piątek, 10 marca 2017

Rodzinne dramaty




Autor: Colleen Faulkner
Tytuł: Julia i jej córki
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 384
Gatunek: literatura współczesna







Caitlin nie żyje. Świat całej rodziny staje na głowie. Jej mama pogrąża się w rozpaczy. Jej tato ucieka w pracę. Siostry dziewczynki przeżywają tragedię po swojemu. Pogodzenie się z tym dramatem szczególnie ciężko przychodzi Hayley. To ona ją zabiła. 

Na książki kobiece przypominające prozę Jodi Picoult czy Diane Chamberlain ochotę mam zawsze, zwłaszcza gdy oznaczone są pieczątką klubu „Kobiety to czytają”. Wielokrotnie przekonałam się, że ten znaczek jest niczym gwarancja jakości i zapewnienie, że dana powieść należy do najlepszych w swoim gatunku. Tym razem oczywiście nie mogło być inaczej.

Faulkner rzeczywiście przypomina mi wspomniane wyżej autorki. Przede wszystkim ze względu na wybrany przez nią temat, którego realizacji byłam niezmiernie ciekawa. Nie umiałam sobie wyobrazić sytuacji matki tracącej córkę w wypadku spowodowanym przez jej drugie dziecko. Czy gniew i rozczarowanie mogą przesłonić miłość? Czy coś takiego można komuś wybaczyć, nie wyłączając z tego grona swego potomstwa? Faulkner poradziła sobie z tym temat mistrzowsko, pięknie pokazując emocje towarzyszące matce w trakcie żałoby i wewnętrzne rozerwanie. Nad czymś takim nie można tak po prostu przejść do porządku dziennego i to czuć na każdej stronie. Autorka zwinnie porusza się w świecie zrozpaczonej matki, ale także załamanej córki.

„Moja córka nie żyje. Chcę posypać głowę popiołem, oderżnąć sobie włosy nożem kuchennym i rzucić się na ziemię, pod którą w marmurowej wnęce, w urnie spoczywają jej prochy”.

Podoba mi się, że pisarka zdecydowała się pokazać tę historię z kilku perspektyw, naprzemiennie zagłębiając się w relację Julii i Hayley, a także najmłodszej córeczki. Dzięki temu opowieść ta jest nie tylko ciekawsza, ale też pełniejsza. Taka narracja pozwala nam lepiej wczuć się w emocje każdej ze stron, a także wprowadza pewne napięcie i oczekiwanie na powrót do przerwanej końcem rozdziału opowieści danej bohaterki. Faulkner bardzo zgrabnie oddała charakter każdej z postaci, z jednej strony wczuwając się w kobietę po przejściach i matkę nastoletnich córek, z drugiej w dziewczynki otoczone chaosem i zagubione w nowej rzeczywistości.

Temat utraty dziecka i pogodzenia się z losem świetnie sprawdził się w otoczeniu tak interesujących kwestii jak rodzinne zawirowania, problemy małżeńskie czy okres dojrzewania. Kwestie te ładnie uzupełniały całość, ale też nadały jej nieco inny wymiar. Dzięki nim powieść stała się jeszcze głębsza i bardziej emocjonalna, a także pasująca do przeróżnych okoliczności. Tematy te zostały wplecione w całość subtelnie i nie zdominowały motywu przewodniego, choć nadano im dość wyrazisty charakter.

„Nie mogę wiedzieć, jak to jest być Hayley. Nie tak naprawdę. Moja córka umarła, ale Hayley odpowiada także za śmierć siostry”.

Faulkner ma lekkie pióro i czyta się ją niezwykle przyjemnie. Pięknie operuje słowem, nie waha się, opowiada składnie, na temat. Można by pomyśleć, że ta historia faktycznie miała miejsce, a ona była jej uczestnikiem czy świadkiem, choć nawet w takiej sytuacji nie jestem pewna, czy mogłaby opowiedzieć ją tak dobrze. Rozdziały mają odpowiednią długość, relacje kolejnych bohaterek pojawiają się w dobrym momencie, żeby wzbudzić niepewność i zaciekawienie czytelnika. Wszystko zostało dopracowane, niczego nie jest za dużo i nic jest na wyrost. A przy całym ciężarze tego tematu powieść czyta się niezwykle szybko, błyskawicznie pokonując historię i wciąż dziwiąc się, że koniec nastąpi niebawem.

„Julia i jej córki” to wspaniała książka o tym, jak trudno być kobietą i jak ciężko mierzyć się z losem każdego dnia. Melancholijna, ale także przepełniona nadzieją i optymizmem. Warto poświęcić jej trochę czasu i uwagi. 

Za możliwość poznania tej pięknej historii dziękuję Wydawnictwu Prószyński i S-ka. 

13 komentarzy:

  1. Jeśli się na nią natknę w bibliotece to wypożyczę i przeczytam, bo czuję, że mi się spodoba :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tematyka rzeczywiście bardzo ciężka, wręcz niewyobrażalna. Książkę chętnie kiedyś przeczytam. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam dramaty z klubu "Kobiety to czytają" - ten również dobrze się zapowiada.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam Picoult i Chamberlain, więc z przyjemnością poznam tę historię. Wydaje się bardzo intrygująca, pomimo trudnej tematyki. Dobrze, że czeka już na czytniku.

    OdpowiedzUsuń
  5. Tę książkę na pewno mam w planach!

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię książki z klubu "Kobiety to czytają!". Nie trafiłam na złą książkę, co najwyżej na średnie, ale zawsze poruszające ważne tematy :). Tę tym bardziej muszę przeczytać.

    Pozdrawiam,
    Lady Spark
    [kreatywna-alternatywa]

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetna recenzja :) Z chęcią przeczytam :) Właśnie teraz zaczęłam "Jak gdybyś tańczyła" i bardzo mi się podoba :) Polecam także Tobie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tytuł zapisany, koniecznie muszę przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Uff, temat ciężki. Nie wyobrażam sobie cierpienia i matki, i tej biednej córki...

    OdpowiedzUsuń
  10. Przymierzam się do książki, bardzo się cieszę, że czeka mnie wspaniała przygoda czytelnicza. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  11. Wyjątkowa powieść. Jestem świeżo po lekturze i aż nie mogę wyjść z podziwu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. ooo nie słyszałam o tej książce ale wydaje się być świetną. Dziękuję za zachętę .

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo zachęcająco o niej napisałaś. Motyw utraty dziecka przypominam sobie z książki "Moja siostra mieszka na kominku", chociaż tam okoliczności były inne. Tak czy inaczej "Julia i jej córki" wydaje mi się przemyślaną powieścią, w której odnajdę sporo emocji i różne punkty widzenia - na to liczę :)

    OdpowiedzUsuń

Kochani, jest mi niezmiernie miło gościć Was na mojej stronie :) Bardzo chętnie zajrzałabym do każdego, dlatego proszę, zostawcie kilka słów, które naprowadzą mnie na Wasz trop :)