Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura piękna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura piękna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 maja 2024

Daphne du Maurier "Niespokojny duch"

 


Autor
: Daphne du Maurier

Tytuł: Niespokojny duch

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2024

Liczba stron: 448

Gatunek: literatura piękna 




“Niespokojny duch” to już siódma książka autorki, którą miałam przyjemność przeczytać. Nieprzypadkowo użyłam określenia „przyjemność”, bowiem właśnie to czuję podczas czytania powieści Daphne du Maurier. Za każdym razem towarzyszą mi zaciekawienie, harmonia i uśmiech ale również napięcie i niepokój. Autorka ma niezwykły talent do opowiadania historii i wywoływania burzy emocji. Tym razem nie mogło być inaczej.

Gdyby nie zostało to jasno i wyraźnie zaznaczone, nigdy nie domyśliłabym się, że to właśnie od tego tytułu du Maurier rozpoczęła swą niesamowitą pisarską karierę. Zazwyczaj w debiutach łatwo doszukać się nieścisłości, słabości, potknięć czy braków. Ale nie w tym przypadku! „Niespokojny duch” to tak samo intrygująca, piękna i mądra opowieść jak pozostałe książki pisarki, które przeczytałam wcześniej. Nie byłabym w stanie wybrać ulubionej, choć świeżo po lekturze sercem jestem wciąż przy tych bohaterach niespokojnych duchem.

Dzięki temu tytułowi mamy wspaniałą okazję, by poznać dzieje niezwykłej rodziny Coombe’ów. Podążając za autorką obserwujemy kolejne pokolenia, ich wzloty i upadki, rodzinne przywiązanie oraz najgorsze instynkty pokonujące bliskość i zażyłość. To rodzinna saga w najlepszym wydaniu. Wypełniona po brzegi emocjami, intensywna niczym kornwalijskie przypływy i gwałtowna jak zimowa burza na oceanie. Nie mogłam oderwać się od tej lektury, czując ogromne zaciekawienie rozwojem wypadków ale również duże przywiązanie do bohaterów powieści.

Nie chciałabym zbyt wiele zdradzić, mogę natomiast powiedzieć, że na stronach książki poznajemy grono niesamowitych postaci. Nie wszystkich możemy polubić czy też obdarzyć sympatią, ale nie sposób pozwolić sobie na obojętność wobec nich. Śledząc ich losy, zauważamy, jak wielki talent i jak piękną wyobraźnię posiada autorka. Powieściowi bohaterzy wyglądają bowiem, jak żywi. Pełnowymiarowi, charyzmatyczni, ludzcy, przekonujący. Du Maurier pozwala im na słabości i nie odbiera ułomności, ale znajduje też dla nich nieco zrozumienia i wytłumaczenia. Rozsądnie i z wyczuciem pokazuje ich uczucia i motywacje.

Sylwetki bohaterów odgrywają w tym dramacie pierwszorzędna rolę aczkolwiek historia ta nie byłaby tak dobra, gdyby zabrakło w niej innych elementów. Tym, który również zasługuje na uznanie, jest tło książkowych wydarzeń. Kornwalijskie wybrzeże, rodzinna stocznia i port, zmienność krajobrazu i pogody, swojski charakter miasteczka- to wszystko budzi duże emocje i mocno działa na wyobraźnię. Wiem, jak piękna jest w rzeczywistości Kornwalia i uważam za niesamowite, jak wspaniale autorce udało się to piękno oddać na książkowych stronach.

„Niespokojny duch” to w dużej mierze opowieść o samym życiu. Poruszająca istotne tematy, znane i lubiane motywy, ale wykorzystująca je na swój własny sposób. Du Maurier potrafi fantastycznie opowiadać, przekazywać uczucia, budzić wspomnienia i wywoływać refleksje. Jestem zauroczona tym, jak łączy tematy i urzeczona tym, jak kieruje powieściowymi wydarzeniami.

Do tej pory przeczytałam siedem książek autorki i ani razu się nie zawiodłam. Śmiało mogę powiedzieć, że to jedna z najbardziej zachwycających pisarek, jakie poznałam. Chętnie zachwalałabym ją dalej, a pochwałom nie byłoby końca. Nie chcę jednak za dużo powiedzieć, żeby nie odebrać Wam ani odrobiny przyjemności z lektury. Serdecznie i gorąco polecam, zarówno „Niespokojnego ducha”, jak i pozostałe tytuły du Maurier.     

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros. 

czwartek, 4 kwietnia 2024

Daphne du Maurier "Generał i panna"

 


Autor
: Daphne du Maurier

Tytuł: Generał i panna

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2024

Liczba stron: 450

Gatunek: literatura piękna



 

Kiedy pierwszy raz spotkałam się z twórczością Daphne du Maurier, nie spodziewałam się, że ta przygoda będzie miała dalszy ciąg. „Rebeka”, klasyczna, piękna i zaskakująca historia, okazała się jedynie fragmentem tego, co autorka ma swoim czytelnikom do zaoferowania. Zauroczona tym tytułem szukałam dalej i czytałam kolejne powieści autorki, nie mogąc nadziwić się i nasycić jej stylem i pomysłem.

„Generał i panna” to następna wspaniała opowieść w dorobku autorki. Bardzo łatwo byłoby powiedzieć, że to historia o toczonej w Anglii wojnie domowej w XVII wieku, o strachu, ofiarach i konsekwencjach, ale także o odwadze, wojennych bohaterach i dojrzewaniu. I po części rzeczywiście takie podsumowanie oddawałoby charakter fabuły. Stanowiłoby natomiast duże uproszczenie, bowiem „Generał i panna” kryje w sobie o wiele więcej, istotnych tematów i cennych emocji.

Choć wątek wojenny przedstawiony w powieści niekoniecznie do mnie przemówił, Du Maurier przedstawiła go w tak interesujący sposób, że nawet przez moment nie zastanawiałam się nad przerwaniem lektury. Duże znaczenie miał dla mnie fakt, jak wzbogaciła i upiększyła trudne wydarzenia za sprawą dodatkowych wątków oraz znanych i lubianych przez czytelników motywów. Wydaje się, że to jedna z tych historii, którą mogłoby napisać samo życie, tyle w niej życiowej prawdy i przekonującej autentyczności.

Książkowi bohaterzy zmagają się nie tylko z wojną domową. Oni walczą na wielu frontach. Przede wszystkim ścierają się z własnymi demonami i przeciwnościami losu. Autorka znakomicie przedstawiła i zarysowała skomplikowany klimat damsko męskich relacji, które przed kilkoma wiekami miały zupełnie inne oblicze. Niewiele wówczas było miejsca na gwałtowne romanse, porywy serca, wielkie uczucia. Kobiety kierowało się na drogę rozsądku, a moralność i dobre obyczaje miały olbrzymie znaczenie.

Tym większe wrażenie robi ta uczuciowa kronika „Generała i panny”. Można by powiedzieć, że to miłość, która nie powinna się wydarzyć. Intensywna, porywcza, głęboka, raniąca i zdecydowanie wbrew dobrym obyczajom. Przewrotnie i odważnie du Maurier daje jednak swoim bohaterom maleńką szansę na szczęście, iskierkę nadziei, chwilę zapomnienia.

Śledząc rozwój fabuły i przyglądając się powieściowym wydarzeniom mamy okazję lepiej poznać tytułowe postacie. Choć nie są to lekkie i przyjemne charaktery, a nabranie do nich sympatii wymaga trochę czasu, nieco cierpliwości i odrobiny dobrej woli, to zdecydowanie nie sposób przejść obok nich obojętnie. Pewni siebie, podobni za sprawą ognistych temperamentów, naznaczeni przeszłością, gotowi na wszystko. Niezbyt często sięgam po historie miłosne, ale dla „Generała i panny” nie wahałam się nawet przez moment. To książka, której warto poświęcić czas i uwagę.

Du Maurier kojarzy mi się również ze wspaniałym stylem. Trudne książkowe tematy zostały przedstawione w możliwie lekki i przyjemny sposób. Autorka dobrze wie, co chce przekazać i z przekonaniem przelewa myśli na papier. Swoje historie nie tylko naznacza dużymi emocjami, ona nimi pisze, każdy fragment książki wzbogacając silnymi uczuciami.

„Generał i panna” to wartościowa, mądra, poruszająca i pouczająca książka, która łączy w sobie elementy charakterystyczne dla powieści historycznej oraz literatury obyczajowej. Zdecydowanie zasługuje na Wasz czas. Na pewno nie pożałujecie tego spotkania.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros. 

piątek, 15 marca 2024

Valerie Perrin "Zapomniane niedziele"

 


Autor
: Valerie Perrin

Tytuł: Zapomniane niedziele

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2024

Liczba stron: 384

Gatunek: literatura piękna 




Do tej pory przeczytałam dwie powieści autorstwa Valerie Perrin. Wystarczyło mi natomiast zaledwie kilka stron pierwszej z nich, by przekonać się, że tej pisarce mogę zaufać. Zauroczył mnie jej styl, rozkoszowałam się narracją, a dialogi i opisy były czystą przyjemnością. Perrin utwierdziła mnie w tym, że książki kobiece nie muszą być banalne i miałkie, mogą natomiast poruszać istotne tematy oraz zaoferować czytelnikowi równie wiele emocji i refleksji, jak inne gatunki literatury.

W przypadku kolejnych spotkań z autorami, którzy zdobyli moje serce, zawsze towarzyszy mi wiele emocji. Na ekscytacji i radości kładzie się cień obawy, że może ten nowy tytuł nie będzie tak doskonały, jak poprzedni. Nazwisko Perrin jest jednak niczym gwarancja powieściowej jakości, a „Zapomniane niedziele” stanowią godne towarzystwo i niejako uzupełnienie dla „Cudownych lat” oraz „Życia Violette”. Gdyby ktoś zapytał mnie o rekomendację w kwestii literatury kobiecej bez wahania poleciłabym tej osobie jeden z tych trzech tytułów.

„Zapomniane niedziele” to historia łącząca w sobie tak wiele istotnych i cennych zagadnień, że trudno byłoby wybrać, które z nich odgrywa rolę pierwszoplanową. Warto jednak byłoby zaznaczyć, że Perrin na swój dojrzały, piękny, urzekający, a przy tym świeży sposób opowiada o rzeczach i motywach znanych i lubianych. Na stronie powieści mamy okazję przekonać się o sile przyjaźni i pasji miłości, poznać rodzinne sekrety, zrozumieć wzloty i upadki bohaterek, wrócić do wojennego mroku. Perrin opowiada o tym, co interesujące i ważne, trafiając prosto do umysłów i serc czytelniczek.

Poznając kolejne rozdziały zbliżamy się do niesamowitych bohaterek. Z jednej strony bowiem możemy przyjrzeć się młodej lecz doświadczonej przez życie Justine. Z drugiej zaś obserwujemy dzieje wiekowej Helene. Kobiety, różniące się za sprawą wieku i przeżyć, zostają przez Perrin połączone szczerą przyjaźnią, której siła pozwala im rozliczyć się z przeszłością i odnaleźć w sobie spokój. Za sprawą tej opowieści autorka dzieli się z nami mądrością, przypominając o tym, co rzeczywiście jest ważne i dając kilka dobrych wskazówek i złotych rad.

„Zapomniane niedziele” czytałam w ogromnym zainteresowaniem i olbrzymią ciekawością. W dużej mierze wynikało to z dobrego stylu autorki, o którym już wspominałam. Można by powiedzieć, że książka czytała się sama, a liczba nieprzeczytanych stron niepokojąco szybko się zmniejszała. Wspaniałe pióro niewiele by jednak znaczyło, gdyby Perrin nie przedstawiła nim tak pięknej i mądrej historii. Obarczona dużym ciężarem emocjonalnym, dostarczyła także nadziei, przywołała przyjemne refleksje i pozwoliła na szczere i głośne wybuchy śmiechu.

Mogłabym napisać znacznie więcej. Nie chcę natomiast już niczego zdradzić czy zasugerować. Ta książka po prostu zasługuje na Wasze zainteresowanie. Wasza uwaga jej się należy!

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros. 

czwartek, 15 lutego 2024

R. J. Palacio "Biały ptak"

 


Autor
: R. J. Palacio

Tytuł: Biały ptak

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2024

Liczba stron: 272

Gatunek: literatura piękna 




Choć przez wiele lat nie czułam potrzeby wracania do przeczytanych tytułów, niedawno to się zmieniło. Jedną z książek, którą postanowiłam sobie odświeżyć był „Biały ptak” R. J. Palacio. Mimo że nazwisko autorki kojarzy mi się przede wszystkim z „Cudownym chłopakiem”, to jednak historia związana z babcią Juliana i II Wojną Światową, zrobiła na mnie o wiele większe wrażenie i zbudziła o wiele więcej emocji.

Z dużym zainteresowaniem i niemniejszym przekonaniem wybieram książki wojenne. Niezmiennie uważam, że zasługują na mój czas, uwagę i ciekawość. II Wojna Światowa to temat, którego nie można pominąć czy przemilczeć. Jak podkreśla Palacio, „Biały ptak” jest powieścią fikcyjną, niemniej czerpiącą jednak ze świadectw historycznych. To historia, która może poruszyć, przypomnieć, skłonić do pamiętania i myślenia, a nawet otworzyć oczy.

„Biały ptak” ogromnie mnie wzruszył. Książka, zakwalifikowana do nurtu literatury młodzieżowej, obciążona została ogromnym ładunkiem emocjonalnym. Podczas lektury wraz z bohaterami intensywnie przeżywałam kolejne wydarzenia, aktywnie brałam w nich udział i wielokrotnie zajmowałam ich miejsce. Pokochałam ich całym sercem i gorąco wierzyłam, że nadejdą dla nich lepsze dni. Choć wiedziałam już przecież, jak zakończy się ta historia, sympatia dla książkowych postaci napawała mnie naiwną nadzieją, że może tym razem będzie inaczej.

Strony książki zapisane zostały smutkiem, nostalgią i niesprawiedliwością. Autorka nie oszczędza ani swoich bohaterów ani czytelników. Z brutalną szczerością pokazuje, jak okrutne mogły być czasy, w których żyli Sara i Julien. Choć nieco zmieniło się od tamtego ciemnego historycznego okresu, ludzie dalej pozostają tylko ludźmi. Wciąż zmagamy się z uprzedzeniami, nienawiścią, stereotypami. I patrząc na tę książkę w taki sposób i z tej perspektywy, nietrudno odnieść wrażenie, że to historia nie tylko interesująca i istotna, ale też cenna i mądra. To piękna nauka o życiu, niezwykła lekcja dla każdego czytelnika.

Cenny temat, intrygująca fabuła oraz niezwykłe sylwetki bohaterów zostały przedstawione przy wykorzystaniu mocy słowa. Autorka ma lekki, przyjazny i przyjemny styl pisania, który zwyczajnie przypada do gustu. Miło podąża się za jej myślą i śledzi rozwój wydarzeń. To ten typ narracji, który swoją subtelnością i dojrzałością potrafi odciążyć trudny temat, nie odbierając mu przy tym znaczenia i powagi. Wartość książki pogłębiają również proste, ale dające do myślenia ilustracje.  

„Biały ptak” to historia, której nie sposób zapomnieć i obok której nie można przejść obojętnie. Istotny temat, emocjonalna głębia i odrobina magii. Serdecznie polecam ten tytuł. Niezależnie od wieku i czytelniczych zainteresowań.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

czwartek, 14 grudnia 2023

Louisa May Alcott "Małe kobietki"

 


Autor
: Louisa May Alcott

Tytuł: Małe kobietki

Wydawnictwo: MG

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 233

Gatunek: literatura piękna 




Mam wrażenie, że czytelnicy coraz rzadziej sięgają po klasykę literatury. Ja również robię ten błąd obawiając się, że nie udźwignę ciężaru napisanych wiele lat wcześniej powieści. „Małe kobietki” pojawiły się w moim domu dość przypadkowo i niespodziewanie. Postanowiłam zmierzyć się z tą kobiecą literacką perełką i sprawdzić, czy rzeczywiście jest to opowieść zasługująca na takie uznanie.

Już od pierwszych stron poczułam klimat książki i pozwoliłam zaangażować się w poznawanie przygód rodziny Marchów. Alcott pisze w taki sposób, że po prostu nie można oprzeć się tytułowym kobietkom. Niespiesznie, po kolei, poznajemy kolejnych członków rodziny, przekonując się jak interesujące, barwne, żywe i piękne są ich osobowości. Uwielbiam książki pozwalające czytelnikowi obserwować zmiany zachodzące w charakterach bohaterów, ich dojrzewanie, podejmowane decyzje, targające nimi uczucia, czy w końcu wzloty i upadki. Dziewczynki Marchów dorastały na stronach książki, a ja z wielką przyjemnością obserwowałam, jak w kolejnych rozdziałach powoli stają się niezwykłymi kobietami.

Alcott stworzyła bardzo wyraziste i autentyczne kreacje czterech sióstr, a każda z nich ma czytelnikowi bardzo wiele do zaoferowania. Moim zdaniem to właśnie dzięki tym bohaterkom książka odniosła taki sukces i mimo upływu czasu wciąż wraca na półki księgarń i zajmuje ważne miejsce w bibliotekach. Piękne i mądre portrety sióstr nie pozwalają czytelnikowi na obojętność. Wręcz przeciwnie. Podczas lektury zaczynamy czuć sympatię i przywiązanie, życząc dziewczynkom jak najlepiej. Już pierwsze strony książki uświadomiły mi, która z nich będzie najbliższa mojemu sercu, ale wszystkie obdarzyłam ciepłymi i szczerymi uczuciami.

Tym, co oszołomiło mnie w tej powieści, są niezwykle ukazane relacje rodzinne. Można by powiedzieć, że to historia o dojrzewaniu czterech sióstr i stwierdzenie to byłoby jak najbardziej poprawne, ale jedynie delikatnie i subtelnie odpowiadałoby ono na pytanie, o czym jest książka autorstwa Alcott. Mam bowiem wrażenie, że to najpiękniejsza historia rodzinna, jaką przeczytałam. Najlepszy dowód na to, że ludzi, którzy się kochają, nie mogą rozdzielić problemy czy przeciwności losu. A ta rodzinna miłość, czułość, opieka i pomoc pomogą pokonać każdą przeszkodę.

Alcott ujęła mnie również za sprawą doskonałego stylu. Autorka pisze tak lekko, przekonująco i przyjaźnie, jakby opowiadała losy prawdziwej rodziny. Narracja zaskakuje płynnością, pewnością siebie, poczuciem humoru. Każde zdanie wydaje się przemyślane i potrzebne. Nie ma tutaj żadnej sztywności, żadnego wymuszenia. Można poczuć, że pisarka dobrze wie, co chce przekazać, a każda strona zbliża ją do obranego celu. Zupełnie tak, jakby książka czytała się sama. Nie męczy i nie dłuży się. Nie można się od niej oderwać.  

Olbrzymią niespodzianką był dla mnie fakt, że w ogóle nie odczułam tego, jak dawno została napisana ta historia. Tak, jak wspomniałam na początku, czasami klasyka może okazać się dla współczesnych czytelników ciężarem. Ale nie w tym przypadku. Jedynym, co uświadomiło mi, że książka powstała w nieco innym czasie, jest sposób, w jaki zmieniły się oczekiwania kobiet i ich podejście do życia. Pod tym kątem opowieść jest odrobinę niemodna i nieaktualna. Gdybym pragnęła do czegoś się przyczepić, byłby to jeden maleńki punkt, który łatwo i szybko zdominowałaby cała lista zalet. Powieść bowiem pod każdym względem jest doskonała. Mądra, piękna, emocjonalna. Działająca na wyobraźnię i chwytająca za serce. Serdecznie polecam. 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję portalowi kulturalnemu sztukater.pl.

poniedziałek, 27 listopada 2023

Kate Morton "Tajemnica domu Turnerów"

 


Autor
: Kate Morton

Tytuł: Tajemnica domu Turnerów

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 544

Gatunek: literatura piękna 




Kate Morton to jedna z tych autorek, po których książki sięgam w ciemno, bez chwili wahania czy zastanowienia, z ogromnym zaufaniem i z wielką nadzieją. Przeczytałam wszystkie powieści tej pisarki i przekonałam się, że jest ona niezastąpiona i niezrównana w kwestii tworzenia kobiecych historii. Jeśli podobnie jak ja lubicie literaturę obyczajową z najwyższej półki, która wzbudza ogromne emocje, skłania do myślenia i przyjemnie zaskakuje, po prostu musicie poznać ten tytuł.

W powieści Morton bieżące wydarzenia wspaniale przenikają się z przeszłością. Dwie perspektywy czasowe to świetny sposób na opowiadanie zawiłych, niepokojących i sekretnych rodzinnych historii. „Tajemnica domu Turnerów” przedstawia losy kilku pokoleń tytułowej rodziny, lata wypełnione milczeniem, niedopowiedzeniami i domysłami. W przeszłości historia rodziny została naznaczona krwią. Choć wydaje się, że wiadomo, co rzeczywiście się wydarzyło, tak naprawdę tajemnica tego mrocznego rozdziału dopiero czeka na odkrycie.

Śladem sekretów swoich przodków podąża Jess. Kobieta pragnie dowiedzieć się więcej na temat wydarzeń z przeszłości i zrozumieć, jak doszło do tragedii. Podczas lektury towarzyszyła mi ogromna ciekawość, jak rozwinie się fabuła książki. Podążałam za główną bohaterką z wielką uwagą i dużym zainteresowaniem, szukając odpowiedzi na swoje pytania i licząc, że wkrótce rozwieją się wszystkie wątpliwości.

Sekrety rodziny Turnerów okazały się dla mnie na tyle intrygujące, że nie mogłam oderwać się od lektury. Na czas jej czytania łatwo zapominałam o swoich sprawach i obowiązkach, zajmując pozycję detektywa amatora, który z kubkiem herbaty i ciepłym kocem przygląda się wydarzeniom. Morton stworzyła skomplikowaną, dopracowaną i dojrzałą historię, która wzbudziła we mnie niemniej emocji, niż towarzyszące mi na co dzień kryminały i thrillery. W swojej kobiecej książce postawiła na rodzinną tajemnicę, która okazała się niepokojąca i mroczna, ale przez to jeszcze bardziej interesująca i angażująca.

Najlepsze powieści obyczajowe nie mogą się obejść bez towarzystwa intrygujących bohaterów. Autorka dobrze o tym wie i przedstawia czytelniczkom grono niebanalnych i charakternych postaci. Mimo że to Jess gra tutaj pierwsze skrzypce, to wszystkie kobiety z rodziny Turnerów odegrały wspaniała role. Uwielbiam takie pełnokrwiste, żywe i barwne kobiece bohaterki, które nie tylko wywołują silne uczucia, ale także sprawiają, że czytelnik stawia się na ich miejscu i zastanawia, jakie decyzje podjąłby w podobnych okolicznościach.

Charakterystycznym elementem dla twórczości Kate Morton jest też znakomity styl. Autorka pisze lekko, przyjaźnie i z przekonaniem. Widać, że wie, co chce przekazać na stronach powieści i z pewnością siebie przelewa słowa na papier. Choć jej książki są słusznych rozmiarów, to nie sposób się przy nich znudzić czy zmęczyć. Wydaje się bowiem, że czytają się one same, a zapisane strony niepokojąco szybko uciekają.

„Tajemnica domu Turnerów” to znakomita historia, którą mogę bez mrugnięcia okiem polecić wszystkim czytelniczkom. Jestem przekonana, że każda z Was da się porwać tej opowieści i z przyjemnością sięgnie po inne książki Morton. Serdecznie polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros. 

środa, 18 października 2023

Barbara Kingsolver "Odyseja"

 


Autor
: Barbara Kingsolver

Tytuł: Odyseja

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 512

Gatunek: literatura piękna 




Czy każdy z nas ma swoje miejsce? Czy to miejsce czyni nas tym, kim jesteśmy? Poznajcie historię Harrisona.

Za sprawą książek możemy przenieść się w dowolne miejsce i doświadczyć rzeczy, których nie moglibyśmy zrobić w innych okolicznościach. Podążając za Kingsolver udajemy się do przepięknego Meksyku, by przekonać się, jak wyglądał on wiele lat wcześniej. Już pierwsze rozdziały sprawiły, że poczułam apetyt na tamtejsze potrawy, dowiedziałam się co nieco o obchodzonych świętach, wzięłam udział w opisywanych wydarzeniach oraz podziwiałam kolory ubrań miejscowych kobiet i ich fryzury. Autorka potrafiła zadziałać na moją wyobraźnię i sprawiła, że jej opowieść zaczęłam odczuwać głęboko, żywo, emocjonalnie, jakbym wykorzystywała do tego wszystkie zmysły.

Kolorytu całości dodały jednak przede wszystkim sylwetki bohaterów i umieszczenie w tekście postaci, które przecież każdy z nas kojarzy choćby ze słyszenia. To one sprawiły, że całość stała się jeszcze bardziej intrygująca, przyciągająca i pełna pasji, a także pozwoliła spojrzeć na znane postacie w inny, świeży sposób.

Choć Frida Kahlo i jej mąż bez wątpienia dodają całości pikanterii i mocniejszego wyrazu, to jednak postać głównego bohatera najbardziej zwraca uwagę czytelników. Na naszych oczach chłopiec staje się mężczyzną, a opisywane wydarzenia i przedstawione postacie mają na niego ogromny wpływ, doprowadzając do ukształtowania się człowieka, którym ostatecznie został.

Z jednej strony Kingsolver oferuje nam egzotykę, pasję, kulturę, z drugiej zaś strony to wszystko zostaje obciążone trudnymi tematami jak polityka i historia. Autorka nie oszczędza ani swoich postaci ani nas. Nie obawia się trudnych tematów, nie korzysta z tabu. Wikła nas wszystkich w skomplikowane i mocne kwestie, sprawiając, że lektura staje się nie tylko wielowymiarowa i bardziej różnorodna, ale także trudniejsza. Nie od początku potrafiłam oddać się jej z pełnym przekonaniem i zainteresowaniem, mimo że klimat wydarzeń i sposób opowiadania Kingsolver szybko trafiły mi do serca.

 To właśnie ta narracja, stylizowana na oparty na faktach dziennik, miała w tej książce tak istotna rolę do odegrania. To ona stanowi dla mnie o jej wartości, okazując się najjaśniejszym punktem. Kingsolver ma świetny styl, dojrzały, bogaty, przekonujący. Nie tylko przyjemny dla ucha, ale też ważny za sprawą celności porównań i cennych obserwacji. To styl, który potrafi nadrobić każde niedociągnięcie czy wynagrodzić czytelnikowi chwilę znużenia.

„Odyseja” to powieść, która z pewnością zwraca uwagę. Za sprawą tematu, tytułu czy okładki. I jest to książka, o której z pewnością warto rozmawiać i pamiętać. Chociaż jest odrobinę za długa i nieco za wolna, można to autorce wybaczyć.   

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros. 

wtorek, 19 września 2023

Hila Blum "Jak kochać własną córkę"

 


Autor
: Hila Blum 

Tytuł: Jak kochać własną córkę

Wydawnictwo: Czarne

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 302

Gatunek: literatura piękna 





Nie potrafię powiedzieć, co sprawiło, że postanowiłam sięgnąć po tę opowieść. Opis wydawcy bez wątpienia jest intrygujący a okładka robi duże wrażenie. Było w tym jednak coś więcej. Niezrozumiały i nieopisany impuls zachęcający mnie, by sięgnąć po książkę o trudnych relacjach matki i córki, choć mnie samej do tej pory z macierzyństwem jest nie po drodze.

Niezbyt często wybieram literaturę kobiecą. Dość krytycznie podchodzę do historii miłosnych, problemów życiowych, codziennych rozterek. Tematy wybierane przez autorki tego typu książek wydają mi się błahe, oklepane, mało treściwe. Szukam czegoś mądrego, ambitnego, poruszającego a także wyjątkowego. I tych cech dość niespodziewanie doszukałam się właśnie tutaj.

„Jak kochać własną córkę” to historia o macierzyństwie- wzlotach i upadkach matki, trudach każdego dnia, wychowywaniu dziecka, byciu wzorcem i konieczności podejmowania różnego rodzaju decyzji. Kiedy teraz o tym myślę, zdaję sobie sprawę, że piszę to wszystko w dużym uproszczeniu, bo tak naprawdę to o wiele, wiele więcej. Książkowa matka natomiast nie upraszcza, nie chowa się za tabu, zdaje się widzieć swoje błędy i porażki. Opowiada o najpiękniejszych momentach i najtrudniejszych dniach. Widać, że to macierzyńskie szczęście ma trudny, wielosmakowy wymiar.

W tym momencie można by powiedzieć, że podobnych książek ukazało się już wiele, a temat nie mógłby być bardziej oklepany. I rzeczywiście, trudno z taką argumentacją dyskutować. Mimo to, znalazłam w tej opowieści kilka mocnych stron i wiele rzeczy zasługujących na uznanie, którymi z wielką przyjemnością się z Wami podzielę.

Moje uznanie ulokowałam przede wszystkim w dużym realizmie i autentyczności książki. Z jej stron bije szczerość i prawdomówność. Moim zdaniem to trudne rzeczy, ciężkie do przedstawienia, skomplikowane w budzeniu czytelniczych emocji. Ale Blum dała sobie radę. Napisała te książkę tak, jakby osobiście doświadczyła wszystkich wydarzeń.

Przekonał mnie także jej sposób opowiadania. Krótkie i treściwe rozdziały kojarzyły mi się z wpisami w dzienniku. Czasami kilka stron, a czasami zaledwie parę akapitów. Fragmenty dnia, migawki z codzienności. Mocno. Na temat. Bez ubarwiania. Z miłością, która obezwładnia, ale też z pewnym dystansem pozwalającym zobaczyć, że dziecko ma również swoje wady i słabości.

Od początku zdajemy sobie sprawę, że coś się między matką i córką wydarzyło. I szukamy tej krzywdy, która położyła się cieniem na ich relacjach. Ale Blum nie spieszy się z wyjaśnieniem. Niczym w thrillerze stopniuje napięcie i pozwala, by emocje wrzały. Drobnymi krokami zmierza w stronę finału, po drodze zapewniając jednak swoim czytelnikom sporo przyjemności i emocji czerpanych z lektury.

Olbrzymie znaczenie w każdej powieści ma dla mnie styl autora. Element ten jest oczywiście jak najbardziej istotny niezależnie od gatunku książki, ale w przypadku historii obyczajowej jeszcze bardziej zwraca uwagę. Blum całkowicie mnie zauroczyła. Jej słowa trafiały i do wyobraźni i do serca. Napisała swą książkę pięknie, mądrze, dojrzale i z uczuciem.

„Jak kochać własną córkę” opowiada o znanych i popularnych kwestiach, ale w niecodzienny sposób. Jeśli obawiacie się, że to opowieść nudna i oklepana, to proszę, przeczytajcie jeszcze raz mój tekst. Powinien rozwiać Wasze obawy i osłabić zastrzeżenia. Nie ma się czego bać.   

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarnemu. 

środa, 16 sierpnia 2023

Yaa Gyasi "Poza królestwo"

 


Autor
: Yaa Gyasi

Tytuł: Poza królestwo

Wydawnictwo: Czarne

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 344

Gatunek: literatura piękna




W dzieciństwie Gifty zmagała się z rodzinnymi problemami i własnymi wątpliwościami. Dziś jest naukowcem, w realny sposób kształtuje losy przyszłego świata. Ale przeszłość wciąż do niej wraca.

Przyznam szczerze, że przy wyborze tego tytułu zawahałam się. Opis wydawcy zapowiadał lekturę w dużej mierze powiązaną z kwestiami wiary i tego, jak determinuje ona ludzkie życie. Nie są to kwestie szczególnie mi bliskie i obawiałam się, że przez to książka może nie wywołać takich emocji, jak powinna lub odwrócić moją uwagę od tego, co rzeczywiście w niej ważne. Interesujący natomiast jest fakt, że ten Bóg, wspólnota wiernych i religijne oddanie, choć dość w historii istotne, nie okazały się w moim mniemaniu dominujące czy przeszkadzające. Gyasi bowiem udało się pokazać, że są to tematy bliskie bohaterom, ale jednak nie najważniejsze. To raczej kwestia tego, w jaki sposób różne czynniki wpływają na nas i modelują nasz charakter.

Bohaterzy zwracają się do Boga, ale w rzeczywistości to oni o sobie decydują, podejmują decyzje, weryfikują osądy. Autorka pokazała szalenie trudną drogę, jaką przeszła książkowa rodzina przenosząc się z Ghany do Ameryki. Ten temat jest mi bliski, ale też sam w sobie po prostu interesujący, ważny i aktualny. Czarnoskóra rodzina na amerykańskich przedmieściach budziła niezdrową ciekawość i nieprzyjemne emocje. Gyasi pokazuje nam przy tej okazji te ciemne strony kraju marzeń. Rodzina Gifty szukała lepszego życia, ale czy rzeczywiście je odnalazła? Rasizm, uzależnienie, problemy finansowe, samotność- trudne tematy na stronach książki mnożą się i nawarstwiają.

Chyba już nie muszę dodawać, że to nie jest lekka i przyjemna książka. Ale czy to nie takie historie są najcenniejsze i najistotniejsze? Gyasi nie unika poważnych spraw, nie chowa się za tabu. Nazywa rzeczy po imieniu, zagłębia się w skomplikowane emocje i refleksje. Wysoko stawia sobie poprzeczkę, pokazując przy tym wielokrotnie, że wie, o czym mówi i jest świadoma tego, co chce przekazać swoim odbiorcom. Autorka nie oszczędza ani swoich bohaterów ani czytelników. Wszyscy mamy do pokonania krętą ścieżkę, a Gyasi z wielkim upodobaniem zdaje się rzucać nam kłody pod nogi. Ile jeszcze wytrzyma rodzina Gifty? I czy my będziemy jej towarzyszyć w tej podróży aż do końca?

„Poza królestwo” to historia o trudnej rodzinnej przeszłości, która konsekwentnie i uparcie wraca, by dalej dręczyć bohaterów i odbijać się w każdym współczesnym wydarzeniu z ich życia. Na stronach książki naprzemiennie ukazuje się nam to, co było i to, co jest. Przeszłość i teraźniejszość walczą o dominację, choć żadna z tych czasowych perspektyw nie zapowiada się dobrze. Stare smutki nie pozwalają o sobie zapomnieć, trupy ukryte w szafie chcą zostać odkryte, a rodzinne sekrety pragną ujrzeć światło dzienne. Nie sposób wymazać tego, co się wydarzyło i przejść nad tym dalej.

Nowa książka Gyasi jest wspaniała również za sprawą pięknych kreacji bohaterów. Zarówno Gifty, grająca w tym przypadku pierwszoplanową rolę, jak i pozostali członkowie jej rodziny, zostali pokazani w sposób autentyczny i przekonujący. Budzą żywe emocje, skłaniają do refleksji i zmuszają nas do zajęcia konkretnego stanowiska. Nie można uniknąć pytań i refleksji pojawiających się podczas lektury. Co my zrobilibyśmy na ich miejscu? Jakie decyzje podjęli?

„Poza królestwo” to mądra, dojrzała i cenna historia o trudach życia. To opowieść, która dużo od czytelnika wymaga, ale też dużo oferuje mu w zamian. Serdecznie Wam ją polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Czarnemu. 

czwartek, 3 sierpnia 2023

Kate Morton "Dom w Riverton"

 


Autor
: Kate Morton

Tytuł: Dom w Riverton

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2023

Gatunek: literatura piękna

Liczba stron: 508




Hannah i Emmeline. Dwie siostry i dwa żywioły. Czy więcej je dzieli czy łączy?

Kiedy zastanawiam się nad wartością literatury kobiecej, szybko łączę tę kwestię z nazwiskiem Morton. Miałam już przyjemność przeczytać kilka książek autorki, a każde spotkanie było jak niezwykła przygoda, pełna emocji, niespodzianek i zwrotów akcji.

Morton zaprasza nas do świata, w którym nic nie jest takie, jakie się wydaje. Na pierwszy rzut oka Riverton to posiadłość, jakich wiele. Jej mieszkańcy reprezentują różne klasy społeczne, a biedniejsi służą i ułatwiają życie tym bogatszym. Każdy zna swoje miejsce i odgrywa przynależną mu rolę. Wydaje się, że siostry Hartford mają wszystko, a jednak na tym niemalże idyllicznym obrazku szybko pojawiają się rysy i pęknięcia.

Pisarka lubi trudne tematy, wybiera niewdzięczne kwestie i wysoko stawia sobie poprzeczkę. Tym razem nie mogło być inaczej. W życie książkowych postaci wdziera się I Wojna Światowa. Morton nie oszczędza bohaterów, pozwalając by na stronach powieści przelała się krew i łzy. A to dopiero początek. Kolejne rozdziały pokazują czytelnikom, jak ulotny wymiar może mieć szczęście, jak trudno poczuć spełnienie, satysfakcję i jak gorzki smak potrafi mieć miłość. Autorka umiejętnie, pięknie i dojrzale łączy ze sobą różne istotne tematy i trudne kwestie, z jednej strony dostarczając emocji, a z drugiej natomiast wciąż skłaniając do przemyśleń.

Podczas lektury nasuwały mi się przeróżne pytania. Siłą rzeczy oceniałam decyzje i wybory bohaterów, zastanawiając się, co ja zrobiłabym na ich miejscu. Morton obdarzyła książkowe postacie zestawem bardzo realistycznych cech, nie pozwalając, by w naszych oczach łatwo i jasno ukształtował się podział na dobrych i złych bohaterów. Dzięki temu całość przybiera jeszcze bardziej autentyczny charakter i mocniej działa na zmysły. Kreacje postaci robią niezwykłe wrażenie. Można by pomyśleć, że autorka opowiada nam o ludziach, których zna. Przedstawia ich bowiem jak żywych, przekonująco i wyraziście.

„Dom w Riverton” to piękna, dojrzała i różnorodna powieść kobieca, w której wspaniale uchwycone zostało to, co obowiązkowe jest w kwestii literatury obyczajowej. Intrygujące tematy zostały przekazane w wartościowy sposób. Lektura wzbudziła wiele emocji i stanowiła znakomitą bazę dla czytelniczych przemyśleń. Bohaterzy okazali się nietuzinkowi i pełni niespodzianek. Fabuła przybrała zaskakujący obrót, udowadniając, że nie powinniśmy żywić żadnych przekonań, bo możemy mocno się zdziwić. Tym, co jednak udekorowało całość, niczym wisienka na torcie, okazał się subtelny kryminalny wątek. Choć na stronie książki zginęło kilku bohaterów, to śmierć jednego z nich okazała się szczególnie zaskakująca.

Co wydarzyło się tamtej nocy w posiadłości? Dlaczego podczas eleganckiego balu polała się krew? Czemu nie wszyscy świadkowie zostali przesłuchani? Ten wątek okazał się dla mnie szczególnie zajmujący. Byłam przekonana, że to ten temat i rozwiązanie zagadki rzeczywiście zdecydują o wartości książki. I nie pomyliłam się. Autorka trzymała mnie w niepewności aż do finału, by w ostatnich scenach zburzyć wyobrażenie i skruszyć pewność siebie, ostatecznie dając wyraz swojej literackiej znakomitości.

„Dom w Riverton” to wspaniały przykład tego, że literatura obyczajowa ma wiele do zaoferowania. Bogactwo tematów, pole do refleksji, przyjemność związaną ze wspaniałym stylem i odrobinę pikanterii połączonej z mrocznymi sekretami. Powieści autorki mają dla mnie duże znaczenie. Z czystym sumieniem mogę polecić wszystkie tytuły, które łączą się z jej nazwiskiem.     

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

poniedziałek, 8 maja 2023

Kate Morton "Strażnik tajemnic"

 


Autor
: Kate Morton

Tytuł: Strażnik tajemnic

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 512

Gatunek: literatura piękna  




Czy każda zbrodnia zasługuje na karę?

Rodzinne tajemnice, mroczne sekrety, trupy ukryte w szafie. Czy takie połączenie może zagwarantować książce sukces? Autorka „Strażnika tajemnic” pokazuje, że zdecydowanie tak. Już na samym początku oferuje nam bowiem do rozwiązania zagadkę pewnego morderstwa. Zabójstwo, choć mogłoby wydawać się przypadkowe, wiąże się jednak z wydarzeniami i postaciami sprzed lat.

Morton wplątuje w książkowe wypadki kilka kobiet, którym kolejno oddaje głos. Dzięki temu mamy możliwość obserwować wydarzenia z różnych perspektyw- osób podejmujących decyzje i tych, które po latach odkrywają konsekwencje dawnych wyborów. Taki sposób prowadzenia narracji pozwolił mi lepiej zrozumieć bohaterki opowieści, głębiej wczuć się w fabułę i mocniej zaangażować w całą historię.

W tym miejscu warto dodać, że rozbudowana fabuła i historia skupiona wokół jednej rodziny daje Morton spore pole manewru i dużo miejsca na przedstawienie swoich bohaterek. Kiedy zastanawiam się nad oceną charakterystyk książkowych postaci, jako najważniejsze kryterium zawsze wybieram emocje, które we mnie wzbudziły, a raczej ich siłę, głębię i różnorodność. Autorka sprawiła, że wiele razy podczas lektury miałam problem z oceną decyzji bohaterek. Ich motywy, problemy, upadki, uczucia- wszystkie te elementy niezwykle mocno działały na moją wyobraźnię, wyraźnie dając mi do zrozumienia, że w tej historii nic nie może być kwalifikowane jako dobre i złe lub białe i czarne.

Choć autorka opowiada swe historie kierowana pięknem wyobraźni, to w czasie czytania ciężko oprzeć się wrażeniu, że wydarzenia i bohaterzy mają bardzo autentyczny i realistyczny wymiar. Zgrabność stylu, pisarska dojrzałość, połączenie poszczególnych elementów, odpowiedzi na pytania i wątpliwości czytelników, dopracowana fabuła- to wszystko składa się na historię, która mogłaby uchodzić za prawdziwą. „Strażnik tajemnic” pięknie oddawałby losy niejednej rodziny.

Na stronach książki nieustannie przeplatają się bieżące wydarzenia z czasami wojennymi. Różne przestrzenie czasowe, przenikanie się przeszłości i teraźniejszości, różne etapy życia… Zdecydowanie nie jest łatwo kierować akcją książki tak, by móc zgrabnie to wszystko połączyć, zagrać różnymi kartami, wzmocnić zainteresowanie czytelnika i zaprosić go przy tym do udziału w rozgrywającej się akcji.

Na koniec chciałabym poświęcić jeszcze nieco miejsca stylowi autorki. Morton pisze bowiem tak, że mogłaby słowem zauroczyć i rozkochać każdego czytelnika. Przyjaźnie, emocjonalnie, mądrze, zachęcająco, uroczo. Każde słowo zajmuje w przypadku tej historii odpowiednie miejsce, całość jest wyważona, wypracowana, doskonała.

Jeśli lubicie książki dla kobiet z wyższej półki, z klasą, pomysłem, niespodzianką, to nie powinniście dłużej czekać. Morton to w tym przypadku nazwisko obowiązkowe.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros. 

wtorek, 25 kwietnia 2023

Ernest Hemingway "Pożegnanie z bronią"

 


Autor
: Ernest Hemingway

Tytuł: Pożegnanie z bronią

Wydawnictwo: Marginesy

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 376

Gatunek: literatura piękna 




Czy w czasie wojny można się zakochać? Czy poryw serca może stłumić dźwięk wojennego ostrzału?

Choć najczęściej i najchętniej sięgam po książki kryminalne, to historie wojenne oraz wątki miłosne również nie są mi obce. To właśnie na tych kwestiach opiera się „Pożegnanie z bronią”- znana, doceniana, klasyczna, a przede wszystkim ponadczasowa opowieść Ernesta Hemingwaya.

Sporo można by powiedzieć o tej powieści, ale na pewno nie można uznać ją za lekką, łatwą i przyjemną. Nie od początku udało mi się ja polubić. Lektura przychodziła mi z pewnym trudem. Wymagała skupienia i uwagi. Ale kiedy już się jej poświęciłam, zaczęłam doceniać to, czym autor postanowił podzielić się z czytelnikami. W tym miejscu warto zaznaczyć, że „Pożegnanie z bronią” zostało w pewnym stopniu oparte na przeżyciach pisarza i jego wojennych doświadczeniach.

Mam wrażenie, że książkę warto jest ocenić z różnych perspektyw, inaczej patrząc na wątek wojenny, a inaczej na miłosny. Ten pierwszy w moich oczach wypada zdecydowanie lepiej. Autor pozwala nam przez chwilę doświadczyć tego, co przeżywali żołnierze na froncie I Wojny Światowej. Mamy szansę razem z nimi udać się na pole walki, ale także spędzić moment na pogaduszkach o kobietach, podzielić się jedzeniem, nawiązać przyjaźnie. Tę część książki oceniam bardzo dobrze. Hemingway mnie poruszył i wpłynął na moją wyobraźnię.

Kwestia miłosna to już zupełnie inna historia. Choć to ten wątek wysuwał się często na prowadzenie, w moich oczach zdecydowanie nie zająłby pierwszego miejsca. Podoba mi się, że autor postanowił skupić się na emocjach i pokazać, że w czasie wojennej zawieruchy także można pokochać, a ta miłość może pozwolić przetrwać. Ale… Dawno nie czytałam tak kiepskiej historii miłosnej. Płaska, nieprzekonująca, przekoloryzowana, mało realistyczna. I przede wszystkim oparta na błahych dialogach. Bardzo mnie to zmęczyło, a każda kolejna rozmowa między bohaterami była jak cichy szept, by tę książkę porzucić.

Do gustu całkiem przypadł mi styl autora. Podczas lektury nie odczułam, że mam do czynienia z książką prawie stuletnią. Narracja miała całkiem swobodny i dość przyjemny wydźwięk, oczywiście jak na ciężar poruszanych tematów.

Nie mogę powiedzieć, bym żałowała czasu spędzonego przy tej historii. Podoba mi się sposób, w jaki Hemingway przedstawił wojnę, spojrzenie na głównego bohatera, sceny z pola walki i spoza niego. Klasyka zdecydowanie powinna gościć w rękach czytelników. Ale bardzo trudno pogodzić mi się z tą książkową miłością. Nie tak to powinno wyglądać.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Marginesy.  

czwartek, 23 marca 2023

Valerie Perrin "Cudowne lata"

 


Autor
: Valerie Perrin

Tytuł: Cudowne lata

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2023

Liczba stron: 576

Gatunek: literatura piękna 




Troje przyjaciół, którzy mieli być razem już na zawsze. Połączeni w dzieciństwie, ale podzieleni przez dorosłość. Co wydarzyło się między nimi? Dlaczego już ze sobą nie rozmawiają? Jakie sekrety skrywają?

Już na wstępie uczciwie przyznam, że tym razem ustawiłam autorce poprzeczkę bardzo wysoko. Poprzednia książka Perrin zrobiła na mnie piorunujące wrażenie a jej wspomnienie, wciąż tlące się w sercu i umyśle, sprawiło, że ponownie zapragnęłam doświadczyć tak intensywnego spotkania z literaturą kobiecą. Nie za często bowiem książki obyczajowe mają czytelnikowi tak wiele do zaoferowania.

“Cudowne lata” to opowieść o życiu. Wszystkich jego fragmentach i etapach. To przeniesienie tego, co każdy z nas przeżył i doświadczył na kartki powieści. Opowieści intymne, subtelne, piękne, a przez to tak bardzo prawdziwe. Ta autentyczność historii najbardziej przykuwa uwagę i najmocniej angażuje. Realizm tak głęboki, że aż bolesny. Strona po stronie przypominający, jak wygląda prawdziwe życie.

W najnowszym tytule autorka wykorzystuje znane motywy i tematy. W kolejnych rozdziałach wraz z bohaterami przeżywamy narodziny, upadki, miłości i śmierci. Dobre i złe dni naprzemiennie wysuwają się na prowadzenie, usiłując przejąć kontrolę. Zarówno w życiu, jak i w tej powieści, niczego nie można być pewnym. Chwila szczęścia czasami musi zostać zatarta gorzkimi łzami i bolesnymi wspomnieniami. Choć Perrin korzysta z popularnych tematów, to robi to po swojemu. Nadaje im nowe znaczenie, łączy je w świeży i ujmujący sposób, nie pozwala się nudzić czy oderwać od lektury, choć całość liczy prawie 600 stron.

Czytałam o tych „Cudownych latach” bohaterów niespiesznie, ciesząc się opisywanymi wydarzeniami i chętnie biorąc w nich udział. Poznawanie książkowych postaci przynosiło sporo przyjemności i sporo niespodzianek. Perrin przedstawia nam bowiem niezwykłą grupę, połączoną więzami przyjaźni w dziwny i przewrotny sposób. Ich działania, plany czy przemyślenia nie zawsze są zrozumiałe, a motywy oczywiste, ale przez swoje wady i sprzeczności wydają się bardziej ludzcy. Autorka w żadnym razie ich nie oszczędza. Nie jest łatwo być szczęśliwym. Oni przekonują się o tym dość szybko, a potem przypominają to sobie niemalże na każdej stronie.

Poprzednia książka autorki w dużej mierze kojarzy mi się z niezwykłym stylem. Perrin udowodniła, że potrafi przepięknie operować słowem, nie tylko przekazując nim myśli i emocje, ale także uwodząc czytelnika. Lektura jej „Życie Violette” była niczym poezja. Słowa miały poruszający wymiar, a do niektórych cytatów wciąż chętnie wracam. W tym przypadku równie przyjemnie można delektować się słowem. Z niemniejszą fascynacją i radością dzielę się fragmentami powieści z innymi.

„Cudowne lata” to jedna z tych powieści, o których można powiedzieć bardzo dużo, ale trudno jest wyrazić słowami to, co rzeczywiście czuje się po lekturze. To książka, o której chciałoby się porozmawiać. To opowieść, którą wspaniale byłoby przekazać dalej. Szczerze Wam ją polecam, podkreślając, że wszystkie miłe rzeczy, które powiedziałam na jej temat, to tylko niewielka część jej rzeczywistej wartości.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.

wtorek, 25 października 2022

Carolina de Robertis "Bogowie tanga"

 


Autor
: Carolina de Robertis

Tytuł: Bogowie tanga

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2022

Liczba stron: 416

Gatunek: literatura piękna 




Trudne czasy zmuszają młodą Ledę do trudnych wyborów. Ile musi zrobić i poświęcić, by przeżyć i spełnić marzenia? Czy może przeobrazić się w mężczyznę?

“Bogowie tanga” to literatura kobieca z najwyższej półki. Odważna, intrygująca, błyskotliwa, skłaniająca do refleksji i spojrzenia inaczej na pewne sprawy. Coraz trudniej znaleźć tytuł, który łączyłby te wszystkie elementy i był na tyle wartościowy, by przynieść przyjemność podczas lektury i zapaść w pamięć. De Robertis oferuje nam natomiast powieść bez żadnych wad.

Szybko zauroczyłam się tą opowieścią, z wielką uwagą i niecierpliwością śledząc losy głównej bohaterki i zmiany zachodzące nie tylko w niej samej, ale również w społeczeństwie. Autorka zdecydowała się na realizację bardzo kontrowersyjnego tematu, pokazując, jak ciężkie było życie kobiet jeszcze sto lat temu. Dziś, kiedy możemy zrobić naprawdę wiele, łatwo nam zapomnieć, że nie zawsze tak było. De Robertis przypomina o tym z dużym uporem i oszałamiającą pewnością siebie.

Autorka stawia poprzeczkę bardzo wysoko, nie pozwalając sobie na wahania czy potknięcia. Daje do myślenia, przypomina, edukuje. Zdaje się sprawdzać swoje możliwości, ale również testować swojego czytelnika, sprawdzać jego wyobraźnię, ocenę świata i otwartość umysłu. Trudne tematy nawarstwiają się i walczą o nasze zainteresowanie. Budząca się seksualność, próba poznania i zrozumienia siebie, konieczność znalezienia swojego miejsca na świecie. To tylko kilka kwestii, z jakimi należy się zmierzyć w czasie lektury. Autorce należą się za to słowa uznania i wielkie brawa.

Wiele razy byłam zdumiona, w jakim kierunku rozwinęła się fabuła książki. Kiedy myślałam, że autorka nie może mnie już bardziej zaskoczyć, to ona odważnie i bezkompromisowo kierowała akcję na inne tory. Kolejne rozdziały przynosiły wiele niespodzianek w postaci niepokojących sekretów i mocnych akcentów fabularnych. Im bardziej zagłębiałam się w lekturę, tym bardziej zauroczona nią byłam. Czułam emocje i rozterki bohaterów, słyszałam dźwięki wygrywanego na bajecznych instrumentach tanga i tańczyłam do tej gorącej muzyki.

Szczególnie zaskoczyła mnie przemiana, która dokonywała się w głównej bohaterce na moich oczach. Choć w powieści można znaleźć wiele ważnych i zasługujących na pochwałę elementów, to właśnie kreacja Ledy zasługuje na pierwsze miejsce na podium. De Robertis w niezwykły sposób pokazała uczucia kobiety, towarzyszące jej dylematy, problemy natury fizycznej i psychicznej. Udało się jej przemycić do lektury realizm i autentyczność. Momentami odnosiłam wrażenie, jakby opowiadała prawdziwą historię, wzorując się na czymś, co rzeczywiście miało miejsce. Duże emocje i psychologiczny zarys przekonały mnie całkowicie i podbiły moje serce.  

„Bogowie tanga” to znakomita, odważna i zaskakująca książka. Bardzo mądra i pięknie napisana. Nie sposób się jej oprzeć. Urzeka każdą stroną, oczarowuje każdym zdaniem. Skłania do refleksji, pozwala się zaangażować, nie można jej zapomnieć. Serdecznie polecam.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros. 

wtorek, 6 września 2022

Andrea Levy "Wysepka"

 


Autor
: Andrea Levy

Tytuł: Wysepka

Wydawnictwo: Albatros

Rok wydania: 2022

Liczba stron: 512

Gatunek: literatura piękna 




Biała gospodyni, która z braku innych możliwości przyjmuje pod swój dach czarnoskórych uchodźców. Kolorowi, którzy walczą dla siebie o lepsze jutro w bardzo niesprzyjających im czasach. Czy ich relacje może połączyć nić porozumienia?

“Wysepka” to książka, jakiej dawno już nie czytałam. Obyczajowa w najlepszym znaczeniu tego słowa. Głęboka, refleksyjna, autentyczna. Zapadająca w pamięć, siejąca spustoszenie głęboko w duszy. Opowiadająca o czasach, które choć minęły, odcisnęły się w sercach i umysłach wielu ludzi. Każdy z nas ma mniejsze lub większe pojęcie o tym, jaki stosunek dawniej mieli ludzie biali do kolorowych. A jednak ta świadomość nie sprawia, że opowieść Levy staje się mniej szokująca, że traci swój wydźwięk i charakter.

Opisywaną historią autorka stawia sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Nie jest łatwo poruszać się wokół takich tematów, oddać szczerze i realistycznie klimat podobnych wydarzeń i nastroje minionej epoki. Zwłaszcza, że Levy oprócz rasizmu, wsparła swą historię wieloma innymi istotnymi kwestiami. Strony powieści zostały również zabarwione odwagą i strachem mężczyzn biorących udział w wojennej zawierusze i splamione krwią tych, którzy oddali swe życie za kraj i ideały. Uwielbiam książki wojenne, a takie połączenie tematyczne wzbogaca całość, nadaje jej głębi i pozwala spojrzeć na przedstawiane kwestie z różnych perspektyw.

Levy oddaje głos swoim bohaterom na równi. Wydarzenia poznajemy za sprawą narracji prowadzonej przez białą gospodynię i jej męża oraz dwoje kolorowych lokatorów. Za każdym z nich kryje się wyjątkowa opowieść, skomplikowana przeszłość i niepewna przyszłość. Autorka obdarzając ich możliwością naprzemiennego dzielenia się z czytelnikiem swymi refleksjami, emocjami i doświadczeniami sprawiła, że każdy z nas może poczuć na własnej skórze ich trudy, dylematy, upadki, ale także nadzieje i radości.

Zwłaszcza, że Levy zawarła w ich słowach dużą szczerość i prawdziwość. W tej wielogłosowej narracji widać dzielące ich różnice pochodzenia i wychowania. Kolor skóry, który rozdzielał ludzi w tamtych czasach na lepszych i gorszych nie jest wystarczającym wyznacznikiem. Levy umiejętnie, dobitnie i bezkompromisowo podkreśla to, co dzieli jej bohaterów. Zupełnie inne spojrzenia na życie, pomysły na siebie, plany na przyszłość. A to wszystko przedstawione różnorodnym stylem i językiem.

Nie jestem pewna, co najbardziej urzekło mnie w tej powieści. Czy pokazanie trudnych czasów i ludzkich zmagań? Czy odniesienie do bolesnej i przykrej historii? Czy realizm wojennych okropieństw? Czy różne barwy życia toczącego się na tak wielu płaszczyznach? A może przekonujące charaktery bohaterów i różnice o wiele bardziej znaczące niż kolor skóry? Być może to kwestia tego działającego na wyobraźnię i poruszającego serce połączenia. Pewne jest bowiem, że Levy stworzyła przepiękną, bardzo inteligentną i przerażająco prawdziwą historię, dla której inspirację stanowiło samo życie.

„Wysepka” to książka, jaką łatwo jest polecić. Nie sposób do czegokolwiek się tutaj przyczepić czy znaleźć jakieś niedociągnięcia. Levy stworzyła ujmującą, dopracowaną i kompletną opowieść. Szczerze zachęcam Was do sięgnięcia po ten tytuł.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Albatros.