sobota, 10 czerwca 2017

Pamiętnik z tamtych czasów




Autor: Przemysław Paszowski
Tytuł: Pragnę kocham nienawidzę
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Impuls
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 338
Gatunek: literatura współczesna 





Jego młodość przypadła na czas Solidarności i Stanu wojennego. Dziś, po latach, rozlicza się z przeszłością. Co się wówczas wydarzyło? Czego żałuje? Czym zawinił?


Nie byłam do końca pewna, czego mogę spodziewać się po tej powieści. Niewątpliwie mocno zachęcały mnie pozytywne recenzje i przyznawane jej wysokie oceny, czułam się także zaintrygowana samą postacią autora, który sprawia wrażenie osoby dość wszechstronnej. Zaczęłam czytać trochę w ciemno, z pewnym kredytem zaufania i nadzieją, że będzie tylko lepiej.





Zaczęło się bardzo dobrze, choć szczerze przyznam, że poczułam się lekko przytłoczona i nieco przerażona osadzeniem znacznej części powieści na tle wydarzeń z Polski lat 70 i 80- tych. Lubię historię, zdecydowanie jednak nie tę jej część. Nigdy przesadnie nie zagłębiałam się w dzieje powstania i rozwoju Solidarności, dość obco brzmi mi również niestety termin „stan wojenny”. Te wydarzenia są dla mnie strefą nieznaną, a na ich poznaniu nigdy szczerze mówiąc mi nie zależało. I nagle widzę hasło Solidarność, zaraz obok stan wojenny. Co jednak najciekawsze wcale mnie to nie zniechęciło i po pierwszym szoku (nie mylić z kryzysem), zabrałam się za lekturę powieści z wielką ciekawością.

Nie byłam świadkiem tamtych wydarzeń, niewiele o nich wiem i na pewno nie jestem w stanie (nie mam też takiej potrzeby), by skonfrontować informacje zawarte w powieści ze źródłami historycznymi. Co więcej i Paszkowski wydaje się zbyt młody, by móc nas rzeczywiście w te wydarzenia wprowadzać, a jednak robi to. Z pewną dozą subtelności, z cierpliwością i zaufaniem, tak jakby wierzył, że tym tematem może nas przekonać, zainteresować, kupić. I muszę przyznać, że mnie naprawdę zaintrygował. Poczułam, że to, o czym pisze jest dla mnie w pewien sposób ważne, że to działa na mnie nie tylko jako na człowieka, ale także jako na Polkę. Miałam wrażenie, że stałam się uczestnikiem czegoś ważnego, poczułam się wtajemniczona. I było mi z tym bardzo dobrze.

W żadnym wypadku (na szczęście) nie jest to jednak książka historyczna. Tło wydarzeń stanowi bardzo ważny element dla rozwoju postaci, podejmowanych przez nie decyzji, ukazania trudów życia w tamtych czasach, ale nie jest ono bohaterem samym w sobie. Co ciekawe, jakby trochę przekornie i jakby nieco dla przełamania ciężkiego klimatu, autor wypełnia swoją powieść muzyką. Pojawia się Jarocin, i Maanam i Dżem i Izka Trojanowska. Zespoły i ludzie, których kochamy i, nie oszukujmy się, znamy lepiej, niż tę historyczną prawdę. A za sprawą tej muzyki, kultowych przebojów, autor oddaje emocje bohaterów, ich rozterki, dylematy, konieczność decydowania o sobie innych.

Na naszych oczach bohaterzy dojrzewają, zmieniają się, stają się sobą na nowo. Zaczynają rozumieć, jak duże znaczenie w naszym życiu mają takie hasła jak przyjaźń, miłość, religia, wolność, ojczyzna. W tym małych ludziach drzemie wielki duch, niezłomność, siła, energia. Oni zachwycają, inspirują. Zapadają w pamięć. Paszkowski zbudował ich pięknie, wyraziście, charakternie. On miał swoją wizję i wspaniale ją zrealizował. Zaskoczył, skłonił do refleksji, nauczył czegoś. Przekazał nam cząstkę siebie.



Bardzo odpowiada mi styl autora i sposób opowiadania tej historii. Pięknie operuje słowem, wykorzystuje jego potencjał, każdym wyrazem zdaje się przekazywać swoją mądrość, dojrzałość, a także wrażliwość. Oszczędnie buduje dialogi, realizuje się w opisach. Pisze szczerze, możliwie lekko, z pasją. Widać, że dobrze wie, o czym opowiada. Szkoda, że ta powieść przeszła niemalże bez echa, bo to jedna z tych, które powinny trafić do szerszego grona odbiorców.


Za przesłanie powieści do recenzji dziękuję portalowi Sztukater.

czwartek, 8 czerwca 2017

Katarzyna Puzyńska- Czarne narcyzy [recenzja przedpremierowa]




Autor: Katarzyna Puzyńska
Tytuł: Czarne narcyzy
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 640 
Gatunek: kryminał 








Święto Policji to wydarzenie dość niefortunne dla Daniela Podgórskiego. W końcu on nie ma czego świętować. Czas urozmaica mu młoda kobieta podająca się za dziennikarkę, która przychodzi do niego z zagadkową propozycją pomocy w odzyskaniu pracy. Niemniej tajemniczo wygląda wiadomość, jaką Weronika Nowakowska otrzymuje od nieznanej osoby. Czy te dwie sprawy są ze sobą powiązane? Tymczasem okolicą Lipowa wstrząsa wiadomość o morderstwie. Nie pierwszym i nie ostatnim.


Z Lipowem i jego mieszkańcami spotkałam się już po raz ósmy. Spotkania tego niecierpliwie wyczekiwałam, zastanawiając się przez cały czas jakie ono będzie. Każda kolejna część serii wzbudza wiele emocji, ale również wiele pytań. Czy autor po raz kolejny nas zaskoczy? Czy wciąż potrafi wnieść do swoich powieści coś nowego? Czy bohaterzy się zmienili? Z tymi pytaniami zabrałam się za lekturę „Czarnych narcyzów”.




Powieści Puzyńskiej to dobrze przemyślane i świetnie napisane kryminały z głębokim tłem obyczajowym. Zdziwiłabym się, gdyby zmieniło się to w następnej powieści, bowiem te elementy to cechy charakterystyczne twórczości autorki. W najnowszej książce znów udajemy się w mroczną podróż po Lipowie i jego okolicach, kolejny raz przekonując się, że to tajemnicze i ponure miejsca, kryjące w sobie wiele tajemnic i będące siedzibą ukrytego zła. Do tej pory w tamtych okolicach zawsze wiele się działo, podobnie jest tym razem. Z wielką przyjemnością udałam się tropem zbrodni, próbując nadążyć za Puzyńską. A nie było wcale tak łatwo.

Autorka krąży, wodzi nas za nos, wprowadza nowe wątki, konsekwentnie próbuje nas zmylić. Momentami ciężko uwierzyć, że spokojni mieszkańcy małych miejscowości mogą mieć tyle sekretów. Ale to wszystko pozory. Puzyńska pokazuje nam prawdziwe zło, które czai się w sercach i umysłach wykreowanych przez nią bohaterów. Kolejne tropy, zwroty akcji, kłamstwa, zagadki to tylko część tego, co tym razem przygotowała dla nas autorka. Uwielbiam kryminały i zawsze staram się poznać tożsamość mordercy przed rozwiązaniem akcji, ale autorka postarała się, by do samego końca utrzymać czytelników w niepewności. Stworzona przez nią fabuła może momentami wydawać się dość skomplikowana ze względu na dużą liczbę bohaterów i wątków, ale dla uważnych i skupionych czytelników nie okaże się ona przesadnym wyzwaniem.

W „Czarnych narcyzach” poznajemy różne oblicza zbrodni. Motywy kierujące zbrodniarzami Puzyńskiej są przeróżne. Morderstwa stworzone przez autorkę są bardzo wiarygodne, dopracowane, zaskakujące. Można by pomyśleć, że czerpała z samego życia. Mam wrażenie, że ona nie próbuje na siłę szokować, otumaniać nas skomplikowanymi szczegółami czy obrzydzać wielką ilością krwi. Puzyńska po prostu przelewa na papier to, co podsuwa jej wyobraźnia, podpierając się zasłyszanymi historiami czy miejscowymi legendami. Wykorzystanie takich elementów i skierowanie się w stronę okultyzmu to prawdziwy strzał w dziesiątkę.

„Czarne narcyzy” to podróż w głąb człowieka. Zwrócenie się w stronę skrytego w nim zła, nieco psychologii próbującej wyjaśnić jego motywy, odwołania do marzeń i planów. Jej postacie są dopracowane, niepozbawione wad, realistyczne. Dobrze się je poznaje, ale jeszcze lepiej powraca się do tych znanych i lubianych, zwłaszcza, że wciąż potrafią zaskakiwać i wywoływać w nas przeróżne emocje. W najnowszej powieści Puzyńska wyjaśnia także wątki rozpoczęte wcześniej. Tradycyjnie już pozostawia nas z pewnymi pytaniami, ale nie przeciąga na siłę tego, co powinno zostać już rozszyfrowane.

Niezbyt często sięgam po serie. Do polskich autorów podchodzę ze sporym dystansem i umiarkowanym zaufaniem. Ale ta autorka zdobyła moje serce. Po każdą kolejną powieść sięgam z wielką ciekawością, przepełniona entuzjazmem i niecierpliwością. I jeszcze się nie zawiodłam. 

Za przesłanie książki dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka.

wtorek, 6 czerwca 2017

Para z okładki




Autor: Tasmina Perry
Tytuł: Pocałunek na pożegnanie
Wydawnictwo: Kobiece
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 488
Gatunek: literatura współczesna







Stara fotografia, na którą przypadkiem trafia Abby, nie pozwala jej o sobie zapomnieć. Piękna para ze zdjęcia kusi by zgłębić jej historię, a kobieta będąca na życiowym zakręcie, bez pamięci oddaje się tej sprawie. Kim są zakochani ze zdjęcia? Co ich spotkało? Jaką tajemnicę skrywają?


Wiele mówiący tytuł, urocza okładka i opis książki skupiający się na sile miłości. Wydaje się, że to powieść z gatunku tych, których starannie unikam. Lubię wzruszająco, ale nie ckliwie. Dramatycznie, nie romantycznie. I z miłością na boku, a nie głównym planie. A jednak coś szalenie przyciągało mnie do tej historii. Wyczuwałam obietnicę, że sięgnięcie po nią nie okaże się czasem straconym. I właśnie tak było.




Perry zabiera nas w świat widziany oczami ludzi różnych epok. Z jednej strony poznajemy czasy współczesne na tle pięknego Londynu. Z drugiej cofamy się o 50 lat, a miejsce wyśnionej stolicy zajmują wspominki o istotnych historycznych wydarzeniach, jak zimna wojna czy powstanie muru berlińskiego. Uwielbiam takie połączenie teraźniejszości i przeszłości, gdzie narracja zostaje podzielona na teraz i kiedyś, zwłaszcza, kiedy pozornie prosta opowieść zostaje podparta historią i realiami, które w pewien sposób wpłynęły na każdego z nas. W ten sposób Perry lawiruje w czasie, zanurza się w różnych perspektywach, przeskakuje między bohaterami. Intryguje, zachęca, skłania do refleksji i szukania rozwiązań.

Bo w tej romantycznej opowieści chodzi również o skrywane tajemnice, niewyjaśnione sprawy, sekrety podszyte smutkiem i melancholią. I właśnie tej strony powieści byłam najbardziej ciekawa. Tajemnice wyjaśniane na kolejnych stronach książki zawsze stanowią dla mnie łakomy kąsek, zwłaszcza gdy osnute są odrobiną mroku, kurzu, historii. Choć tajemnica Perry stanowiła istotny element wokół którego zbudowano fabułę powieści, miałam wrażenie, że zostało nieco zmarginalizowana, albo raczej nie przywiązano do niej tak wielkiej uwagi, jak mogłoby się wydawać. Przyznam szczerze, że nie przeszkadzało mi to jednak, przede wszystkim dlatego, że skupiłam się na innych elementach powieści.

Subtelne wątki historyczne, zmiany zachodzące w społeczeństwie, dramaty związane ze źle podjętymi decyzjami, zagadki przeszłości. Wszystkie te elementy złożyły się na powstanie historii dość niezwykłej. Przyjemnie lekkiej, delikatnej i subtelnej, stanowiącej świetny czytelniczy wybór na długie ciepłe wieczory. A równocześnie dość wzruszającej, skłaniającej do refleksji i pewnymi scenami zapadającej w pamięć. Wydaje mi się, że nie jest prostym zadaniem napisanie książki właśnie w ten sposób. By czytelnik mógł w niej odnaleźć przyjemność z czytania, chwilę dla siebie, odrobinę relaksu, a także wyciągnąć wnioski, odnieść książkową historię do własnego życia, powrócić wspomnieniami do wczoraj, zastanowić się nad dzisiaj.

Podobają mi się bohaterki wykreowane przez Perry. Ta powieść to zbiór niezwykłych portretów niecodziennych kobiet. Silnych, odważnych, zdeterminowanych, gotowych walczyć o siebie i swoje marzenia. Zarówno Rosamund jak i Abby bardzo przypadły mi do gustu. Tak różne, żyjące w innych czasach i odmiennych rzeczywistościach, a jednak pod pewnymi względami niczym siostry bądź najlepsze przyjaciółki. Bardzo przyjemnie czytało mi się o ich życiu, podejmowanych przez nie wyborach i miłości, która zmieniła ich świat.

„Pocałunek na pożegnanie” czyta się niezwykle szybko i lekko. Opowieść, wydająca się na pierwszy rzut oka dość banalna, potrafi zaskoczyć, poruszyć i zatrzymać. Autorka stworzyła bardzo dobrą powieść obyczajową, gdzie romansu na szczęście jest jak na lekarstwo, za to miłości- pięknej, dojrzałej, godnej pozazdroszczenia mnóstwo. Nie żałuję czasu, który poświęciłam tej powieści, zwłaszcza znając jej zakończenie.  

Za przesłanie powieści dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu.

niedziela, 4 czerwca 2017

W zamknięciu




Autor: Natasha Preston
Tytuł: Uwięzione
Wydawnictwo: Feeria Young
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 400
Gatunek: literatura młodzieżowa







Kiedy Summer wybierała się na imprezę bez swojego chłopaka, nie zdawała sobie sprawy, że już zawsze będzie tego żałować. Zamiast na spotkanie ze znajomymi trafiła do dusznej piwnicy, miejsca fantazji pewnego psychopaty. Jak potoczy się życie Summer? Czy zaryzykuje ucieczkę? A może dopasuje się do reguł Clovera?

Uwielbiam powieści młodzieżowe, szczególnie takie jak „Uwięzione”. Zachwycające mocnym tematem, zatrzymujące realizacją fabuły, zapadające w pamięć ze względu na przesłanie. Mam wrażenie, że takich książek dla młodych czytelników powstaje coraz mniej, dlatego też za powieść Natashy Preston zabrałam się z wielką ciekawością i dużymi oczekiwaniami.

Tym, co szczególnie przypadło mi do gustu, jest książkowa narracja. Autorka zdecydowała się przedstawić tę historię wykorzystując perspektywę aż trzech osób- porwanej Summer, jej chłopaka Levisa oraz porywacza Clovera. Osią wydarzeń staje się zaginięcie młodej kobiety. Ona sama opowiada o czasie spędzonym w domu porywacza. Chłopak porwanej opisuje próby odnalezienia jej. Natomiast sam winny przedstawia swój plan i sposób jego realizacji. Co więcej w powieści znalazło się również miejsce na podział przeszłość- teraźniejszość. Taki sposób poznawania historii bardzo mi odpowiadał. Czułam się szczerze zaintrygowana narracją każdej z tych osób, a retrospekcje pozwalały na poznanie wielu istotnych szczegółów i psychiki sprawcy.


Summer wciąż myśli o ucieczce, jednocześnie zdając sobie sprawę z tego, że próba ta naraziłaby ją na wielkie niebezpieczeństwo i próbując dla własnego dobra dopasować się do obrazka stworzonego przez oprawcę. Jej chłopak nie ustaje w wysiłkach, by ją odnaleźć, za wszelką cenę. Połączenie tych dwóch obszarów wciąż intryguje czytelnika, pobudza jego wyobraźnię i zatrzymuje przy powieści, sprawiając, że ciężko się od niej oderwać choć na moment. Przez cały czas zastanawiamy się, co jeszcze może się wydarzyć. Analizujemy, kto ma największe szanse w tej rozgrywce. Niecierpliwie pokonujemy kolejne rozdziały, czekając na rozwój akcji.

„Uwięzione” to powieść łącząca w sobie elementy charakterystyczne dla powieści młodzieżowej oraz thrillera. Niewątpliwie fani każdego z tych gatunków znajdą w niej coś dla siebie, nie poczują się tą książką zmęczeni. Preston potrafi zbudować napięcie, przesuwając się małymi kroczkami, niespiesznie w stronę zakończenia. Momentami wolną akcję rekompensuje nam analizą psychiki sprawcy, skupieniem się na wydarzeniach, które doprowadziły go do takiego momentu. Jego decyzje i refleksje wywołują u nas dreszcze. Byłam pod dużym wrażeniem, jak mocno Preston wniknęła w psychikę tego mężczyzny. Jak wiele realizmu nadała tej brutalnej historii. Jak bardzo potrafiła mnie tym wszystkim przestraszyć.

Preston wykreowała swoich bohaterów w sposób bardzo realistyczny ale też szalenie przejmujący. Wobec żadnego z nich nie można pozostać obojętnym, przechodząc przez kolejne stadia emocjonalne od współczucia do nienawiści. Bardzo dobrze oddała również mroczny klimat tej historii, ciężar przytłaczającej przeszłości oraz tło wydarzeń. Kolejne kartki tej historii przenoszą nas do dusznej piwnicy, przerażonych dziewcząt, mężczyzny o szalonych zapędach i pokiereszowanym umyśle.

Autorka stworzyła przekonującą i dopracowaną powieść, którą czyta się naprawdę dobrze. Kupiła mnie swoją opowieścią i nie znalazłam elementów, do jakich mogłabym się przyczepić. Ja i moja mama wyrywałyśmy sobie tę książkę z rąk. 

Za przesłanie powieści do recenzji dziękuję Wydawnictwu Feeria Young. 

sobota, 3 czerwca 2017

MUST READ CZERWIEC

W temacie interesujących lektur czerwiec zapowiada się niesłychanie kusząco. Tym razem zainteresowało mnie aż 11 tytułów. 





Piorunująca literatura faktu. Była królowa wielkiego narkotykowego imperium musi po latach wrócić do handlu kokainą – tym razem z ramienia służb federalnych. Jednak kiedy zostaje porwana przez groźnych, kolumbijskich przestępców, zaczyna się prawdziwa walka o przetrwanie. Czy jej życie coś znaczy?









Jakie to uczucie decydować, które z twoich dzieci ma żyć, a które umrzeć? Jak to jest, gdy ktoś przystawia ci do skroni pistolet i zmusza do takiego wyboru? Czy skazać na śmierć buntowniczą i niezależną córkę, czy wrażliwego i uległego syna? Które z nich bardziej zasługuje na to, by dalej żyć?

Jeżeli Madeleine nie wykona polecenia, zginie i Annabel, i Aidan. Madeleine wybiera, zaraz potem pada strzał, który na zawsze obciąży jej sumienie.

Gdy po trzech miesiącach budzi się w szpitalu, próbuje poukładać kolejność tamtych zdarzeń i usprawiedliwić swój wybór. Jednak pamięć ją zawodzi i podsuwa coraz inne, często sprzeczne obrazy. Co wydarzyło się naprawdę, a co jest jedynie wytworem jej umysłu?

Gdybym wiedziała, że wkrótce mam opuścić ten świat, zrobiłabym wszystko inaczej?

Eve Hayes i Lily Brennan były nierozłączne, ale gdy miały osiemnaście lat, podczas wakacji wydarzyło się coś, co skutecznie je rozdzieliło i zniszczyło ich przyjaźń.

Po dwudziestu latach Eve, znana projektantka biżuterii, wraca na stałe do Dublina. Stara się odszukać dawną przyjaciółkę, ale nie może trafić na żaden jej ślad, nawet w internecie. Pewnej nocy Eve ulega poważnemu wypadkowi. W szpitalu ze zdumieniem odkrywa, że Lily pracuje tam jako pielęgniarka. Dawne przyjaciółki mają szansę wyjaśnić to, co między nimi zaszło, odbudować bliskie relacje, a przede wszystkim pomóc sobie nawzajem.

Wzruszająca opowieść o przyjaźni, sekretach i o tym, że warto naprawiać  błędy – nawet po latach.     


Czterech przyjaciół wynajmuje luksusowe mieszkanie w dzielnicy Copacabana. Wydaje im się, że mają u stóp cały świat.

Nie wszystko jednak układa się po ich myśli i wkrótce wpadają w długi. Aby zdobyć pieniądze, decydują się na kontrowersyjny biznes. Urządzają ekskluzywne kolacje, których menu dalece przekracza granice tego, co uważa się za jedzenie. Z czasem przyjaciele przekonują się, że biedny czy bogaty, czarny czy biały, stary czy młody – w czynieniu zła wszyscy jesteśmy jednakowi.

Kilku przyjaciół, wielkie pieniądze, niespełnione ambicje, mroczny sekret i przerażająca spirala zbrodni, która rozpoczęła się od niewinnego żartu, a skończyła na samym dnie piekła.





1992 rok. Dziesięcioletni Gabriel mieszka w Burundi ze swoim francuskim ojcem, rwandyjską matką i siostrzyczką Anąw przytulnej dzielnicy cudzoziemców; większość czasu spędza z przyjaciółmi, miłymi łobuziakami. Jednak błogi czas dzieciństwa właśnie dobiegł końca: Gabriel obserwuje z niepokojem rozstanie rodziców, czuje zbliżającą się wojnę domową oraz tragedię Rwandy.







Tropikalny raj, gdzie delfiny igrają w lagunach, słońce malowniczo zachodzi nad oceanem, mieszkańcy to sympatyczni luzacy, a nieskażona przyroda zachwyca bujnością? Tak – choć niezupełnie. Kiedy J. Maarten Troost i jego dziewczyna Sylvia ruszali w podróż na Tarawę – główny atol wyspiarskiego kraju Kiribati – nie bardzo wiedzieli, czego się spodziewać. Ale na pewno nie oczekiwali gęstości zaludnienia większej niż w Hongkongu, przeterminowanej żywności prosto z Australii oraz ministerialnych konkursów pieśni i tańca. Nie mówiąc już o suszach, widmie chińskiej inwazji, Macarenie rozbrzmiewającej z każdego głośnika i o zupełnym braku kawy… Jednak, mimo wszystko, czy warto wracać do cywilizacji?




Jolene i Darius Avery są szczęśliwą parą i rodzicami kilkuletniej Mercy. Pewnego dnia do sąsiedniego domu wprowadza się tajemnicza Fig. Szybko zaskarbia sobie sympatię młodego małżeństwa i staje się najbliższą przyjaciółką Jolene.

Z czasem zachowanie Fig staje się coraz bardziej niepokojące – kobieta gromadzi w domu rzeczy identyczne jak u przyjaciółki, kupuje takie same ubrania, a na Instagramie publikuje zdjęcia Dariusa. Czy prawdziwym obiektem jej zainteresowania jest Jolene, jej przystojny mąż, czy mała Mercy? A może chciałaby mieć ich wszystkich?



Tam, gdzie się wychowała, dla kobiet wszystko jest haram – zakazane: edukacja, słuchanie muzyki, opuszczanie domu bez towarzystwa mężczyzny, wybór ubrania, własne poglądy… Od najmłodszych lat dziewczynki są uległe i posłuszne. Ale nie Maria.

Miała talent do gry w squasha i chciała być najlepsza na świecie, ale na terenach opanowanych przez talibów sport mogą uprawiać jedynie chłopcy. Podjęła więc gigantyczne ryzyko i zaczęła udawać jednego z nich: przebierając się, ścinając włosy, owijając piersi bandażem.

Rodzice wspierali Marię od samego początku. Ale nawet oni nie byli w stanie zapewnić jej bezpieczeństwa, gdy zaczęto grozić jej śmiercią. Maria uciekła do Kanady, aby ocalić życie i… marzenia.

Zachodni Cork, Irlandia, rok 1900. To początek nowego stulecia i narodziny trzech bardzo różnych kobiet: Kitty Deverill – ognistorudej angloirlandzkiej córki dziedziców zamku, Bridie Doyle – córki irlandzkiej kucharki oraz Celii Deverill – ekstrawaganckiej angielskiej kuzynki Kitty. Kiedyś dorastały razem w bajecznym otoczeniu wspaniałego rodzinnego majątku, Castle Deverill, teraz ich spokojne życie zostaje zagrożone, gdy na te tereny dociera irlandzka walka o niepodległość. W ogarniętej wojną Irlandii zamek, symbol brytyjskiej dominacji, znajduje się w niebezpieczeństwie. Kitty, zakochana w rebeliancie Jacku O’Learym i rozpalona patriotyzmem, jest rozdarta między anglo-irlandzką rodziną i głęboką miłością do Irlandii i Jacka. Przyjaźń dziewcząt wydaje się należeć do przeszłości, ponieważ naznaczyła ją zdrada oraz utrata ich dotychczasowego życia, a one same znalazły się w różnych częściach świata. Jednak coś je łączy: gorąca i nieprzemijająca tęsknota za Castle Deverill i związane z nim wspomnienia.


Wybucha II wojna światowa. Mary North odkłada ukończenie edukacji na później, przyjeżdża do siedziby War Office i zgłasza się na ochotnika, by służyć ojczyźnie. Bystra i odważna Mary jest przekonana, że będzie świetnym szpiegiem. Gdy, ku swojemu zaskoczeniu, zostaje nauczycielką, decyduje się walczyć z uprzedzeniami, by chronić dzieci, o których istnieniu społeczeństwo chętnie by zapomniało.

Tom Shaw postanawia odpuścić sobie wojnę - póki jego współlokator, Alistair, nieoczekiwanie nie zgłosi się do wojska i nie stanie się jasne, że konflikt zbrojny jest nieunikniony.

Kiedy Mary poznaje Alistaira, tematem równie ważnym, co wojna, staje się miłość, która wystawi ich na ciężką próbę. Mary, Tom i Alistair poznają smak przemocy, namiętności, przyjaźni i zdrady.






Paul ma plan. Wizję lepszej przyszłości, którą ma zamiar zrealizować. Jeśli wymaga to ukrycia czy wyolbrzymienia kilku detali, nic nie szkodzi. Ale gdy wprasza się na rodzinne wakacje w Grecji, wpada w pułapkę napięć i emocji, których nie rozumie. W końcu zaczyna do niego docierać, że niezależnie od najbardziej choćby bolesnej prawdy najwięcej szkód wyrządza kłamstwo. Tylko że kiedy zaczyna to rozumieć,  jest już za późno...








A jakie książki wpadły Wam w oko? 



piątek, 2 czerwca 2017

Księżniczka ma się dobrze




Autor: Jean Sasson
Tytuł: W kręgu księżniczki
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 336
Gatunek: literatura faktu







Jean Sasson poznałam za sprawą wcześniejszych powieści o księżniczce Sułtanie, które ze względu na tematykę mocno na mnie wpłynęły i zapisały się w mojej pamięci. Bardzo cenię postać bezkompromisowej, silnej i niezależnej księżniczki, która swoim postępowaniem udowadnia, że zawsze można coś zmienić, ale trzeba tego po prostu chcieć.

W najnowszej powieści Jean Sasson księżniczka Sułtana znowu zaskakuje- szczerością, bezpośredniością, łamaniem tabu. Kolejny raz jawi nam się jako niezwykła osoba pragnąca przede wszystkim nieść pomoc i ukojenie słabszym kobietom, których w Arabii Saudyjskiej nie brakuje. Sułtana nie może narzekać. Los obdarzył ją niezwykłym, szczodrym i kochającym mężem, pozwalającym jej na samodzielność i dużą swobodę. Większość kobiet w tym kraju żyje jednak dużo skromniej, w gorszych warunkach, a prawdziwy problem stanowią dla nich mężczyźni, pochodzący często z najbliższej rodziny. Takich przypadków nie brakuje. I choć sytuacje opisywane przez księżniczkę mogą wydawać się bardzo ekstremalne, to jedynie fragment tego, co rzeczywiście spotyka kobiety.

Arabia Saudyjska to kraj, w którym władzę sprawują mężczyźni. Dla większości z nich kobieta nadaje się jedynie do tego, by im służyć, jako kochanka, matka, czy zwyczajny obiekt pożądania, wzbudzający zazdrość wśród innych. Co najgorsze, w wielu przypadkach przemoc psychiczna i fizyczna to tylko ułamek tego, o czym zazwyczaj się nie mówi. Nowa powieść Sasson przedstawia właśnie te fakty, które najwygodniej byłoby przemilczeć. Brak możliwości wyboru kandydata na męża (co wbrew powszechnie głoszonym opiniom jest aktem bezprawia), bardzo częste napady i gwałty, a także odbywająca się na wielką skalę sprzedaż kobiet. Bardzo ciężko czytało mi się na ten temat, ale unikanie tematu nie sprawi, że problem przestanie istnieć. Cieszę się jednak, że Sułtana ma odwagę, by o tym mówić, by pokazać światu, co dzieje się w jej kraju. A także w jej rodzinie.

„W kręgu księżniczki” to także barwny, obrazowy, a przede wszystkim zaskakujący portret rodziny królewskiej. Bohaterka z niezwykła drobiazgowością i szczerością przedstawia fakty mogące okryć jej najbliższych, a także ją samą, wstydem i hańbą. Bez większych oporów przedstawia problem coraz częstszego uzależnienia od alkoholu, stawiającego wszystkich w  tym gorszym świetle, że alkohol w tym kraju jest zakazany. Przedstawia przypadki, kiedy mężczyźni z  jej rodziny dopuścili się okrutnego i brutalnego wykorzystywania kobiet. Chętnie dzieli się z nami również osobistymi problemami, jak trudność z utrzymaniem ścisłego postu podczas ramadanu czy kwestie związane z nieposłuszeństwem córek.      

Ta powieść pozwala nam spojrzeć na Arabię Saudyjską i rodzinę królewską w inny sposób. Dzięki opowieści Sułtany poznajemy najgorsze sekrety i najmroczniejsze tajemnice, rzucające cień nawet na  pozytywne aspekty. Doceniam jednak szczerość księżniczki, chęć naświetlenia pewnych spraw. I uporania się z nimi. Sułtana może budzić skrajne emocje, w dużym stopniu za sprawą epatowania bogactwem (temat ten jest dość rozbudowany w  powieści), ale nie można jej odmówić dobrego serca i próby zmienienia systemu na nieco lepszy. Mogłaby zwyczajnie cieszyć się tym, co dostała od losu, ale ona chce zrobić więcej. Dla tych, którzy takiej szansy nie otrzymali.


Sasson pisze lekko, umiejętnie wprowadzając nas w świat księżniczki. Z jej opowieści wyłania się obraz niezwykle intrygujący, który zachęca nas do rozpoczęcia niezwykłej czytelniczej podróży. Sam temat i sposób w jaki został przedstawiony sprawiły, że nie mogłam się od tej powieści oderwać. Nie jest to lektura łatwa i przyjemna, ale bez wątpienia ważna i pouczająca, a może także inspirująca.





Za przesłanie książki do recenzji dziękuję portalowi Sztukater. 

środa, 31 maja 2017

MAJ na zdjęciach

Maj to kolejny miesiąc, który upłynął mi na czytaniu wspaniałych książek. Zapraszam do obejrzenia zdjęć :)















Niektórych z tych powieści nie zdecydowałabym się przeczytać drugi raz, ale nie żałuję czasu, który im poświęciłam.

A jaki był Wasz maj?