niedziela, 8 lutego 2015

Cudowne dziecko




Tytuł: Krucha jak lód
Autor: Jodi Picoult
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 606
Gatunek: literatura piękna










Kiedy kogoś kochasz, to wymawiasz jego imię zupełnie inaczej. Słychać, że w twoich ustach jest bezpieczne.
 
Willow to niesamowita dziewczynka. Wesoła, urocza, niezwykle bystra. Od rówieśników odróżnia ją tylko jeden drobiazg- nieuleczalna choroba, nazywana defektem kolagenu. Jej kości są tak słabe, że łamią się nawet w trakcie wykonywania podstawowych czynności. Jazda na łyżwach, piżama party, a czasami także samodzielne korzystanie z toalety- to wszystko leży daleko poza zasięgiem jej możliwości. 

Jej choroba bardzo obciąża finansowo rodziców. Nie wszystkie leki i zabiegi są dofinansowywane, a do tego dochodzą nieplanowane wydatki. Zupełnie niespodziewanie rodzice Willow dostają możliwość poprawy swojej sytuacji. Wystarczy wytoczyć proces o tzw. niedobre urodzenie lekarzowi, który prowadził ciążę. Czy w takiej sytuacji postawią wszystko na jedną kartę?

Każda strona książki wypełniona jest po brzegi emocjami. Autorka bardzo wiernie pokazała sytuację wszystkich bohaterów tego dramatu. Z jednej strony mamy rodzinę dziewczynki, jej rodziców i starszą siostrę, z drugiej panią adwokat i lekarkę, które zostały zaangażowane w sądowy proces. Każdy rozdział to krótka historia jednego z bohaterów, przedstawiająca jego sposób postrzegania tej sprawy, a także wspomnienia z niełatwej, choć szczęśliwej przeszłości. Choroba dziewczynki wpłynęła na życie wszystkich członków rodziny i nadała codzienności określony rytm.  Miałam świadomość, że bohaterom musi być niesamowicie ciężko, jednak autorka wskazała aspekty, o których zupełnie nie myślałam. Gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla starszej, zdrowej siostry? Jak powinni zachowywać się rodzice, żeby Amelia nie poczuła się odrzucona i mniej kochana?

Picolut oparła książkową fabułę na kilku istotnych, ponadczasowych problemach. Wiele uwagi poświęciła min. relacjom matki z dzieckiem, pokazując, że matczyna miłość nie widzi na swojej drodze barier i ograniczeń. Rodzicielka potrafi poświęcić życie swoje i innych ludzi, kiedy tylko dostrzega cień szansy na pomoc dziecku. Tak właśnie postępowała Charlotte, idąc do celu po przysłowiowych trupach. Niezrozumiana, zgnębiona, bez wsparcia- to nie miało dla niej żadnego znaczenia. Znała swoje priorytety i wierzyła, że robi dobrze. Mimo wszystko.

Nie zmienia to jednak faktu, że trochę się jej dziwiłam. Moja mama zawsze powtarza, że najważniejsza w osiągnięciu porozumienia jest zwyczajna ludzka rozmowa. Zabrakło mi tego dialogu między bohaterami. W sytuacji kryzysowej, kiedy rodzina powinna być ze sobą szczególnie blisko, każdy z nich zamykał się w swoim świecie i próbował samotnie mierzyć się z problemami, które w ten sposób wciąż tylko narastały.

Inna, ważna kwestia, to przyjaźń, która łączyła naszą bohaterkę z oskarżoną położniczką. Relacja między kobietami sięgała wielu lat wstecz, opierając się na silnych, długo budowanych, fundamentach. Zawsze mogły na siebie wzajemnie liczyć i były po tej samej stronie. Tym razem jedna z nich zdecydowała, że są sprawy cenniejsze od wspólnej zażyłości. Czy postąpiła słusznie, czy może istniała inna możliwość rozwiązania tej sprawy?

Dawno nie czytałam powieści, która by mnie tak poruszyła. Wywołała we mnie tak silne emocje, a jednak ciężko było mi o niej pisać. Mała Willow zauroczyła mnie już pierwszym książkowym zdaniem. Byłam pełna podziwu dla tej dziewczynki, będącej najdzielniejszą i najodważniejszą bohaterką tej opowieści. I ani przez chwilę nie dziwiło mnie to, że jej mama jest gotowa zrobić wszystko, byle tylko uczynić jej życie lepszym.

Powieść przeczytałam naprawdę szybko, chociaż liczyła aż 600 stron. Rozwój akcji niezmiernie mnie intrygował. Cały czas zastanawiałam się, co postanowią bohaterowie i czy zmienią zdanie. Po cichu liczyłam także na happy end, chociaż nie do końca wiedziałam, co on mógłby w tym dramacie oznaczać.

Z Picoult spotkałam się wiele razy. Spotkania te zawsze były owocne, poruszające i głębokie. Autorka, jak nikt inny, potrafi opisać dramaty rządzące ludzkim życiem i problemy, które popychają w kierunku akurat takiego zachowania. Mimo że historia opierała się na fikcji literackiej, to wywołała we mnie silniejsze emocje, niż niejedna opowieść z życia wzięta.




24 komentarze:

  1. Wow! Zaintrygowałaś mnie samym opisem, a co dopiero wrażeniami po lekturze! O Jodi Picoult ogólnie dużo się słyszy, jednak do tej pory nie miałam ochoty na jej powieści. Do tej pory.

    OdpowiedzUsuń
  2. Również nie miałam jeszcze okazji zapoznać się z twórczością tej autorki. Czytałam wiele pochlebnych opinii co do jej książek i prędzej czy później z pewnością na jakiś tytuł się zdecyduję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak na razie czytałam tylko jedną książkę tej autorki, w planach mam drugą.
    O ''Kruchej jak lód'' sporo słyszałam i również mam zamiar ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No już czekam i czekam na Twoją recenzję "Bez mojej zgody" i doczekać się nie mogę :)

      Usuń
  4. Świetna recenzja, chętnie sięgnę, z pewnością to zrobie, szczególnie,że nie miałam w rękach żadnej książki Pani Picoult. Dziękuję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię powieści Picoult i mam zamiar poznać wszystkie jej książki, ale niestety muszę sobie dawkować te historie, bo autorka posługuje się kilkoma schematami, które na dłuższą metę stają się męczące. Czytając Twoją recenzje miałam wrażenie, że powieść to jakby kalka z "Bez mojej zgody". Motyw choroby, proces, zranienie bliskich osób i brak dobrego wyjścia z sytuacji. I tak przeczytam tę książkę, ale szkoda, że Picoult tak trzyma się niektórych wątków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, masz rację, ale wcześniej jakoś nie zauważyłam tego, co teraz wydaje mi się tak oczywiste :)

      Usuń
  6. Od dawna nie czytałam nic tej autorki, więc czas najwyższy to zmienić, tym bardziej, że lubię jej życiową, poruszającą twórczość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam dłuższą przerwę, która nawet dobrze mi zrobiła, lektura była jeszcze przyjemniejsza :)

      Usuń
  7. Świetna recenzja :3 O Jodi Picoult ogólnie dużo się słyszy.Ja jednak jak do tej pory nie miałam jeszcze okazji przeczytać żadnej jej powieści.Zamierzam jednak po przeczytaniu Twojej recenzji coś w tej sprawie zmienić :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, naprawdę, pięknie napisane, o ważnych sprawach, daje do myślenia.

      Usuń
  8. Mam w planach poznać twórczość tej autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Autorka jest fantastyczna od początku do samego końca. Potrafi doskonale wodzić za nos czytelnika, a przecież pisze książki obyczajowe ;) Tą lekturę wspominam wyjatkowo dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mamy podobne odczucia :)

      Usuń
  10. Wiem, że nie o to chodzi, ale... jeeeej, jaki słodziaczek na okładce <3
    Ruda recenzentka pozdrawia Rudą recenzentkę! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem zauroczona tą dziewczynką :) O, jak miło :)

      Usuń
  11. Uwielbiam książki Picoult, choć nie miałam okazji czytać zbyt wielu. Sposób, w jaki oddaje ona emocje jest po prostu niedościgniony!

    Zapraszam do mnie na www.maialis.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się całkowicie, dla mnie jest "nie do podrobienia" :)

      Usuń
  12. Nie czytałam jeszcze nic od Picoult, ale muszę powiedzieć, że opis mnie zaciekawił, a że jeszcze wykonanie dorównuje pomysłowi, to bardzo dobrze :D

    OdpowiedzUsuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)