Autor: Magdalena Majcher
Tytuł: Wszystkie pory uczuć. Zima
Wydawnictwo: Pascal
Rok wydania: 2018
Liczba stron: 368
Gatunek: literatura współczesna
Róża poświęciła swoje życie dla dobra siostry. Latami
dzieliły sekret dotyczący sylwestrowej nocy, która zakończyła się tragicznie
dla przyjaciółki kobiety. Róża nigdy nie dowiedziała się, co dokładnie się
wówczas wydarzyło. Bo nigdy nie zadała odpowiednich pytań. Czy po latach
nabierze odwagi, by rozliczyć się z przeszłością i najbliższymi?
Z Magdaleną Majcher spotkałam się już kilkakrotnie, za
sprawą jej twórczości, którą ciężko opisać jest jednym słowem. Obyczajowa? Kobieca?
Społeczna? Tematyka powieści świetnie wpisuje się w każde z tych określeń, za
każdym razem wywołując u czytelnika nastrój zadumy, mnogość refleksji i
konieczność postawienia się w sytuacji bohaterów. Możliwość poznania
najnowszego tytułu wzbudziła moją ciekawość i niecierpliwość. Jakie emocje
autorka wywołała we mnie tym razem?
Przyznam szczerze, że choć od początku czytało mi się
świetnie, to nie od początku poczułam klimat tej historii. Nie potrafiłam
utożsamić się ze starszą bohaterką, której życiowe wybory i decyzje skazały ją
na długie życie w samotności. Mimo że jeszcze nie znałam rodzinnych tajemnic
pętających jej serce, to i tak nie umiałam zrozumieć, jak ktoś może tak po
prostu zrezygnować z siebie. Czytałam szybko, a jednak trochę tak bez serca. Do
czasu, kiedy Majcher zaoferowała mi niezwykła podróż w przeszłość.
Bardzo lubię historie opowiedziane poprzez połączenie
przeszłości z teraźniejszością. Przenikanie się dwóch czasowych perspektyw
zawsze sprawia, że czyta mi się lepiej, fabuła mocniej mnie intryguje, a całość
sprawia, że faktycznie mam chęć w tę opowieść się zaangażować. W tym przypadku
autorka wykorzystała bardzo ciekawy zabieg- bieżące wydarzenia zastąpiła na
pewien czas opowieścią sprzed lat, by na koniec znowu powrócić do
teraźniejszości. Taki manewr zupełnie mnie oczarował. To dzięki niemu bardziej
doceniłam najnowszą książkę Majcher i zrozumiałam wybory Róży.
Warto dodać, że ta wycieczka do przeszłości udała się
autorce wybornie. Z wielkim zaangażowaniem, odpowiednią dozą ciekawości i
charakterystyczna wnikliwością zabrała nas w podróż szlakiem PRL-u. Choć temat
ten wydaje mi się interesujący, nie jest to mimo wszystko kwestia, której
chciałabym poświęcić maksimum swojej uwagi. Dlatego też podoba mi się, jak zrobiła
to Majcher- intrygując tematem, ale nie zamęczając mnogością informacji i
szczegółów, wskazując na najważniejsze elementy kojarzące się z tamtym czasem,
a jednak nie zagłębiając się w tę tematykę przesadnie. Balansując w taki sposób
znajduje złoty środek w tym, co może zaoferować poszczególnym pokoleniom.
Jak już wspomniałam, opowieści Majcher są bardzo
kobiece- opowiadające o kobietach i do nich przede wszystkim skierowane. Co
ciekawe jednak tym razem autorka w dużej mierze skupiła się na tematach
uniwersalnych. Na kwestiach, które mogą wzruszyć i roztopić damskie serca, a
jednak nie muszą dotyczyć wyłącznie płci pięknej. Uwielbiam sekrety w każdej
formie, a hasło „rodzinne tajemnice” z miejsca pobudza moją wyobraźnię.
Obietnica, że takowych doczekam się w książce sprawiła, że kolejne strony
pokonywałam szybko i niecierpliwie. I muszę przyznać, że tymi powieściowymi sekretami
czuję się usatysfakcjonowana. Z pewnością warto było czekać.
Majcher pisze lekko. Sprawnie radzi sobie z opisem
miejsc, świetnie układa dialogi. Historie opowiada z wyczuciem, subtelnie, zwinnie
prowadzi nas od jednego rozdziału do następnego. Sprawia, że czerpiemy
autentyczną przyjemność z lektury, mamy ochotę rozsiąść się wygodnie w fotelu i
zagościć w świecie jej bohaterów.
To nie jest książka, w której akcja biegnie na
złamanie karku. Nie szokuje nas również na każdym kroku. Ale zaskakuje, skłania
do refleksji, wymaga zajęcia stanowiska wobec wyborów poszczególnych postaci.
Moim zdaniem to świetny wybór- na długi zimowy wieczór, na prezent dla mamy, na
chwilę relaksu.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce.
Bardzo chętnie przeczytam tę pozycję skoro skłania do refleksji. Lubię takie książki. ;)
OdpowiedzUsuńPo książki Pani Magdy zawsze sięgam w ciemno. Kocham je.;)
OdpowiedzUsuńJestem właśnie w połowie - jak na razie wrażenia są bardzo pozytywne. :)
OdpowiedzUsuńWydaje się interesująca :) może się skuszę w wolnej chwili :)
OdpowiedzUsuńPo pierwsze - okładka piękna :) aż ma się ochotę sięgnąć po książkę :) Twoja recenzja też zachęca :)
OdpowiedzUsuńLubię sięgać po takie książki spokojnym wieczorem. Będę ją mieć na uwadze :)
OdpowiedzUsuńPo zachwycającej "Jesieni..." chętnie sprawdzę co przyniesie "Zima"
OdpowiedzUsuńObawiam się, że się nie skuszę :) Ale może inne Jeże zainteresuje ten tytuł. :D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam jeżowo
Nikodem z https://zaczytanejeze.blogspot.com/
Ja już mam upatrzoną część pierwszą!
OdpowiedzUsuń