sobota, 20 czerwca 2015

Trochę inna arystokracja





Tytuł: Ostatnia arystokrata
Autor: Evzen Bocek
Wydawnictwo: Stara szkoła
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 254
Gatunek: literatura współczesna







Zanim z dnia na dzień przyszło im przeprowadzić się do prawdziwego zamku, rodzina Kostków żyła zupełnie zwyczajnie. Nowe okoliczności oraz zmiana miejsca zamieszkania sprawiły, że członkowie rodziny musieli wcielić się w inne, nieznane im wcześniej role. Jak poradzą sobie prości ludzie, którzy nieoczekiwanie zajęli miejsce czeskiej arystokracji? Czy podołają nowym obowiązkom i czy odnajdą się w tym życiu?

„Zostaliśmy oskarżeni o dwanaście morderstw i kanibalizm. Mimo że udało nam się przekonać FBI, że nie zabiliśmy naszych krewnych ani ich nie zjedliśmy, prawie dwie godziny spędziłam na rozmowie z psychiatrą, który starał się dowiedzieć, do jakiej sekty należymy”.

Na „Ostatnią arystokratkę” miałam duży apetyt, odkąd pierwszy raz spojrzałam na okładkę tej książki. Żywe, optymistyczne, kolory i szlachetny minimalizm przyciągnęły mój wzrok i skusiły do zapoznania się z okładkowym streszczeniem. Dalej nie było już odwrotu, wiedziałam, że prędzej czy później ta książka musi trafić w moje ręce. Dlaczego tak mi zależało na jej przeczytaniu? Przede wszystkim ze względu na jej inność i nietypowość. Nie pamiętam, kiedy ostatnio czytałam książkę, przy której można się po prostu dobrze bawić, nie zastanawiając się zbytnio nad szerszym kontekstem czy drugim dnem. Ta powieść jest idealna w tej swojej lekkiej i swobodnej tonacji.

Rodzina Kostków swoimi dziwnymi pomysłami zaskakuje czytelnika od pierwszych stron. W szalonym pędzie podążamy za ich niekonwencjonalnymi rozwiązaniami, nie skupiając się za bardzo na tym, czy to wszystkim ma tak naprawdę jakiś sens. Poprzez tę lekturę autor proponuje nam dobrą zabawę i prostą rozrywkę. Mamy okazję się zrelaksować i uśmiechnąć. Kolejne przygody wydają się coraz bardziej przewrotne i groteskowe, jednak to przerysowanie i wszechobecne paradoksy nie rażą i nie denerwują. Zagłębiając się w przygody Kostków, wiesz, że właśnie tak ma być i że wszystko jest na swoim miejscu. Wbrew pozorom to bardzo przemyślana i całkiem logiczna książka.

Zastanawialiście się kiedyś, jak naprawdę żyje arystokracja? Albo czy takie życie jest lekkie i przyjemne? Choć nigdy nie poświęciłam zbyt wiele uwagi refleksjom na ten temat, mam wrażenie, że moje wyobrażenia rozminęły się z rzeczywistością. Autor wykreował, bowiem elitę, której daleko jest do prawdziwej arystokracji. Najciekawszy w tym wszystkim jest jednak fakt, że oni w ogóle nie mają pieniędzy, a przecież utrzymanie zamku i personelu sporo kosztuje! Co zrobić z tym fantem? Jak się dorobić bez zbędnego przemęczania się? Jeśli chcecie poznać odpowiedzi na te pytania, koniecznie musicie ją przeczytać. Akcja książki skupia się wokół pieniędzy oraz tego, jak ważną rolę odgrywają w naszym życiu. Mówi się, że pieniądze szczęście nie dają. Zdaje się jednak, że Kostkowie mają na ten temat inne zdanie, zwłaszcza, kiedy ich oszczędności zaczynają topnieć w zaskakującym tempie. Uboga arystokracja brzmi nieco dziwnie i nierealnie, jednak jak ciekawie, prawda? Zupełnie inaczej, niż zazwyczaj to sobie wyobrażamy.

„Jeśli ktoś chciałby wyrobić sobie pogląd o arystokracji u schyłku XX wieku i jako jej typowego przedstawiciela wybrałby mojego ojca, musiałby stwierdzić, że szlachcic większość czasu spędza na uczeniu psów aportowania papuci i żyje w permanentnym strachu przed komornikiem. (…) Matka wprawdzie nie śmierdzi i bierze prysznic kilka razy dziennie, ale poza tym nie robi nic. Od przyjazdu na Kostkę ani razu nie umyła naczyń, o gotowaniu nawet nie wspominając, i broni się księżną Dianą, która też nie zajmuje się takimi rzeczami”.

Książkę czytało mi się niezwykle lekko i przyjemnie, naprawdę zaangażowałam się w poczynania tej dziwnej rodzinki, wciąż zastanawiając się, jak sobie poradzą. Choć z czasem fabuła zaczęła tonąć w przesadzie, a wyszukanym incydentom nie było końca, nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu. Bardzo dobrze odnalazłam się w tym świecie zaskakujących, choć niezwykle atrakcyjnych i ekspresyjnych osobowości. Autor bardzo sprawnie poradził sobie z wykreowaniem bohaterów, czerpiąc z udziwnień i kontrastów, jednak te wszystkie pomysły wpływają jedynie na wyjątkowość tej książki, którą ciężko mi z czymkolwiek porównać. Przeszkadzał mi jedynie fakt, że kiedy zupełnie zatraciłam się w przygodach Kostków, natrafiłam na prawdziwie zasmucającą wiadomość- koniec części pierwszej.  

Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater. 

28 komentarzy:

  1. Są tytuły, w których przesada nie razi, a nawet jest bardzo na miejscu. Chętnie przeczytam tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja świetna, a cytaty przekonały mnie do tej książki ostatecznie. Jeżeli znajdę ją na jakiejś promocji, kupuję od razu!

    Galeria Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się naprawdę podobała, choć jest dosyć oryginalna i nietuzinkowa :)

      Usuń
  3. Tym razem to chyba jednak nie moja bajka ;) Ale recenzja wyśmienita :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czuję się specjalnie zainteresowana fabułą, więc raczej spasuje, chociaż takie lekkie i nieco nietypowe historie też są potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, akurat w tym tygodniu sprawiła się u mnie wyśmienicie :)

      Usuń
  5. Nie czuję się specjalnie zainteresowana tą książką, ale z chęcią przeczytałabym ją.

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie każdemu przypadnie ona do gustu :)

      Usuń
  6. Koniec części pierwszej? Czyli będzie kontynuacja przygód Kostków? Podobnie jak Ty, ja też zwróciłam uwagę na okładkę tej książki i jej żywe kolory, ale jak dotąd jeszcze jej nie przeczytałam... Teraz jest tyle wakacyjnych nowości, że nie mam pojęcia, na co się zdecydować. Czytam kilka książek jednocześnie, a i tak się nie wyrabiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiem, o czym mówisz, być może są teraz "ważniejsze" powieści :)

      Usuń
  7. Po tej recenzji można uznać, że dobrze, że ktoś jeszcze próbuje pisać lekkie, niezobowiązujące lektury. Takie książki naprawdę się przydają na choćby odpoczynek po jakiejś serii cięższych powieści. Poza tym arystokracja to dość ciekawy temat, więc czemu by nie? ;)
    http://zapachstron.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Martwi mnie trochę, że czasem fabuła tonie w przesadzie. Ale pomimo tego i tak jestem skłonna dać tej książce szansę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę tak jest, ale mnie to akurat nie raziło :) Cała książka jest taka przerysowana :)

      Usuń
  9. Szukam czegoś lekkiego, więc chętnie zaryzykuję :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo ciekawa recenzja, a i pozycja wydaje się godna przeczytania :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fabuła raczej nie w moim guście, więc raczej wątpię żebym sięgnęła po ten tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawa pozycja, ale ja podziękuje :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zastanawiam się, czy przypadkiem Twoja opinia nie okaże się lepsza od książki! ;) Jak tylko dopadnę na jakiejś promocji, to z ciekawości zerknę do tej lektury. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że książka bez problemu się obroni :)

      Usuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)