poniedziałek, 10 sierpnia 2015

O wzlotach i upadkach





Tytuł: Widok z nieba
Autor: Clara Sanchez
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 300
Gatunek: literatura współczesna 








Wydaje się, że Patricia ma wszystko- jest cenioną i rozpoznawalną modelką, po pracy wraca do ukochanego męża i pięknego domu, czuje się usatysfakcjonowana swoim życiem i bardzo szczęśliwa. Pewnego dnia, w dosyć podejrzanych okolicznościach, dowiaduje się, że ktoś czyha na jej życie. Od tej pory kobiecie wciąż przytrafiają się dziwne i niecodzienne wypadki. Czy zrozumie, kto sprawia, że nie może już czuć się bezpiecznie? I czy znajdzie siłę do walki? 
 
„Czasem, a nawet bardzo często, czułam się winna, że mam tyle szczęścia”.  

Do książki Clary Sanchez podchodziłam bez konkretnych oczekiwań i bez żadnych uprzedzeń. Nie miałam jeszcze okazji poznać jej twórczości i muszę przyznać, że byłam mile zaskoczona. Autorka nie przetrzymuje czytelnika i nie igra z nim, szybko i lekko wprowadzając nas w temat już na samym początku książki. Kolejne strony to wartka akcja, przetykana niekiedy refleksjami i wspomnieniami Patrcii. Doceniam taki sposób poprowadzenia fabuły, dzięki temu z jednej strony lepiej poznajemy bohaterkę, a z drugiej płynnie i niemalże w mgnieniu oka przechodzimy do kolejnych wydarzeń.

Bardzo podoba mi się również świat modelek przedstawiony przez Sanchez. Choć niekoniecznie tak chcielibyśmy go sobie wyobrażać, autorka potwierdza plotki, o których słyszymy na co dzień i niestety nie obala mitów. Z premedytacją opowiada o odchudzaniu, narkotykach i awansach przez łóżko. Doceniam jej bezpośredniość i fakt, że nie próbowała niczego „zatuszować”, jednoznacznie pokazując, że nie boi się trudnych tematów. A tych w książce nie brakuje.

„Modelka, gdy tylko wyjdzie z domu, już jest na wybiegu. Modelka nie marznie ani się nie poci. Modelka jest jak baletnica z teatru Bolszoj- nigdy jej nie wolno pokazać, że cierpi. Modelka jest jak kwiat, który może zwiędnąć następnego dnia”.

„Mój żołądek zadowalał się byle czym, raczej złudzeniami, ambicjami i paroma rozczarowaniami niż chlebem”.  

Razem z Patricią pokonujemy trudną i żmudną drogę dojrzewania i rzeczywistego poznawania świata. Kilka razy odniosłam wrażenie, że bohaterka niewiele wie o prawdziwym życiu, a jej postępowanie nieco mnie dziwiło i przerażało. Na łamach książki dziewczyna dorasta, zaczyna rozumieć i patrzeć z odpowiedniej perspektywy. Do Patricii wreszcie dociera, że życie to nie bajka i nie można wciąż żyć pozorami, bo one nie zapewnią nam szczęścia. Czy ją polubiłam? Niekoniecznie. Na początku postrzegałam ją jako silną i pewną siebie kobietę, a wraz z rozwojem akcji stała się grzeczna i rozmemłana. Sanchez w jakiś bliżej nieuzasadniony sposób próbuje usprawiedliwiać i rozgrzeszać dziewczynę, czego nie lubię. Chociaż może ona nie tłumaczyła bohaterki, a jej otoczenie, co w moich oczach wypada jeszcze gorzej.

„Obyśmy umieli poznawać prawdę tylko dlatego, że pragniemy jej z całego serca. Gdyby to było takie łatwe, miłość nie miałaby aż takiego znaczenia”. 

Wiele razy słyszeliśmy, że pieniądze szczęścia nie dają i historia Patricii jest najlepszym tego przykładem. Uczuć i obecności nie można zastąpić gotówką, a tym bardziej oczekiwać, że zostanie nam to wybaczone i zapomniane. Poza tym autorka daje nam do zrozumienia, że niczego nie powinniśmy być pewni, bo bardzo szybko możemy przejść od bogacenia się do oszczędzania, choć patrząc na Patricię widzimy, że nie musi okazywać się to żadną tragedią.

Istotny wątek stanowi w książce kwestia relacji damsko- męskich i szczęśliwego małżeństwa. Rozwój fabuły sprawia, że zaczynamy sobie zadawać pytania, które prawdopodobnie wcześniej nie zaprzątały nam głowy. Jak daleko można się posunąć, żeby uszczęśliwić drugą osobę? Czy nadmierna troskliwość i opiekuńczość może faktycznie wyjść na dobre? A przede wszystkim czy ważniejsze jest szczęście drugiej osoby, czy nasze własne. Sanchez pozostawia nas z refleksjami i zmusza do zastanowienia, za co chętnie przyznam jej punkt.

Kilka dobrych słów należy się autorce także za pomysł i jego realizację. Kolejne strony przebiegają przez nasze palce niepostrzeżenie, w zastraszającym tempie zbliżając nas do zakończenia. Książkę czyta się szybko i zgrabnie, co niewątpliwie ułatwia lekkie pióro autorki i fakt, że potrafi pięknie ubrać myśli w słowa. 

Nie znaczy to jednak, że nie mam żadnych zastrzeżeń. Trochę zabrakło mi elementu zaskoczenia, głównie na końcu. Jestem pewna, że nieoczekiwanie rozwiązanie akcji uplasowałoby tę powieść trochę wyżej i sprawiło, że na dłużej zostałaby w naszej pamięci. Tymczasem pozostawiła u mnie wrażenie niedosytu i lekkie poirytowanie z powodu tego, w mojej ocenie, banalnego happy’endu. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję wydawnictwu Znak. 

 

51 komentarzy:

  1. Ja chyba po nią nie sięgnę. Niby tematyka mnie interesuje, ale widziałam już dużo sprzecznych opinii.

    http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też miałam trochę obaw, ale nie było źle :)

      Usuń
  2. Nie lubię, gdy zakończenie nie jest czymś zaskakującym, ale po książkę chyba w najbliższym czasie postaram się sięgnąć, bo jej fabuła mnie nawet ciekawi.

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, jest całkiem interesująca :)

      Usuń
  3. Zaciekawiłaś mnie, chociaż obawiam się tego banalnego zakończenia... nie lubię, kiedy nie ma tego "bum" na końcu, które pozostawia czytelnika w osłupieniu ;) Zastanowię się jeszcze na tym tytułem, niemniej jednak zapamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, uwielbiam efekt wow wywołany nieprzewidzianymi czy zaskakującymi zakończeniami :)

      Usuń
  4. Trochę się czyta o tej książce ostatnio...Chyba zaczekam, aż przeminie jej sława, by na spokojnie ją ocenić, bez nacisków :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też często wybieram takie rozwiązanie i unikam zanadto popularnych książek :)

      Usuń
  5. Nie znam jeszcze tej Autorki, ale chętnie zaczęłabym moją przygodę z nią od tej książki :) Mam nadzieję, że uda mi się ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaczęłam do tej i chyba sięgnę po więcej :)

      Usuń
  6. Bardzo dobra pozycja. Wciągnęła mnie tak, że siedziałam do późnych godzin nocnych żeby ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie aż tak nie wciągnęła, nie mniej jednak jestem zadowolona z tej lektury :)

      Usuń
  7. Nie mam nic przeciwko tej historii, ale nie odczuwam też przemożnej chęci poznania jej, więc zdam się na los. Przygarnę książkę, jeśli rzuci mi się w oczy, ale specjalnie nie będę jej szukać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to nie jest jedna z tych książek, które koniecznie każdy musi poznać :)

      Usuń
    2. A więc tym bardziej ulga :)

      Usuń
  8. Zaciekawiłaś mnie tą książką i tylko dzięki Twojej recenzji zwróciłam na nią uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  9. nie znam ale bym sprobowala :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Niby pomysł na fabułę oryginalny, ale banalne zakończenie musi psuć odbiór całości. Chciałabym przeczytać tę książkę, z tym że mam teraz tyle innych ciekawych książek w kolejce, że chyba nie nastąpi to w najbliższym czasie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu zabrakło mi jakiegoś zaskoczenia na końcu, a taki sposób rozwiązania akcji cenię najbardziej :)

      Usuń
  11. Lubię tą książkę za jej "inność", jakąś taką duchowość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest, mnie również bardzo się to podobalo :)

      Usuń
  12. hmm... tematyka wydaje się całkiem ciekawa, nie czytałam żadnej książki tej autorki, ale może spróbuję;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta wydaje się być dobrym początkiem :)

      Usuń
  13. Nie jestem pewna czy po nią sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  14. Teraz mam inne plany czytelnicze, ale całkiem książki nie skreślam, bo kto to może wiedzieć czy któregoś dnia coś mnie nie najdzie na tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzeba przyznać że książka zapowiada się ciekawie. Duży plus za to że czyta się ją szybko, szkoda tylko że zakończenie nie wypadło dobrze. Nie lubię książek po których czuję niedosyt. Obecnie mam co czytać, więc póki co na pewno po nią nie sięgnę. Ale ostatecznie nie mówię nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedosyt to najgorsza zmora czytelnika :)

      Usuń
  16. Nie ciągnie mnie do tej książki, jednak wydaje mi się, że już czytałam coś podobnego.

    OdpowiedzUsuń
  17. Z miłą chęcią po nią sięgnę. Pozdrawiam Wiktoria ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, czy Tobie również przypadnie do gustu :)

      Usuń
  18. Nie przepadam za tym gatunkiem literatury, więc sobie odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ty zakończeniem trochę mnie rozczarowałaś, ale mimo wszystko dam się namówić ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wszystko wydawałoby mi się interesujące, ale skoro czujesz niedosyt, być może i ja odpuszczę sobie tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy czytelnik musi sam ocenić, ale owszem, czegoś mi zabrakło :)

      Usuń
  21. Może kiedyś się skuszę, chociaż raczej mnie nie zainteresowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. O nie tylko nie banalne zakończenie :) No w takim razie zastanowię się jeszcze nad tą książką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie banalne, po prostu jak dla mnie nie było żadnego zaskoczenia :)

      Usuń
  23. Książkę miałam w planach, więc cieszę się, że czytało Ci się ją szybko. Z drugiej strony szkoda, że główna bohaterka z czasem straciła Twoją sympatię. Jeszcze się zastanowię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mówią, że najlepiej jest przekonać się samemu :)

      Usuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)