niedziela, 15 października 2017

Nie taka starość straszna...




Autor: Wanda Szymanowska
Tytuł: Kim, do diabła, jest Anita?!
Wydawnictwo: Białe Pióro
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 192
Gatunek: literatura współczesna







Anita to starsza pani, ale daleko jej jednak do zgarbionych babulinek, jakie podsuwa nam wyobraźnia. Ona cieszy się tym, co jest, a z życia bierze garściami. A jej życie, choć nie było wolne od trosk, jest najlepsze, jakie mogła sobie wymarzyć. A końca nie widać.

Tym, co szczególnie zwróciło moją uwagę w najnowszej powieści Wandy Szymanowskiej jest szczególny sposób przedstawienia tej historii czytelnikowi. Autorka wykorzystuje w tym celu narratorkę, która opowiada o zawiązywaniu się przyjaźni między nią a tytułową Anitą. Z jej relacji wyłania się obraz kobiety niezwykłej, co jednak najciekawsze o samej narratorce nie wiemy praktycznie nic. Choć to ona snuje opowieść, jej osoba od początku ma marginalne, drugoplanowe znaczenie, jeszcze bardziej podkreślające, o kogo rzeczywiście w tej powieści autorce chodziło. Nie kojarzę, kiedy ostatni raz miałam do czynienia z takim zabiegiem, ale ten pomysł przypadł mi do gustu.

Dawno nie spotkałam również takiej bohaterki, jak Anita. Żywiołowej, pomysłowej, pełnej energii, a jednoczenie tak... wiekowej. Bo ona młodość i wiek średni ma już dawno za sobą. Dawno odchowała dzieci, doczekała się wnuków, przeżyła piękną miłość i spełniła marzenia. Co jednaj najciekawsze, wciąż potrafi czerpać radość z życia. Wciąż zaskakuje- pomysłami, siłami, uśmiechem. W powieści Szymanowskiej schyłek życia jest niezwykle barwny, a starość nabiera nowego oblicza. Autorka udowadnia, że mając 80 lat nie trzeba planować pogrzebu, czy zastanawiać się, co będzie po śmierci. Mierzy się z tematem w sposób wojowniczy, walczy ze schematami, rozprawia się ze stereotypami. Starość w tej powieści nie napawa smutkiem i melancholią, wręcz przeciwnie.

Najbardziej jednak spodobał mi się w tej powieści wątek miłosny. Zazwyczaj nie jestem zwolenniczką wielkich miłości w książkach. Właściwie nie pogniewałabym się chyba, gdyby te wątki były bardzo uproszczone lub w ogóle nieobecne. A jednak miłość łącząca Anitę i jej męża zaparła mi dech. Nie mam na myśli romantyzmu, ale dojrzałość, przywiązanie i poświęcenie. Oczyma wyobraźni zobaczyłam w takiej sytuacji moich rodziców, a może nawet siebie ze swoim przyszłym mężem...?


Szymanowska w sposób lekki i umiejętny łączy ze sobą różne tematy, podkreślając tym samym, że często pozornie przypadkowe kwestie mogą świetnie się uzupełniać. Podoba mi się, w jaki sposób pokazała młodość Anity, wskazując na czasy ciężkie, ale i historycznie istotne. W jej książce tematy ograne wciąż są interesujące. A miłość, przyjaźń i pieniądze, których przecież zawsze wszędzie pełno, nie nudzą.




Autorkę kojarzę z trylogii obuwniczej, która przypadła mi do gustu w dużej mierze za sprawą lekkiego stylu. W tym przypadku również mogę mówić o niewymagającym języku, ale mam wrażenie, że został on nacechowany większą dojrzałością i wrażliwością. Powieść czyta się błyskawicznie, przyjemnie, z nutą refleksji. 

„Kim, do diabła, jest Anita?!” to połączenie tego, co lekkie z tym, co ważne. Istotne tematy w delikatnym, ale dopracowanym wydaniu. Opatrzone urokliwą, kolorową okładką.    

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce.

17 komentarzy:

  1. Miałam przyjemność recenzować "Trylogię obuwniczą" autorki. I zgadzam się, że pisarka świetnie łączy lekkość z poważnymi tematami.Chętnie przeczytam jej najnowszą powieść:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham książki poruszające poważne tematy ujęte w lekkim stylu. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce,ale czuję, że to coś dla mnie;)
    kocieczytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam jeszcze ale koniecznie muszę nadrobić :)

    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/2017/10/57-recenzja-bracia-slater-dominic-la.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Okładka! <3 <3 Po twojej recenzji dopisuje tę pozycję do listy !
    Zapraszam do siebie na ostatni dzien konkursu w którym można wygrac "Listy do utraconej"

    Podrugiejstronieokładki

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie pamiętam kiedy ostatni raz czytałam książkę, której bohaterką jest starsza pani. Dodatkowo wspominasz o ciekawym zabiegu związanym z przedstawieniem historii, co brzmi dla mnie intrygująco.Jestem zainteresowana.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie najbardziej zaintrygowała okładka ;) Zapiszę tytuł, chętnie przeczytam w wolnej chwili ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzadko słyszę o książce, której bohaterka miałaby aż osiemdziesiąt lat. :) Autorzy wolą pisać o ludziach młodych.

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja rzadko czytam recenzję, która budziłaby u mnie tak natychmiastową chęć sięgnięcia po opisywaną powieść :) Uwielbiam dziarskie staruszki z pazurem w literaturze :) Pozdrawiam,
    Ewelina z Gry w Bibliotece

    OdpowiedzUsuń
  9. Okładka rzeczywiście jest urokliwa. Przeczytam, bo jest taka inna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Przepiękna jest ta okładka ;) bardzo lubię książki tej autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zaintrygowałaś mnie dość oryginalnym sposobem narracji, a do tego chętnie przeczytałabym powieść, w której bohaterka ma pełen bagaż doświadczeń, a pomimo tego jest radosną i energiczną osobą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zdecydowałabym się na lekturę już dla samej pięknej okładki :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Fabuła brzmi naprawdę świetnie. Autorka podjęła się naprawdę ciekawego i nieczęsto spotykanego tematu, więc myślę, że jest ona godna, by zwrócić na nią uwagę, a już szczególnie po Twojej recenzji.

    Pozdrawiam serdecznie, cass z cozy universe

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja już po okładce bym tą książkę brała i czytała! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. To zdecydowanie dla mnie, uwielbiam połączenie trudnych tematów, ale pokazanych w łagodniejszy sposób i prostymi słowami...

    OdpowiedzUsuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)