niedziela, 31 maja 2015

Kiedy otaczasz się melancholią





Tytuł: Lawendowy pokój
Autor: Nina George
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 344
Gatunek: literatura współczesna







Jean Perdu uwielbia książki, które sprawiają, że po odejściu ukochanej łatwiej mu oddychać i akceptować rzeczywistość. Swoją miłością do papierowych historii zaraża i leczy pacjentów jego pływającej „Apteki Literackiej”. Sam niestety wciąż nie znalazł dla siebie lekarstwa. Czy przeczytany po wielu latach list będzie wstępem do nowego życia?
 
Nina George zbudowała fabułę na ciekawej, dobrze zapowiadającej się i nieco tajemniczej historii. Jej bohater to zmęczony życiem, wycofany i niezbyt towarzyski pięćdziesięciolatek. Wydaje się, że jego egzystencja opierała się na miłości do ukochanej, a kiedy tej zabrakło, mężczyzna całkowicie stracił zapał do życia. Otaczająca go tęsknota i melancholia na dłuższą metę stały się dla mnie jednak zbyt przytłaczające. Każdy z nas inaczej radzi sobie z rozstaniem, cierpieniem, czy żałobą. Być może problemem stała się dzieląca nas różnica wieku, być może chodziło właśnie o tę różnicę w pojmowaniu i odczuwaniu. Nie do końca potrafiłam zrozumieć, że rozpamiętywaniu i zadręczaniu się można oddać najlepsze lata życia, zupełnie zamknąć się na innych i na swój sposób wyłączyć. Tak mi szkoda tego pana Perdu! 

„Kochanie i niekochanie powinny być jak kawa i herbata. Trzeba mieć wybór. Bo jak inaczej moglibyśmy przeboleć stratę tych, którzy umarli, albo tych, których straciliśmy?” 

W tym smutku i melancholii doszukiwałam się prawdy o życiu i miłości, ani razu nie twierdząc, że jedno bez drugiego ma jakieś znaczenie. Próbowałam zrozumieć, co próbuje przekazać autorka i nie jestem pewna, czy do końca mi się to udało. Pod pierzynką wielu pięknych i niezwykle mądrych słów przemycała wciąż te nie do końca wiarygodne dla mnie bajki o miłości, która może uczynić nasze życie piękniejszym, albo  zupełnie je zniszczyć. Ten problem cały czas powraca w moich refleksjach- czy, jeśli nie przeżyłam tego, co pan Predu, to znaczy, że nie potrafię kochać tak mocno? Czy może nie przeżyłam podobnej miłości? Próbowałam doszukiwać się podobieństw i różnic między nami, choć na dłuższą metę wcale nie wpływało to na moją sympatię do bohatera. Czy go polubiłam? Może trochę, zabrakło mi jednak w nim tej radości i życiowej energii oraz pasji, która nie wywodziłaby się z nostalgii i odrętwienia.
Niezwykle za to podobało mi się czytanie książki o książkach. Rozmowy o autorach, cytaty, literackie podróże. Wplecenie tych wątków w fabułę naprawdę mnie urzekło, odebrałam to, jako dosyć oryginalne i pomysłowe rozwiązanie. Ja również uwielbiam książki, choć nie żyję tym uczuciem, jak pan Perdu. Chciałabym jednak, żeby kiedyś, w którejś księgarni, ktoś potrafił mnie uleczyć papierową historią, podobnie jak robił to właściciel „Apteki literackiej”. Tylko, że tej jego pasji wciąż było dla mnie za mało- to mi zwyczajnie nie wystarczało. 

„Perdu chciał, by poczuła się, jak w gnieździe. Chciał, by poczuła nieskończoność, jaką oferują książki. Ich nigdy nie zabraknie. I nigdy nie przestaną kochać swojego czytelnika. Wobec wszystkiego, co nieobliczalne, są jedynym elementem, na którym można polegać. Wobec życia, wobec miłości. Także po śmierci”. 

Mam wrażenie, że bohater na moich oczach dojrzewał, choć brzmi to trochę nieprawdopodobnie biorąc pod uwagę, że przecież skończył 50 lat. Nina George zdaje się (na szczęście) postrzegać tę kwestię trochę inaczej. Każda kolejna kartka to krótka historia o tym, że na zdobywanie wiedzy nigdy nie jest za późno, zwłaszcza, kiedy te nauki dotyczą nas samych. Ta historia to lekcja pozwalająca panu Perdu uświadomić sobie, gdzie popełnił błąd, w którym momencie zawinił. Całe szczęście, że autorka zostawia nam trochę nadziei na lepsze jutro. Cóż zrobilibyśmy bez niej?


„Człowiek dziwaczeje, kiedy nie ma, kogo kochać, a w każdym nowym uczucia odzywa się najpierw to stare. Już tacy jesteśmy”.


Nie ukrywam, że byłam niezwykle ciekawa tego „Lawendowego pokoju”, którego obrósł już w legendy. Teraz, kiedy jestem po lekturze i walczę ze swoimi mieszanymi uczuciami, zastanawiam się, o co tyle szumu. Owszem, fabuła była dosyć interesująca, a zaoferowana nam podróż, przede wszystkim przez swoje myśli, zgrabnie i mądrze napisana. Co nieco zrozumiałam, trochę się nauczyłam, uwierzyłam także, że zawsze można w jakiś sposób naprawić swoje błędy. Polubiłam także te kulinarne przepisy, porozmyślałam przez chwilę o miłości i jej miejscu w naszym życiu, zachwyciłam się pięknymi cytatami. Ale to wciąż za mało. „Lawendowy pokój” to książka dobra, ale według mnie niewyróżniająca się szczególnie. Bez większego smutku odłożę ją na półkę, czasem tylko z przyjemnością zerkając na piękną okładkę. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater. 

39 komentarzy:

  1. To teraz ja muszę przeczytać tę książkę! :)) Bardzo podoba mi się Twoja recenzja tej książki, to jak uzasadniłaś co Ci się podobało, a czego Ci zabrakło :) ciekawa jestem, jak ja odbiorę tę powieść... muszę zaplanować ją na najbliższy czas, trochę już stoi na mojej półce ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje recenzje to chyba po prostu zwyczajne oddanie emocji po przeczytaniu książki, raz jest ich więcej, a raz mniej, tutaj było ich bardzo dużo, co niestety nie oznaczało, że książka mnie oczarowała :) Ale dziękuję :) Ja też nie zabrałam się za nią od razu, mając na uwadze rozbieżność opinii na jej temat:) Czekam więc i na Ciebie, chociaż pamiętając Twoje stosy szybko to nie nastąpi :)

      Usuń
    2. Takie recenzje są najlepsze, piszesz konkretnie, co Ci się podobało, pokazujesz plusy i uzasadniasz ;) recenzja idealna wygląda własnie tak ;)
      Mam kolejną książkę tej autorki i nie ukrywam, że nieco się boję lektury. Oby tylko nie była nudna ;)

      Usuń
    3. Dziękuję za miłe słowa, zazwyczaj przy pisaniu recenzji kierują mną emocje, raz to wychodzi lepiej, raz gorzej :)

      Usuń
    4. A jeżeli chodzi o "Księżyc nad Bretanią", to mi ta lektura nie przypadła do gustu:)

      Usuń
  2. Kiedyś ta powieść i mnie ciekawiła, ale później przeczytałam parę negatywnych recenzji i doszłam do wniosku, że nie ma w tej historii nic ciekawego. Utwierdziłaś mnie w przekonaniu, że raczej nie jest to książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno nie ma w niej nic nadzwyczajnego :)

      Usuń
  3. Chciałam ją przeczytać, ale ubiegła mnie przyjaciółka i powiedziała, że nie warto. Przeleciałam kiedyś wzrokiem kilka stron i również stwierdziłam, że nie warto. Zdziwiłabym się, gdybyś napisała, że jednak warto xD Również nie mam pojęcia czemu wokół tej książki jest tyle szumu ;)

    Galeria Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam, bo byłam ciekawa, co to za hit, ale okazało się, że hitem niestety w żadnym wypadku nie jest. Dałam autorce drugą szansę, ale również się rozczarowałam :)

      Usuń
  4. Pewnie przeczytam, ale jak widzę nie powinnam zbyt wiele oczekiwać po lekturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy, jakie masz podejście i czego szukasz w książce, dla mnie jest przede wszystkim za mało dynamiczna.

      Usuń
  5. Jedna z książek, na które poluję całymi wiekami. Raz słyszę, że warto, drugi raz, że nie, jednak mimo wszystko nadal jestem ciekawa tego szumu i chciałabym się przekonać na własnej skórze jaka naprawdę ona jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego samego powodu po nią sięgnęłam- żeby sprawdzić na własnej skórze :)

      Usuń
  6. Od dawna mam ochotę na tę książkę, ale nie mogę jej znaleźć w żadnej bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może cieszy się zbyt dużym zainteresowaniem i ciężko ją dostać ? :)

      Usuń
  7. Książka czeka jak ebook w moim czytniku, czytałam o niej same dobre recenzje.Jestem ciekawa czy tez kiedyś o niej dobrze napisze, czy będzie przeciętna jak dla Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istnieje tylko jeden sposób, żeby się przekonać- musisz przeczytać :)

      Usuń
  8. Mam ją na półce, ale jakoś ciągle mi nie po drodze by ją przeczytać. Może w końcu się uda...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może nie ma do czego się spieszyć :) ?

      Usuń
  9. Może jak kiedyś znajdę ją w bibliotece to po nią sięgnę. Jednak nie będę się chyba za bardzo nastawiać, że jest to jakaś bardzo ambitna lektura :))
    addictedtobooks.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdybyś jednak ją ominęła, to nic strasznego by się nie stało :)

      Usuń
  10. Początkowo byłam na jej punkcie niezwykle zafiksowana, ale z każdą kolejną recenzją przekonuję się, że chyba zupełnie niesłusznie. Dobrze, że dałam sobie czas z jej lekturą.

    OdpowiedzUsuń
  11. Książki nie znam, kiedyś bardzo chciałam przeczytać, ale teraz mam kilka zdaje się fajniejszych pozycji na oku we wcześniejszym terminie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ jestem ciekawa, co to za książki :)

      Usuń
  12. Hmm... Trochę ostudziłaś mój zapał. Jak wiesz, książką już nabyłam. Miała być "lekiem na całe zło" a teraz powątpiewam, czy tak rzeczywiście będzie ;) Cóż. Nie będę wymagała od niej zbyt wiele - i powinno być okej :)
    Widziałaś moją czerwcową chciejkę? :)
    RecenzjeAmi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zauważyłam, że opinie dotyczące tej książki są bardzo skrajne, najlepiej, jeśli sama przeczytasz i ocenisz, być może dołączysz do grupy zwolenników :)

      Usuń
  13. Może dziwnie to brzmi, ale po prostu kocham melancholię! I wszystko, co ma w sobie choć trochę tego klimatu, natychmiast zajmuje moją uwagę. Lawendowy pokój nie jest wyjątkiem, w sumie miałam go przeczytać już dość dawno temu...

    kieleckoowszystkim.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie brzmi to tak strasznie :) Przeczytaj zatem, a ja chętnie poznam Twoją opinię :)

      Usuń
  14. Hmm nie jestem do końca przekonana. Niby lubię książki nostalgiczne, ale może rzeczywiście tego jest tu zbyt wiele i może też nie polubiłabym bohatera?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj trzeba samemu się przekonać :)

      Usuń
  15. Ja też zastanawiałam się o co tyle szumu w związku z "Lawendowym pokojem". Niestety, to było moje największe czytelnicze rozczarowanie ubiegłego roku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie nie było aż tak źle, ale byłam trochę poruszona tą zwyczajnością powieści :)

      Usuń
  16. To pierwsza negatywna recenzja tej książki, jaką czytam. Przyznam, że byłam dosyć zaintrygowana tą książką, bo faktycznie zrobiła dużo szumu. Teraz jednak nie wiem, co o niej myśleć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja spotkałam więcej przykrych słów na jej temat, ale chciałam się sama przekonać o jej wartości:)

      Usuń
  17. Nie czytałam Lawendowego pokoju, jednak już mam wrażenie, że to książka bardziej dla mojej mamy niż dla mnie. Słyszałam o tej książce naprawdę wiele, ale jakoś nie potrafię nie zebrać i ją przeczytać. Aczkolwiek dzięki za recenzje :)
    http://zapachstron.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealnie to podsumowałaś :) Też mam wrażenie, że to lektura dla starszych czytelników :)

      Usuń
  18. Kiedy szukam ciekawych książek to zazwyczaj natykam się właśnie na "Lawendowy pokój", ale jakoś nie przekonywał mnie skrócony opis. Kiedy wymieniłaś plusy i minusy książki, stwierdziłam, że może za jakiś czas po nią sięgnę :)
    http://niczymszeherezada.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to dosyć specyficzna książka, sama musisz się przekonać, czy będzie dla Ciebie odpowiednia :)

      Usuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)