Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura młodzieżowa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 września 2023

Lancali "Zakochaliśmy się w nadziei"

 


Autor: Lancali

Tytuł: Zakochaliśmy się w nadziei

Wydawnictwo: We need YA

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 406

Gatunek: literatura młodzieżowa




Naznaczeni chorobą i widmem niesprawiedliwej śmierci, próbują wywalczyć dla siebie coś od życia. Ukraść czas, odkryć siebie, znaleźć miłość.

“Zakochaliśmy się w nadziei” to książka, która przyciągnęła mnie swoim tytułem. Te kilka słów miało w sobie taki magnetyzm, że nie potrafiłam przejść obok nich obojętnie. A nawet gdybym przez chwilę się zawahała, to czy można oprzeć się takiej okładce? Intrygująca, zwracająca uwagę, piękna i dająca do myślenia- zupełnie jak historia stworzona przez Lancali.

Od długiego czasu nie sięgałam po książki młodzieżowe. Nie ten wiek i nie te zainteresowania. Wiem jednak z doświadczenia, że czasami dobrze jest zrobić dla jakiegoś tytułu wyjątek i pozwolić, by opowieść zwyczajnie człowieka porwała, niezależnie od innych czynników. Zwłaszcza, że temat książki, pojawiające się w niej kwestie, sposób ich realizacji, a nawet sylwetki bohaterów są tak dojrzałe, autentyczne i angażujące, że etykieta „dla młodzieży” zdaje się jej po prostu nie dotyczyć.

„Zakochaliśmy się w nadziei” to opowieść o życiu, które trwa na przekór śmierci. O spokojnym umieraniu, które jednak może jeszcze przynieść pacjentom odrobinę radości, uczucia i piękna. Bo kiedy wiesz, że twój czas jest policzony, nie pozostaje nic więcej, niż doceniać każdy dzień i każdy oddech. Nie da się ukryć, że to smutne, nieprzyjemne, skomplikowane tematy i okoliczności, ale Lancali spróbowała nam pokazać je z nieco innej strony. Zawalczyła dla swoich bohaterów o odrobinę szczęścia i pasji.

Warto właśnie w tym miejscu zaznaczyć, że ta książka to również niezwykły portret grona młodych ludzi. I to oni wiodą prym w tej opowieści. Podczas lektury ciężko uniknąć myślenia o spotykających ich krzywdach, chorobach, stratach. Ale zaoferowano im promyk nadziei i iskierkę uczucia, a oni potrafią z wdzięcznością przyjąć te dary. Na książkowych stronach poznajemy młodych ludzi, którzy musieli dorosnąć przedwcześnie. Choroba, związane z nią doświadczenia, reakcja otoczenia i życie w szpitalu mocno ukształtowały ich spojrzenia na świat i odcisnęły się na ich charakterach, a jednak zachowali piękne umysły i intrygujące tożsamości.

Z dużą przyjemnością poznawałam ich w kolejnych rozdziałach. Każdy z bohaterów miał mi coś do powiedzenia i pokazania. A ja podchodziłam do tego z otwartością i uśmiechem. Proces poznawania poszczególnych postaci, obserwowania rodzących się między nimi zażyłości i wszystkich wspólnych chwil radości naprawdę dały mi do myślenia i sprawiły, że spojrzałam inaczej na pewne sprawy, uświadamiając sobie przy tym co nieco. Uwielbiam takie mocne i refleksyjne książki, które działają na zmysły czytelników i zdają się przywoływać ich do porządku.

Tym, co jednak ujęło mnie najbardziej, jest styl autorki. Mimo wspaniałej historii, intrygujących bohaterów i niezwykle ciekawych wydarzeń, to słowa opisujące te kwestie najmocniej mnie zachwyciły. Sposób, w jaki autor wykorzystuje moc języka do swoich celów, to kwestia, która ma dla mnie największe znaczenie, niezależnie od tematu. Wciąż szukam piękna w słowie, a kiedy już je znajdę, to potrafię przymknąć oko na każde inne zaniedbanie czy niedociągnięcie. „Zakochaliśmy się w nadziei” oczarowało mnie bogactwem i urokiem każdego wyrazu.

Lancali stworzyła niezwykłą opowieść. Dojrzałą, szczerą, niezapomnianą. Aż brak mi słów. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni internetowej selkar.pl

sobota, 11 marca 2023

R. J. Palacio "Pony"

 


Autor
: R. J. Palacio

Tytuł: Pony

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 304

Gatunek: literatura młodzieżowa 




Zaginiony ojciec i zmartwiony syn. Fałszerze, duchy, konie. Mroczne lasy i stare posiadłości. Niezwykle interesująca mieszanka tematów i osobowości.

Niektóre książki pozostają w pamięci czytelników na zawsze. Pomimo upływu lat, poznania kolejnych tytułów, zmieniających się okoliczności. Do grona tych powieści z pewnością można zaliczyć „Cudownego chłopca”. Czy może zatem dziwić, że nowa książki autorki tego bestsellera znalazła się na mojej liście lektur obowiązkowych?

„Pony” to opowieść zupełnie inna, choć również ma w sobie dużo uroku, mądrości i wrażliwości. Tym razem podążamy śladem chłopca, który poszukuje zaginionego taty. Mogłoby się wydawać, że taka tematyka nie jest w stanie zaskoczyć czy poruszyć czytelnika. Przecież to już było, nie raz i nie dwa. Musicie natomiast mi uwierzyć, że autorka zadbała o to, by historia zyskała świeży i przekonujący wymiar, by mogła zatrzymać, wywołać emocje, skłonić do refleksji.

Tytuł czyta się przyjemnie od pierwszych stron. W dużej mierze wynika to z lekkiej, pierwszoosobowej narracji głównego bohatera. Możliwość obserwowania wydarzeń jego oczami, subtelny styl dopasowany do młodego czytelnika i przyjazny, nieskomplikowany język- elementy te pozwalają poznawać kolejne rozdziały w uwagą, zaciekawieniem i zaangażowaniem. Narracja nie męczy i nie nudzi, Palacio ma wypracowany i niewymuszony sposób snucia swych opowieści.

Tak istotna lekkość narracji, nie jest jednak w tym wszystkim najważniejsza. Książka nie zyskałaby takiej sympatii czytelników, gdyby nie przekonała ich za sprawą istotnej i interesującej fabuły. Jak już wspomniałam, autorka zadbała o to, by przedstawić znajome nam kwestie i popularne tematy w całkiem nowej odsłonie. Akcja książki rozgrywa się w XIX wieku, a najlepszym przyjacielem głównego bohatera jest nastoletni duch. Być może w tym momencie myślicie, że lepiej sobie odpuścić ten tytuł, że akcja jednak wydaje się dziwna i podejrzana. Mogę tylko powiedzieć, że wiele byście stracili.

Ja także podchodzę z pewnym dystansem do duchów czy zjaw. Ale ten wątek książki okazał się nie tylko intrygujący, ale też ładnie odświeżał i uzupełniał całość. Na każdej stronie widać, że Palacio dobrze przemyślała i zaplanowała fabułę, a jej pewność siebie w opisywaniu kolejnych wydarzeń przekłada się na zgrabną i ujmującą całość. Od bardzo dawna nie miałam do czynienia z literaturą młodzieżową, ale ten tytuł jest moim zdaniem pozycją obowiązkową niezależnie od wieku.

W „Ponym” każdy z nas może znaleźć coś dla siebie. Trochę rozrywki odpowiedniej na długie i deszczowe wieczory. Trochę mądrości, którą można odnieść do siebie i własnego postępowania. Trochę dobrych rad, inspiracji i bazy do przemyśleń. Wystarczy poświęcić nieco uwagi młodemu Silasowi, który wiele może nas nauczyć.     

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros. 

niedziela, 16 maja 2021

Alessio Puleo "Nieskończone bicie serca"



Autor: Alessio Puleo
Tytuł: Nieskończone bicie serca
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2021
Liczba stron: 288
Gatunek: literatura młodzieżowa



Połączyły je podobne doświadczenia i chłopek, który już nie żyje. Ale w jego śmierci nie wszystko jest jasne. Czy podczas przeszczepu doszło do przestępstwa, a dziewczyny zadające zbyt wiele pytań znalazły się w niebezpieczeństwie?

Miałam już przyjemność przekonać się, że tematyka przeszczepu organów i pamięci komórkowej może być świetną podstawą dla stworzenia klimatycznej, mrocznej i dającej do myślenia książki. Tym bardziej więc nie mogłam przejść obojętnie obok możliwości sprawdzenia, czy i tym razem trafiłam na podobnie zaskakującą i niepokojącą opowieść.

„Nieskończone bicie serca” również okazało się pod pewnymi względami złowieszcze i ponure. Alarmujące zachowanie bohaterek, tajemnicze sekrety, widmo handlu organami- takie kwestie pojawiły się w powieści i podziałały na mnie niczym magnes. Uwielbiam takie ciężkie klimaty, szczególnie gdy fabuła powieści zostaje zbudowana wokół poruszających i niebanalnych kwestii, jak to było w tym przypadku. Przeszczep organów i pamięć komórkowa to tematy pojawiające się przecież nieczęsto, a dające autorowi tyle możliwości.

Nie jestem jednak do końca przekonana, czy pisarz faktycznie wykorzystał cały potencjał kryjący się w tak istotnych kwestiach. Mam wrażenie, że całość została złagodzona poprzez uczynienie z tej książki powieści młodzieżowej. Problemy nastolatków, gwałtowne uczucia i buchające hormony momentami spychały interesujące mnie sprawy na boczny tor, czyniąc z nich wątki drugoplanowe. Rzeczywiście, zostało poprowadzone pewne śledztwo, a fabuła rozwinęła się w oczekiwany sposób, ale całość okazała się w moim przekonaniu zrealizowana trochę pobieżnie i jakby na opak.


Być może jestem nieco niesprawiedliwa, bo rzadko sięgam po książki młodzieżowe. Nie mogę natomiast powiedzieć, by zupełnie mnie one nie interesowały. Po prostu i na tym gruncie pojawiły się pewne sprzeczności. Nie chciałabym zdradzać zbyt wiele, powiem po prostu, że momentami autor pozwolił sobie na zbyt wiele, niektóre sceny są zbyt krzykliwe i opisujące za dużo. Taka pikanteria wydała mi się nieco przesadzona, nie lubię kiedy autor próbuje niepotrzebnie tak zaskakiwać.

Puleo dobrze poradził sobie natomiast z kreacją bohaterów. Choć książka jest dość krótka, to postacie zostały zarysowane tak, że można wyrobić sobie na ich temat opinię. Widać problemy, z jakimi się zmagają, nieco poznajemy ich przeszłość. Podczas rozwoju fabuły zdarza się, że podejmują zadziwiające decyzje i zdają się zmieniać na naszych oczach. Podoba mi się, jakimi cechami autor obdarzył swoich bohaterów i kim się dzięki niemu stali.

Pisarz przedstawił całość całkiem lekko i przyjemnie, trudny temat odciążając swobodną i nieprzytłaczającą narracją. Dzięki temu powieść czyta się szybko, niezauważalnie niemal przechodząc do następnych stron i kolejnych rozdziałów.

„Nieskończone bicie serca” wywołało we mnie nieco mieszanie odczucia. Z jednej strony bardzo się cieszę, że Puleo wybrał taki temat, stawiając sobie wysoko poprzeczkę i zmierzając z realizacją fabuły w dobrym kierunku. Z drugiej zaś strony nie znalazłam w tej powieści tego, czego szukałam, a to, co było niekoniecznie potrzebne zostało zbyt wyeksponowane. Myślę jednak, że osoby zainteresowane taką tematyką lub takim gatunkiem powinny po nią sięgnąć i na własnej skórze przekonać się, co autor zawarł w tej książce.   

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Muza.

czwartek, 15 kwietnia 2021

Rachael Lippincott, Mikki Daughtry "Teraz i na zawsze"

 


Autor
: Mikki Daughtry, Rachael Lippincott

Tytuł: Teraz i na zawsze

Wydawnictwo: Media Rodzina

Rok wydania: 2021

Liczba stron: 380

Gatunek: literatura młodzieżowa




Nie zawsze to, co wygląda idealnie na pierwszy rzut oka, rzeczywiście takie jest. Ideały przecież nawet nie istnieją. Tylko czy na pewno? A może ideał można sobie wyśnić?

Po książki młodzieżowe sięgam coraz rzadziej. Sama już dawno wyrosłam z bycia nastolatką i zwyczajnie nie mogę się odnaleźć w takiej tematyce. Dla „Teraz i na zawsze” zrobiłam wyjątek. A podczas lektury, przekonałam się, że po prostu nie można oceniać w ten sposób, zakładać, że coś jest nieodpowiednie ze względu na wiek, płeć czy daną chwilę. Nigdy bowiem nie wiemy, co znajdziemy w środku książki.

Nowa powieść Lippincott i Daughtry bardzo mnie zaskoczyła i poruszyła pod wieloma względami. Mimo że jej bohaterzy są znacznie młodsi ode mnie, to aktualnie zmagamy się z podobnymi problemami, a ta historia pozwoliła mi poczuć, że nie jestem z tym wszystkim sama i że gdzieś, ktoś również ma gorszy czas, zmaga się z poczuciem straty i pustką w sercu. Istotność tematu, jego aktualność, towarzyszące mu emocje- te elementy pozwoliły mi zaangażować się w lekturę i poczuć jej klimat.

„Teraz i na zawsze” to mądra i dojrzała opowieść o tym, co w życiu najpiękniejsze i najważniejsze. Opowiedziana tak, że bez problemu trafi w serce każdego czytelnika i rozgości się tam na dłużej. To książka, przy której przeżywa się nie tylko opisywane wydarzenia, ale również własne życie. Pozwala się uśmiechnąć, zostawia trochę czasu na refleksje, skłania do porównania się do bohaterów. Nieco bajkowa historia jest zaskakująco autentyczna i przykuwająca uwagę, a zwroty akcji przypominają, że w życiu niczego nie można zaplanować.


Ale można zawalczyć o to, na czym nam zależy, podążać za marzeniami, być lepszym człowiekiem. „Teraz i na zawsze” jest jak skrzyneczka, w której ukryte zostały mądre myśli i cenne rady, przychodzące jednak do nas w sposób naturalny, nienarzucające się. W tej historii i jej bohaterach zostało zaklęte coś, do czego należy dojść samemu, by prawidłowo ocenić całość i pokochać ją za to, co nam oferuje.

Autorki wykazały się nie tylko świetnym pomysłem i niezwykłym wyczuciem, ale również wspaniałym stylem. Nie jest łatwo pisać lekko o rzeczach trudnych, ale im udało się przyjemną i przyjazną narracją odciążyć akcję książki. Dzięki temu powieść czyta się szybko, bez trudu przechodząc do kolejnych rozdziałów i interesujących treści. A warto wspomnieć, że tych w książce nie brakuje.

„Teraz i na zawsze” to świetny pomysł, który został dobrze przemyślany i mądrze zrealizowany, dzięki czemu w nasze ręce trafiła znakomita treść. Książka zaskoczyła mnie swą dojrzałością, która kryje się zarówno w realizacji fabuły, jak i w kreacji bohaterów. Autorki cudownie się spisały i ciężko jest im cokolwiek zarzucić. To prawdziwa perełka. Nie pozwólcie, by zginęła.   

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina. 

środa, 21 października 2020

Matt Killeen "Diabeł, laleczka, szpieg"

 


Autor
: Matt Killeen

Tytuł: Diabeł, laleczka, szpieg

Wydawnictwo: Media Rodzina

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 472

Gatunek: literatura młodzieżowa





Nowi bohaterzy. Nowie miejsca. Nowe wojny.

“Diabeł, laleczka, szpieg” to druga część serii z Sarą Goldstein. Jej poprzedniczka zrobiła na mnie wielkie wrażenie i trafiła na półkę z ulubionymi tytułami. Choć coraz rzadziej sięgam po powieści młodzieżowe, to jednak ta seria jest najlepszym przykładem na to, że zawsze warto wyjść poza przyzwyczajenia i schematy, bo każdy gatunek może przynieść czytelnikowi wiele radości i satysfakcji.

Nowa powieść Killeena to dużo emocji i jeszcze więcej niespodzianek. Przede wszystkim zaś zaskoczyło mnie miejsce, które autor wybrał do przedstawienia książkowych wydarzeń. Tym razem podążamy wraz z nim do Afryki, gdzie gorące ziemie i ogniste charaktery jeszcze bardziej działają na wyobraźnię i podsycają upalną już atmosferę. Nie da się ukryć, że te afrykańskie tereny w literaturze i w myśli kojarzą się ze złem, przyciągają nieprzyjemne skojarzenia, nasuwają niepokojące refleksje. Wybór takiego miejsca okazał się strzałem w dziesiątkę, to wspaniałe tło dla mrocznych wydarzeń i brutalnych bohaterów.

Druga część serii z Sarą Goldstein zaskoczyła mnie też dużą dawką brutalnej szczerości i nieograniczonego realizmu. Już poprzednia książki Killeena była bardzo odważna w swoim przekazie, szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę, że traktuje się ją, jako materiał, który może być odpowiedni dla młodszych czytelników. Tymczasem autor rozprawia się ze swoim tematem bez oporów, dystansu, cenzury. Akcja powieści nabiera dzięki temu szaleńczej wręcz autentyczności. Z drugiej strony, jak wyglądała wojna każdy przecież wie, nie ma więc sensu czegokolwiek wygładzać czy upraszczać, a taką szczerość i takie pomysły należy jedynie doceniać.

Killeen zasłużył również na słowa uznania za sprawą pracy poświęconej kreacji bohaterów. Oprócz postaci występujących w pierwszej części, czytelnik otrzymuje okazję, by spędzić trochę czasu z nowymi bohaterami. Autor powieści zyskał w moich oczach tworząc bardzo ciekawe sylwetki kobiece. Być może się mylę, ale często odnoszę wrażenie, że we współczesnej literaturze brakuje inspirujących i charakternych kobiet. A te pojawiające się w „Diable, laleczce, szpiegu” właśnie za takie mogą uchodzić, tak można by je opisać.

Nie da się ukryć, że książka jest dość ciężka i trudna w odbiorze. Absolutnie nie za sprawą stylu autora czy jego pomysłów na rozwój akcji. Może natomiast przytłoczyć temat, mowa przecież o rzeczach ciężkim i niewdzięcznych. I nie samą wojnę mam na myśli, ale i inne kwestie poruszane przez autora, których zarysowywać nawet nie będę, żeby zbyt wiele nie zdradzić i nie odbierać przyjemności innym czytelnikom.

„Diabeł, laleczka, szpieg” to bardzo udana kontynuacja. Całkiem inna, a zarazem stanowiąca świetne uzupełnienie dla poprzednich wydarzeń. Dzięki tej lekturze upewniłam się, że Killeen jest znakomitym autorem. W swoją pracę wkłada bowiem dużo serca i wiele czasu. Nie boi się zaryzykować łącząc trudne tematy. Pozwala sobie na niespodzianki i zwroty akcji. A przede wszystkim oferuje czytelnikowi wspaniałych bohaterów.  

Za przesłanie książki do recenzji dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.

środa, 7 października 2020

M. A. Bennett "Bezludna wyspa"

 


Autor
: M. A. Bennett

Tytuł: Bezludna wyspa

Wydawnictwo: Media Rodzina

Rok wydania: 2020

Liczba stron: 440

Gatunek: literatura młodzieżowa 




Bezludna wyspa. Grupka (nie)przypadkowych rozbitków. Wakacje, których nigdy nie zapomną.

Choć coraz rzadziej sięgam po książki młodzieżowe, są takie tytuły i tacy autorzy, dla których chętnie robię wyjątek. Bardzo ciepłe wspomnienia pozostawiła po sobie powieść STAGS, dlatego też ciężko było mi przejść obojętnie obok nowej propozycji M. A. Bennett. Akcja powieści osadzona na bezludnej wyspie kusiła niemiłosiernie, pozostawiając dużo miejsca dla wyobraźni oraz dają autorce dużą szansę wykazania się. Czy sprostała temu wyzwaniu?

Podobnie, jak w przypadku poprzedniej książki, tak i tym razem, całość miała nieco nieprawdopodobny charakter. Niezaludnione miejsce, nie wiadomo gdzie, z nie do końca określonym celem pobytu. Mimo że brzmi to bardzo zachęcająco, to jednak trochę nierealistycznie. Moim zdaniem natomiast, gdybyśmy zawsze polegali jedynie na tym, co autentyczne i życiowe, to sporo dobrej literatury mogłoby nas ominąć. Dlatego to, co innych może odstraszyć, mnie jedynie przyciągnęło niczym magnes.

Bardzo podoba mi się, w jaki sposób autorka przedstawiła pobyt na wyspie oraz poprzedzające go wydarzenia. Na początku nieco dłużył mi się ten początek, przede wszystkim dlatego, że nie do końca rozumiałam, czemu właściwie miał on służyć. Kolejne rozdziały natomiast rozwiały moje wątpliwości i pięknie poskładały wszystko w spójną i dopracowaną całość. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam do czynienia z podobnym miejscem osadzenia książkowej akcji, więc moje poparcie dla autorki zaczęło rosnąć już przy tej okazji. Najważniejsze jednak, że plusów w tej powieści doszukałam się więcej.

„Bezludna wyspa” nie pozwoli się czytelnikowi nudzić. Pobyt bohaterów w tym tajemniczym miejscu niesie ze sobą wiele możliwości i niespodzianek. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć, co wydarzy się na stronach powieści oraz jak zachowają się przedstawione nam postacie. Choć pierwsza część książki pozwala sobie nieco wyobrazić i wyrobić opinię na ich temat, to rozwój akcji diametralnie zmienia ich postępowanie, a podejmowane przez nich decyzje wielokrotnie zaskakują. Ani trochę nie przesadzę, kiedy powiem, że bohaterzy zmieniają się na naszych oczach, zaczynają inaczej postrzegać siebie i innych.

A ta gromadka to również niezła gratka. Bennett postarała się, by dobrać ich na zasadach przeciwieństwa, a takie rozwiązanie sprawia, że całość ma charakter mocno nieprzewidywalny, bowiem nietypowe okoliczności zdecydowanie wpływają na ich osobowości. A to z kolei kształtuje nasze wyobrażenia i odczucia. Kiedy już poznamy ich lepiej, a ich problemy i lęki przestaną być dla nas tajemnicą, wówczas wszystko co wcześniej myśleliśmy gwałtownie się zmieni, a całość nabierze dość przewrotnego charakteru.

Mam wrażenie, że dość często powieści młodzieżowe mają lekki, a może nawet trochę banalny wydźwięk. Ale nie tutaj. Autorka zrobiła na mnie spore wrażenie pomysłem i jego realizacją, a pozytywne wrażenia zostały pogłębione przez interesujące zakończenie. Pierwszoosobowa narracja i przyjazny czytelnikowi styl sprawiły, że opowieść stała się jeszcze przyjemniejsza i bardziej dająca do myślenia.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.

niedziela, 22 września 2019

Nancy Springer "Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza"



Autor: Nancy Springer
Tytuł: Enola Holmes. Sprawa zaginionego markiza
Wydawnictwo: Poradnia K
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 240
Gatunek: literatura młodzieżowa







“Sprawa zaginionego markiza” to pierwsza część cyklu z Enolą Homles, młodszą siostrą znanego każdemu z nas detektywa. Swą powieścią Springer skłania się raczej w stronę młodszego czytelnika, przedstawiając nam pełną uroku nastolatkę oraz nieskomplikowane śledztwo w jej wykonaniu. Muszę przyznać, że dawno już nie miałam do czynienia z literaturą młodzieżową i takie spotkanie okazało się dużą przyjemnością oraz możliwością odetchnięcia od cięższych i ambitniejszych lektur.

W tej powieści Springer postanowiła zwrócić czytelniczą uwagę na dziewczynkę, której nie brakuje odwagi i sprytu, a do tego także poczucia humoru i dystansu do siebie i świata. Bohaterka zyskała moją sympatię już od pierwszych stron, a podążając jej śladem bawiłam się wybornie. Choć momentami wydarzenia z jej udziałem wydawały mi się nieco nieprawdopodobne, głównie ze względu na jej młody wiek, to nie stanowiło to żadnej przeszkody na drodze cieszenia się opisywaną historią.

W ostatnim czasie porwałam się na przeczytanie książki, która okazała się dla mnie bardzo dużym czytelniczym wyzwaniem. Szukając wytchnienia, a nie chcąc skazywać się na jesień bez książki, szukałam czegoś lekkiego i nieskomplikowanego. Ta książka okazała się wspaniałym przykładem tego, że można się nieco pobawić i trochę odmłodzić, a czytanie może po prostu sprawiać zwykłą frajdę, przecież nie samymi ambitnymi tomiszczami żyje czytelnik. Dzięki Springer, poznając przygody młodej pani detektyw, poczułam się po prostu przyjemnie zrelaksowana.


„Sprawa zaginionego markiza” to książka genialnie lekka i niewymagająca, choć uczciwie trzeba przyznać, że autorka przemyciła na jej stronach wiele ważnych treści. Enola tęskni za zaginioną mamą i choć wykazuje się odwagą i intelektem, to wciąż jest jeszcze dzieckiem. Jej uczucia zostały wyraźnie zarysowane. Autorka zwróciła uwagę także na inne istotne tematy, nie chciałabym jednak zbyt wiele zdradzać- po prostu warto dodać, że można w tej książce doszukać się również czegoś więcej.

Springer świetnie poradziła sobie z oddaniem XIX- wiecznych realiów. Obowiązujące zwyczaje, panująca moda, niebanalne tło wydarzeń. Dzięki tym elementom łatwo się w tę historię wczuć i moim zdaniem podnoszą one wartość powieści.

Jak już wspomniałam, to bardzo lekka i przyjemna powieść. Pierwszoosobowa narracja i przyjazny czytelnikowi styl sprawiają, że kolejne rozdziały poznaje się w błyskawicznym tempie, a lektura nie nuży i nie męczy.

Z Enolą Holmes spędziłam kilka przyjemnych godzin na słońcu. I Wam również tego życzę.

Do przeczytania książki zainspirował mnie portal www.czytampierwszy.pl.

środa, 26 czerwca 2019

Emily Fridlund "Historia wilków"




Autor: Emily Fridlund
Tytuł: Historia wilków
Wydawnictwo: Editio
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 278
Gatunek: literatura młodzieżowa 







Linda zwyczajnie jest samotna. Trudne relacje z rodzicami oraz obojętność ze strony rówieśników pchają dziewczynę w kierunku nowych sąsiadów. Z czasem rodząca się między nimi więź nabiera zaskakującego charakteru. I prowadzi do tragedii.

Choć po książki młodzieżowe sięgam coraz rzadziej, to chętnie robię wyjątek dla tytułów, które przykują moją uwagę. Jednym z nich okazała się „Historia wilków” autorstwa Emily Fridlund. Dopatrywałam się w niej historii nie tylko mocno intrygującej, ale także owianej tajemnicą i przepełnionej mrokiem. Czy taką powieść otrzymałam?

Bieg książkowych wydarzeń dobrze śledzi się podążając za pierwszoosobową narracją autorki. Towarzysząc Lindzie podczas opisywanych wydarzeń, analizując jej mroczne refleksje i stawiając się na jej miejscu, lepiej możemy tę historię zrozumieć i więcej z niej wyciągnąć. Taki sposób opowiadania historii zawsze najlepiej do mnie przemawia i nie inaczej było tym razem. Stojąc u boku tej niepokojącej nastolatki po prostu łatwiej wejść w jej skórę.

Linda wywołała we mnie sporo sprzecznych emocji. Nie mogłam się zdecydować, jakimi uczuciami do niej pałam. Momentami ją rozumiałam, popierałam podejmowane przez nią decyzję i wydawało mi się, że mogłabym przejąć jej rolę. Innym razem natomiast mocno mnie drażniła i nie potrafiłam wytłumaczyć sobie tego, jak postępuje. Jej charakter wydał mi się dosyć złożony, odpowiednio oddany, pasujący do całości i dobrze wpisujący się w klimat historii.


Mogłoby się wydawać, że to książka jakich wiele. Taka prosta opowieść o młodej kobiecie, która wikła się w dziwne relacje, ma problemy w domu, nie może znaleźć sobie miejsca. Jednak dopiero, kiedy zagłębimy się w tę lekturę, możemy dostrzec w niej coś więcej. Fridlund w przekonujący i realistyczny sposób oddała bowiem nie tylko obawy i problemy towarzyszące młodzieży, co także lęki, które mogą towarzyszyć starszym czytelnikom. Odniosłam wrażenie, że to powieść o młodych, ale nie tylko dla nich.

Bardzo zabolała mnie książkowa samotność Lindy. Ten problem uderzał we mnie z niemal każdej książkowej strony. Nie jest to kwestia, z którą łatwo jest się zmierzyć, ale fakt, że na pewno każdy z nas choć przez chwilę miał do czynienia z tym uczuciem, sprawia, że całość wydaje się szalenie autentyczna i przekonująca. Bo czy każdy z nas nie jest czasem nieco samotny? Trochę naiwny? Zbyt ufny? Czy przeszłość nie puka do naszych drzwi? Oczywiście, że tak.

Przekonał mnie także styl autorki. Zimny, zdystansowany, ostrożny. Śmiało można powiedzieć, że nie dawała się ponieść językowi, słowa traktowała z oszczędnością. Momentami jakby urywając, pozostawiając przerwę, miejsce na dokończenie. Pozwalała uruchomić nam wyobraźnię, przepracować tę historię, wypełnić luki swoimi refleksjami.

„Historia wilków” to niebanalna opowieść o dość banalnych sprawach. Nieprzesadzona i nieprzekombinowana. Niepokojąca, dająca do myślenia, skrywająca cień tajemnicy. Uniwersalna.

Za możliwość poznania tej historii dziękuję Wydawnictwu Editio.

niedziela, 10 lutego 2019

M.A.Bennett "STAGS" [recenzja przedpremierowa]




Autor: M.A.Bennett
Tytuł: STAGS
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2019
Liczba stron: 364
Gatunek: literatura młodzieżowa 







Rozpoczęcie nauki w ekskluzywnej szkole całkowicie zmienia życie Greer. Bogate dzieciaki i wprowadzone przez nie zasady wywołują w niej negatywne emocje i wcale nie jest pewna, czy chciałaby się do nich dopasować. Kiedy jednak otrzymuje zaproszenie do posiadłości szkolnego lidera, nie zastanawia się nawet przez chwilę. Jak zakończy się wyjazd na tajemnicze polowanie strzelanie wędkowanie?

„STAGS” to tytuł, którego premiery nie mogłam się wprost doczekać. Coraz rzadziej sięgam po powieści młodzieżowe, jednak intrygującej fabule nigdy nie odmawiam- dokładnie tak było w tym przypadku.

Sięgając po „STAGS” liczyłam na to, że książka zaskoczy mnie przede wszystkim za sprawą mrocznego klimatu. W ostatnim czasie dość trudno mi znaleźć powieści, które pod tym względem by mnie zachwyciły, a to właśnie na takie mam szczególne zapotrzebowanie w te krótkie i chłodne dni. Książka M.A. Bennett, choć dość subtelna i przeznaczona przecież dla młodzieży, może być źródłem takiej rozrywki. Kolejne strony zostały bowiem wypełnione sporą dawką niepokoju, nieprzyjemnego napięcia i poczuciem zagrożenia.

To właśnie ta gęsta atmosfera sprawiła, że powieść mocno zyskała w moich oczach. Można by powiedzieć, że akcja rozgrywa się dość spokojnie, może nawet nieco zbyt powoli, jednak to na drobnych i nieuchwytnych czasami szczegółach opiera się siła tej książki. Bennett zaprasza nas do mrocznego świata, w którym nic nie jest takie, jak mogłoby się wydawać, każdy drobiazg ma wielkie znaczenie, a zaniepokojenie i lęk wywołuje przede wszystkim zachowanie bohaterów. Kiedy uzupełnimy te elementy o zwroty akcji, nieprzewidywalne zakończenie i tajemnicze morderstwo, otrzymamy niebanalną i wyrazistą książkę dla każdego, nie tylko dla młodszych czytelników.

Pierwszoosobowa narracja jednej z głównych bohaterek sprawia, że całość nabiera innego wymiaru. Jej osobista relacja, odnoszenie się bezpośrednio do wydarzeń i emocjonalny wydźwięk sprawiają wrażenie, że mamy przed sobą pamiętnik opisujący to, co nigdy nie powinno się zdarzyć. Podczas lektury czułam, że za sprawą takiego sposobu opisywania akcji, mogę lepiej i łatwiej się w niej odnaleźć i uczestniczyć. Plastyczność opisów, prosty język, wykreowanie interesującego pod każdym względem świata sprawiają, że książkę czyta się przyjemnie, zostawia ona po sobie bardzo ciepłe wspomnienia.

„STAGS” stanowi bardzo dobre połączenie intrygującej rzeczywistości i barwnej gromady bohaterów. Autorka wykreowała zadziwiającą rzeczywistość, która z każdym rozdziałem okazuje się jeszcze bardziej nietypowa, niż moglibyśmy przypuszczać. Całość została przemyślana i dopracowana, dzięki czemu niezmiennie zasługuje na czytelniczą uwagę oraz pozwala popuścić wodze fantazji. W ten świat fantastycznie wpisują się elektryzujący wręcz bohaterzy. Inteligentni, przebiegli, wyrafinowani, pełni uroku i wewnętrznego mroku. Taka mieszanka to prosty krok do osiągnięcia czytelniczej satysfakcji.

Choć „STAGS” bardzo łatwo jest podpiąć pod literaturę młodzieżową i świetnie się sprawdza jako reprezentantka tego gatunku, to ja sama mogę być najlepszym przykładem tego, że nie warto kierować się takimi etykietkami. Powieść czytało mi się bowiem szybko, lekko i przyjemnie. Przez cały czas utrzymywała poziom i okazała się sporą niespodzianką. Co równie ważne, została także uzupełniona kilkoma aktualnymi kwestiami, jakie wyjątkowo pasowały do całości. Nie mam tej lekturze nic do zarzucenia.

Za możliwość przeczytania książki pięknie dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina.

czwartek, 6 grudnia 2018

Rebecca Donovan- Gdybym wiedziała




Autor: Rebecca Donovan
Tytuł: Gdybym wiedziała
Wydawnictwo: Feeria Young
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 504
Gatunek: literatura młodzieżowa







Lana zawsze mówi prawdę- otwarcie, bez zastanowienia, prosto w oczy. W obliczu krytycznych wydarzeń decyduje się jednak zachować milczenie. Co wywołało u niej strach? Czy wyjdzie z kłopotów obronną ręką?

O twórczość Donovan słyszałam już wiele, dlatego możliwość przeczytania jednej z jej powieści bardzo mnie kusiła. Szczególnie, że fabuła książki została zbudowana wokół naprawdę magnetyzującego tematu- tajemniczych wydarzeń, które w dramatyczny sposób miały zmienić życie głównej bohaterki. Lubię literaturę młodzieżową, zwłaszcza w takim wydaniu, dlatego wiązałam z tą powieścią duże nadzieje. Czy słusznie?

„Gdybym wiedziała” to pierwsza część cyklu Ani słowa. I jak to bywa w przypadku rozpoczęcia serii, autorka w dużej merze skupiła się na życiu głównej bohaterki, jej problemach i dylematach oraz rodzinie i przyjaciołach. Z opowieści tej wyłania się dość poważna historia, obok której ciężko przejść obojętnie. Ten mocny zarys, dość ciężki klimat opisywanych wydarzeń, smutne tło dla życia powieściowych postaci, sprawiają, że książka staje się intensywna i wyrazista, zdaje się odbiegać od, często dość błahych, książek ukazujących się w tym gatunku.

Nie ukrywam, że taka trudna codzienność bohaterki, pojawiające się na jej drodze przeszkody i wyzwania, otaczające ją problemy oraz cała ta niesprawiedliwość bardzo przypadły mi do gustu i sprawiły, że klimat historii zyskał bardziej dojrzały, wymowny i konkretny charakter. Autorka świetnie opisuje świat, w jakim funkcjonuje Lana, bardzo obrazowo i przekonująco przedstawiając poszczególne elementy. W krajobraz ten doskonale wpisuje się także sama bohaterka, również dość mocno różniąca się od tych, jakie spotykamy zazwyczaj w podobnych powieściach.


Co podobało mi się w Lanie najbardziej? Zasadniczość i buntowniczość. Dojrzałość wynikająca w trudnych warunków dojrzewania. Ironia i sarkazm. Dążenie do celu. Wyliczając te cechy, mam świadomość, że ich połączenie nasuwa wiele niekoniecznie pozytywnych refleksji. Bo Lana jest przecież wycofana, zdystansowana, antyspołeczna. Tylko czy to faktycznie źle? Czy bohaterka młodzieżowych powieści musi być miła, uprzejma i przyjacielska? A może lepiej, by wywoływała emocje, pozwalała się zapamiętać, kojarzyła się realistycznie, zaskakiwała siłą charakteru? Ocenę pozostawiam Wam.

W dużej mierze Donovan zainteresowała mnie tym tytułem za sprawą obiecywanych tragicznych wydarzeń. I te wydarzenia rzeczywiście się pojawiają, na dość wczesnym etapie lektury, i zostają przedstawione w przyciągający i intrygujący sposób. Bardzo mi się podoba, jak autorka wzbogaciła dzięki temu fabułę, sprawiając, że całość zyskała nowy wymiar, z nutką napięcia i zaskoczenia. Szkoda mi natomiast, że płomień ten mojej czytelniczej ciekawości zaczął z czasem przygasać, że Donovan skupiła się na innych miejscach i innych wydarzeniach, które niekoniecznie okazały się równie interesujące.

„Gdybym wiedziała” to pierwsza część serii. I jako początek cyklu wypada bardzo dobrze. Przekonuje fabułą, może zaskoczyć opisywanymi wypadkami, daje do myślenia i skłania do sięgnięcia po część drugą. I naprawdę dobrze tę historię się czyta. Uważam jednak, że pewne elementy zostały nieco wyolbrzymione i przerysowane, a może też skupiono się na nich zbyt mocno. Akcja książki także miejscami zwalnia i nieco nuży. Nie będę jednak wskazywać palcem i podawać przykładów, bo nie chciałabym powiedzieć zbyt wiele i odbierać Wam przyjemności z lektury. Powinniście przeczytać i sami ocenić. Czy zaryzykujecie dla nowej powieści Donovan?

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Feeria Young.

poniedziałek, 19 listopada 2018

Matt Killeen "Sierota, bestia, szpieg"




Autor: Matt Killeen
Tytuł: Sierota, bestia, szpieg
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2018
Gatunek: literatura młodzieżowa
Liczba stron: 448








Kiedy Sara, piętnastoletnia żydówka, zostaje sama jak palec i traci wszystko, co miało dla niej jakiekolwiek znaczenie, na jej drodze pojawia się brytyjski szpieg. Mężczyzna w zamian za pomoc w operacji oferuje jej bezpieczne opuszczenie Niemiec. Dziewczynka musi „jedynie” zmienić tożsamość i odnaleźć swoje miejsce w szkole dla młodych nazistek.



“Sierota, bestia, szpieg” to jeden z najgłośniejszych tytułów tego roku. Ciepłe słowa, jakimi została obdarzona powieść oraz nietypowa i niebanalna tematyka sprawiły, że ja również nie mogłam pozostać wobec niego obojętna. Z wielką ciekawością i jeszcze większą niecierpliwością rozpoczęłam lekturę, szybko uświadamiając sobie, że rzeczywiście czeka mnie niesamowita literacka przygoda.




Matt Killeen dobrze wie, że nic nie przyciąga czytelniczej uwagi skuteczniej, niż mocne rozpoczęcie. Autor postawił na zaskakujący i budzący emocje początek, i co najważniejsze, już do samego końca, nie zwolnił tempa. Cała powieść obfituje w wydarzenia wywołujące u czytelnika mnóstwo różnorodnych uczuć, naprzemiennie oferując poruszenie, przywołując na usta uśmiech, a na policzki rumieńce, aż w końcu doprowadzając do uśmiechu. Nagromadzenie intrygujących wątków i duży ładunek emocjonalny sprawiają, że od tej powieści zwyczajnie nie można się oderwać.

Autor przygotował przemyślaną i dopracowaną fabułę, nie pozwalając sobie na słabsze momenty, niedopowiedzenia czy czytelnicze pretensje. Każdy szczegół w tej książce znalazł się na odpowiednim miejscu, niczego nie brakuje i niczego nie jest za dużo.  Staram się oszczędnie posługiwać tym stwierdzeniem, ale w tym przypadku jest ono jak najbardziej uzasadnione- Killeen po prostu mi zaimponował. Pomysłem, jego realizacją, stylem, kreacją bohaterów, początkiem i zakończeniem. Nie pozostawił mnie z pytaniami, natomiast zafundował mi rozdziawioną buzię i maślane spojrzenie, charakterystyczne dla usatysfakcjonowanego czytelnika.

Choć książce łatwo przypiąć etykietkę „powieści młodzieżowej”, to wydaje mi się, że pozostaje to sporym niedopowiedzeniem. Mimo że główna bohaterka to kilkunastoletnia dziewczynka, cała historia została utrzymana w poważnym, mocnym tonie, a jej klimat miejscami przypomina naprawdę dobry thriller. Killeen przelewa na swą postać niezwykłą dojrzałość, odwagę i determinację, sprawiając, że mimo młodego wieku charyzma Sary robi na czytelniku olbrzymie wrażenie. Podejmowane przez nią decyzje, skomplikowana fabuła, zwroty akcji i przede wszystkim warty uwagi temat, sprawiają, że powieść ta trafi do serc czytelników w różnym wieku i na różnym życiowym etapie.

Dawno nie spotkałam bohaterki takiej, jak Sara. Nie jest wcale trudno stworzyć zapadającą w pamięć postać, nadać jej cechy budzące sympatię czy emocje mniej negatywne, bardziej skrajne. Ona jednak jest zupełnie inna. Sara natomiast to młoda kobieta, której po prostu życzymy jak najlepiej, podążając za nią szybko, niecierpliwie, zatracając się w opowieści na długie godziny. Killeen wykreował dziewczynkę, która świetnie pasuje do tej historii, stanowiąc jej serce i ducha, budząc przy tym rozmaite odczucia i wywołując przeróżne przemyślenia i refleksje. To dojrzała, odważna i pewna siebie osoba, na miejscu której zapewne wielu z nas byłoby gotowych się postawić, choć niekoniecznie poradziłoby sobie tak znakomicie jak ona.

”Sierota, bestia, szpieg” to książka dość trudna, niezaprzeczalnie jednak warta uwagi za sprawą poruszanych w niej kwestii. To skupienie się na tych bolesnych i ciemnych kartach historii, odwołanie do wydarzeń, które nigdy się nie przedawnią. Tym mroczniejszych, że przedstawionych przy udziale ludzi młodych, jacy dopiero powinni poznawać świat i wyrabiać sobie na jego temat opinię, a tymczasem ich sposób postrzegania rzeczywistości jest zatrważający. Killeen budując fabułę powieści odwołał się do podobnych historycznie wydarzeń, utrwalając miejsca, ludzi i sceny, jakie trzeba zapamiętać.

Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Media Rodzina. 

poniedziałek, 5 listopada 2018

Beth Hatala "Struś oraz inne zguby"



Autor: Beth Hautala
Tytuł: Struś oraz inne zguby
Wydawnictwo: Linia
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 358
Gatunek: literatura młodzieżowa 







W tej rodzinie na pierwszym miejsce zawsze jest Jacob, nastolatek z autyzmem. Siłą rzeczy młodsza siostra chłopca staje się jego opiekunką, przyjaciółką, powierniczką, wciąż stawiając jego potrzeby ponad swoimi. Tym razem jednak Olivia chciałaby zrobić coś dla siebie. Tylko jak, kiedy Jacob wciąż wymaga jej czasu i uwagi?


Moja przygoda z Beth Hautalą rozpoczęła się od jej poprzedniej książki, „Czekając na jednorożce”. To dzięki niej przekonałam się, że autorka świetnie radzi sobie z młodzieżowym klimatem, potrafiąc oddać problemy dotyczące młodych ludzi w sposób lekki, ale przy tym przemyślany, dojrzały i refleksyjny. Dlatego też do kolejnej powieści, która wyszła spod jej pióra, podeszłam w dużymi oczekiwaniami.





Podobnie, jak za pierwszym razem, autorka szybko uświadomiła mi, że lubi wyzwania i stawianie sobie wysoko poprzeczki. Ponownie zdecydowała się na realizację trudnego tematu, na kolejnych kartkach powieści raz po raz udowadniając, że świetnie sobie z takimi kwestiami radzi, jest przygotowana, potrafi zachęcić i zatrzymać czytelnika, a także podarować mu nie tylko sporo emocji, ale także pewną dawkę wiedzy dotyczącą opisywanej problematyki. Tym razem odwołała się bowiem do tematu dość w literaturze popularnego, ale niemniej przez to poruszającego- autyzmu i związanych z nim zagadnień.

„Struś oraz inne zguby” to historia rodziny naznaczonej przez chorobę. Rodziny, która każdego dnia zmaga się z nowymi wyzwaniami i starymi przyzwyczajeniami. Rodziny, która nie może pozwolić sobie na nieuwagę, stratę czujności, dzień wolny. Rodziny, która cierpi w myśl zasady „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. I niezwykle ciężko jest powiedzieć, kto w tej sytuacji ma najtrudniej. Chorujący chłopiec niemający żadnego wyboru? Siostra zmagająca się z narzuconą jej przesadną odpowiedzialnością? A może rodzice nieustannie szukający rozwiązania i próbujący żyć możliwie normalnie? Już sama próba znalezienia odpowiedzi na te pytania uświadamia nam, że ta historia po prostu nie może być prosta, zwyczajna, wyprana z emocji.

Książkową opowieść poznajemy za sprawą Olivii, młodszej siostry. Zaledwie 11- letnia dziewczynka musiała przedwcześnie dorosnąć i zepchnąć swoje marzenia na drugi plan, by na równi z rodzicami (a może bardziej) zająć się bratem chorującym na autyzm. Jej relacja- osobista, poruszająca, szczera i prawdziwa- daje do myślenia i wprawia w oszołomienie. Podążając za dziewczynką czujemy jej krzywdę, poczucie niesprawiedliwości, próbę odnalezienia swojego miejsca  w tej sytuacji, konieczność pewnej walki o własną przestrzeń i niedosyt spowodowany wiecznym skupieniem uwagi na bracie.

Z jednej strony Olivia zdaje sobie sprawę, że nie ma prostego wyjścia z tej sytuacji, z drugiej zaś nie potrafi swym młodziutkim umysłem zrozumieć, dlaczego musi być tak, a nie inaczej. Podczas czytania odczuwamy towarzyszące jej emocje, stawiamy się na jej miejscu, poznajemy całą rodzinę i zaczynamy lepiej rozumieć również ich problemy. Bo to nie tylko opowieść o poszkodowanej dziewczynce i niezwykle skomplikowanej sytuacji, ale o odmienionym na zawsze życiu kilku bliskich sobie osób. Bo autyzmowi nie można tak po prostu powiedzieć „nie, dziękuję”. On przybywa pewnego dnia do czyjegoś życia i staje się jednym z domowników, zostając na stałe.

O autyzmie napisano już sporo, choć wcale nie jest łatwo w książkowych ramach zamknąć wszystko, co powinno zostać tam umieszczone. Hautali jednak udało się zatrzymać na powieściowych stronicach i wiedzę, i emocje, i pewną życiową prawdę. Dzięki temu lektura ta staje się cenna, intrygująca i zapadająca w pamięć. I co najważniejsze, to świetna powieść nie tylko dla młodzieży, ale również dla dorosłych.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Linia.


środa, 17 października 2018

Beth Hautala "Czekając na jednorożce"




Autor: Beth Hautala
Tytuł: Czekając na jednorożce
Wydawnictwo: Linia
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 276
Gatunek: literatura młodzieżowa








Talia niedawno straciła mamę. Teraz musi porzucić znane miejsca i przyjaciół, i wyjechać z tatą na Arktykę, na całe trzy miesiące. Zimne lato, przykre wspomnienia i obecność ojca, z którym nigdy nie była blisko. Czy to lato okaże się dla dziewczynki totalną katastrofą?

“Czekając na jednorożce” to spokojna i wyważona, a przy tym bardzo emocjonalna powieść o tym, co w życiu jest najważniejsze. O ludziach, bez których nasza codzienność nie byłaby taka sama. O słowach, jakie chcielibyśmy od nich słyszeć każdego dnia. I poczuciu bezpieczeństwa, jakie daje nam świadomość, że w ich sercu zajmujemy istotne miejsce. Najważniejszą osobą w życiu Talii była mama, a dziś, gdy jej już nie ma, dziewczynka musi na nowo się odnaleźć i uporać ze swoimi lękami.



Hautala przedstawia nam codzienność nastolatki poszukującej własnego ja, towarzyszące jej poczucie zagubienia i niepewności oraz konieczność uporania się ze stratą kogoś bliskiego. Mimo że książka zdecydowanie wpisuje się w szeregi literatury młodzieżowej, to poruszana w niej tematyka sprawia, że każdy czytelnik zrozumie problemy i dylematy głównej bohaterki. Autorka z wielkim wyczuciem i niezwykła wrażliwością, subtelnie i delikatnie prowadzi nas przez historię pełną melancholii i samotności, starając się jednak dodać dziewczynce nieco odwagi i trochę nadziei, bo przecież dla każdego w końcu zaświeci słońce, prawda?

Powieść napisana przez Hautalę cechuje się dużą dojrzałością, której często ciężko się doszukiwać w przypadku podobnych książek. Autorka przedstawia nam powieściowy świat w taki sposób, jakby opisywała wydarzenia z prawdziwego życia. Akcja rozwija się spokojnie, swoim tempem, nic nie zostało w tej historii upchnięte na siłę, by przesadnie zaskakiwać i dzięki temu intrygować czytelnika. Nie. W tej opowieści jest wiele burz, ale znajdują się one raczej w sercu bohaterki, niż na kolejnych kartkach. „Czekając na jednorożce” to powieść refleksyjna, dająca do myślenia, pozwalająca złapać oddech i zwracająca naszą uwagę na tematy będące zawsze na czasie, zdecydowanie istotne.

Do gustu bardzo przypadła mi ta zimowa atmosfera. Chłód Arktyki zdaje się świetnie pasować do zimna, które opanowało serce bohaterki. Dziewczynka zdaje się dojrzewać na naszych oczach, przystosowywać do nowych reguł, rozumieć, że pewnych rzeczy nie może zmienić, a marzenia niestety zaskakująco często pozostają jedynie marzeniami. Przeszywające zimno, śnieżny krajobraz, morskie zwierzęta, które kojarzą się Talii z możliwością powrotu do przeszłości- całość wypada bardzo przekonująco, a każdy szczegół znajduje się na odpowiednim miejscu.

Krótkie rozdziały i pierwszoosobowa narracja sprawiają, że lektura upływa nam szybko i przyjemnie, przy okazji pozwalając na lepsze odnalezienie się w świecie Talii. Młodzieżowa stylistyka i prosty język sprawiają, że całość jest lekka i bardzo przyjazna czytelnikowi. Można by powiedzieć, że ta książka czyta się sama, zaskakująco szybko i przyjemnie. Hautala sprawia wrażenie autorki doświadczonej, jej styl wydaje się wypracowany, a przecież na swoim koncie ma zaledwie dwie książki.



„Czekając na jednorożce” to prosta, ale poruszająca historia. W tej prostocie kryje się cały nasz świat. Codzienność pełna i pięknych wspomnień i smutnych doświadczeń, przykra, ale również obiecująca. To także najlepszy dowód na to, że życie może nas zaskoczyć, a na niespodzianki warto czekać, bo nigdy nie wiemy, co jeszcze nas spotka.

Za przesłanie książki dziękuję Wydawnictwu Linia.