wtorek, 11 lipca 2017

Zapisane w kościach




Autor: Bill Bass
Tytuł: Trupia farma
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 344
Gatunek: literatura faktu 






Trupia farma to miejsce dziwne, niepokojące i niepowtarzalne. Trup ściele się tam gęsto, jednak każde kolejne ciało zostaje przyjęte z wielkim entuzjazmem. Antropolodzy sądowi z wielką precyzją analizują rozkład zwłok, przyczyniając się do poszerzenia wiedzy w zakresie tego, co dokładnie dzieje się z ludzkim ciałem po naszej śmierci. Obrane przez nich metody mogą zadziwiać, czy obrzydzać, niemniej wykonywana przez nich praca jest niezwykle istotna.

Na lekturę „Trupiej farmy” miałam ochotę od bardzo, bardzo dawna. Nie mogłam sobie wyobrazić, że ktoś na co dzień zajmuje się pracą w takim charakterze. Tak po prostu obserwuje rozkładające się ciała, bada je pod kątem różnych aspektów, spogląda na śmierć z takiej perspektywy. Obcuje z różnymi gatunkami obrzydliwych robaków, radzi sobie z duszącym zapachem truposzy, zagłębia się w ten ponury świat zbrodni. A potem jakby nigdy nic wraca do domu, zapominając na chwilę o pracy i tym dziwnym powołaniu.


Największa i najpopularniejsza Trupia Farma została stworzona w 1981 roku przez doktora Billa Bassa. Zanim jednak do tego doszło, mężczyzna zdobywał doświadczenie zawodowe w różnych miejscach i o różnorodnych specjalizacjach. Pierwsza część książki umożliwia nam lepsze poznanie osoby Bassa, zrozumienie jak doszedł do miejsca, w którym się znalazł oraz jak jego zaangażowanie w pracę i naukę wpłynęło na utworzenie tego miejsca. Muszę przyznać, że Bass mnie szczerze zaintrygował. W dużej mierze za sprawą zdeterminowania w dążeniu do celu i pokazania nam, że to, o czym marzymy rzeczywiście jest w naszym zasięgu, a czasem możemy w ten sposób przyczynić się do pomocy innym.

Druga część książki okazała się niemniej ciekawa. Antropolog opowiada o rozwoju farmy, przedstawia swoich współpracowników oraz opowiada o najciekawszych śledztwach, w jakich mieli okazję uczestniczyć i pomóc. Każda z tych historii wywarła na mnie wielkie wrażenie. Ciężko uwierzyć, że istnieją na świecie ludzie, potrafiący czytać z kości bądź fragmentów ludzkiego ciała w taki sposób. Pomagając w ten sposób policji, rodzinom poszkodowanych osób czy sądom oraz firmom ubezpieczeniowym. Odniosłam wrażenie, że dla Bassa i jego towarzyszy nie ma rzeczy niemożliwych, co nie oznacza jednak, że zawsze wszystko przychodzi im łatwo i nigdy się nie mylą.

Choć nie zawsze czytało mi się łatwo, robaki mnie obrzydzały, a rozkładające się zwłoki nie pozwalały skupić uwagi, nie mogłam się oprzeć tej powieści. Z wielką przyjemnością zagłębiałam się w lekturze, angażując się w rzeczywistość, którą mogę poznać jedynie w taki sposób i przekonując się, że w prawdziwym świecie jest jeszcze ciekawiej niż w przepełnionych mrokiem i złem książkach.


Bass zdaje sobie sprawę, że jego czytelnicy to amatorzy i większość z nich niewiele wspólnego ma z antropologią sądową. Dlatego tłumaczy nam wszystko cierpliwie, czasami kilkakrotnie powtarzając te same rzeczy i wracając do nich w kolejnych rozdziałach. Nie miałam nic przeciwko takim wskazówkom. Choć niewiele niestety udało mi się zapamiętać, czytało mi się naprawdę dobrze.





„Trupia farma” to lektura wymagająca, ale szalenie ciekawa i niepozwalająca o sobie zapomnieć. Dobrze, że istnieją takie miejsca i żyją tacy ludzie. Polecam Wam ją serdecznie.


  

17 komentarzy:

  1. Ta książka jest na mojej liście must read soon, bardzo ciekawi mnie ta tematyka.

    Pozdrawiam
    zakladkadoksiazek.pl

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze, brzmi przerażająco. Też sobie nie wyobrażam, że ludzie mogą się tym zajmować na poważnie. Co prawda kiedyś zastanawiałam się, jak może wyglądać trup ileś tam miesięcy po śmierci, jak bardzo zmienił go rozkład, ale chyba nie jestem aż tak ciekawa, żeby przeczytać tę książkę.

    Pozdrawiam
    Babskie Czytanki

    OdpowiedzUsuń
  3. Już od bardzo dawna mam tę książkę na swojej liście do przeczytania, ale bardzo trudno ją dostać! Cieszę się, że będzie wznowienie we wrześniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię czasami pozmagać się z wymagającą lekturą. Na tę powieść miałam już kiedyś ochotę, ale potem o niej zapomniałam. Widzę, że dostarcza wielu wrażeń. Rozważę pomysł jej przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygląda na to, że ta publikacja może mnie zainteresować, mimo że nie mam pojęcia o antropologii sądowej. Jednak chętnie pogłębię wiedzę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Strasznie to wszystko brzmi... brrr... nie wiem czy moje słabe nerwy pozwolą zmierzyć się z tą książką...

    OdpowiedzUsuń
  7. Raczej nie dla mnie, zbyt obrzydliwa.

    OdpowiedzUsuń
  8. Pierwsze co mi się spodobało to ta okładka. Jest epicko mroczna! Nie wiem jednak czy nie bałabym się sięgnąć po coś tak nietypowo i strasznie brzmiącego XD. Pewnie z czystej ciekawości bym to zrobiła!
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe, ale jednak zupełnie nie dla mnie. Myślę, że nie dałabym rady przeczytać. ;/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem zaintrygowana tą książką, a okładka niesamowicie przyciąga i przeraża.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja przez taką lekturę nie przebrnę, nawet kiedy w kryminale jest trup po którym pomykają czerwie to już mnie obrzydza, co dopiero cała książka o obserwowaniu zwłok w różnym stadium rozkładu:D Ale fakt faktem, takie miejsca jak trupia farma są potrzebne.

    OdpowiedzUsuń
  12. Czytałam lata temu, zakochana w serialu "Kości". Ta książka to gratka dla każdego fana!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ktoś mi polecił tę książkę jeśli lubię "Chemię Śmierci" Becketta. Teraz rozumiem dlaczego. Jeśli Ci się to spodobało, to właśnie "Chemię śmierci" ja polecam Tobie. To pierwsza książka z serii z doktorem Hunterem, który jest antropologiem sądowym :) Książki są szalenie wciągające, tylko właśnie opisy potrafią być dość mocne dla wrażliwych osób :)

    OdpowiedzUsuń
  14. o matulu! Nie moje klimaty całkowicie.

    OdpowiedzUsuń
  15. O kurczaki, brzmi ciekawie! Szkoda, że nie było jej dziś w mojej bibliotece, na pewno zwróciłabym na nią uwagę i przeczytała! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetną książkę dorwałaą, też chętnie za nią chwycę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  17. Kupiłam "Trupią farmę" jakieś trzy tygodnie temu za ponad 85zł (unikat przecież!). Jakieś dwa dni później pojawiła się zapowiedź wznowienia tego tytułu... Szczęścia, jak widać, nie mam, ale książkę przeczytać chcę, nawet jeżeli wymaga od czytelnika więcej niż tylko czasu. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)