środa, 8 marca 2017

Masakra




Autor: Liao Yiwu
Tytuł: Za jeden wiersz. Cztery lata w chińskim więzieniu
Wydawnictwo: Czarne
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 480
Gatunek: literatura faktu 






Czy jeden wiersz może zmienić czyjeś życie? Oczywiście. Życie Liao przekreślił na zawsze. Mężczyzna spędził cztery lata w chińskim więzieniu, a kiedy już udało mu się wydostać, nic nie było takie samo. Pobyt w więzieniu okazał się dopiero początkiem niekończącego się koszmaru.

„Nigdy nie miałem zamiaru być bohaterem, ale w kraju, w którym rządził obłęd, musiałem zająć jednoznaczne stanowisko. Masakra była moim utworem, a mój utwór- moim protestem”.

Chiny to jedno z tych miejsc, w których lepiej się nie wychylać. Nie wyrażać głośno swoich poglądów, nie krytykować systemu i nie próbować w jakikolwiek sposób z nim walczyć. Yiwu przekonał się o tym na własnej skórze. Jako jeden z niewielu skrytykował czerwcowe wydarzenia na placu Tiananmen, nie potrafił pozostać obojętnym na śmierć tylu młodych i niewinnych osób. Trochę żalu i emocji przelanych na papier sprawiły, że zasłużył na przydomek kontrrewolucjonisty i trafił na czarną listę władz.





„Państwo zarządzające na wzór Gułagu swoimi więzieniami i obozami nie jest nowoczesnym państwem, lecz maoistycznym reliktem w przebraniu cudu gospodarczego. Ceną jest ubezwłasnowolnienie i represje spotykające Chińczyków”.






Na początku Yiwu opisuje pokrótce swoje dzieciństwo i małżeństwo. Informacji tych wystarczy na dosyć intrygujący wstęp, nie przytłaczają one i nie zniechęcają do oczekiwania na to, co interesuje czytelnika najbardziej- pobyt w więzieniu. A kiedy już do niego docieramy otrzymujemy relację barwną, obrazową i bardzo soczystą. Autor nie opowiada nieśmiało, nie kryje się za tabu. Wręcz przeciwnie. Stawia kawę na ławę. Chętnie wspomina o tym, co przeżył. Wspomina wydarzenia i ludzi. Z jego opisów wyłania się miejsce koszmarne, w którym poradzą sobie tylko najsilniejsi. Dla kolejnych pozostanie to, o czym wszyscy myśli, ale boimy się powiedzieć głośno- przemoc, gwałty, poddańczość.

Spotkałam się z opinią, że relacja Yiwu była przesadzona, że za dużo w niej było o molestowaniu więźniów czy masturbacji. Ale absolutnie się z tym nie zgadzam. I nie chodzi bynajmniej o gustowanie w takich opisach, czy smakowanie się w takich szczegółach. Autor opisał czytelnikom wydarzenia, które rzeczywiście miały miejsce. Czy powinien część z nich pominąć, przemilczeć, ułagodzić? Bez sensu. Cieszę się, że pisze szczerze, a ta przykra prawda pozwala nam lepiej poznać te okoliczności i bardziej zapada w pamięć.

Ta relacja zrobiła na mnie duże wrażenie. To opis czterech lat walki, przede wszystkim o samego siebie, ale także o ludzi, którzy z czasem stali się bliscy, zastąpili rodzinę i przyjaciół. Szalenie smutno jest mierzyć się z tym samemu i to czuć w kolejnych rozdziałach. Ciężko czytało mi się o więźniach skazanych na karę śmierci, czasem za błahe wykroczenia. Nie rozumiem, jak można normalnie funkcjonować w takim państwie. Ale z drugiej strony, jaki wybór pozostaje tym ludziom?




„W Chinach prawdopodobnie wykonuje się więcej wyroków śmierci niż w jakimkolwiek innym kraju na świecie”.

Yiwu pokazał nam świat, w którym nic nie jest czarne albo białe, a ludzi nie sposób jednoznacznie podzielić na dobrych i złych. Bo źli się nie tylko strażnicy czy funkcjonariusze, zły jest nie tylko system. Mrok ukazuje się także w osadzonych- więziennych przywódcach, kapusiach, tych, którym wszystko już jedno. Dużo w tej książce smutku, przemocy, melancholii. I nie zostają one tak naprawdę niczym przełamane czy złagodzone. Ale to takie miejsce. Nic tego nie zmieni.

Czas spędzony przy tej powieści nie był w żadnym razie stracony. Warto się nad nią pochylić, dowiedzieć się więcej, spróbować zrozumieć. Treść nie należy do lekkich i przyjemnych, ale czyta się dobrze. I na pewno z lektury tej sporo wyniesiemy, co nieco zostanie nam w głowie, skłoni do refleksji. 

Za możliwość poznania tej historii serdecznie dziękuję Wydawnictwu Czarnemu. 

11 komentarzy:

  1. Czytałam jego książkę "Prowadząc umarłych", w której przedstawił losy ludzi uwikłanych w system, cierpiących z powodów decyzji rządu, dlatego teraz chętnie dowiem się czegoś więcej o samym autorze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak tylko zobaczyłam zapowiedź książki, natychmiast wpisałam ją na czytelniczą listę, to zdecydowanie książka dla mnie. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  4. Ta książka na pewno jest.... wstrząsająca. Ja po przeczytaniu Twojej recenzji czułam się dziwnie... Warto poznawać takie historie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trafia na listę książek do zdobycia, ale zapoluję na nią dopiero, gdy najdzie mnie ochota na cięższe lektury ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnio bardzo lubię czytać tego typu książki! Czytałam już kilka powieści osadzonych w Korei Północnej, często ludzie, którzy uciekają z tego rządzonego przez tyrana kraju do Chin, gdzie ich perypetie nie są łatwe, bo rząd chiński traktuje uciekinierów jak nielegalnych imigrantów i odsyła do Korei... a tam, cóż, ich los nie jest kolorowy. Zapiszę sobie ten tytuł, bo o sytuacji Chińczyków jeszcze nie miałam okazji czytać, a ta książka wydaje się wstrząsająca, a z drugiej strony ciekawa.
    Pozdrawiam!
    LeonZabookowiec.blogpsot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie byłam przekonana, ale po Twojej recenzji myślę, że zmienię zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jej. Przyznam szczerze, że w życiu nie chciałabym mieszkać w Chinach. I chyba byłabym ta osobą, która raczej by się nie wychylała.
    Przeczytałabym tę ksiązkę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Tematyka bardzo mi bliska, lubię literaturę faktu, która ukazuje losy ludzi zmagających się z problemami w krajach, które są mi zupełnie obce. Intryguje mnie historia Yiwu, który spędził cztery lata w chińskim więzieniu. Bardzo mnie zaciekawiłaś, chętnie sięgnę po ten tytuł, przyznam, że po raz pierwszy spotykam się z nim u Ciebie :). Bardzo Ci dziękuję, książkę natychmiast dodaję do listy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Czuję, że lekko przyczyniłam się do tego, że sięgnęłaś po tą książkę. Cieszę się, że się nie zawiodłaś.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawa pozycja i może sie z nią zapoznam tym bardziej, że interesuje się kulturą azjatycką :)

    OdpowiedzUsuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)