sobota, 8 sierpnia 2015

Czas na fantastykę





Tytuł: Skazani. Przed czasem. Tom I
Autor: Alice Hill
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2015
Gatunek: fantastyka
Liczba stron: 581








Po tajemniczej śmierci matki Thilli przenosi się, wraz z ojcem, do innego miasta. Dziewczyna jest przekonana, że przeprowadzka będzie dla niej nowym początkiem- z dala od przykrych wspomnień i znienawidzonej katolickiej szkoły. Szybko okazuje się jednak, że nie będzie to łatwe, a przyszłość naznaczona została mrocznymi sekretami i nierealnymi tajemnicami. 
 
„Samotność mnie przerastała, przytłaczała i zaciskała lodowate palce na moim sercu. Miałam wrażenie, że tracę oddech. Ostatecznie, na zawsze. Tak jak straciłam głos mamy. I może chciałam. Chciałam- przez chwilę albo przez wieczność- nie odzyskać oddechu”. 

Z góry, lojalnie, muszę uprzedzić, że nie przepadam za książkową fantastyką. Nie czytałam Tolkiena, nie urzekł mnie również Wiedźmin. Po prostu nie odnajduje się w tym klimacie i lektury tego typu nie sprawiają mi takiej przyjemności, jak ukochane kryminały i powieści obyczajowe. Nie jestem pewna, co konkretnie wpłynęło na fakt, że chciałam poznać tę książkę, ale byłam bardzo szczęśliwa, kiedy już trafiła w moje ręce i podchodziłam do niej bez uprzedzeń. 

Na wstępie trzeba podkreślić, że autorka stworzyła zawiłą i złożoną fabułę. Z uwagą śledziłam każde zdanie, obawiając się, że mogłabym przeoczyć jakieś istotne szczegóły. W międzyczasie próbowałam wszystko logicznie ze sobą poukładać, choć nie było to proste. Nie, bynajmniej nie chodzi o to, że czegoś brakuje, albo coś jest niejasne, wręcz przeciwnie- treść została przemyślana, mądrze napisana i elegancko poskładana. Po prostu Hill próbuje do samego końca utrzymać nas w niepewności, nie zdradzając się z tym, kim są bohaterowie i jakie dokładnie role odgrywają w tej historii. Niecierpliwie czytałam kolejne strony, wstydliwie zastanawiając się nad pominięciem niektórych rzeczy, żeby szybciej poznać zakończenie. Ostatecznie spijałam słowa po kolei, starając się w tej pogoni nie skręcić sobie karku.

Na początku nie byłam przekonana do niektórych pomysłów. Mitologia, legendy, opowieści dotyczące nieba i raju. Dla kogo to?- zastanawiałam się i byłam trochę poirytowana, że zostało to wplecione w treść. Nie umiałam znaleźć rozsądnego wytłumaczenia, dlaczego autorka uznała te fakty za interesujące i … potrzebne. Ale bez bicia przyznam, że choć, na początku, niespecjalnie dałam się wciągnąć w ten magiczny świat, to potem trochę mi brakowało tej mitologii w dalszej części, w której zdecydowanie mniej było tych przypowieści. Dlaczego? Co się zmieniło? Po prostu w którymś momencie poczułam ten klimat i bardzo spodobał mi się sposób, w jaki Hill realizuje swoją koncepcję- począwszy na samym pomyśle, przez jego realizację, kończąc na języku, którym fantazjuje. 

Co się tyczy samej Thilli, polubiłam ją. Moim zdaniem nie jest to ten typ bohaterki, którą można pokochać od pierwszej strony, a może to nie następuje w ogóle, ale podobała mi się jej siła i determinacja. Nie zawsze się z nią zgadzałam i nie potrafiłam zrozumieć dlaczego, zachowuje się tak, a nie inaczej, ale koniec końców otrzymała ode mnie pozytywną ocenę. Miałam wrażenie, że w trakcie czytania udzielała mi się jej energia, a niezłomność i stanowczość, tak charakterystyczne dla jej postępowania, były w moim odczuciu godne podziwu. Podobała mi się również jej złośliwość i ironia, dobrze rozumiem ten sposób radzenia sobie ze światem. Zresztą zdecydowanie nie można odmówić szansy komuś, kto uwielbia książki i muzykę!

„Nie ma na świecie nic smutniejszego i bardziej godnego pożałowania niż człowiek samotny. (…) Nie jest łatwo pozostawać samotnym, jeśli się tego nie chce. Zawsze ktoś będzie się przy człowieku kręcił”. 

Pozostali bohaterowie? Bardzo wyraziści i budzący skrajne emocje. Och, zdecydowanie brakuje tutaj nudnych i bezbarwnych postaci. Każda z nich zapada w pamięć, łapie za serce i wpływa na nasz sposób postrzegania pewnych spraw. Podoba mi się, że autorka tak skontrastowała ze sobą męskich bohaterów, zarówno w kwestii charakteru jak i wyglądu. Oczywisty narzucał mi się podział na dobro i zło, jednak szybko przekonałam się, że to nie takie proste i nie można jednoznacznie tego ocenić.

W całej tej magicznej otoczce Hill nie zapomniała na szczęście o tym, co dla mnie jest najważniejsze w każdej książce- tle obyczajowym. Uważam, że to jest wprost niezbędne, przede wszystkim w procesie poznawania bohaterów. Widać, że autorka nie boi się podejmować wyzwań i zagłębiać się w nieco trudniejsze i mniej wygodne tematy- otrzymujemy do niej wybuchową nastolatkę wraz z wielkim bagażem emocjonalnych doświadczeń. Z jednej strony ciężka relacja dziewczyny z ojcem, z drugiej miłosne dylematy, w tle wartość przyjaźni i pytanie, jak mocne ma ona fundamenty. Ciekawie. Bardzo.

„Pierwszych miłości nie sposób wymazać. Nieważne, jak bolesne lub żenujące by były”. 

Do gustu przypadło mi jeszcze kilka drobiazgów, o których moim zdaniem warto wspomnieć. Po pierwsze niesamowita okładka. Zazwyczaj nie ma to dla mnie większego (albo i żadnego) znaczenia, ale w tym przypadku mam chęć zwyczajnie siedzieć i się w nią wpatrywać. Po drugie ilustracje, które na swój sposób wzbogacają i urozmaicają historię. Mam wrażenie, że to rzadko stosowane rozwiązanie, ale mi się podoba. I jeszcze playlista na końcu książki. Wiecie jakie to cudowne wrażenie, kiedy po latach ktoś przypomina Wam o zespołach, które bardzo lubiliście a potem gdzieś Wam uleciały? Niezwykłe. 

Podsumowując, było to bardzo udane spotkanie. Skłamałabym, gdybym powiedziała, że od tej pory zacznę z drżeniem wypatrywać książek fantasy, ale przy tej bawiłam się naprawdę dobrze i chętnie poznałabym ciąg dalszy przygód bohaterów. Hill udowadnia przy okazji, że nie trzeba szukać daleko, bo na naszym własnym podwórku możemy znaleźć wartościowych autorów. Czy mam chęć do czegoś się przyczepić? Przede wszystkim do tego, że nie wiem, kiedy poznam drugą część, a niestety jestem bardzo niecierpliwa. Wcześniej miałam też niewielki problem z językiem autorki, miałam wrażenie, że jest trochę przekombinowany, jednak ostatecznie policzyłam jej to na plus. Wydaje mi się, że ona również dobrze się bawi, a dzięki temu na pewno lepiej zapamiętam tę książkę. Polecam.  

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję autorce- niezmiernie się cieszę, że wraz ze mną podjęłaś ryzyko. 


46 komentarzy:

  1. Nie przepadam za fantastyką, nie wiem, czy mi się spodoba :) W tym temacie jestem dość wybredna. choć parę książek mi się spodobało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też z fantastyką tak średnio, ale spróbowałam i spodobało mi się :)

      Usuń
  2. Fantastyka to zdecydowanie moje klimaty, czytałam kilka recenzji tej książki i ogólnie wypada całkiem nieźle :)

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Po fantastykę sięgam stosunkowo rzadko, ale jakby nadarzyła się okazja, to czemu nie? Będę ją mieć na uwadze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też się cieszę, że to ryzyko podjęłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że była to udana lektura. Po fantastykę sięgam z chęcią, więc i tej książce mogłabym dać szansę. Brzmi ciekawie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem ciekawa tej książki, chociaż z drugiej strony ostatnio mało czytam fantastyki. Niemniej zachęciłaś mnie do przeczytania tej powieści, dlatego postaram się jej poszukać za niedługo w empiku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci zainteresowałam :)

      Usuń
  7. Też raczej rzadko sięgam po fantastykę, ale ta pozycja wyjątkowo mnie interesuje, dam jej szansę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, mnie też zainteresowała :)

      Usuń
  8. Może i ja poczuję klimat tej książki:)

    OdpowiedzUsuń
  9. No kurcze ja nie wiem ale jakoś nie skusze się na ta książkę. Na pewno jest świetna ale pominę ją.
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Fantastyka to zdecydowanie moje klimaty, a najlepsze książki to te, w których nie mogę pominąć żadnego zdania, żeby nic nie stracić :). Zdecydowanie muszę się rozejrzeć za tą książką ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że czujesz się zainteresowana :)

      Usuń
  11. Lubię tylko określone podgatunki fantastyki i chyba ta powieść nie wpisuje się w żaden z nich, więc raczej nie będę jej szukać.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie przepadam za fantastyką, ale powyższą książkę czytałam i bardzo mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo, bardzo mi się książka spodobała!
    Uwielbiam podobne klimaty!
    Z niecierpliwością oczekuję ciągu dalszego :3

    OdpowiedzUsuń
  14. Od fantastyki trzymam się z daleka, więc po "Skazanych" również nie sięgnę;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazwyczaj też, ale zaryzykowałam i dobrze się bawiłam :)

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa, czy Tobie również przypadnie do gustu :)

      Usuń
  16. Skoro fantastyka to moje klimaty, to książka z pewnością powinna mi się spodobać.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dla mnie też fantastyka nie jest ulubionym gatunkiem, ale zawsze zdarzają się wyjątki np. "Pierwszych piętnaście żywotów Harry'ego Augusta". Fajnie, że spodobali Ci się "Skazani". Może i ja spróbuję się zmierzyć z tym tytułem.
    PS. Czy tylko ja widzę na okładce Marylin Monroe?:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie skojarzenie, teraz kiedy już to napisałaś, ja także zaczęłam ją widzieć :) Chciałabym poznać też pana Augusta :)

      Usuń
  18. Chyba nie przepadam za bardzo za typowymi książkami fantasy :) więc sobie daruje

    OdpowiedzUsuń
  19. Słyszałam już o tej książce i nadal jestem zdania, ze jej nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  20. Dawno nie czytałam fantastyki więc chętnie po jakąś dobrą pozycję sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Brzmi dość interesująco, będę ją miała na uwadze :)
    http://ksiazkomiloscimoja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Lubię fantastykę i podziwiam, że zdecydowałaś się przeczytać akurat coś z tego gatunku. Warto poszerzać swoje zainteresowania czytelnicze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy byłam w gimnazjum uwielbiałam fantastykę, później bardzo mi się pozmieniało. Chłopak próbował mnie zachęcić "Wiedźminem", ale nie dał rady:) Dopiero ta książka mnie skusiła. Ale tak, masz rację, warto dawać szansę i warto próbować :)

      Usuń
  23. Łał, ty i fantastyka? Aż się zdziwiłam :D Ale cieszę się, że ci się podobało, chociaż ja raczej spasuję. Jakoś mnie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, to nie moja bajka, ale taki miałam czytelniczy kaprys, ostatnio coś mi się gust zmienia :)

      Usuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)