby zapadła się pod ziemię. Rozwiązania tej sprawy podejmuje się Andee Lawrence, była detektyw, która w ten sposób próbuje również uporać się z własnymi demonami.

Lekturę “Odkąd odeszła” rozpoczynałam z konkretnymi wymaganiami, być może nieco zawyżonymi z racji faktu, że duże wrażenie zrobiła na mnie poprzednia powieść autorki. „Nie ukryjesz się” okazała się historią emocjonalną, budzącą dreszczyk niecierpliwości i zainteresowanie skrywanymi sekretami, podczas gdy elementy te zostały nieco złagodzone w kolejnym utworze. Mam wrażenie, że tych tajemnic jest jakby mniej, klimatyczne tło również nieco wyblakło, a i bohaterzy, choć budzący sympatię, to jednak jakby z mniejszą charyzmą. Nie zmienia to jednak faktu, że „Odkąd odeszła” stanowi interesującą obyczajową gratkę dla wielbicielek kobiecych historii.

Lewis rozpoczyna swą opowieść mocnym akcentem, napomykając krótko o zaginionej przed dwoma laty dziewczynie. W mojej głowie od razu zaczęły mnożyć się pytania. Co się z nią stało? Jak do tego doszło? Czy wciąż żyje? Odpowiedzi miałam otrzymać podczas lektury powieści. I otrzymałam, ale wyglądało to nieco inaczej, niż sobie wyobrażałam. Cały problem wydaje się opierać na fakcie, że spodziewałam się opowieści nieco mroczniejszej, mocniejszej, bardziej działającej na wyobraźnię i skierowanej, mimo wszystko, w stronę thrillera o subtelnych charakterze. Tymczasem całość wypada bardzo łagodnie, niemalże ciepło, jeśli można w tym przypadku użyć takiego słowa.

Autorka w dużej mierze opiera się na codzienności bohaterek, które do rozwiązania zagadki mają nas doprowadzić. Z jednej strony podążamy za nieustępliwą detektyw, która rzeczywiście posiada zacięcie do tropienia przestępców, a jej przeszłość po części może okazać się pomocna przy odnalezieniu zaginionej kobiety. Z drugiej zaś obserwujemy emerytowaną nauczycielkę, zmagającą się z osobistymi problemami, jakimi nie jest gotowa podzielić się z najbliższymi. Takie kobiece zestawienie wypada bardzo pomyślnie, choć w moim odczuciu nieco zbyt grzecznie i uprzejmie. Obydwie kobiety zdają się zbyt mocno przytłoczone własnymi sprawami, by potrafić oddzielić je od procesu poszukiwań.

Nie chciałabym, żeby wypadło to z mojej strony przesadnie oskarżycielsko, bo jako powieść obyczajowa ta książka sprawdza się znakomicie. Lewis kolejny raz, zaskakująco umiejętnie i dojrzale, bierze pod lupę problemy bohaterów, ich rozterki, skrywane sekrety, konieczność zmagania się z niezatartymi wspomnieniami i przeszłością co rusz pukającą do drzwi. Pod tym kątem autorce nie można absolutnie niczego zarzucić i jestem pewna, że czytelniczki świetnie się w tej opowieści odnajdą, zwłaszcza, że została napisana przystępnie i lekko, językiem prostym i przyjaznym odbiorcy.

Jedyne, co mnie zabolało, to właśnie to zmarginalizowanie wątku kryminalnego, który przewija się poprzez całą historię, a jednak ciężko oprzeć się wrażeniu, że został potraktowany po macoszemu, zanadto uproszony i spłaszczony, pod tym względem nie wnosząc do powieści tak naprawdę nic nowego. Okładkowe streszczenie przywodziło mi na myśl raczej subtelny kobiecy thriller z obyczajowym tłem niż książkę typowo kobiecą z lekkim wątkiem kryminalny, ot kwestia wyobrażeń.



„Odkąd odeszła” w moich oczach wypadła nieco słabiej od swojej poprzedniczki, nigdy nie nazwałabym jej natomiast powieścią kiepską czy złą. Po prostu bardziej przypadnie do gustu osobom ceniącym sobie dopracowane i dobrze napisane powieści kobiece, niż tym, którzy liczą na dreszczyk emocji. To jedynie kwestia podejścia. Czy Wy zaryzykujecie dla tej książki?

Za przesłanie książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

wtorek, 23 października 2018

Susan Lewis "Nie ukryjesz się"




Autor: Susan Lewis
Tytuł: Nie ukryjesz się
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 472
Gatunek: literatura współczesna







Zaledwie kilka lat temu Justine myślała, że jej życie jest idealne. Wymarzony mąż, wyczekane dzieci, piękny dom, rozwijająca się kariera i grupa zaufanych przyjaciół. Dziś kobieta musi się ukrywać. Co do tego doprowadziło? Kto stanowi dla niej zagrożenie?

“Nie ukryjesz się” to dobrze napisana powieść obyczajowa uzupełniona kryminalną nutą i atmosferą charakterystyczną dla kobiecego thrillera. Z jednej strony autorka przedstawia dramatyczną historię rodzinną, z drugiej zaś skłania się w stronę mrocznych tajemnic, cały czas utrzymując czytelnika w przekonaniu, że wiele jeszcze przed nim. Dzięki temu książkę poznajemy z wielką niecierpliwością, zastanawiając się, co jeszcze ukrywa autorka i próbując dopasować do siebie wszystkie elementy układanki na własną rękę.


Lewis wykorzystała najbardziej przeze mnie cenioną narrację dwutorową, która w przypadku tej opowieści sprawdziła się wyśmienicie. Na powieściowych stronach, przeszłość i teraźniejszość zderzają się ze sobą raz po raz, nie pozwalając na nudę czy znużenie. W jednym rozdziale poznajemy życie Justine w nowym miejscu, próby ułożenia wszystkiego na nowo, by w kolejnym wraz z nią cofnąć się wiele lat wstecz i obserwować wydarzenia, które doprowadziły do tragedii. Taki sposób opowiadania historii sprawił, że stała się ona bardziej tajemnicza i intrygująca.

„Nie ukryjesz się” to opowieść klimatyczna i dość mroczna za sprawą niedopowiedzeń, tajemnic i sekretów, które nie powinny ujrzeć światła dziennego. Lewis nie wyciąga ich jednak na pierwszy plan, nie wykorzystuje, by czytelnika zaszokować czy na siłę utrzymać przy tej historii. Autorka dzięki temu wzbogaca powieść, ożywia, nadaje jej charakteru i podsyca naszą ciekawość. Przez cały czas czujemy, że coś jeszcze się wydarzy i czekamy, by dowiedzieć się, jaką tragedię przeżyła Justine i jej rodzina, co doprowadziło ich do ostateczności, bo że o ostateczność chodziło nie mamy w tym przypadku żadnych wątpliwości.

Lewis zdecydowała się napisać o rzeczach trudnych i poruszyć tematy budzące różnorodne emocje. Tworząc historię na temat rodzicielstwa, jego uroków i wad, postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Dlaczego? Bo nie jest łatwo napisać na ten temat tak, by zainteresować czytelnika. Przecież tak wiele się już o tym powiedziało. Bo ciężko przełożyć na tę opowieść należący się jej emocjonalny ciężar. A nikt nie chce czytać historii, która wypada blado, płasko czy nieprzekonująco. Autorka natomiast udowodniła, że wiedziała, jak pokierować fabułą i zrobiła to świetnie.

Im bardziej zagłębiałam się w tę powieść, tym mocniej byłam zdumiona rozwojem akcji. Przyznam szczerze, że dość długo odnosiłam wrażenie, że „Nie ukryjesz się” to opowieść nieco ospała i trochę zbyt wolna i nie mogłam zrozumieć zachwyconych głosów innych czytelników. A jednak druga część powieści okazała się bardziej dynamiczna, zaskakująca, obfitująca w wydarzenia. Lewis postawiła na rodzicielstwo i tym samym wygrała, dowodząc, że można jeszcze wiele w tym temacie zdziałać, że można dać do myślenia, zaszokować czytelnika i trafić go prosto w serce.

Decyzje bohaterów nie mieściły mi się w głowie, ale tylko dlatego, że nie jestem pewna, czy sama miałabym odwagę postąpić tak samo. Nie wiemy, do czego jesteśmy zdolni, dopóki nie zostaniemy sprawdzeni. A kiedy w grę wchodzą kwestie dotyczące dzieci… Naprawdę, zupełnie nie spodziewałam się, że ta historia może potoczyć się w taki sposób, co okazało się dla mnie dużą niespodzianką.

Ta książka posiada wiele mocnych stron- wartościowych bohaterów, dobrze poprowadzoną fabułę, klimatyczne tło, garść niespodzianek, a to wszystko spięte za sprawą lekkiego i przekonującego stylu autorki. „Nie ukryjesz się” to książka godna polecenia.   

Za przesłanie książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

sobota, 13 października 2018

Jan Moran "Zapach wspomnień"




Autor: Jan Moran
Tytuł: Zapach wspomnień
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 420
Gatunek: literatura współczesna







Kiedy Danielle zostawiała swojego synka u babci w Polsce, nie wiedziała, że już za moment wybuchnie wojna, a ona nie zobaczy go przez wiele lat. Wojna odebrała kobiecie kolejno rodzinę, środki do życia i młodość. Ani przez chwilę nie straciła natomiast nadziei, że jeszcze zobaczy swojego chłopca. Ani na chwilę o nim nie zapomniała, mimo że jej życie tak bardzo się zmieniło.

„Zapach wspomnień” to w moim odczuciu powieść dość różnorodna i łącząca tematy, które na pierwszy rzut oka niekoniecznie do siebie pasują. Wojna, eksponowana miejscami bardziej, a momentami mniej, stanowi dla tej opowieści przede wszystkim interesujące, głębokie i wartościowe tło. Wydarzenia, których uczestnikami stajemy się podczas lektury kolejnych stron, naznaczone zostały kobiecą ręką, przypominając najlepszą literaturę kobiecą. Nie brak jej również nuty romansu i emocji, jakie odnaleźć możemy podczas czytania dobrego thrillera. Takie pomieszanie motywów i tematów udało się autorce znakomicie, sprawiając, że moje zaciekawienie treścią ani na moment nie słabło, a do finału zmierzałam z zaskakującą prędkością.

Napis nadrukowany na okładce powieści usiłuje przyciągnąć czytelniczki obietnicą gorącego romansu. Akurat ten element historii kusił mnie najmniej, liczyłam bowiem na nieco inne emocje. A jak było? Z pewnością nie zakwalifikowałabym tej książki do grona romansów, choć raz po raz rozgrzewała moje serce. Jej strony w dużej części zapisane zostały miłością, tęsknotą i melancholią. Bohaterka potrzebowała bliskości, szukała siebie w drugiej osobie, brakowało jej pokrewnej duszy, ale czy te uczucia nie towarzyszą, tak naprawdę, każdej z nas? Nie uważam natomiast, by były one eksponowane zbyt mocno, by tę powieść rzeczywiście zdominowały, wysuwając się tym samym na pierwszy plan.

Moran stworzyła piękną, kobiecą i pełną pasji opowieść. W bardzo obrazowy sposób przedstawiła życie wspaniałej bohaterki, która wzbudziła we mnie wiele ciepłych uczuć. Całość wypada przekonująco, dojrzale, malowniczo, a również… pachnąco. Choć nigdy nie pałałam do zapachów taką miłością jak Danielle, jej uwielbienie dla piękna zamkniętego w buteleczce, wciąż mi się udzielało. Autorka pisała o świecie zapachów w sposób tak zachęcający, że zgłębiałam ten temat z wielką przyjemnością, pragnąc, by i na moim nadgarstku znalazła się kropla perfum stworzonych przez główną bohaterkę.

„Zapach wspomnień” to powieść dość zaskakująca tematycznie, która za sprawą dużych kontrastów przynosi jeszcze więcej wzruszeń, pogłębiając emocje towarzyszące czytelnikowi. Na stronach powieści Moran przeciwstawia sobie biedę i bogactwo, miłość i nienawiść, zysk i stratę, podkreślając, jak elementy te wpływają na życie bohaterów i podejmowane przez nich decyzje. A wszystkie wydarzenia krążą wokół wojny, której obecność wyczuwa się w powietrzu, a która jednak nie stanowi przesadnego ciężaru dla osób w takiej tematyce się nieodnajdujących.

Największe wrażenie zrobiła na mnie jednak główna bohaterka powieści, Danielle. Uwielbiam takie silne i wyraziste postacie, będące źródłem inspiracji i determinacji w dążeniu do celu. Kobieta nie tylko dojrzała na naszych oczach, ona zmieniła całe swoje życie, dopasowując się do okoliczności, na które nie miała żadnego wpływu. Nie zapomniała co jest ważne i kim jest, mimo rozwoju kariery i rosnącej popularności. Szalenie mi zaimponowała, bardzo ją polubiłam i doceniam rolę, jaką odegrała w moim odbiorze tej powieści.


Moran stworzyła dopracowaną i nieprzerysowaną całość, dla której uzupełnienie stanowią ważne historycznie wydarzenia. To ciepła, przepełniona uczuciami historia, jaka nie zawiedzie wielbicielek kobiecych opowieści z mocnym charakterem i romantycznym wątkiem.

Za przesłanie książki dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

sobota, 6 października 2018

Sara Sheridan "Na gwiaździstych morzach"



Autor: Sara Sheridan
Tytuł: Na gwiaździstych morzach
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 492
Gatunek: literatura współczesna








Rozpoczynając podróż u boku Jamesa Hendersona, Maria nie spodziewała się, że ten rejs wywróci jej poukładane życie nie góry nogami. Mroczne sekrety, moc pożądania i nieporównywalny z niczym smak czekolady. Jakie decyzje podejmie bohaterka?

“Na gwiaździstych morzach” to opowieść, która, za sprawą opisywanych wydarzeń, rozgrzewa czytelnika i budzi żywe emocje. Z jednej strony otrzymujemy elektryzującą gatunkową mieszankę- nieco romansu, intrygujące obyczajowe tło, szczypta kryminału, trochę historii i realizmu. Z drugiej zaś mamy szansę podążyć za bohaterką, która nie obawiała się sprzeciwić i nie pozwoliła zamknąć się w złotej klatce, udowadniając tym samym, raz za razem, że miejsce kobiety niekoniecznie musi być w domu, że mamy do zaoferowania światu coś więcej. Całość zaś skropiona została gorącą czekoladą- jej smak i aromat kuszą niezwykle z książkowych stron.

Historie oparte na faktach magnetyzują mnie niezmiennie. Świadomość, że autorka czerpała z życiorysu Marii Graham, pozwoliła mi tę opowieść przeżywać inaczej, dodała jej w moich oczach autentyczności. Odwaga bohaterki, jej zdecydowanie, podążanie do celu przy wykorzystaniu nieoczywistych rozwiązań, próba uwolnienia się od narzuconych norm- te elementy sprawiły, że powieść Sheridan czytałam z dużym zainteresowaniem i jeszcze większą prędkością. Uwielbiam takie silne, niebanalne i zaskakujące bohaterki. Kobiety  potrafiące udowodnić, że nie ustępują mężczyznom na krok.

Tłem dla swej opowieści  autorka uczyniła początek XIX wieku, czasy tak różne od tych, które znamy obecnie. Lata wypełnione społecznymi przykazaniami i koniecznością odnalezienia się w wśród licznych zakazów. Epokę, która mocno utrudniała kobietom pokazanie, na co je stać. Choć zaskakujący, a może i irytujący, to jednak szczególny okres w historii. Bardzo mnie natomiast ucieszył fakt pojawienia się w tej opowieści zbuntowanej Marii, będącej tym normom i przykazaniom wciąż na przekór. Takie przewrotne pokazanie bardzo powoli zachodzących zmian szczególnie przykuło moją uwagę.

Sheridan świetnie radzi sobie z opisami, zarówno tymi dotyczącymi bohaterów, jak i miejsc. Podążając za jej historią przed oczami przewijały mi się opisywane sceny, nie miałam problemu, by wczuć się w poszczególne sytuacje, niezależnie od ich charakteru. Przemoknięta i przybrudzona suknia, pożar na statku, wszechogarniająca mżawka, promienie słońca wpadające przez okno, żar czekolady z chilli- te sceny są wciąż żywe w mojej pamięci, a obrazy mają niezwykłą siłę, mimo że lekturę skończyłam dobrych kilka dni temu.



Podoba mi się, w jaki sposób ta historia została rozwinięta. Choć można by spodziewać się po niej romansu, dla którego otwarte morze stanowi przecież wspaniałe tło, to jednak Sheridan wykonuje w tył zwrot i skłania się w stronę nieco innej tematyki, nie tylko ten wątek romantyczny poskramia, co wzbogaca powieść i sprawia, że przypadnie ona do gustu większej liczbie odbiorców.




Nie lubię romansów i stronię od erotyków, ale… Gwiaździste morze, oddalone czasy, smak czekolady- kto mógłby się temu oprzeć? Jak przejść obok tego obojętnie? Sheridan stworzyła interesującą i dopracowaną opowieść, pięknie łączącą historyczne wydarzenia i autorską wyobraźnię. Warto poświęcić jej kilka chłodniejszych wieczorów, szczególnie, że ta opowieść naprawdę rozgrzewa. 

Za możliwość przeczytania powieści dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.