poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Wybór Małgorzaty





Tytuł: Nie ma nieba
Autor: Jolanta Kosowska
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 292
Gatunek: literatura piękna 







Maciek i Małgosia. Młodzi, ambitni, walczący o życie swoich pacjentów. Z różnym skutkiem. Czasem zapominający o sobie. Stawiający chorych ponad siebie. Czujący wstyd, gdy potrzebują chwilę odpocząć i złość, gdy nie idzie po ich myśli. Maciek i Małgosia to lekarze, choć może wypadałoby powiedzieć: lekarze, jacy dziś zdarzają się naprawdę rzadko.
 
Choć nie miałam wcześniej okazji poznać książek Jolanty Kosowskiej, przyznam bez bicia, że wymagałam wiele. Dlaczego? Bo zainteresowała mnie ta tematyka. Bo lubię czytać o chorobach i o lekarzach. Bo to coś, co wpływa na nasze życie i zbyt często zmienia je na gorsze. Bo choroba to wróg, którego pragnę poznać wcześniej.

Autorka oferuje nam historię dwojga lekarzy. Historię niełatwą i smutną, okraszoną bólem i melancholią. Kolejne strony wypełnione są nieznośną codziennością- i chorych i ich lekarzy. Bo choć wydawać by się mogło, że Ci którzy leczą mają o wiele lepiej od tych leczonych, niekoniecznie musi to być prawdą. Nasi bohaterzy angażują się w proces leczenia całym sercem. Oddają swój czas wolny, energię, wiarę. I choć nie tak powinno być, muszą za to zapłacić. Czasami poświęcają o wiele więcej niż można by sobie wyobrazić. Wspaniale jest mieć świadomość, że rzeczywiście istnieją tacy lekarze, nawet na kartach powieści. No właśnie. Czy w prawdziwym życiu możemy na takich liczyć? A przede wszystkim, czy możemy tego od nich oczekiwać? Kosowska poruszyła bardzo istotny temat, sprawiając, że poświęciłam sporo czasu na refleksje. Niestety, z której strony by nie patrzeć,  nie były one wesołe.

„Wydawało mi się, że stać nas na szczerość, a szczerość nie musi być przemycana pod mnóstwem pustych i nic nieznaczących słów, które mają coś ukryć, rozmyć, upiększyć”. 

Mówi się, że najedzony nie zrozumie głodnego, a zdrowy chorego. I ciężko się z tym nie zgodzić. Można jednak się starać, choć równie często powtarzają, że dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło. Małgosia się starała. I Maciek się starał. Tylko co im wyszło z tych starań? Oni przecież byli zdrowi, oni byli lekarzami. Okazuje się, że cholernie ciężko być jednocześnie dobrym lekarzem i dobrym człowiekiem! Tak trudno zachować obiektywizm i się nie angażować. A może angażują się tylko Ci, którzy w rzeczywistości nie nadają się do wykonywania tego zawodu? Może wrażliwość oznacza słabość?

„To swoista prostytucja oddawać całego siebie innym, wierząc, że robi się dobrze”. 

„Nie można być przyjacielem każdego pacjenta. Nie można być kimś bliskim dla paruset ludzi. Nie można po każdym, który musiał odejść, nosić żałoby. To ich życie”. 

Czy byłoby w porządku, gdybym zapytała Was czy wierzycie? Przyznam się, że ja nie wierzę. Nie liczę na Boga i nie próbuje tłumaczyć sobie swojego szczęścia i nieszczęścia jego obecnością lub jej brakiem. Ale ja nigdy nie byłam poważnie chora, nigdy nie umierałam na raka. Ja nie wiem, jak to jest. I nie wiem, o czym się wtedy myśli. W książce kilkakrotnie przewija się ten temat. W żaden sposób nie jest on jednak nużący czy niepotrzebny. Uważam, że wiara i niewiara są nieodłącznymi elementami życia i śmierci. Czymś, co w takich przypadkach nabiera szczególnego charakteru. Cieszę się, że Kosowska się do tego odwołała i w pewien sposób spróbowała znaleźć odpowiednie miejsce dla religii w naszym życiu. 

„Kościoły to puste atrapy, w których nie mieszka nikt, a już na pewno nikt, kto nas kocha. Jak wytłumaczyć miłością te tysiące ludzkich krzyżowych dróg i ten ogrom panoszącego się wszędzie cierpienia”?

Nie zabrakło również tego, co niezbędne, czyli podkreślenia istotnej roli drugiego człowieka w naszym życiu. W tym kontekście autorka przywołuje jednak kategorie straty i ból rozstania. A także kwestię honoru i potrzebę wyciągnięcia ręki na zgodę. No bo jak to jest, kto powinien pierwszy przeprosić? Czy ten, który pierwszy dąży do porozumienia jest silny czy słaby? Czy to osoba, której bardziej zależy? Podążając za Maćkiem i Małgosią zastanawiałam się, jak to możliwe, że sytuacja potoczyła się w taki sposób. I jedynym rozwiązaniem była dla mnie ponadczasowa odpowiedź- jesteśmy tylko ludźmi. Czasami zbyt dumnymi, próżnymi, zarozumiałymi i przekonanymi o swojej nieomylności. 

„Ludzie to idioci, uwielbiają ranić samych siebie”.

„Nie ma nieba” to książka naprawdę interesująca, pod wieloma względami. Skupia się na tematach niezwykle istotnych i potrzebnych. Opowiada o intrygujących i złożonych bohaterach. Stanowi piękne odwzorowanie ludzkiego życia i postępowania. Znajdziemy w niej wiele o naszych wadach i słabościach. Nie zabraknie bólu i troski. A do tego charakteryzuje się wyjątkowo poprowadzoną narracją. Nie pamiętam, kiedy ostatnio spotkałam się z powieścią, w której było tak mało dialogów, ale nie stanowiło to dla mnie żadnego problemu. Odniosłam nawet wrażenie, że taką książkę jest o wiele trudniej napisać, a taką historią nieco ciężej zatrzymać.   

Autorce za napisanie tej książki należy się wielki szacunek, jednak jedna rzecz nie dawała mi spokoju i choć nie jest mi z tym dobrze, postanowiłam o tym wspomnieć. W książce znalazłam sporo błędów, moim zdaniem zdecydowanie zbyt dużo w stosunku do jej objętości. Nie czuję się upoważniona do tego, żeby oceniać czyjąś pracę, jednak jak dla mnie wnioski nasuwają się same. 

Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi Sztukater.  

50 komentarzy:

  1. Ciekawi mnie ta książka, będę o niej pamiętać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chętnie przeczytam :)

    Insane z przy-goracej-herbacie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam już kilka książek Jolanty Kosowskiej i muszę przyznać, że ma ona charakterystyczny dla siebie styl. Przede wszystkim długie opisy, które niestety nie przypadły mi specjalne do gustu. Póki co nie mam zamiaru sięgać po kolejną książkę ale może kiedyś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie akurat się to u niej spodobało :)

      Usuń
  4. Strasznie mnie ciekawi ta książka i wiem, że na pewno ją przeczytam gdy tylko będę miała okazję. A co do błędów, to zauważyłam że przy pierwszych wydaniach książek, zazwyczaj sporo ich się pojawia, jednak sporo w tym winy wydawnictwa, w końcu książka przechodzi korektę, która powinna te błędy wyłapać ;)

    www.ksiazkoholiczka94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że to wina wydawnictwa i korekty, przecież nie autora :) No niestety, co robić :)

      Usuń
  5. Przez chwilę myślałam, ze będziesz pisać o Mistrzu i Magłorzacie xD Ech, a widzę, że tu książka pani Kosowskiej, fabuła raczej nie dla mnie, ale miło się dowiedzieć o istnieniu tej autorki :)

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też usłyszałam o tej autorce dopiero przy okazji wydania tej książki :)

      Usuń
  6. Tematyka bardzo mnie interesuje i jak zobaczę książkę to ją wezmę do przeczytania. Szkoda, że tak dużo w niej błędów, niedopracowana? Mimo wszystko przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wydaje się być bardzo ciekawa :) Tylko te błędy... Ja jestem przewrażliwiona na ich punkcie. Mam nadzieję, że nie będą się AŻ tak rzucały w oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam uczulenie. Zastanawiałam się ostatnio jak reagują inni czytelnicy na takie rzeczy :)

      Usuń
  8. Mam ciągle mieszane uczucia co do tej powieści... może kiedyś ;)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie warto się zmuszać, skoro jest taki duży wybór :)

      Usuń
  9. Niestety błędy zawsze rzucają się w oczy i potrafią skutecznie dekoncentrować :) Co do samej książki chętnie się za nią rozejrzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Błędy to najgorsze co może być, przynajmniej dla mnie :)

      Usuń
  10. Temat, który opisuje autorka wydaje się rzeczywiście bardzo trudny. Na pewno trzeba mieć odpowiedni humor na taką lekturę. Lekarzy z powołania jest mało, a kontakt z cierpiącymi ludźmi tego na pewno nie ułatwia. Niestety mnie ta historia nie przekonuje i raczej nie sięgnę. Za bardzo kojarzy mi się z serialem "Na dobre i na złe".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dobre i na złe nie jest takie złe, a na pewno lepsze niż ze "starą gwardią" :)

      Usuń
  11. Myślę, że kiedyś skuszę się na tę książkę, ale na razie nie mam ochoty na takie nastroje. Co do wiary - ja akurat jestem wierzącą i nie mogłabym się zgodzić, że Boga nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiara to temat rzeka, myślę, że ten wątek zawsze będzie dobrym temat do refleksji.

      Usuń
  12. Tę książkę mam na oku od chwili zapowiedzi. Mam nadzieję, że szybko uda mi się ją zdobyć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Czekałam na tę recenzję. Książkę naprawdę chętnie przeczytam - pomimo błędów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie można przekreślać książki ze względu na błędy, choć czasami mam na to ochotę :)

      Usuń
  14. Bardzo mnie ciekawi ta książka. Widzę, że stawia przed czytelnikiem wiele ważnych pytań - słusznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, bardzo cenie książki skłaniające do refleksji :)

      Usuń
  15. Sama mam problemy z ortografią i interpunkcją, i za każdą gafę na blogu bardzo się wstydzę, a przecież nie mam profesjonalnej korekty. Kilka błędów jestem w stanie wybaczyć, ale gdy jest ich dużo, to zaczynają mnie drażnić.
    Pozycja ciekawa, więc może dam się skusić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie po prostu przelała się czara goryczy. Wiadomo jesteśmy tylko ludźmi, ale jakiś czas temu czytałam inną książkę tego wydawnictwa i była taka sama sytuacja. A u Ciebie nie widziałam żadnych błędów :)

      Usuń
  16. Nie słyszałam o tej książce, zresztą chyba jeszcze nie czytałam żadnej polskiej książki, której bohaterami byliby lekarze. Choć może być trudno, myślę, że by mi się spodobało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pierwszy raz czytałam polską książkę o lekarzach i było to udane spotkanie :)

      Usuń
  17. Bardzo nie lubię błędów w książkach ;/ Generalnie ta mnie jednak średnio interesuje, więc jeszcze się zastanowię..

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie lubię książek z błędami, ale z drugiej strony tematyka chorób i lekarzy mnie bardzo pociąga. Zapisuję więc do przeczytania, razem ze "Znikasz" i "Złączeni". To takie moje "must have" tej jesieni. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem dlaczego, jednak mam jakiś zgrzyt ze "Złączonymi". Ale tematyka mnie interesuje, więc pewnie prędzej czy później przeczytam :)

      Usuń
  19. Dawno już nie czytałam takiej książki, która chwyciłaby mnie za serce... tą pozycję wpisuję na swoją listę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O takie książki chyba wcale nie jest łatwo ;)

      Usuń
  20. Tematyka też mnie interesuje, miesiąc temu spędziłam trzy tygodnie w szpitalu na praktykach. Dlatego chętnie przeczytałabym tę książkę. Szpital to miejsce, w którym można zobaczyć rzeczy, których wcale nie chciałoby się widzieć, ale codzienne kontakty z chorymi pozwalają odkryć w sobie samym siłę. Yhm, przeczytałabym tę ksiażkę!

    Pozdrawiam, Książniczka z Po drugiej stronie książki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że (nie)stety miałaś okazję dobrze poznać to miejsce. Myślę, że dobrze odnalazłabyś się w tej powieści i zrozumiała problemy bohaterów.

      Usuń
  21. Ciekawa książka, chętnie po nią sięgnę.
    Jestem załamana częstością pojawiania się błędów w książkach. Ja rozumiem kilka na pokaźną lekturę, ale niektóre pomyłki powinny być wychwycone przez redaktorów i poprawione... No cóż, mam nadzieję, że będzie ich coraz mniej :p
    Pozdrawiam,
    http://magiel-kulturalny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam taką nadzieję, ale wiesz, co mówią o nadziei :)

      Usuń
  22. Tematyka nie koniecznie dla mnie, ale jeśli książka trafi mi w ręce to może przeczytam ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Chętnie przeczytam. To tytuł na który zwróciłam uwagę i jestem ciekawa jaka będzie

    OdpowiedzUsuń
  24. Ta książka ciekawiła mnie od jakiegoś czasu, oczywiście przekonałaś mnie, z pewnością po nią sięgnę, tematyka bardzo dla mnie ciekawa :)
    PS. Mam wrażenie, że ostatnio bardzo trudno o książkę, która nie zawiera błędów... szkoda, że w tej jest ich aż tak wiele, że postanowiłaś o tym wspomnieć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, z tymi błędami to szkoda gadać niestety.

      Usuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)