czwartek, 7 maja 2015

O morderstwach zimową porą





Tytuł: Papierowy chłopiec
Autor: Kristina Ohlsson
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 592
Gatunek: kryminał









- Biegnij! Tak szybko, jak tylko potrafisz. Być może tylko tak będziesz mógł przed nim uciec.
- A przed kim mam uciekać?- spytał.
- To ja będę Cię ścigał. Bo to ja jestem Papierowym Chłopcem. 

Spokojny zazwyczaj Sztokholm ożywia się po serii niepokojących wydarzeń. W krótkim odstępie czasu zostaje zamordowana przedszkolanka, a w tajemniczych okolicznościach znika dwóch chłopców. Wszyscy troje mieli żydowskie pochodzenie i mieszkali w tej samej gminie. Czy przyczyną przestępstw mogła być nienawiść na tle rasowym? 

Kryminały skandynawskie zaczęły być popularne z dnia na dzień, a już prawdziwy boom na ten gatunek pojawił się za sprawą Stiega Larssona i jego trylogii „Milenium”. Najczęściej opinie czytelników na ich temat są podzielone i bardzo różnorodne. Ja zaliczam się do grupy osób ceniących ten nurt i raz na jakiś czas z przyjemnością zatapiam się w powieść, której fabuła wiąże się z którymś z tych chłodnych krajów. Dlatego też po książkę „Papierowy chłopiec” sięgałam z dużą ciekawością i z pewnymi określonymi wymaganiami.  Czy autorka sprostała moim oczekiwaniom?

Najmocniejszy punkt tej powieści to swobodna narracja. Ohlsson z łatwością i lekkością prowadzi czytelnika przez kolejne rozdziały. Dosyć często zdarza się, że styl autorów kryminałów jest ciężki i oporny, mają oni problem z takim poprowadzeniem akcji, by nie była ona męcząca i nużąca dla czytelnika. Ohlsoon nie ma nic wspólnego z taką sytuacją. Autorka zbudowała fabułę z niezwykłą naturalnością, momentami miałam wrażenie, że kolejne strony czytają i przewijają się same.

Akcję książki poznajemy z perspektywy czworga bohaterów, co też nie należy do popularnych rozwiązań. Każdy z nich dokłada swój kawałek do tej układanki, dzięki czemu historia sprawia wrażenie ciekawszej i bardziej kompletnej. Co najważniejsze, bohaterów można polubić. To istoty z krwi i kości, które, podobnie jak każdy z nas, popełniają błędy. Ohlsson do każdej z tych postaci przypisała kilka istotnych faktów, dzięki czemu nabierają one, niezbędnej w mojej ocenie, realności. Poza tym przeszłość bohaterów odgrywa tutaj niezwykle ważną rolę. Wydaje się, że ta seria niefortunnych zdarzeń to dla nich czas rozliczenia się z tym, co już było.

Warto odnieść się do tytułu książki. „Papierowy chłopiec” to mit, znana w Izraelu legenda o brutalnym nastolatku, krzywdzącym inne dzieci. Mówi się, że w każdej legendzie tkwi ziarno prawdy. Tylko, jak poradzić sobie z bajkową postacią, która nagle zaczyna sprawiać wrażenie żywej, a do tego żądnej krwi? Bardzo podobał mi się pomysł wykorzystania tej opowieści i próba zbudowania na niej całej koncepcji książki, niestety coś nie do końca zagrało.

Dobry kryminał powinien być intrygującym połączeniem ciekawej, najlepiej oryginalnej, fabuły i interesujących bohaterów z krwi i kości. Autor powinien zaskakiwać czytelnika, oferować różne zwroty akcji, niezwykle istotne znaczenie ma też pomysłowe zakończenie. Nie wszystkie spośród wymienionych elementów znalazłam w tej lekturze. Na okładce przeczytałam, że wszystkie tropy prowadzą bohaterów do Izraela. Pomyślałam wtedy: I bardzo dobrze! Czemu by nie poznać lepiej tak interesującego kraju? Tylko, że autorka na potrzeby akcji skupia się na historii i konflikcie izraelsko- palestyńskim. Skłamałabym, gdybym napisała, że to dominujący temat, albo, że wątek ten był mocno rozbudowany. Nie, nie był. Po prostu mnie zmęczył, mimo wszystko.

Od początku powieść czytało mi się bardzo dobrze, jednak w pewnym momencie straciłam trochę zapał. Być może wynikało to z tych historycznych rysów wbudowanych ściśle w fabułę, może trochę mnie zmęczyła ta mnogość bohaterów- każdy z nich miał przecież swoją historię, a może po prostu to fakt, że odniosłam wrażenie jakiejś sztuczności i przekombinowania w tym wszystkim. Książka zapowiadająca się bardzo dobrze, zaczęła tracić w moich oczach i niestety muszę stwierdzić, że nie jest to kryminał najwyższych lotów. Nie znaczy to, że „Papierowy chłopiec” to marna lektura, radziłabym jedynie fanom gatunku chwilę się zastanowić nad wyborem tej książki. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater. 


30 komentarzy:

  1. Chyba jeszcze nie czytałam nic tej autorki, ale mam na półce "Niechciane"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niechciane to chyba debiut autorki? Jeszcze nie czytałam, zaczęłam od końca :)

      Usuń
  2. Szkoda, że książka tylko z początku zapowiadała się bardzo dobrze. Mnie te historyczne rysy wbudowane w fabułę raczej zniechęcają do tego tytułu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też trochę męczyły te aspekty, więc wcale się nie dziwię :)

      Usuń
  3. A bym sprobowala bo nie znam :D Mnie tam nie przeszkadzaja roznosci w bohaterach byle za duzo sei nie powtarzalo a tu mysle ze jednak bym przetrwala :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Ci się podoba fabuła, to zapraszam do czytania :)

      Usuń
  4. Nie czytałam jeszcze żadnej książki autorki, ale zaintrygowały mnie te historyczne rzeczy ;) Lubię takie elementy w książkach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje się, że to książka dla Ciebie :)

      Usuń
  5. Kiedyś nie cierpialam kryminałów, ale obecnie wprost za nimi przepadam. Ten tez zapowiada się przyzwoicie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kryminały trzeba lubić, to niełatwy gatunek :) No tak, całkiem przyzwoita książka :)

      Usuń
  6. Mój gatunek. Tytuł zachwycający :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A mnie te wbudowane rysy historyczne zainteresowały.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nazwisko autorki wydaje mi się znajome, chyba mam jakąś inną jej powieść u siebie. Najpierw więc sięgną po nią, a dopiero potem po "Papierowego chłopca", bo mimo że nie jest to historia idealna, to mam słabość do skandynawskich kryminałów i prawie zawsze daję im szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, bo ja też je cenię, chociaż wiem z doświadczenia, że część z nich to książki po prostu przeciętne, wypromowane na fali popularności tego gatunku :)

      Usuń
    2. Niestety tak. Kiedyś skandynawski kryminał gwarantował dobrą jakość, teraz niestety jest z tym różnie.

      Usuń
    3. Dokładnie tak jak mówisz, dawniej chętniej wybierałam powieści z tego gatunku, praktycznie w ciemno, teraz dłużej już się zastanawiam :)

      Usuń
  9. Okładka i tytuł bardzo przyciągają moją uwagę, jednak po przeczytaniu Twojej recenzji raczej nie sięgnę po tę książkę :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, że Cię zniechęciłam, chyba po prostu do kryminałów podchodzę bardziej krytycznie niż do innych gatunków :)

      Usuń
  10. Kryminały i to skandynawskie wpisują się w moje gusta, więc z chęcią poszukam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Fabuła mnie zaciekawiła, ale waham się bo mam na oku jednak kilku innych autorów kryminałów (np. Mankell), których bardziej bym chciała poznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Mankella, całkiem przyzwoity autor :)

      Usuń
  12. Rysy historyczne mnie nie zniechęcają, a całość wydaje się być intrygująca - z chęcią sięgnę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powieść jest całkiem dobra, choć w mojej ocenie raczej daleko jej do nadzwyczajności :)

      Usuń
  13. Nie słyszałam ale to kryminał, więc samo to wystarczy żeby mnie zainteresować tą książka :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobrym książkom z gatunku kryminał zdecydowanie mówię "tak" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie jest aż taka dobra, ale może akurat Ci się spodoba :)

      Usuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)