poniedziałek, 7 września 2015

(Nie)obecność





Tytuł: Utrata
Autor: Rachel Van Dyken
Wydawnictwo: Feeria Young
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 300
Gatunek: literatura młodzieżowa 








„Jak wiele razy człowiek doświadcza straty, zanim sam umrze? Zanim strawi go smutek”?

Kiersten i Weston pochodzą z dwóch różnych światów. Ona jest nieśmiała i nieświadoma swoich atutów, najchętniej zaszyłaby się w jakimś ciemnym kącie, usiłując zapomnieć o bolesnej przeszłości. Jego znają wszyscy- to popularny w college’u miliarder, pewny siebie przystojniak, który może mieć każdą dziewczynę. Niewiele osób wie jednak, że jego uśmiech jest tylko na pokaz oraz, że pozwala mu ukryć mroczne sekrety. Czy jest coś, co może ich połączyć? Czy mają ze sobą cokolwiek wspólnego? Czy ich dwa światy mogą z czasem stać się jednym?

Fabuła, którą Wam pokrótce opisałam nie brzmi jak coś, co chciałabym przeczytać. Z pewnością nie jest to jedna z tych lektur, których gorączkowo szukałabym w księgarni czy bibliotece. Ale… Dawno już nie trafiłam na książkę, do której podchodziłabym  z takim dystansem, a która tak pozytywnie by mnie zaskoczyła.

Zaczyna się tak zwyczajnie. Ona i on. Dwie niepasujące do siebie bajki. A jednak coś ich przyciąga i sprawia, że serce zaczyna bić szybciej. Stopniowo, mały krokami do ich serca i umysłu zakrada się szaleństwo, z którego nie chcą zrezygnować. Przyspieszony oddech, motyle w brzuchu, fizyczne pożądanie. Ale to coś więcej. Coś, co stopniowo przekształca się w próbę bliższego poznania, wspólnego spełniania marzeń, chęć posiadania drugiej osoby tylko dla siebie. Pamiętacie ten błysk w oku? Wspominacie czasem jak to było? Pierwszej miłości nie da się z niczym porównać i z niczym pomylić. Autorce bardzo zgrabnie udało się poprowadzić ten watek, choć nieco przerysowany, to jednak bardzo realistyczny i „miły dla oka”.

„Jego oczy były moją zgubą, moim zatraceniem”. 

„Wes wziął emocjonalny bagaż, z którym przyjechałam do college’u, otworzył go, wyciągnął całą zawartość i wyrzucił przez okno”. 

Urzekło mnie, w jaki sposób Van Dyken ukazała tęsknotę za najbliższymi i ich niezwykłą rolę w naszym życiu. Fakt, że tych relacji nie można w żaden sposób i niczym zastąpić uderzał we mnie z kolejnych kartek. Chcąc nie chcąc zaczęłam w końcu zastanawiać się, jakby to było znaleźć się na miejscu bohaterów. Każdego dnia rano wstawać i próbować żyć, choć zalewają cię wspomnienia dotyczące przeszłości i czasu, który już nie wróci. Niektórych rzeczy nie można cofnąć, naprawić, powtórzyć. To najważniejsze, co wyniosłam z tej książki.

„Gdybym tylko to zrobił, powinienem był to zrobić, mogłem to zrobić. Życie pełne jest tych trzech. (…) Ludzie wierzą, że mają wpływ na to, co im się przytrafia, gdy tak naprawdę… życie biegnie własnym torem”. 

Żeby nie było aż tak słodko i kolorowo, autorka wprowadza wątek poważnej choroby jednego z bohaterów. Uświadamia nam, jak to jest, gdy musimy myśleć o śmierci już na progu życia. Mówi się, że najważniejsze jest zdrowie, tak naprawdę nie można go przecież kupić, wymienić, nie dostaniemy go w żadnym sklepie. Możemy mieć wszystko, podczas gdy tej jednej rzeczy akurat nam zabraknie. Co wtedy? Jak żyć? Jak zbierać siły do walki? Jak z optymizmem patrzeć w przyszłość, skoro nie wiemy, czy zostanie nam dany kolejny dzień. Najtrudniej pogodzić się z perspektywą śmierci młodych ludzi, którzy nie zdążyli jeszcze pożyć.

„Człowiek nigdy nie wie, która chwila będzie jego ostatnią. Dlaczego więc nie chłonąć każdego wspomnienia”?

„Nie pozwól, żeby lęki przejęły kontrolę nad twoim życiem. Nigdy, nawet przez sekundę, nie myśl, że nie masz wyboru”. 

Zagłębiając się w kolejne strony, ciężko oprzeć się wrażeniu, że to typowa książka młodzieżowa. Język autorki jest plastyczny i obrazowy, w ten sposób Van Dyken zdaje się nadrabiać brak opisów i głębszych charakterystyk postaci. W trakcie czytania można wyłuskać kilka informacji na temat przeszłości bohaterów, można ich sobie wyobrazić i wyrobić zdanie na ich temat, ale dla mnie jest to zdecydowanie zbyt skromne albo nawet ubogie. Brakowało mi lepiej zarysowanego tła obyczajowego, tęskniłam do czegoś więcej poza dialogami. Choć nie brakowało emocji, to mnie zabrakło jakiejś głębi w tym wszystkim.

Co do samych bohaterów, z pewnością można ich polubić. Nie każdy ich gest musi nam się podobać, możemy się dziwić, śmiać, być zszokowani. Ale to tylko dzieciaki. Pamiętam siebie na początku studiów, mimo że miałam te 18 lat, nie czułam się dorosła, popełniałam błędy, które dostrzegłam dopiero po upływie kilku lat. Ale cieszyłam się życiem i czułam się szczęśliwa. Tak, jak Kiersten i Weston.   

Obawiałam się banalnego romansu. Niezbyt zaskakującej bajki z udziałem kopciuszka i księcia. Myślałam, że stracę czas. Myślałam, że w ogóle nie przypadnie mi do gustu. Nic bardziej mylnego. Choć książce tej daleko jest do poziomu autorów, których najbardziej cenię, bawiłam się naprawdę dobrze i nieco wstydliwie muszę przyznać, że dałam się ponieść tym emocjom i nawet się trochę wzruszyłam. Polecam, szczególnie tym, którzy mają ochotę przenieść się na jeden wieczór do krainy młodości i wspomnień oraz tym, którzy właśnie tam są.

Książkę otrzymałam w ramach Book Tour. Autorką akcji jest Michalina z bloga Książkowy Świat,a ja zostałam wybrana przez uroczą Agnieszkę z Nie teraz- właśnie czytam. 
Bardzo się cieszę, że po raz pierwszy miałam możliwość wzięcia udziału w akcji. To cudowne doświadczenie :) 








42 komentarze:

  1. Nie jestem fanką młodzieżówek, więc sobie daruję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie coraz chętniej się za nie zabieram :)

      Usuń
  2. Książkę mam za sobą i przyznam, że całkiem mi się podobała. Przeczytałam także drugi tom - "Toxic" i powiem śmiało, że warto sięgnąć po tę kontynuację serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli polecasz, to co mi pozostaje poza sięgnięciem po nią :) ?

      Usuń
  3. Niestety nie dla mnie, a okładka to już kompletnie mnie odstrasza ;)

    Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też trochę przerażała, ale nie dałam się w ten sposób odstraszyć :)

      Usuń
  4. Ja też nie przepadam za literaturą młodzieżową, jednakże sam pomysł na fabułę wydaje się być całkiem fajny.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też myślałam, że to "banalny romans", ale skoro mówisz że nie to chętnie po nią sięgnę :)
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że Ci się podobała! :) Jeszcze bardziej polecam "Toxic" mnie jeszcze bardziej zachwyciła ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za tego typu książkami, więc odpuszczę:)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie ciągnie mnie do tej książki ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam twórczość tej autorki. Zwłaszcza ''Toxic'' składł moje serce, choć ''Utrata'' też jest fantastyczna.

    OdpowiedzUsuń
  10. Rzadko czytam powieści dla młodzieży ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś też im nie ufałam, ale ostatnio coś mnie do nich ciągnie :)

      Usuń
  11. Utrata bardzo mi się podobała, choć zdaję sobie sprawę, że przymknęłam oko na 'cukierkowość' tej opowieści, bo zawiera mnóstwo wspaniałych cytatów, które trafiły do moich ulubionych :). Mam nadzieję, że druga część będzie przynajmniej tak samo dobra ;).

    OdpowiedzUsuń
  12. Przeczytałabym, gdyby nie ten wątek choroby. Nie lubię czytać o zmaganiu się z cierpieniem i śmiertelną chorobą, więc raczej odpuszczę. Poza tym ciągle nie przekonałam się no NA i nie wiem czy to kiedykolwiek nastąpi :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja powoli się przekonuję :) A jeśli chodzi o choroby, to nie wiem, skąd mi się to wzięło, ale takie książki mnie po prostu magnetyzują :)

      Usuń
  13. Sporadycznie sięgam po książki młodzieżowe, ale dobrze wiedzieć, że była warta przeczytania. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam akcje Book Tour. :-) Sama właśnie wzięłam w takiej udział. :-) Co do samej treści, czytałam też ostatnio recenzję "Utraty" na blogu Agnieszki z "Nie teraz - właśnie czytam" i miała w sumie podobne wrażenia do Twoich. Obie uważacie, że powieść jest wciągająca, ale że w całej historii zabrakło nieco głębi. Mimo to, obie mnie przekonałyście. :-) Chętnie przeczytałabym tę książkę. Będę jej szukać w kolejnych edycjach Book Tour, bo właśnie przeczytałam na blogu "Książkowy świat", że tam akcja trwa tylko do 30 sierpnia... Szkoda, że tak krótko... pozdrawiam:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, do końca sierpnia tylko. Ja byłam ostatnia. Zastanawiałam się nad przekazaniem książki kolejnej osobie, właściwie nawet myślałam o Tobie, ale autorka już się za nią stęskniła i musiałam ją do niej odesłać :) A akcja rzeczywiście zacna :)

      Usuń
  15. Jak miło patrzeć, gdy książka pod moim patronatem zdobywa serca kolejnych osób :) Rachel Van Dyken pisze bardzo sympatycznie i z każdym tomem wydaje mi się coraz bardziej dramatyczna.
    Serdecznie pozdrawiam! :)
    http://heaven-for-readers.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie przemawia do mnie ten dramatyzm :)

      Usuń
  16. Uwielbiam takie książki, choć długo sie zbierałam przed przeczytaniem jej, mimo że mam ją tak naprawdę na wyciągnięcie ręki. Zachęciłaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. To wyjątkowa książka, chociaż oparta na schemacie :D

    OdpowiedzUsuń
  18. Cieszę się, że lektura tej książki nie była dla Ciebie stratą czasu, miałabym wyrzuty sumienia ;)) Ma w sobie niewątpliwy urok i może oczarować, chociaż dla mnie ta historia stała się nadto cukierkowa, spodziewałam się po niej więcej dramatyzmu... ale ma swój nieoceniony przekaz i może być balsamem dla młodych duszyczek, ludzi zmagających się z chorobą raka i dla ich bliskich :) Oczywiście wątek tęsknoty za bliskimi równie ważny i wartościowy :) Dlatego mimo minusów warto sięgnąć po tę książkę :) A akcja Book Tour bardzo zacna, cieszę się, że przyjęłaś moje zaproszenie, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, nie była to książka wybitna czy genialna, ale w końcu takie nie zdarzają się wcale często, a przy tej można miło spędzić czas, a i book tour jaki przyjemny :)

      Usuń
    2. Rozumiem, że mogę Ci proponować kolejny Book Tour? Być może niebawem będę miała kolejną propozycję ;)

      Usuń
    3. Niestety tym razem muszę spasować, napisałam Ci co i jak na priv :)

      Usuń
  19. JA właśnie zamówiłam wszystkie części, mam nadzieje że i mi się spodoba
    Pozdrawiam Justyna z książkomiłościmoja.blogspot

    OdpowiedzUsuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)