środa, 11 listopada 2015

Gdy tęsknota nie ma końca




Tytuł: Numer telefonu
Autor: Anna Kucharska
Wydawnictwo: Videograf
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 240
Gatunek: literatura piękna 






Moja mama jest dla mnie całym światem, nie wyobrażam sobie życia bez niej. Zuza żywiła do swojej rodzicielki podobne uczucia, jednak zbyt późno przekonała się o ich głębi i sile. Teraz, kiedy jej mama nie żyje, młoda kobieta nie umie pogodzić się z jej przedwczesnym odejściem. Zuza nie potrafi czerpać przyjemności z kolejnych dni, wciąż nużąc się w niewesołej przeszłości. Odrobinę ukojenia daje jej codzienny telefon do mamy, który pewnego dnia odbiera obca kobieta. Czy można to potraktować jako znak? Albo zaproszenie… do nowego życia?

„Niektórzy ludzie modlą się do Pana Boga, nim pójdą spać. Ja rozmawiałam z mamą, bo mimo że było to jawne oszustwo, czułam, że ona jednak mnie słyszała. Myślę, że była to moja prywatna, osobista modlitwa. Coś, czego nikt mi nie odbierze”.

„Cóż za ironia losu. Gdy mamy coś na co dzień, nie doceniamy tego. Natomiast gdy coś tracimy nagle zaczyna nam na tym zależeć”.

Już na początku recenzji muszę przyznać, że podchodziłam do tej książki trochę nieufnie. Mimo ciekawego tematu nie byłam do końca przekonana, coś mi iskrzyło, zwłaszcza gdy patrzyłam na okładkę, która w mojej opinii jest zwyczajnie kiepska. Szybko jednak przekonałam się, że lektura tej książki nie jest bynajmniej czasem straconym. Wręcz przeciwnie.

Autorka bardzo pięknie oddała głębię niepowtarzalnej relacji, która łączy matkę z córką i tęsknotę, gdy tej ukochanej osoby nam zabraknie. Podążałam za Zuzą, zastanawiając się, co ja zrobiłabym na jej miejscu i w ogóle nie umiałam, a nawet nie chciałam sobie tego wyobrażać. Moja mama na szczęście wciąż jest ze mną i nie umiem pogodzić się z faktem, że kiedyś jej zabraknie. Zuza musiała nauczyć się żyć bez swojej- bez jej mądrego spojrzenia, ciepłych słów, czułych gestów. Nic nie potrafiło zatrzeć wspomnienia tej najważniejszej osoby, a ból zamiast powoli zanikać, gorąco promieniował i rozchodził się po ciele i umyśle. Bardzo dobrze czułam emocje bohaterki i bez wątpienia jest to największy plus tej książki.

„Byłam tak nieszczęśliwa, że nawet zapomniałam, że nie powinnam być. Czy to możliwe aż tak bardzo przyzwyczaić się do swojego cierpienia, że nie zauważa się tego, iż w końcu należy powstać z kolan?”

A jaka jest Zuza? Nie jestem pewna. Zraniona, samotna, oszukana. Pesymistycznie nastawiona do świata. I nieszczęśliwa- choć trochę na własne życzenie. Na początku czułam do niej dużą sympatię i rozumiałam jej nastawienie do życia, jednak stopniowo pokonując kolejne strony powoli zaczęłam tracić cierpliwość. Nie do końca zgadzałam się z jej decyzjami i złościłam się na nią. A może bardziej na siebie, bo miałam przeczucie, że na jej miejscu postąpiłabym dokładnie tak samo. Tym Kucharska ujęła mnie najbardziej, niezwykła umiejętnością przeniknięcia do ludzkiego umysłu, a zwłaszcza głęboką wiedzą i doświadczeniem na temat postępowania kobiet. W ten sposób stworzyła bardzo udaną książkę o kobietach i dla kobiet.

Mogłoby się wydawać, że ta niewielka objętościowo powieść to świetna propozycja na jeden wieczór. Faktycznie, nie jest ciężko przeczytać ją w ciągu dnia, jednak wydaje mi się, że nie warto się spieszyć. Kucharska ma lekki styl, potrafi umiejętnie poprowadzić narrację i zaciekawić, a poruszane przez nią tematy sprawiają, że ja sama chciałam z tą książką pozostać odrobinę dłużej. Podobała mi się, tak po prostu.  

„Miłość to wspólny poranek przy otwartym oknie w letni dzień, o którym marzysz, by nigdy się nie skończył”.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater. 

21 komentarzy:

  1. Mam tęb książkę na swojej liście, muszę w końcu się za nią wziąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam już kilka recenzji i nadal mam jeden wniosek: ten kot na okładce jest trochę przerażający :D A tak serio to książka wydaje się interesująca

    OdpowiedzUsuń
  3. Planowałam przeczytać i chyba się skuszę :)
    modnaksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurcze, nie potrafię sobie wyobrazić życia bez mojej mamy. Chętnie przeczytam tę książkę, Twoja recenzja mnie na pewno namówiła.
    I zgadzam się z przedmówczynią - kot na okładce trochę przeraża :P
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sobie nie wyobrażam takiego życia. Kot jest upiorny :)

      Usuń
  5. Mam tę książkę w planach i po Twojej recenzji upewniłam się w przekonaniu, że to książka dla mnie i zdecydowanie muszę ją przeczytać;)

    Książkoholiczka94

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się nie zawiedziesz :)

      Usuń
  6. Nie przepadam chyba za tego typu książkami. Mam na myśli historie opisujące relacje matka-dziecko, ojcoec-dziecko itp. Więc nie sięgnę, pomimo dobrej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie do końca moje klimaty, ale czuję, że powinnam przeczytać. Posłucham intuicji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajnie, że wspomniałaś o kiepskiej okładce. To właśnie był powód, przez który w pierwszym odruchu skreśliłam "Numer telefonu". Właściwie, gdybym nie przeczytała Twojej recenzji, w ogóle nie zastanawiałabym się nad tym tytułem, a tu proszę - masz niesamowitą siłę przekonywania. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbuję przekonywać na siłę, staram się po prostu wskazywać co przypadło mi do gustu, a co nie :) Okładka jest koszmarna, ale staram się pamiętać, co mówią o ocenianiu po okładce :)

      Usuń
  9. Czytałam już kilka recenzji tej książki i każda kolejna przekonuje mnie coraz bardziej do jej zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  10. A mnie na pierwszy rzut oka, właśnie okładka przyciągnęła uwagę ;)) wale nie wydaje się być koszmarna ;)) chociaż nie jestem zwolenniczką kotów, ale te zielone oczy mnie hipnotyzują ;)) Książka jest oczywiście w moich czytelniczych planach, ale kiedy uda mi się ją przeczytać? Nie mam pojęcia... mam tyle nieprzeczytanych książek na półkach, że czasem się zastanawiam, czy starczy mi życia, aby sięgnąć po każdą :)) zwłaszcza, że jak wiesz ciągle pojawiają się nowe :) Ech... skomplikowane życie książkoholika ;)
    PS. Pięknie napisałaś o tej książce i cudowanie przemyciłaś do tej recenzji swoje refleksje, jestem całkowicie kupiona, to tylko kwestia czasu, książka z pewnością wpadnie w moje ręce :)

    OdpowiedzUsuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)