wtorek, 11 września 2018

[Zapowiedź wydawnicza] Kasie West "Dziewczyna, która wybrała swój los"

Życie Addison Coleman sprowadza się do nieustannego pytania "a co, jeśli..."? Nie byłoby w tym nic nietypowego, gdyby nie fakt, że dziewczyna ma moc Sprawdzania - może wejrzeć w przyszłość i poznać skutki swoich decyzji. Kiedy więc okazuje się, że rodzice Addison postanawiają się rozwieść i stawiają ją przed wyborem, z kim chce zamieszkać, jej niezwykłe zdolności nabierają zupełnie nowego znaczenia...W jednej z wersji przyszłości Addie mieszka z mamą i wiedzie dotychczasowe życie, które zna na wylot, ale które nie jest usłane różami - nęka ją najpopularniejszy chłopak w szkole i sprawa wygląda co najmniej nieciekawie... W drugiej wersji Addison zaczyna nową szkołę i zakochuje się w spokojnym artyście. Uroczo, prawda? Ale i ta rzeczywistość nie jest tak różowa, jak mogłoby się wydawać, bo dziewczyna zostaje wciągnięta w śledztwo w sprawie morderstwa, a sprawy przybierają mroczniejszy obrót. Wiedząc tak wiele i mając równie wiele do stracenia, Addie musi zadecydować, w jakiej rzeczywistości... i bez kogo chce żyć.


Już 19 września, nakładem Wydawnictwa Feeria Young, ukaże się najnowsza powieść Kasie West. 

Tytuł ten szczególnie mnie zainteresował i dlatego właśnie od niego zaczynam swoją przygodę z tą autorką :) 

Czy Wy również planujecie go przeczytać?

Czy lubicie powieści Kasie West? 

niedziela, 9 września 2018

Stosik wymiankowy

Bardzo lubię książkowe wymianki, które moim zdaniem mają same zalety- pozwalają zdobyć wspaniałe książki niewielkim kosztem, oszczędzają miejsce oraz umożliwiają nielubianym powieściom znalezienie nowego domu. Wymieniam się możliwie często, za każdym razem z satysfakcją i radością czekając na nową przesyłkę :) A jakie jest Wasze zdanie na temat książkowych wymian?




Tak wygląda jedynie mała część świetnych książek, jakie pozyskałam na zasadzie wymiany. Każda z nich okazała się dobrym wyborem.

Znacie te tytuły?

Zdobyły Waszą sympatię? 

środa, 5 września 2018

Małgorzata Falkowska "To nie jest twoje dziecko"




Autor: Małgorzata Falkowska
Tytuł: To nie jest twoje dziecko
Wydawnictwo: Lira
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 320
Gatunek: literatura współczesna 







Oni po prostu chcieli mieć dziecko. Czy to tak wiele?

Choć sama jeszcze nie poznałam uroków macierzyństwa, to po książki związane z tą tematyką sięgam regularnie. Dlaczego? Bo budzą zaskakujące emocje i pokazują ludzkie oblicza z każdej strony. Właśnie na to liczyłam sięgając po powieść autorstwa Falkowskiej. Czy słusznie?


Tym, co szczególnie spodobało mi się w tej książce, jest sposób, w jaki ta historia została przedstawiona. Pisarka oddała głos każdemu ze swoich bohaterów, dzięki czemu opowieść utkana z dzielonych na troje fragmentów nabiera wyrazistości i mocniej intryguje. Krótkie rozdziały, pierwszoosobowa narracja i osobisty charakter wypowiedzi poszczególnych postaci, sprawiają, że powieść czyta się szybko, a ona sama nieco przypomina pamiętnik czy dziennik.



Falkowska podjęła się realizacji tematu znanego i popularnego, ale przy tym dość niebanalnego. Mogę się jedynie domyślać, że niełatwo jest oddać dziecko, niezależnie od okoliczności. Nie potrafię natomiast takiego procesu sobie wyobrazić, pomyśleć o odczuciach czy konsekwencjach. Jej natomiast świetnie się udało oddać emocje towarzyszące bohaterom podczas książkowych wydarzeń. Decyzje powieściowych postaci, dramatyczna otoczka towarzysząca rozwojowi akcji, nieprzewidziane okoliczności- te elementy dodają historii realizmu i sprawiają, że potrafimy, choć na chwilę, zająć miejsce bohaterów.

Tematy poruszane w powieści są w moim odczuciu dość nietypowe, dlatego cieszy mnie także, że zbudowane zostały przy udziale niebanalnych postaci. Żadnej z nich nie sposób ocenić jednoznacznie, przy pomocy prostych i zasadniczych podziałów. Ich wybory, zachowanie, egoizm nie zyskały w moich oczach dosadnego brzmienia. Czy któregoś z nich można polubić bardziej lub mniej? Czy których z nich się wyróżnia? Czy ich zachowanie może być usprawiedliwione? By zrozumieć i wyrobić sobie zdanie, musicie przeczytać.


Choć powieść porusza kwestie o typowo obyczajowym charakterze, to jednak za sprawą opisywanych wydarzeń zyskuje ona zastanawiający i nieco niepokojący wymiar. Nie wszystkie działania bohaterów są oczywiste, autorka stara się, by podczas lektury towarzyszyła nam nuta nieprzewidywalności i niepewności. A im dalej brniemy w tę historię, tym bardziej te cechy nabierają na znaczeniu, by zaskoczyć nas podczas finału z całym impetem.

W moim odczuciu, to całkiem dobra książka. Poruszająca istotne sprawy i dająca do myślenia, a przy tym napisana lekko, przyjaźnie czytelnikowi, przynosząca przyjemność. Nie zaskoczyła mnie na tyle, bym jednak poświęciła dla niej noc, nie wywołała efektu wow, ale zapisała się w mojej pamięci, jako rzetelna i dopracowana lektura.

sobota, 1 września 2018

SIERPIEŃ NA ZDJĘCIACH

Kolejny miesiąc za nami. Czy Wam również tak szybko leci czas? W sierpniu było u mnie bardzo dobrze z czytaniem, ale trochę gorzej z pisaniem i nie wszystkie tytuły zostały na blogu zrecenzowane. Czy Was również dopada czasami taka pisarska niemoc? :)




A jaki był Wasz sierpień?

Co udało Wam się przeczytać?

Jaka powieść Was zachwyciła?


środa, 29 sierpnia 2018

Katarzyna Boni "Ganbare. Warsztaty umierania"




Autor: Katarzyna Boni
Tytuł: Ganbare. Warsztaty umierania
Wydawnictwo: Agora 
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 304
Gatunek: literatura faktu 






Uwielbiam reportaże. W każdej postaci i na każdy temat. Dobrze wiedziałam, że to jedynie kwestia czasu, zanim sięgnę po powieść Katarzyny Boni. Kusi mnie ta odległa Japonia, ta specyfika kultury i dziwactwo kryjące się w obyczajach. A ich spojrzenie na śmierć? Warsztaty umierania? Czy można na takie kwestie pozostać obojętnym?


11 marca 2011 roku w Japonii miały miejsce kolejno trzęsienie ziemi, potężne tsunami oraz awaria elektrowni atomowej. W wyniku tych wydarzeń śmierć poniosły tysiące ludzi, drugie tyle straciło bliskich, dach nad głową, pracę, normalne życie. Mówi się, że czas leczy rany, że z upływem lat wszystko powoli wraca do normy, że do bólu można się przyzwyczaić, a cierpienie oswoić. Jak wygląda to wśród Japończyków? Jak radzą sobie ze stratą i śmiercią?




W tym intrygującym reportażu Katarzyna Boni pokazuje, jak ten niezwykły kraj podnosi się po tragediach, jakie go spotkały. Jak małymi krokami walczy o lepsze jutro, z trudem godząc się na poharatane dziś. Szczątki bliskich, gruzy domów, kredyty za utracone gospodarstwa i firmy czy napromieniowane tereny, na które nie można wrócić. Aż ciężko uwierzyć, że jeden dzień, przed kilku laty, mógł wywrócić życie całego kraju do góry nogami.


Boni przedstawia te przerażające fakty, jednak w najbardziej emocjonalny i trafiający w serce czytelnika sposób- rozmawiając z ludźmi, przekazując nam ich historie. Kartki jej reportażu po brzegi wypełniają ludzkie dramaty, które mimo upływu czasu nie tracą na aktualności. Głębia wypowiedzi jej bohaterów, kapiące podczas rozmów łzy, trudy pogodzenia się z tym, co ich spotkało- to wszystko Boni przelała na strony kolejnych rozdziałów.



Każda z tych historii na nowo zaskakuje siłą rozpaczy i tęsknoty. Pragnieniem, by choć na chwilę powrócić do tego, co było i co zostało utracone, choć niezapomniane. Tak wielu straciło życie, a ci, którzy zostali wydają się tracić jeszcze więcej. Są niczym żywe trupy, każdego dnia próbujące zrozumieć, jak dalej żyć, dlaczego to akurat im przyszło witać nowy dzień. Może dlatego życie tak bardzo przeplata się ze śmiercią, a przerażające duchy i jeszcze okropniejsze sny raz po raz próbują zawłaszczyć sobie te resztki życia.

Japończycy, którzy o śmierć otarli się tak mocno, patrzą na nią w zupełnie inny sposób. Oswajają się z nią, przejście na drugą stronę traktując jak jeden z wielu nieuniknionych procesów. Przed śmiercią wypełniają dzienniki, szczegółowo opisując, co ma się stać z ich rzeczami po śmierci, drobiazgowo planują pogrzeby, wykonują przedśmiertnie zdjęcia do trumny, piszą listy pożegnalne do najbliższych, które latami czekają i kładą się w trumnach, by się przekonać, jakie to uczucie. To zjawisko planowania śmierci i bliskiego z nią obcowania staje się coraz częstsze i coraz normalniejsze, zarówno wśród młodszych, jak i starszych.

Nie raz i nie dwa słyszałam o dziwnych obyczajach w Japonii i specyfice ich kultury, zaskakującej na każdym kroku. I podczas tej lektury wielokrotnie nie mogłam nadziwić się opisywanym faktom. Jednak dziś, kilka dni po skończeniu książki, nabrałam pewnego dystansu, spoglądając na te rzeczy inaczej. Może to wcale nie takie dziwne w miejscu, które doświadczyło tak wiele. Może ta bliskość śmierci wydaje się bardziej nieunikniona, po tym, jak jednego dnia, nieoczekiwanie, przyszła po tysiące mieszkańców?    

To jedna z tych książek, którym szczególnie warto poświęcić uwagę. Dająca do myślenia i skłaniająca do wyciągania wniosków. Serdecznie polecam.

niedziela, 26 sierpnia 2018

Elżbieta Stępień "Ta kobieta"




Autor: Elżbieta Stępień
Tytuł: Ta kobieta
Wydawnictwo: Białe Pióro
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 244
Gatunek: literatura współczesna 







Literatura obyczajowa ma dla mnie wartość przede wszystkim wtedy, kiedy fabuła powieści zostaje zbudowana wokół istotnego tematu, który skłania do refleksji, daje do myślenia i pozwala spojrzeć inaczej na pewne sprawy. Takiej możliwości dopatrzyłam się w powieści Elżbiety Stępień „Ta kobieta”. Liczyłam, że ta książka wzbudzi we mnie ogrom emocji, nie pozwalając tym samym ani na chwilę się od niej oderwać. Czy rzeczywiście tak było?

Pierwsze strony powieści sprawiły, że nabrałam chęci, by tę historię poznać, choć nie wywołały jeszcze takiego poruszenia, jakiego oczekiwałam. Czytałam dość lekko i szybko, mimo trudnego tematu, zastanawiając się nieco nad pochlebnymi słowami, jakie usłyszałam na temat powieści. Wydała mi się zwyczajna, niczym szczególnym się niewyróżniająca. Kiedy jednak przestałam się nad tym zastanawiać, zerkać na numer strony, przesadnie analizować, ta historia wymogła na mnie zaangażowanie i skupienie.


Kolejne kartki sprawiły, że naprawdę tę opowieść poczułam, niosąc za sobą wiele emocji i przemyśleń. Wiele się mówi o alkoholizmie, choć ktoś, kto tego nie przeżył, prawdopodobnie nigdy nie zrozumie. Ja na szczęście nie doświadczyłam na własnej skórze dramatu głównej bohaterki, jednak książka Stępień pozwoliła mi lepiej te kwestie zrozumieć. Napisana bardzo szczerze, realistycznie, bez pominięcia przykrych szczegółów, przypominała pamiętnik spisany przez osobę współuzależnioną, której alkohol kojarzy się z tym, co najgorsze. Prawda skryta na książkowych stronicach mocno działa na wyobraźnię i przywołuje przed oczy czytelnika niepożądane obrazy.

I właśnie dzięki temu historia ta staje się dla nas wyjątkowa. Ta życiowość budująca fabułę sprawia, że ciężko przejść obok opowieści obojętnie, traktując ją na chłodno i z dystansem. Powiem szczerze, że momentami nie mogłam zrozumieć zachowania głównej bohaterki, jej sytuacja wydawała mi się smutna, a jednak na myśl nasuwało mi się oczywiste rozwiązanie. Stępień udowodniła mi jednak, że nie można tak łatwo oceniać, krytykować, ferować wyroków, kiedy nie ma się na swoim koncie podobnych doświadczeń, kiedy życie nie doświadczyło nas w podobny sposób.

Historię Amelii poznajemy krok po kroku, a raczej dzień po dniu. Na naszych oczach bohaterka przeżywa małżeńskie piekło, raz po raz przekonując się, że człowiek, którego poślubiła już dawno nie jest tą samą osobą. A może nigdy nią nie był? Autorka odmalowała bardzo wzorzysty obraz ludzi uwikłanych w rodzinną tragedię, nie zapominając, że nie tylko Amelia została bohaterką tego dramatu. Stępień nie pominęła niczego, staranie planując każdy szczegół tej historii. Naprawdę, jestem pod dużym wrażeniem, jak umiejętnie tę fabułę przedstawiła, kierując akcją w taki sposób, by czytelniczkom dać do myślenia oraz dotrzeć do zakamarków ich serc.




Przy ciężarze tematu powieść napisana została lekko. Autorka starannie dobiera słowa, sprawiając, że pokonywanie kolejnych stron przychodzi nam z niebywałą szybkością. Bardzo podoba mi się taki sposób opowiadania historii, gdzie trudna tematyka zostaje nieco odciążona poprzez niewymuszony styl autora.





„Ta kobieta” zaskoczyła mnie bardzo. Nie spodziewałam się, że to powieść z takim potencjałem, a najważniejsze, że ten potencjał został wykorzystany. Oby więcej takich książek. Widać, że polscy autorzy mają nam jeszcze wiele do zaoferowania.

Za przekazanie powieści do recenzji dziękuję portalowi sztukater.pl.

środa, 22 sierpnia 2018

Jessica Khoury "Zakazane życzenie"




Autor: Jessica Khoury
Tytuł: Zakazane życzenie
Wydawnictwo: SQN
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 352
Gatunek: fantastyka 







Ona i On. Potężny dżin i zręczny złodziej. Młodość i doświadczenie. Przygoda i miłość.

Po „Zakazane życzenie” sięgnęłam zaintrygowana popularnością tej powieści. Choć fantastyka nie należy do gatunków, po które sięgam przesadnie często, to jednak ciężko było mi przejść obojętnie obok wszystkich ciepłych słów, jakie padły pod adresem książki autorstwa  Khoury.



Już pierwsze rozdziały wskazują, że mamy do czynienia z historią niebanalną i zaskakującą. Dżin związany z lampą od wielu tysięcy lat, kara, która ciągnie się przez stulecia, bolesne wspomnienia, jakie nie mają szansy się zatrzeć, a także nadzieja na wolność i perspektywa miłości. Połączenie tych elementów jest niczym obietnica, że żaden czytelnik nie poczuje nudy w trakcie lektury.




Muszę przyznać, że ta historia rzeczywiście angażuje. Mimo że nie czytałam jej z wielką pasją w sercu i z rumieńcami na policzkach, to jednak stanowiła ona miłą odmianę od książek, które ostatnio nieco oszołomiły mnie swą tematyką. „Zakazane życzenie” to młodzieżowa fantastyka w bardzo przyzwoitym wydaniu. Powieściowy świat został dokładnie przemyślany i mądrze skonstruowany. W opowieści Khoury wszystko zostało dopięte na ostatni guzik, a każdy szczegół ma znaczenie.

Bardzo podobała mi się rzeczywistość wyłaniająca się spośród kolejnych stron. Przewrotne zestawienie świata ludzi i dżinów, realizmu i magii, a także bogactwa i biedy stanowi idealną podstawę do zbudowania zajmującej historii. To jedna z tych książek, które mogą zaskoczyć, choć w istocie są na swój sposób dość przewidywalne. Nie zmienia to jednak faktu, że w tej opowieści kryje się dużo uroku, bohaterzy budzą sympatię, a akcję śledzi się z zainteresowaniem i uśmiechem.



Narracja prowadzona przez Zahrę szybko mnie ujęła i sprawiła, że zaangażowałam się w lekturę mocniej, niż mogłabym przypuszczać. Lekkość jej wypowiedzi, szczerość uczuć, otaczająca ją magia. Nie sposób nie polubić tej dziewczyny (tego dżina?). Taki młodzieżowy styl, z jednej strony nacechowany głębią gorących emocji, a z drugiej grożącymi niebezpieczeństwami i pierwiastkiem nieprzewidywalności sprawił mi wiele przyjemności podczas czytania powieści.



Jeśli chodzi o bohaterów niełatwo jest ich jednoznacznie ocenić, zależnie bowiem od sytuacji pokazują nam się zarówno z dobrej, jak i ze złej strony. Dzięki temu wydają się bardziej ludzcy, pełnokrwiści i realistyczni, łatwiej się z nimi utożsamić. Nie potrafię powiedzieć, który z nich zdobył więcej mojej sympatii, chyba po prostu zapamiętam ich jako uroczą, choć dość drapieżną, parę.




Nie można pominąć obecności wątku miłosnego. Z pewnością jest to najbardziej przewidywalny element tej historii, może nieco ją upraszcza i wygładza, ale również ma on swoje zalety. Czy mi przeszkadzał? Chyba nie.

„Zakazane życzenie” to książka, która może dostarczyć czytelnikowi przyjemności i frajdy. Nieco inna, trochę bardziej różnorodna. Mimo wszystko nie jest to tytuł, do którego chciałabym wrócić. Nie ten gatunek (a może nie ten wiek?).

Recenzja powstała we współpracy z portalem czytampierwszy.pl.