Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skarpa Warszawska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Skarpa Warszawska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 kwietnia 2023

Piotr Kościelny "Sidła"

 


Autor
: Piotr Kościelny

Tytuł: Sidła

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Rok wydania: 2022

Liczba stron: 512

Gatunek: kryminał/ thriller 




Mieszkanki Wrocławia nie mogą już czuć się bezpiecznie. Na ulicach miasta zaczęła polowanie żądna krwi morderczyni. Kim jest i jakie są jej motywy?  

Choć trzymam spory dystans wobec polskich autorów tworzących książki kryminalne, to jednak olbrzymia sympatia do mrocznych historii, nieposkromiony apetyt na tego typu opowieści oraz poszukiwanie czegoś nowego i świeżego, skłania mnie do podejmowania ryzyka. Tym razem szansę otrzymała książka Piotra Kościelnego „Sidła”.

Mimo że to już druga część kryminalnego cyklu z komisarzem Sikorą, to właśnie od niej zaczęłam swoją czytelniczą przygodę z tym pisarzem. Nieco się obawiałam, że nieznajomość poprzedniczki utrudni mi lekturę, ale Kościelny pozwolił sobie na duże nawiązania do pierwszej części. Z jednej strony taki zabieg uprzyjemnił mi czytanie i nie pozwolił na odczucie dyskomfortu, a z drugiej strony natomiast pogłębił moje zainteresowanie książką, dokładając kolejny wątek obok tematu przewodniego.

Ciężko byłoby mi opisać jednym zdaniem tę opowieść, można bowiem o niej wiele powiedzieć. Przede wszystkim na kilka ciepłych słów zasługuje fabuła, której budową autor udowodnił, że rzeczywiście zna wartość kryminału i w tym mrocznym nurcie dobrze się czuje. Akcja książki toczy się zgrabnie, szybko, przewrotnie. Nie miałam chęci, by się od niej odrywać. Już od pierwszych stron sporo się dzieje, a późniejsze wydarzenia podtrzymują ciekawość i utrzymują napięcie. Kościelny nie dba o pozory, nie ugrzecznia fabuły i bohaterów. Nie przejmuje się brutalnością. Chętnie przelewa krew. Lubię takie odważne i pełne pasji opowieści.

Nie jest łatwo stworzyć interesującą sylwetkę mordercy. Jeszcze trudniej o charakterną postać seryjnego zabójcy. I w tym punkcie autor zasłużył na pochwałę. W „Sidłach” bowiem na swoje ofiary poluje kobieta. I już ten motyw wnosi ten oczekiwany powiew świeżości, zdarza się to niestety w mrocznej literaturze rzadko. Kościelny zarysował osobowość głównej bohaterki w taki sposób, że nie można jej jednoznacznie ocenić. Pokazał motywy, wytłumaczył żądze, wskazał na wpływ środowiska. I to również ma istotne znaczenie, bowiem pozwala się nieco nad tymi kwestiami pochylić i zastanowić.

Zarówno kryminały, jak i książki thrillery to także konieczność zatrzymania czytelnika za sprawą dobrego stylu, przyjaznej narracji i pasującego języka. Kościelny pisze tak, że tę historie po prostu chce się poznać. Pewna lekkość stylu odciąża fabułę. Dawno nie spotkałam się z tym, by w książce pojawiło się tak wiele mocnych słów i różnego rodzaju wulgaryzmów. Nie stanowiło to dla mnie problemu. Odniosłam raczej wrażenie, że dodaje to całości pewnej autentyczności, wskazując przy tym ponownie na odwagę Kościelnego.

Za sprawą „Sideł” spotkałam się z autorem po raz pierwszy, ale już wiem, że nie ostatni. Powieść wywarła we mnie wiele emocji i pozwoliła przekonać się, że i ten polski kryminał ma czytelnikom sporo do zaoferowania.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni internetowej selkar.pl

piątek, 20 listopada 2020

Joanna Jax "Drugi brzeg"

 


Autor
: Joanna Jax

Tytuł: Drugi brzeg

Wydawnictwo: Skarpa Warszawska

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 508

Gatunek: powieść historyczna 




Trudne czasy, niespokojne dni i rodzeństwo, które rozwija się i dojrzewa na oczach czytelników. Historyczna powieść obyczajowa autorstwa jednej z najbardziej znanych polskich pisarek.

Kiedy przychodzi jesienna pora, a pogoda za oknem nie sprzyja wychodzeniu z domu, więcej czasu spędzam przy książkach. W dalszym ciągu jednak szanuję swój czas i staram się skupiać tylko na tym, co rzeczywiście mnie interesuje. Choć książki obyczajowe nie zajmują najwyższej pozycji w moim osobistym rankingu, to kilka autorek niezmiennie mnie przyciąga i elektryzuje- stylem i pomysłem. Jedną z tych pisarek jest z pewnością Joanna Jax, której nazwisko zdążyło już mocno utrwalić się w pamięci wymagających czytelniczek.

„Drugi brzeg” to najnowsza książka autorki. Kolejny zachwycający, dopracowany, mądry i kobiecy tytuł. Tym razem wraz z Jax przenosimy się do polskiej rzeczywistości w 1919 roku. Rzeczywistości trudnej i bolesnej, wypełnionej przykrymi wspomnieniami i cieniem przeszłości, skupionej na polityce i dzielącej Polaków. Autorka zabiera nas do czasów wypełnionych niełatwymi wyborami i wielką historią, a jej opowieść jest na tyle obrazowa, emocjonalna i realistyczna, że na kilka godzin stajemy się świadkami rozgrywających się wydarzeń.

Nie można powiedzieć, by była to lekka lektura, przynajmniej nie dla osób, które nie pasjonują się w dużym stopniu historią. Wiele miejsce zostało poświęcone kwestiom wojennym, a strony powieści wypełniły się faktami i opisami. Szczególnie nużące może to być w pierwszej części powieści, gdzie historia i polityka zdecydowanie wysuwają się na pierwszy plan. Wiele można się dowiedzieć i warto to docenić, bo autorka zadała sobie dużo trudu, ale mała redukcja i skrócenie tych zapędów mogłyby wyjść książce na dobre.   

Wielka historia i gorzka polityka nieco mnie podczas lektury przytłaczały, ale nie na tyle, by nie zadziałał na mnie urok innych, równie ważnych kwestii. W „Drugim brzegu” bowiem przedstawiona została piękna, ale skomplikowana historia miłosna. Jax nie zaoferowała czytelnikom gorącego romansu, pozwalając by jej bohaterzy płynęli na fali miłosnych uniesień. Ich uczucie natomiast jest wystawione na próbę za sprawą dzielących ich różnic, przeciwstawnych poglądów, mocnych przekonań i silnych ideałów.

Dużą wartość tej historii stanowią bohaterzy. Rodzeństwo Niemojskich wywołuje dużo emocji i sporo zamieszania, ale nie sposób przejść obok nich obojętnie. Jax udało się stworzyć uroczy rodzinny portret ludzi, którzy są ze sobą mocno związani i mogą na sobie polegać w tych trudnych czasach. Bohaterzy historii miłosnej również mogą zapaść czytelnikowi w pamięć i serce.  

„Drugi brzeg” to lektura wymagająca i potrzebująca uwagi. To jedna z tych książek, które mogą nieco zmęczyć na początku, ale ostatecznie angażują i przywiązują do siebie czytelnika. Fabuła książki jest ciekawa, opisy bardzo realistyczne, bohaterzy niezwykle ludzcy i przekonujący, a całość dopracowana i zaskakująca. Można z tej lektury czerpać i wiedzę i przyjemność, a to nie jest przecież takie częste i oczywiste połączenie.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni internetowej selkar.pl

środa, 30 października 2019

Krzysztof Bochus "Miasto duchów"




Autor: Krzysztof Bochus
Tytuł: Miasto duchów
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 334
Gatunek: kryminał








Dwa morderstwa i zaginięcie dziecka. Osobiste zaangażowanie Christiana Abla. I tropy, które prowadzą do Gdańska.

Krzysztofa Bochusa poznałam za sprawą znakomitej “Listy Lucyfera”. Ten tytuł przypomniał mi, że można jeszcze trafić na porządny polski kryminał, choć nie jest to sprawą łatwą. Czy i tym razem autor zauroczył mnie napisaną powieścią?
„Miasto duchów” to czwarta część cyklu z Christianem Abllem. Choć nie czytałam poprzednich książek z tej serii, to rozpoczęcie przygody w tym miejscu nie okazało się dla mnie problemem. Nie czułam się zagubiona z powodu nieznajomości faktów. Wręcz przeciwnie. Szybko zaangażowałam się w lekturę, przyjemnie zaskoczona opisywanymi wydarzeniami.

A przyznać trzeba, że w książce dzieje się sporo. Podobnie, jak w „Liście Lucyfera” nie sposób się przy tej książce nudzić. Być może nie powinnam porównywać tych dwóch powieści, są bowiem zupełnie różne, jednak ciężko mi z tego zrezygnować, tym samym podnosząc autorowi poprzeczkę jeszcze wyżej. Nowa książka Bochusa to wspaniałe połączenie intrygującego śledztwa z prywatnym życiem głównego bohatera, osadzone na tle wojennej historii. Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że takie poprowadzenie fabuły to recepta na sukces?

Książka charakteryzuje się wspaniałym klimatem, któremu charakteru dodaje z jednej strony wojenna otoczka, z drugiej zaś wątek historyczny. Takie połączenie tematów sprawia, że całość nabiera nietuzinkowego wymiaru, mocno się wyróżniając i zachęcając czytelnika, by przeczytał ten utwór jednym tchem. Każdy szczegół został tutaj przemyślany i dopracowany, dzięki czemu lektura książki jest prawdziwą przyjemnością i ciężko znaleźć w tym przypadku niedociągnięcia lub niedopatrzenia.


„Miasto duchów” to bardzo klimatyczna i mroczna historia. Autor zbudował intrygującą akcję, która raz po raz zaskakuje czytelnika. Nagromadzenie różnych wątków sprawia, że każdy może znaleźć w powieści coś dla siebie. Nawet najbardziej wymagający czytelnik powinien być zadowolony, szczególną satysfakcję zaś powinni poczuć fani kryminałów. Czasami można by odnieść wrażenie, że wszystko w tym gatunku zostało już odkryte, opisane i przepracowane. Czy oby na pewno?

Największą wartość książki stanowi natomiast sam główny bohater. Ciężko pozostać obojętnym wobec takiej postaci. Ogrom jego zalet pozwala nam obdarzyć go ciepłymi uczuciami, a ludzki charakter sprawia, że przypomina nas samych (w najlepszym wydaniu). Autor wpisał w sylwetkę bohatera autentyczność i realizm, które zawsze zapisują się u mnie na plus.

Bochus po raz kolejny udowodnił, że potrafi pisać, a dzięki lekkości stylu łatwo było się w tej opowieści zanurzyć. Jednym słowem „Miasto duchów” to historia opowiedziana z pasją. Serdecznie Wam ja polecam.  

Za przesłanie książki do recenzji dziękuje Autorowi.

czwartek, 29 sierpnia 2019

Krzysztof Bochus "Lista Lucyfera"




Autor: Krzysztof Bochus
Tytuł: Lista Lucyfera
Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 464
Gatunek: kryminał 







Gdańsk zanurza się w mroku zbrodni, a jego mieszkańcy z lękiem wypatrują mordercy, który tym razem może zapukać do ich drzwi. Nikt nie wie, jakie są motywy brutalnego sprawcy. Czy dziennikarz, który otrzymuje telefon od Lucyfera, dostanie szansę, by się do niego zbliżyć? Czy uchroni mieszkańców poszukując zabójcy na własną rękę?

Z uśmiechem na ustach zacznę swój tekst od sformułowania, że „Lista Lucyfera” bardzo mnie zaskoczyła. Jej autor, Krzysztof Bochus, raz za razem udowadniał, że zaplanował dla swoich czytelników prawdziwa ucztę, a oni aż do samego finału nie powinni być pewni, co właściwie ma miejsce na kartach tej powieści. Bo najnowsza książka Bochusa posiada wiele zalet, o których przyjemnie będzie mi opowiedzieć w kolejnych akapitach.

Uwielbiam brutalne i niebanalne powieści. Szalonych morderców, z szalonymi motywami. Zbrodnie, krwawe ślady, upiorne sceny. Miejsca śmierci będące efektem bogatej wyobraźni. Katów podpierających się zadziwiającymi wizjami. A tytułowy Lucyfer zafundował mi niezłą jatkę, łącząc w całość wszystkie te elementy, których w kryminałach tak pożądam i za którymi zawsze wypatruję tęsknie oczy.

Gdyby jednak całość opierała się tylko na krwi i przemocy, to chętnie bym ponarzekała. Bo obok brutalności i pokazu siły liczy się też dla mnie historia. Im ciekawsza, zawiła, nietypowa, tym lepiej. I nie mam na myśli wcale tego, że autor powinien stawać na głowie i fundować kosmiczne sceny, by zyskać moją sympatię. Nie. Stawiam na rzadkie motywy, niepowtarzające się tematy, ciekawe tło, wartościowe uzasadnienie. I w tym punkcie Bochus także dał z siebie wszystko, celując w sztukę i historię. Dla mnie taki wybór to strzał w dziesiątkę.


Podobają mi się rzetelne policyjne śledztwa. Nerwowe, ambitne i zdeterminowane dążenie do osiągnięcia celu. Młoda krew i doświadczenie funkcjonariuszy starej daty. Jeszcze bardziej jednak lubię śledztwa, które są wzbogacone dodatkowymi wątkami i udziałem osób niezwiązanych z policją, rzucających nowe światło na sprawę. „Lista Lucyfera” to właśnie takie interesujące połączenie. Próba wyjaśnienia sprawy trochę osobno, a trochę razem. Ścieżka wytyczana przez nietypowe rozwiązania i osobliwych, charakternych bohaterów.

A w temacie kreowaniu postaci również nie ma czego autorowi zarzucić. W tym miejscu także ciężko się przyczepić. Na naszej drodze Bochus stawia bowiem grono różnorodnych postaci, które nie raz i nie dwa nas zaskoczą, często w najmniej oczekiwanym momencie. Każdy z nich chowa asa w rękawie, a za pazuchą niejedną tajemnicę. Warto ich poznać i podążyć ich śladem, wyrabiając sobie na ich temat własną opinię.

Co jednak okazało się dla mnie w tej powieści najciekawsze, to połączenie kilku wątków. Nie chciałabym zbyt wiele zdradzić, mogę natomiast powiedzieć, że ta książka zaskoczy was finałem, przede wszystkim dlatego, że nie skończy się tak, jak moglibyście się spodziewać, nie w tym miejscu i nie w tym czasie. Takie rozwiązanie bardzo mnie przekonało, takie rozwinięcie zdobyło dodatkowe punkty.

W ostatnim czasie przeczytałam sporo polskich kryminałów i thrillerów. Z przykrością przyznam, że większość mnie rozczarowała i nie raz zdarzyło mi się pomyśleć, że jednak tym rodzimym twórcom brakuje do zagranicznych, a ja sama kierując się wielkim uczuciem do kryminału, powinnam jednak tych krajowych rozwiązań unikać. Czasami jednak trafi się taka perełka jak „Lista Lucyfera”, która udowadnia, że warto szukać i dawać szansę oraz stanowi najlepszy dowód na to, że jednak i na naszym podwórku czai się potencjał, który szkoda by było ominąć. 

Za przesłanie książki do recenzji serdecznie dziękuję Autorowi.