niedziela, 25 października 2015

Za jedno serce cały świat




Tytuł: Ostatnie dni królika
Autor: Anna McPartlin
Wydawnictwo: HarperCollins
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 400
Gatunek: literatura współczesna






Ostatnie dni swojego życia Mia spędza w hospicjum. Mimo że nikt nie chce w to uwierzyć, podświadomie bliscy kobiety wiedzą, że to już koniec. Patrzą na jej ból i nie mogą się z tym pogodzić. Bo i dlaczego by mieli? Mia ma dopiero 40 lat, ukochaną córeczkę, uporządkowane życie. Zdecydowanie to jeszcze nie czas na pożegnanie, zwłaszcza, że kiedy jej już nie będzie, krewni pozostaną- z żalem, uczuciem straty i miłością, której nie będzie już gdzie ulokować.

„Dawanie sobie rady to jeszcze nie życie”.

„Ostatnie dni królika” to jedna z tych książek, które przez dobre kilka tygodni rozpychały się łokciami w Internecie, okupując wszystkie możliwe miejsca, zaczynając w księgarniach i na blogach kończąc. Wszyscy jednogłośnie przekonywali, że to głęboka, emocjonalna i wzruszająca powieść, od której nie sposób się oderwać. Koniecznie musiałam przekonać się sama i wiecie, zupełnie przepadłam.

McPartlin podzieliła historię Mii na dziewięć dni. W tym krótkim czasie udało się jej przepięknie zmiksować przeszłość z teraźniejszością i bez problemu upchnąć całe życie kobiety i jej rodziny. Uwielbiam takie historie, kiedy tu i teraz tak mocno łączy się z tym, co już minęło. Autorka nie próbowała na siłę zatrzymywać nas przy łóżku chorej, kiedy czuła, że robi się zbyt smutno i ciężko, chętnie zabierała nas w podróż do lepszych i weselszych czasów, choć momentami miałam wrażenie, że w tej rodzinie zbyt dobrze ich nie poznali. Historia Hayes’ów zbudowana została na walce z bólem, trudnych wspomnieniach i okupiona cierpieniem. Rodzinna miłość i wspaniała przyjaźń nie była w stanie ustrzec bohaterów przed kłodami, które los rzucał im pod nogi.

„Tym, czego żałowała najbardziej, była przyszłość”.

Wydawać by się mogło, że najciężej ma Mia, w końcu to ona umiera, rozpaczliwie, zbyt szybko, w wielkich męczarniach, a co najgorsze- na oczach bliskich. No właśnie, tylko co z tymi bliskimi? Jak można zajmować się własnym życiem, patrząc jak cudze przecieka przez palce. Jak czerpać radość widząc mozolny proces umierania swojego dziecka albo rodzeństwa. Czy można tak po prostu się wyłączyć, wierząc, że wszystko się ułoży? Zdecydowanie nie. Rodzice Mii nie chcieli ani uwierzyć ani się poddać. Szukali sposobu, który ocaliłby kobietę i… ich samych. W ich sercu i umyśle zagościł jednak taki czas, kiedy na wszystko było już za późno.

„Kiedy wszyscy wrócili do domu, Królik wyciągnęła się na łóżku, próbując pogodzić się w myślach ze swoim nieuchronnym odejściem. W ogóle nie czuła złości, poczucie frustracji również gdzieś zniknęło. Nie bała się, niczym się nie martwiła. Nie odczuwała goryczy ani pragnienia zemsty. Było jej po prostu smutno, że musiała rozstać się z ludźmi, których tak bardzo kochała”. 

Mam wrażenie, że każda ciężka choroba całkowicie obnaża i upadla człowieka, wyciągając z niego to, co najgorsze. Najbardziej bolało mnie, kiedy widziałam jak blisko matka jest ze swoją córką i jak ciężko pogodzić się jej z faktami. Ta więź robiła na mnie wielkie wrażenie, podkreślając cierpienie każdego, kto stał się częścią tej historii. Matka Mii płakała i przeklinała, by za chwilę otrząsnąć się i zacząć wyszukiwać nowoczesne metody leczenia raka. Patrzyła na swoją umierającą córkę, ale nie docierało do niej, że to faktycznie ma miejsce naprawdę. Mia tymczasem patrzyła na swoje dziecko, ważąc w głowie jego losy i szanse. Nie wierzyła, że wbrew swojej woli musi opuścić ukochaną córeczkę. McPartlin bardzo pięknie i realistycznie oddała niechlubny klimat tej historii, zapewniając czytelnikowi całą gamę emocji i wzruszeń, o których nie sposób szybko zapomnieć.

„Ostatnie cztery lata były smutne i ciężkie, a jednocześnie wspaniałe, bo mamusia potrzebowała jej tak bardzo, jak ona jej. Były jak kumple z okopów, walczący o wspólne przetrwanie”.

„Kocham Cię, mamo. Nigdy nie chciałam innej mamy. Zawsze wybrałabym tylko Ciebie. Byłaś najlepsza. Jesteś najlepsza”.

Umieranie Mii przeplatało się z umieraniem innego bohatera. Choć nie żył on już wiele lat, w sercu kobiety i jej rodziny wciąż zajmował szczególne miejsce. Kiedy patrzyli na jego powolną śmierć, razem z nic cierpieli i przeżywali sens tego wszystkiego, po to, by po latach znów wrócić do tego samego miejsca, by znów płakać i wytykać losowi i Bogu niesprawiedliwość. Mimo optymistycznych akcentów i nadziei, która subtelnie opatula bohaterów, nic nie jest w stanie zakamuflować nieszczęść, które spotkały tę rodzinę.

McPartlin zrobiła na mnie ogromne wrażenie, zajmując honorowe miejsce obok moich ulubionych autorek- Jodi Picoult czy Lisy Genovy. Bardzo się cieszę, że o tej książce było tak głośno i że dzięki temu na nią trafiłam. Moim zachwytom i ciepłym słowom pod adresem autorki mogłoby nie być końca, jednak nie zmieni to jednej rzeczy- tę historię po prostu trzeba poznać samemu i przeżywać ją we własnym wnętrzu, całym sobą.

26 komentarzy:

  1. Czytałam o tej książce dużo opinii i wszystkie są pozytywne, więc się skuszę i ją kupię :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Znowu ta książka... MUSZĘ JĄ MIEĆ! Bardzo chce orzechy tak, już dawno nie miałam takiego parcia na książkę, jak w tym przypadku.
    Pozdrawiam Justyna z  książko miłości moja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chciałam ją mieć od momentu, kiedy tylko o niej usłyszałam :)

      Usuń
  3. Mam wrażenie, że ta powieść wręcz czeka na mnie , abym ją w końcu dorwała i przeczytała.Okładka jest przepiękna♥ Wiem też ,że będę musiała zaopatrzyć w wielką paczkę chusteczek:3

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę koniecznie przeczytać tę książkę, bo widzę, że wywiera na większości czytelników ogromne wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, nie jestem odosobniona w swojej opinii :)

      Usuń
  5. Wspaniała książka, bardzo się cieszę, że ją mam:) Wzruszająca, ale zarazem taka normalna bez zbędnego patetyzmu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam o tym wcześniej, ale jak najbardziej masz rację :)

      Usuń
  6. Cóż, taka recenzja tylko mnie zachęca do przeczytania tej książki. Temat ciężkich chorób jest ostatnio dość popularny, jestem ciekawa jak to wygląda w tej pozycji.
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie choroby są zawsze na czasie, uwielbiam taką tematykę :)

      Usuń
  7. Książka zbiera pozytywne opinie, ale ja po nią nie sięgnę. Dla mnie taki temat jest tak dołujący i przygnębiający, że nie zdecyduję się na lekturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba lubię taką tematykę, o dziwo ja się w takiej lubuję.

      Usuń
  8. To zdecydowanie jest mój MUST READ!

    OdpowiedzUsuń
  9. I na mnie ta książka zrobiła duże wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka wydaje się być naprawdę ciekawa, ale nie potrafię się do niej przekonać, mimo, że to kolejna pozytywna recenzja jaką czytam. Może jednak kiedyś ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zdecydowanie nie moje klimaty. Nie przepadam za tego typu tematyką.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio widziałam mnóstwo recenzji tej książki, bardzo mnie ciekawi, muszę i ja się zapoznać z treścią!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, to lektura obowiązkowa! :)

      Usuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)