poniedziałek, 4 maja 2015

(Nie)normalność






Tytuł: Balsamiarka
Autor: Izabela Kawczyńska
Wydawnictwo: Videograf
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 384
Gatunek: literatura piękna







Niewiele wspólnego mam z ludźmi. Odkąd pamiętam, jestem jak lalka. Potrafię chodzić, sikać, mówić. Jeśli nacisnąć właściwy guzik, wołam: „mama!”, „tata!”, śmieję się, albo płaczę. Dobra ze mnie lalka. Udaję coś żywego, porządnie udaję. Robię to tak, że diablo boli.

Niekochana, niezauważana, nieszczęśliwa. Wydaje się, że idealnie pasują do niej wszystkie słowa zaczynające się na nie, bo generalnie ona sama zazwyczaj jest na nie- negatywnie nastawiona do siebie i reszty świata. Wciąż szukająca swojego miejsca, w życiu i w rodzinie, ciągle niepotrafiąca go odnaleźć. Kim jest? I czy można ją polubić?

Ilekroć przeszkadzałam rodzicom, matka zamykała mnie w szafie, a trzeba wam wiedzieć, że przeszkadzałam im prawie zawsze. (…) Myślicie pewnie, że to straszne mieć takie dzieciństwo, ale nie macie racji. Tak naprawdę tylko tam, w tej szafie, czułam się szczęśliwa.  
  
Fabuła książki Kawczyńskiej opiera się na dziwnej, momentami odpychającej historii młodej kobiety, która zdaje się nigdy nie być sobą i u siebie. Nieakceptowana i nieszanowana przez rodziców, próbuje sama odnaleźć swoją życiową drogę. Pewne jest tylko to, że z pewnością nie zdecyduje się na pobożną ścieżkę, którą kroczyła jej babka. Wciąż próbując, kombinując i szukając, wikła się w zaskakujące wydarzenia, z plejadą szokujących bohaterów. Jazda bez trzymanki zaczyna się już na pierwszej stronie, a z każdą kolejną ta rozpędzona maszyna nabiera prędkości, wciąż zaskakując czytelnika. Tylko, o co w tym wszystkim chodzi?

Wydaje mi się, że przede wszystkim o poszukiwanie własnego miejsca. Z całej tej okropności wyłania się przygnębiająca historia opuszczonej kobiety, której świat od dzieciństwa opierał się na niepewności i braku miłości. Zasady wpojone jej w rodzinnym domu nie poprawiają jej sytuacji i nie są bynajmniej żadnym rodzajem drogowskazu. Każdy kolejny dzień prowadzi ją do nowych katastrof, w których na próżno szukać normalności. Jej zwyczajność ma zupełnie inny wymiar, rzeczywistość natomiast wypełnia wybuchowa mieszanka toksycznych emocji. Jedynym wciąż powracającym elementem jest tutaj śmierć. Jej wszechstronna obecność, budząca w większości ludzi strach i wywołująca gęsią skórkę, dla niej nie jest niczym niezwykłym. Być może w tych okolicznościach, powinien przestać dziwić fakt, że ukojenie znalazła… w prosektorium.

Przyszło mi na myśl, że czas zrobić życiowy remanent. Nie wyglądało to zbyt pięknie: miałam dwadzieścia siedem lat, trzy przyjaciółki, z czego dwie martwe, chorego ojca, stukniętą matkę, męża- przez kilka godzin- i byłam trochę w ciąży. 

Każdy kolejny rozdział tej książki jest dziwniejszy. To taki kuriozalny zbiór historii bez żadnego tabu. Wraz z autorką zagłębiamy się w wątki religijności mieszanej z dzikim seksem. Poznajemy uroki macierzyństwa i problemy z aborcją. Obserwujemy pacjentów szpitala psychiatrycznego i różnych przyjemniaczków w kostnicy. Autorka nas nie oszczędza, stale dobijając mnogością mrocznych szczegółów. Czasami brakuje tu chronologii, czasami mam wrażenie, że Kawczyńska musiała w trakcie postradać rozum i boję się, że mi też może to grozić po przeczytaniu, tylko że… Nie sposób się oderwać. Ta dziwna historia jest przepełniona wszelkiej maści emocjami, wylewającymi się z książkowych stronic. To zaskakujący, ale niezwykle pełny i wbrew pozorom przemyślany portret dziewczyny, która przecież wcale nie wymagała tak wiele. Chciała po prostu być szczęśliwa.  

Powieść Kawczyńskiej to jedna z tych książek, o których ciężko się mówi, ale kiedy już się zacznie, to ciężko przestać. Autorka pisze w niecodzienny, zupełnie specyficzny sposób- na pewno nie każdemu przypadnie on do gustu. Na początku tej podróży byłam mocno zdziwiona, a może nawet zszokowana, ale kiedy dałam jej szansę, to pochłonęła mnie bez końca. Pamiętam, jak kilka lat temu zaabsorbowała mnie „Chemia śmierci”. Mimo całej osobliwości tej lektury, nie mogłam przestać czytać. Dokładnie tak samo było z „Balsamiarką”. Momentami miałam chęć odłożyć ją na półkę i poddać się, przytłaczała mnie brutalność i okrucieństwo, jednak nie umiałam zrezygnować z tej książki, w tak podejrzany sposób łączącej we mnie obrzydzenie z fascynacją. 

Bez wątpienia to jedna z najdziwniejszych i najbardziej absurdalnych książek, jakie przeczytałam. Myślę, że nie sposób o niej zapomnieć. Moje uczucia po przeczytaniu są niezwykle pomieszane, nie potrafię jednoznacznie określić swojego nastawienia do bohaterki i jej świata. Nie jestem pewna czy dobrze ją zrozumiałam, wiem za to, że sprawy, o których wspomniałam to tylko wierzchołek góry lodowej. Tak czy inaczej, nie można jednak odmówić autorce talentu. Bez niego ta książka na pewno by nie powstała. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater. 


37 komentarzy:

  1. Mocno mnie zaintrygowałaś swoją recenzją tej książki, sięgnę po nią, to może być książka, która mnie urzeknie swoją oryginalnością :) Może to zabrzmieć dziwnie, ale lubię brutalną i okrutną literaturę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jest dziwne, ja też lubię takie książki, po prostu ta jest niesamowicie specyficzna :)

      Usuń
  2. No nie wiem, nie ufam takim absurdalnym książkom :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jest przekonana czy to historia dla mnie, bo zazwyczaj nie przepadam za opowieściami pełnymi przerysowanych sytuacji i absurdalnych wątków. Na razie raczej odpuszczę sobie jej czytanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba trzeba zwyczajnie lubić takie klimaty, sięgnęłam po nią ze względu na ten wszechobecny mrok, ale jest mocno przytłaczająca i zupełnie inna, niż sobie wyobrażałam :)

      Usuń
  4. Nie mam ochoty na taką dziwną, absurdalną powieść. Dlatego jednak nie skuszę się na powyższą pozycję.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie czuję się zachęcona. Wolę jak książka zapada w pamięć z innych powodów niż ze swojej dziwności i bycia absurdalną:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też spodziewałam się czegoś innego, ale wiesz, jak jest :)

      Usuń
  6. Nie jestem przekonana do tej tej pozycji. Nie lubię takich absurdalnych książek, więc sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chyba dobrze zrobisz tak naprawdę :)

      Usuń
  7. Coś nie jestem pewna czy to akurat książka dla mnie. Raczej unikam takich powieści ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sięgam po nie z premedytacją, niestety nie zawsze to się dobrze kończy :)

      Usuń
  8. Zawsze przyciągała mnie odmienność, a widzę, że ta pozycja właśnie taka jest. Nie odstrasza mnie specyficzna bohaterka, a przez nią mam jeszcze większą ochotę na zapoznanie się z książką.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie powinna Ci się spodobać, mam wrażenie, że to książka dla "wybranych"- tych, którzy nie będę przerażeni tą dziwacznością i okropnością :)

      Usuń
  9. chyba bym sie skusila :D zwłaszcza ze jest pokrecona:D
    PS: mi brakuje 4 ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. Raczej nie dla mnie. Jakoś nie przyciągają mnie te dziwne i absurdalne wątki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie omijaj ją szerokim łukiem :)

      Usuń
  11. Hmmm, początek recenzji zapowiadał ciekawą lekturę, ale teraz... już sama nie wiem :D Lubię dziwne, pokręcone rzeczy... ale bez przesady.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, wszystko ma swoją granicę i przy tej książce ja poznałam swoją :)

      Usuń
  12. Zaintrygowałaś mnie tą książką i do tego ciekawy tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest ciekawa na swój sposób :)

      Usuń
  13. Niesamowicie mnie zaintrygowałaś. Z pewnością się za nią rozejrzę. Uwielbiam książki, które nie sposób wybić z pamięci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w takim razie to książka zdecydowanie dla Ciebie :)

      Usuń
  14. O kurcze, no to ciężki orzech do zgryzienia... mam nadzieję, że nie przejadę się na książce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma innej możliwości, niż przeczytać i przekonać się :)

      Usuń
  15. A mnie bardzo, bardzo zaintrygowałaś :) Absurdalna, specyficzna, dziwna... o ilu obecnie powieściach można coś takiego powiedzieć? Lubię pokręcone historie, więc chyba polubię się z Balsamiarką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jest niewiele takich książek, zresztą nie dziwi mnie to, nie jest łatwo taką napisać i niełatwo jest też przeczytać :) Cieszę się, że Ci się spodobała :)

      Usuń
  16. O, a mnie mocno zaintrygowałaś - wprawdzie nie jestem pewna czy w tej dziwności się odnajdę, ale na pewno chciałabym spróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze to coś innego, niż większość książek :)

      Usuń
  17. Masz rację, że jest to nietypowa i trudna do zrecenzowania książka. Ale autorka wniosła do literatury coś świeżego i za to jej chwała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, ciekawe podejście do tematu :)

      Usuń
  18. Właśnie ta dziwność mnie zaintrygowała i też mam ją na półce. Myślę, że mi się spodoba bo czytałam dużo pochlebnych recenzji :)

    OdpowiedzUsuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)